fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Winston Churchill. Pomnik ze skazą

Młody Winston Churchill, w latach 1940–1945 oraz 1951–1955 premier Wielkiej Brytanii
Culture Club/Getty Images
Lewica nie zechce czcić rasisty, który tłumił robotnicze strajki, a prawica – polityka żądającego nacjonalizacji kolei. Aby uświęcony pomnik nie dzielił, znajomość Churchilla rzadko wykracza poza II wojnę światową.

W 1965 r. mogło się zdawać, że Brytyjczycy zapomnieli o wojnie. Wprawdzie głośno było o brytyjskiej inwazji, ale chodziło o zagraniczny sukces wyspiarskich zespołów rock'n'rollowych, za co królowa odznaczyła The Beatles Orderem Imperium Brytyjskiego, przyznawanym za zasługi wojenne. Ich amerykański koncert zebrał na nowojorskim stadionie 50 tys. mdlejących dziewcząt, zwiastując nową rewolucję obyczajową. Mimo to największą publiczność tego roku zgromadził pogrzeb Winstona Churchilla – konserwatywnego polityka, kojarzonego raczej z „krwią, potem i łzami" niż beztroską zabawą. Nadto człowieka, który był skamieliną uformowaną w epoce bohaterów „W pustyni i w puszczy" bądź powieści Kiplinga, przeniesioną w erę telewizji i lotów kosmicznych. I choć Anglikom nie brakło nowych idoli, 320 tys. osób ustawiło się w ogromnej kolejce, by przejść obok trumny w Westminster Hall.

Chuligan z Blenheim Palace

Rok po pogrzebie, który zdawał się domknięciem epoki, John Lennon wywnętrzył się w pamiętnym wywiadzie, że jego zespół jest słynniejszy od samego Jezusa. Ale gdy na początku następnego stulecia BBC urządziła plebiscyt na najwybitniejszego Brytyjczyka wszech czasów, zwycięzcą okazał się Winston Churchill, wyprzedzając Newtona, Darwina, a także samego Lennona. Co więcej, nawet pół wieku po śmierci cieszy się politycznym immunitetem przysługującym tylko królowej. Jest tajemnicą poliszynela, że zgłębianie pewnych aspektów działalności Churchilla może złamać naukową karierę, a gdy przewodniczący laburzystów oskarżył zmarłego o rasizm, od szefa odcięła się własna partia. Nawet w Polsce, gdzie uosabia sojuszniczą zdradę, bywa wzorem męża stanu i wielkiego przywódcy, jednoczącego naród do wspólnego wysiłku.

Transport rannych w Dardanelach, Turcja 1915–1916. Ośmiomiesięczna kampania przyniosła 140 000 ofiar alianckich i zaszkodziła karierze Winstona Churchilla, wówczas pierwszego lorda Admiralicji
Art Media/Print Collector/Getty Images

Jednak estyma Churchilla jest świeża i dotyczy tylko II wojny światowej. Pochodzi z kluczowego, ale krótkiego fragmentu długiej kariery, bogatszej w spektakularne błędy i upadki niż olśniewające sukcesy. Niemal za każdym razem, gdy sprawował funkcje rządowe, powodował katastrofę lub kontrowersję, po której wróżono mu śmierć polityczną, choć zwykle spadał na cztery łapy. Wyjątkiem były lata 30., gdy wpadł w polityczny niebyt, izolowany przez wszystkie stronnictwa. Zawsze sądzono, że jest lekkomyślny i arogancki, lecz w obliczu wojny obie partie uznały, że stał się niebezpieczny dla państwa. Sugerowano wręcz, by go internować w razie konfliktu z Niemcami, choć wkrótce był ponadpartyjnym premierem.

W istocie Churchill był politykiem konfliktu i hałaśliwych kontrowersji, ponieważ na nich zbudował karierę. Nie przypadkiem frakcja konserwatystów w Izbie Gmin, do której wstąpił po objęciu mandatu w 1900 r., szczyciła się sławą chuliganów. Tak kompensował braki w przygotowaniu, ponieważ był ignorantem bez gruntownego wykształcenia, choć – jako wnuk księcia Marlborough i syn kanclerza skarbu – pochodził ze szczytów arystokracji. Jednak z powodu trudności w nauce szkołę uważał za koszmar, zerwał więc z tradycją studiowania w Oksfordzie i ledwo zdał do szkoły wojskowej, pokonując egzamin za trzecim razem. Dla ojca został czarną owcą, skazaną na biedę i brak jakichkolwiek perspektyw. Jednak ignorancja nie oznaczała braku ambicji, bo tej Winston miał zawsze w nadmiarze, a brak wiedzy nadrabiał talentem i niebezpieczną brawurą.

Zyskał popularność udziałem w paru konfliktach, co u schyłku XIX w. wymagało pewnego wysiłku. Stąd utyskiwanie Churchilla na powszechny pacyfizm i brak widoków na wielką wojnę. Znudzony służbą w Indiach użył wpływów matki, by zdobyć przydział do jakiegoś walczącego oddziału. Dzięki protekcji zobaczył bunt afgańskich Pasztunów i walczył z powstaniem mahdystów w Sudanie, co wybłagał u samego premiera.

Od reportera do polityka

Wkrótce odkrył, że rozgłos można łączyć z zarabianiem pieniędzy. Podobnie jak zadłużeni po uszy rodzice, Winston zwykł wydawać więcej, niż umiał zarobić, toteż zajął się reporterką wojenną. Wpierw relacjonował rewolucję na Kubie, a potem wojnę w Afryce Południowej, gdzie zyskał sławę po brawurowej ucieczce z burskiej niewoli. Zdyskontował sukces, pisząc dwie książki reporterskie i powieść, po czym ruszył z autorskim tournée po Europie i Ameryce, z Markiem Twainem w roli promotora. Notabene wielki pisarz przedstawiał Churchilla jako przyszłego premiera! To talentowi literackiemu zawdzięczał sławę wybitnego mówcy, bo chociaż mocno seplenił, jego cięte złośliwości chętnie cytowały gazety, wpuszczając do obiegu słynne bon moty. Dzięki temu, zanim skończył 26 lat, Churchill wjechał do parlamentu, a siedem lat potem wstąpił do rządu.

W 1911 r. doszło do strzelaniny na Sidney Street między Szkocką Gwardią a łotewskimi anarchistami. Churchill (na zdjęciu – w cylindrze) udał się na miejsce strzelaniny i zezwolił Gwardii na użycie broni
ullstein bild/Getty Images

Był prekursorem medialnej autokreacji wśród polityków, a talent do manipulowania wizerunkiem nigdy go nie opuścił. Już jako minister, w 1911 r., nie omieszkał skorzystać z okazji, by znaleźć się na zdjęciu w pierwszym szeregu policjantów oblegających łotewskich anarchistów na londyńskim East Endzie. Nie miał jeszcze 30 lat, gdy wydano jego pierwszą biografię, a pełnię umiejętności wykorzystał podczas II wojny światowej, kiedy pełno było Churchilla w hełmie, Churchilla na czołgu, Churchilla z pistoletem maszynowym, Churchilla strzelającego z karabinu, a zwłaszcza z palcami rozłożonymi w kształt litery V.

Konserwatysta socjalny

Rzadko mówi się i pisze o światopoglądzie Churchilla, bo trudno zdefiniować jego poglądy. Dla lewicy uosabia najczarniejszą reakcję, ale na totem konserwatywnej prawicy również się nie nadaje. Mniejsza z tym, że od młodości był agnostykiem, a nadto masonem. Niewielu pamięta, że to Churchill kładł podwaliny pod państwo opiekuńcze, a jak na liberała zanadto fascynowały go niemieckie regulacje i interwencjonizm państwowy. Jego zaciekłe wsparcie dla reform socjalnych sprawiło, że przed I wojną światową był wyklęty przez konserwatystów jako „czerwony radykał".

Była sufrażystka Teresa Garnett w muzeum Suffragettes w Londynie z biczem, którego użyła w 1910 r. do ataku na ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Winstona Churchilla, 5 lutego 1947 r.
Keystone/Getty Images

Właścicieli kopalń rozwścieczył wdrożeniem ustawowych norm bezpieczeństwa i skróceniem czasu pracy w górnictwie do 8 godzin, z obowiązkową przerwą na obiad. Handlowców oburzyła regulacja godzin otwarcia sklepów, by sprzedawcy wcześniej wracali do domów. Fabrykantów rozjuszył wniosek, by redukując płace, rezygnowali z proporcjonalnej części zysków, a jeszcze większy opór budziła ustawa o płacy minimalnej. Wystarał się o częściowe dofinansowanie ubezpieczeń od bezrobocia, nie mówiąc o dopłatach do polis zdrowotnych. Gdy nadzorował sprawy wewnętrzne, złagodził rygory więzienne, szczególnie dla młodocianych i więźniów politycznych, których odseparował od kryminalistów, a osadzonym zapewnił rozrywkę i biblioteki.

Nie były to wybryki młodzieńczego idealizmu. Kiedy w 1925 r. został kanclerzem skarbu, obniżył próg wieku emerytalnego, uposażył z budżetu niepracujące wdowy, a najniżej zarabiającym zmniejszył podatki. By zdobyć środki na swoje reformy, Churchill bez skrupułów opodatkował benzynę i wydatki na luksusowe auta, czym uderzył w swoją klasę społeczną. Nawet podczas drugiej kadencji w fotelu premiera jego największym osiągnięciem był socjalny program budowy 300 tys. domów czynszowych.

Budziło to opór establishmentu, ale Churchill umiał bronić swoich pozycji, nawet za cenę poparcia własnej partii w wyborach. Jego filipika w obronie związków zawodowych, była tak ostra i zjadliwa, że zmusił ówczesnego premiera i część konserwatystów do opuszczenia sali posiedzeń. Kiedy jednak Churchill twierdził, że warunki życia robotników w Wielkiej Brytanii są barbarzyńskie, nie był socjalistą. Bliżej mu było do konserwatywnej myśli zawartej w „Lamparcie" Lampedusy, że trzeba wszystko zmienić, aby było jak dawniej. Wyłożył to w przemówieniu z 1909 r., gdy Izba Lordów odrzuciła projekt „ludowego budżetu", który popierał. Stwierdził wówczas, że ignorując problemy społeczne, elity doprowadzą do rewolucji, a tym samym zawiążą sobie stryczek na szyi. Tyrada wzbudziła oburzenie, ale podziałała na wyobraźnię, bo budżet przyjęto.

Mimo że przez większość kariery trzymał z konserwatystami, w większości kwestii był liberałem, ale trwał przy torysach z przyczyn taktycznych, gdy Partia Liberalna stoczyła się na margines. Wszakże i jego otwartość miała granice – zwłaszcza wobec feministek. Tak ostro zwalczał prawa wyborcze kobiet, że w 1910 r. pewna sufrażystka chciała go wybatożyć.

Niemniej jednak związki zawodowe i Partia Pracy zapamiętały Churchillowi użycie wojska przeciw górniczym zamieszkom w Południowej Walii w 1910 r. i podczas strajków w Glasgow. Chociaż nie potwierdzono użycia broni, dla lewicy Churchill jest synonimem wroga ludu w nie mniejszym stopniu niż Margaret Thatcher. Prawda, że komunistów nienawidził tak mocno jak Hitlera, a laburzystów nie wahał się porównywać z Gestapo.

Na szczyt przez upadki

Łatwość, z jaką Churchill zapalał się do własnych pomysłów, w połączeniu z niekompetencją, oślim uporem i lekkomyślnością, bywała przyczyną spektakularnych katastrof. Najsilniejszą odpowiedzialność czuł za fiasko operacji dardanelskiej w 1915 r., którą sprokurował, będąc pierwszym lordem Admiralicji. Mimo że część winy spada na błędy wywiadu i dowódców wojskowych, nigdy nie darował sobie klęski i rzezi 140 tys. żołnierzy. To pierwszy z upadków, z których miał się nie podnieść, ale po ekspiacji w belgijskich okopach, gdzie dowodził batalionem szkockiej piechoty, w 1917 r. wrócił w ławy rządowe. Jednak pierwszowojennych kontrowersji jest więcej. Zarzucano mu okrojenie wydatków na armię, tyleż z powodu wydatków socjalnych, ileż przez proniemieckie sympatie i zażyłość z Wilhelmem II, a z całkiem przeciwnej strony – eskalację morskiego wyścigu zbrojeń, którym miał sprowokować konflikt.

Większym błędem było zrobienie Churchilla sekretarzem skarbu, chociaż o finansach nie miał pojęcia. Wbrew obawom ekonomistów i sprzeciwowi Keynesa zgodził się na parytet złota i to według sztywnej relacji do dolara sprzed wojny światowej, nie patrząc na aktualny stan gospodarki. Oczekiwana stabilność zmieniła się w deflację i bezrobocie, a ataki na funta zrujnowały brytyjskie rezerwy złota, na co nałożył się kryzys światowy. Złoty standard zniknął po sześciu latach, lecz skutki odczuły miliony.

Niektóre jego poglądy dziś uznano by za co najmniej niepoprawne politycznie. Przypisując islamowi integralny fanatyzm, uważał tę religię za chorobę podobną wściekliźnie. Niemniej jednak zniesmaczyła go rzeź mahdystów urządzona przez Kitchenera w Sudanie, a jako premier wydał 100 tys. funtów na meczet w Londynie.

Zatwardziały rasista

Jeszcze gorszą opinię wyrażał o Hindusach, bo w jego mniemaniu wolność Indii oznaczała upadek imperium i cywilizacji w ogóle. W powszechnej opinii rasizm stał za obojętnością Churchilla wobec głodu w Bengalu, który w 1943 r. zabił 3 mln osób. Premier uznał, że winne jest nadmierne rozmnażanie Hindusów, a sam problem za niezbyt poważny, skoro Gandhi jeszcze nie umarł. Tego, co mawiał o samym Mahatmie, na ogół nie wypada cytować. Niewątpliwie był rasistą – nawet w większym stopniu, niż uchodziło to w jego epoce – a imperium brytyjskie stawiał na szczycie darwinowskiej drabiny. Konsekwentnie popierał więc eugenikę i sterylizację osób psujących jakość dominującej rasy.

Wszystkie wady przekreśliła obsesyjna wrogość wobec Hitlera, odkąd tylko zyskał znaczenie. Najpierw jednak wobec nazistowskich sympatii brytyjskich elit, a nawet członków rodziny królewskiej, i powszechnego pacyfizmu Churchill tracił poparcie, aż popadł w pełną izolację. Na stanowisko pierwszego lorda Admiralicji wrócił po wybuchu wojny, lecz dopiero norweskie fiasko i atak na Francję wyniosły go na fotel premiera. I choć trudno uznać, że Churchill wygrał wojnę, to jego zasługą jest powstrzymanie Wielkiej Brytanii przed zawarciem pokoju z Hitlerem. Cokolwiek powiedzieć, to do czerwca 1941 r. Anglia była jedynym wolnym krajem walczącym z Niemcami.

Polacy nigdy nie darują mu Jałty i Poczdamu, chociaż wobec potencjału Roosevelta i Stalina jego znaczenie w Wielkiej Trójce było dość marginalne. Sojusz z komunistami traktował instrumentalnie, mawiając, że zamierza walczyć z Hitlerem do ostatniego Rosjanina (co da się powiedzieć także o Polakach lub Grekach). Jednak Churchill rozumiał lojalność tylko wobec imperium. Nawet gdy popierał powojenne zjednoczenie Europy, a wręcz budowę europejskich sił zbrojnych, to bez udziału Wielkiej Brytanii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA