fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Celebryci w służbie wywiadu

Istnieje podejrzenie, że Glenn Miller wcale nie zginął 15 grudnia 1944 r. w katastrofie lotniczej, lecz zmarł w londyńskim szpitalu na raka płuc spowodowanego nałogowym paleniem papierosów
Getty
Żadna grupa zawodowa nie zasłużyła się tak bardzo dla wsparcia morale żołnierzy alianckich w czasie II wojny światowej jak amerykańscy i brytyjscy artyści. Jednak mało kto wiedział, że wielu z nich pracowało także dla alianckich służb wywiadowczych.

Dla urodzonego w 1904 r. w Clarinda w stanie Iowa Glenna Millera muzyka była sensem życia. Jako 13-latek zbierał pieniądze na kupno instrumentu, dojąc krowy na farmach w Nebrasce i Oklahomie. Początkujący muzyk grywał w małych zespołach, ale już w 1927 r. trafiła mu się okazja zagrania w sławnym zespole Bena Pollacka. Gdy razem z tą orkiestrą przeniósł się do Nowego Jorku, tworzył aranżacje dla takich sław muzyki jak Victor Young i Freddy Rich. Występował w słynnej orkiestrze braci Tommy'ego i Jimmy'ego Dorseyów, a także organizował jazz-band dla przybyłego z Anglii Raya Noble'a.

W 1937 r. stworzył własny zespół – orkiestrę Glenna Millera – do którego pozyskał znakomitych muzyków, a także nieco później wokalistkę Marion Hutton. Od 1939 r. orkiestra koncertowała na żywo głównie w stacjach radiowych rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych.

Miller tworzył muzykę swingową do słuchania i do tańca. Ten styl znakomicie widać w słynnej scenie filmu „Serenada w Dolinie Słońca" z 1941 r. w reż. H. Bruce'a Humberstone'a, w której orkiestra i chór z Millerem wykonują jeden z najsłynniejszych przebojów: „Chattanooga Choo Choo". Ten typ muzyki i śpiewu oczarował Amerykę. W 1942 r. powstał drugi film: „Orchestra Wives" w reż. Archiego Mayo. W obu filmach nakręconych dla Twentieth Century Fox występuje Glenn Miller na tle swojej orkiestry.

Miller był żarliwym patriotą i gdy w 1941 r. Stany Zjednoczone przystąpiły do koalicji antyhitlerowskiej, dobrowolnie wstąpił do służby wojskowej, choć jako 37-latek nie miał już takiego obowiązku. Jako zasłużonemu artyście nadano mu stopień kapitana w U.S. Army Air Corps. Członkowie jego orkiestry odmówili jednak wstąpienia do armii.

Na jesieni 1942 r. uformował własny jazz-band składający się z muzyków należących do Sił Powietrznych USA. W czasie pierwszej wojny światowej na froncie armii amerykańskiej towarzyszyła niepodzielnie muzyka marszowa Johna Philipa Sousy. 25 lat później żołnierze zachwycali się swingiem. Dowództwo zaakceptowało to „swingowe szaleństwo", które opanowało parkiety, gdzie odpoczywali żołnierze. Tę atmosferę oddaje pełna humoru sekwencja z komedii „1941" nakręconej przez Stevena Spielberga w 1979 r.

Zagadka lotu Glenna Millera

Glenn Miller zginął w grudniu 1944 r. Jego śmierć jest jedną z największych tajemnic lat 40. XX wieku. Wraz z upływem czasu zaczęły się mnożyć teorie i hipotezy na temat tego, co naprawdę stało się z idolem młodych Amerykanów. W czerwcu 1944 r. Army Air Corps Orchestra dotarła do Anglii, gdzie dała 71 koncertów, grając w szpitalach i obozach wojskowych. Nawet księżniczki Elżbieta i Małgorzata, córki króla Jerzego VI, długo w nocy słuchały transmitowanych przez BBC koncertów orkiestry Glenna Millera. Ta muzyka dawała wszystkim nadzieję i siłę do przetrwania w walce z Niemcami. Glenn Miller marzył o występie swojego jazz-bandu w dopiero co oswobodzonym Paryżu. Jednosilnikowy samolot UC-64A Norseman produkcji kanadyjskiej wystartował w pochmurne popołudnie 15 grudnia 1944 r. z lotniska wojskowego Bedford, kilkadziesiąt kilometrów od Londynu. Po krótkim czasie samolot wszedł w niski pułap chmur i... zaginął bez śladu.

Mieszkająca w New Jersey żona kompozytora Helen i jego dzieci dopiero po dziewięciu dniach otrzymali wiadomość o zaginięciu męża i ojca. Po upływie dalszych dwóch miesięcy kompozytora uznano za zmarłego. Helen Miller otrzymała Brązową Gwiazdę w uznaniu zasług wojennych jej męża. Dzień 5 czerwca 1945 r. został proklamowany narodowym Dniem Glenna Millera. Wraz z upływem czasu zaczęły się jednak mnożyć pytania, różne teorie i hipotezy na temat tego, co naprawdę stało się z idolem Amerykanów. Początkowo podejrzewano pomyłkowe zestrzelenie przez samolot typu Lancaster powracającego po rajdzie nad Niemcami. Niektórzy wskazywali na awarię oblodzonego silnika i zatonięcie maszyny w kanale La Manche. Byli też tacy, którzy wierzyli, że samolot Millera zaginął tak jak myśliwce amerykańskie w Trójkącie Bermudzkim...

Pojawiały się też zdumiewające relacje ludzi, którzy rzekomo widzieli kompozytora w różnych miejscach na świecie. Pewien dziennikarz i pisarz, emerytowany ppłk Hunton Downs, twierdził po wojnie, że gdy pracował w służbie radiowej armii amerykańskiej na usługach wywiadu wojskowego, pewnego dnia usłyszał w eterze głos Glenna Millera zwracającego się po niemiecku do żołnierzy Wehrmachtu, aby się poddawali nadciągającym wojskom amerykańskim. Na tej podstawie Downs doszedł do wniosku, że Glenn Miller wykonywał ważną pracę propagandową dla wywiadu alianckiego.

Zdaniem podpułkownika Downsa w maju 1945 r., kiedy Rosjanie całkowicie opanowali Berlin, w ich ręce wpadły tajne dokumenty SS i gestapo sugerujące, że samolot Glenna Millera dotarł do kontynentalnej Europy, ale po wylądowaniu załoga i pasażerowie zostali aresztowani przez siły niemieckie. Downs był przekonany, że Glenn Miller trafił do więzienia gestapo, gdzie został zamęczony na śmierć.

Zupełnie inną wersję śmierci kompozytora przedstawił jego brat Herb Miller. Twierdził on, że Glenn zmarł w szpitalu na raka płuc. Na prośbę kompozytora sfingowano historię z katastrofą samolotu. Muzyk chciał „zginąć śmiercią bohaterską na froncie", a nie umrzeć w szpitalnym łóżku.

Pisarze szpiedzy

Nie tylko Glenn Miller był podejrzewany o współpracę z wywiadem wojskowym. Wielu innych znanych artystów na pewno pracowało dla służb specjalnych. Wśród nich był przyszły twórca książek o superagencie MI6 Jamesie Bondzie. Już jako chłopiec Ian Fleming nazywał swoją matkę „M". Taki pseudonim nosił też dowódca Fleminga, gdy ten w czasie wojny pracował w brytyjskim SOE, czyli Dowództwie Operacji Specjalnych. W tajnym ośrodku wywiadu brytyjskiego przechodził tajne szkolenia wraz z pisarzem angielskim Noëlem Cowardem. To właśnie Coward, pracując w czasie wojny w British Secret Service w Paryżu, powiedział o swej szpiegowskiej działalności, że „bycie celebrytą to cudowna przykrywka dla szpiega". Doskonale rozumiał to urodzony we wrześniu 1916 r. w Walii pisarz Roald Dahl, który miał norweskie korzenie rodzinne. Zasłynął jako pisarz książek dla dzieci. Jego najbardziej znaną powieścią był „Charlie i fabryka czekolady". Pisał także sztuki teatralne, opowiadania, wiersze i scenariusze filmowe. Po wybuchu II wojny wstąpił do Królewskich Sił Powietrznych, ale wypadek nad Pustynią Libijską unieruchomił go na wiele tygodni. Rozpoczął więc pracę jako brytyjski dyplomata w Waszyngtonie, gdzie pisał teksty propagandowe, i zasłynął wśród waszyngtońskiej śmietanki towarzyskiej jako uwodziciel i człowiek łatwo nawiązujący kontakty i przyjaźnie. W rzeczywistości służyło mu to do zbierania wszelkiego rodzaju informacji mogących się przydać brytyjskiemu wywiadowi.

Hollywood na usługach wywiadu

Wśród celebrytów służących służbom wywiadowczym państw alianckich szczególna rola przypadła urodzonej w 1901 r. w Schöneberg aktorce niemieckiej Marlenie Dietrich, która na scenie stworzyła typ silnej kobiety przynoszącej pecha mężczyznom. Kiedy miała 11 lat, rodzina nadała jej pieszczotliwe imię Marlene, będące skrótem od jej prawdziwych imion Maria Magdalena. W latach 30. pomagała niemieckim uchodźcom politycznym i Żydom niemieckim, którzy uciekli do Ameryki. Od 1941 r. Marlena Dietrich odwiedzała żołnierzy amerykańskich za liniami frontu. Jednocześnie w latach 1942–1944 była pod stałą obserwacją FBI na wyraźny rozkaz J. Edgara Hoovera, który uważał ją za osobę podejrzaną o szpiegostwo na rzecz III Rzeszy. W czasie wojny w Ameryce było bardzo wielu sympatyków Hitlera. Dietrich, chcąc udowodnić swoją lojalność wobec USA, zgłosiła się do amerykańskiego wywiadu wojskowego i podczas rozlicznych podróży na front zbierała wszelkie informacje mogące przydać się armii i służbom Hoovera. Na jej własną prośbę część z tych raportów napisanych dla FBI została zniszczona w 1982 r., na dziesięć lat przed śmiercią artystki.

Do dzisiaj w archiwach amerykańskiego wywiadu wojskowego zachowały się raporty, które pisali jej koledzy z branży filmowej. Czterokrotny zdobywca Oscara, słynny reżyser John Ford, który wyreżyserował m.in. takie filmy jak: „Dyliżans", „Grona gniewu" czy film dokumentalny „Bitwa o Midway", brał czynny udział w wojnie na Pacyfiku. Podczas swej służby kręcił filmy dokumentalne i propagandowe, a swoją służbę w US Navy zakończył w stopniu kontradmirała. Patrolował zatoki północno-zachodnich wybrzeży Meksyku, gdzie mogła nastąpić inwazja floty japońskiej.

Do służby w wywiadzie wojskowym namówił wielu kolegów z branży filmowej, w tym między innymi Sterlinga Haydena, jednego z najsłynniejszych amantów występujących w filmach wytwórni Paramount Pictures. Aktor ten wstąpił do Korpusu Marynarki Wojennej USA jako tajny agent o nazwisku John Hamilton. Jego zadaniem było dostarczanie wyposażenia wojskowego grupom antynazistowskiego oporu w Jugosławii i pomoc w lądowaniu spadochroniarzy w Chorwacji.

Inną gwiazdą filmową zwerbowaną do pracy wywiadowczej była urodzona w 1905 r. w Szwecji Greta Lovisa Gustafsson, która jako jedna z najsłynniejszych aktorek hollywoodzkich lat 20. i 30. XX wieku występowała w filmach pod pseudonimem Greta Garbo. W 1941 r. przerwała nagle swą karierę i odcięła się od świata, prowadząc niemal pustelnicze życie w Nowym Jorku, aż do śmierci w 1990 r. Przypuszcza się, że w rzeczywistości w tym czasie nawiązała kontakt z brytyjskim wywiadem MI6. Wyznaczono jej dwa bardzo ważne zadania, z których wywiązała się znakomicie: zgromadziła informacje o jednym z najbogatszych ludzi na świecie, szwedzkim multimilionerze przemysłowcu Axelu Wennerze-Grenie, podejrzewanym o wspieranie Niemców, oraz odegrała kluczową rolę w przeszmuglowaniu duńskiego fizyka Nielsa Bohra z Kopenhagi do Wielkiej Brytanii.

Wśród jej kolegów, aktorów filmowych, było wielu pracujących dla służb specjalnych, w tym m.in. Cary Grant, Frank Sinatra czy młody aktor Christopher Lee, zwerbowany do pracy w Biurze Służb Strategicznych. Młodsi widzowie pamiętają go z roli czarodzieja Sarumana Białego z trylogii „Władca Pierścieni" (2001 r.) w reżyserii Petera Jacksona. Do jego zadań należało organizowanie dywersji i akcji szpiegowsko-sabotażowych przeciw Niemcom. Szczegóły jego pracy są jednak bliżej nieznane i nadal objęte tajemnicą.

Kucharka, która ratowała nurków

Nie tylko ludzie filmu wspomagali służby wywiadowcze amerykańskich i brytyjskich sił zbrojnych. Nie mniejszy udział mieli także inni celebryci, w tym najsłynniejsza kucharka w USA – Julia Child. W latach II wojny światowej nie została przyjęta do armii USA z powodu wysokiego wzrostu, miała bowiem aż 190 cm, ale pracowała w Biurze Służb Strategicznych, z którego później narodziła się Centralna Agencja Wywiadowcza. Jej przełożonym był szef OSS, generał William Donovan. Podczas swej pracy w sekcji Ratownictwa Morskiego na Cejlonie i w Kunming w Chinach brała udział w stworzeniu „odstraszacza" przeciwrekinowego, który miał ratować życie nurkom i tym marynarzom, którzy w wyniku ostrzału okrętu znaleźli się w wodzie oceanu. Pracowała także w dziale Rejestracji OSS. Miała zatem dostęp do najtajniejszych akt wywiadu amerykańskiego w czasie wojny. Po jej zakończeniu zamieszkała z mężem w Paryżu, gdzie jako pierwsza w historii kobieta ukończyła słynną francuską szkołę gotowania Le Cordon Bleu. W 2000 r. słynny szef kuchni Jacques Pepin wręczył Julii Child w hotelu Le Meridien odznaczenie Legii Honorowej za propagowanie w Ameryce francuskiej kultury gastronomicznej. W 2003 r w uznaniu jej zasług w czasie II wojny światowej prezydent George W. Bush odznaczył Julię Child Medalem Wolności.

Wśród celebrytów służących ojczyźnie na froncie walki wywiadowczej nie mogło też zabraknąć wielkich amerykańskich sportowców. Najsłynniejszym był chyba bejsbolista Moe Berg, nazywany najbardziej „rozumnym graczem" w amerykańskim bejsbolu. A to z tego powodu, że mógł się pochwalić aż dwoma dyplomami zdobytymi na świetnych uczelniach: filologii języków współczesnych Uniwersytetu Princeton i prawa na Uniwersytecie Columbia. Armia potrzebowała takich talentów. Podczas wojny służył jako oficer w Biurze Służb Strategicznych. Został wyznaczony do zabicia niemieckiego fizyka jądrowego Wernera Heisenberga, który pracował nad skonstruowaniem bomby atomowej. Ostatecznie plan ten nie został jednak zrealizowany.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA