fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Garniec mięsiwa, skopek mleka i burczący brzuch

Adobe Stock
W XIX wieku Eduard Simmel, założyciel berlińskiej fabryki czekolady, stwierdził: „Ze wszystkich rzeczy ludziom wspólnych nie ma powszechniejszej nad jedzenie i picie", przy czym nie chodziło mu o wspólnotę fizjologiczną, lecz podstawową kategorię kultury.

Mniej więcej wiadomo, co jadały koronowane głowy, zostało to zapisane, ale poniżej dostojnika już trudno o zapiski dotyczące „maluczkich". Żeby nie być gołosłownym: w tym roku dwie krakowskie oficyny wydawnicze wydrukowały dwie książki – Wiki Filipowicz „Przy stole z królem" oraz Agnieszki Bukowczan-Rzeszut „Kuchnię królów". Obie zajmujące, ale ilu jest i było królów na świecie, a ilu ich poddanych?

Historia, przynajmniej dotychczas, przedstawiając minione stulecia, unika trywialności, a właśnie za trywialne, a co najmniej mało poważne, uważa się informacje o tym, co ludzie jedli. Jednak to się zaczyna zmieniać. Książek o dziejach żywności przybywa w szybkim tempie: „Historia smaku" (Bryan Bruce), „Historia świata w sześciu szklankach" (Tom Standage), „Historia naturalna i moralna jedzenia" (Maguelonne Toussaint-Samat), „Samogon" (koncepcja: Robert Maciej), i tak dalej – z tego rodzaju pozycji można już zestawić sporą biblioteczkę.

Czy historia piwa, mleka albo zboża jest mniej ważna od historii Asyrii? Coraz więcej historyków uważa, że dzieje poszczególnych (choć oczywiście nie wszystkich) produktów spożywczych wpływały w dużo większym stopniu na losy świata niż dzieje poszczególnych państw czy narodów (choć oczywiście nie wszystkich). Poszukiwanie żywności, było i jest przyczyną postępu, konfliktów, wytyczało drogi i etapy poznawania świata, wymuszało kontakty bliskie i dalekie, rozwój transportu. Badacze ze zdumieniem skonstatowali, że historia odżywiania się to w znacznej części historia głodu. „Fale głodu pokazują, że historia jedynie powierzchownie kształtowana jest przez ludzi, że to natura była siłą decydującą. Głód towarzyszył człowiekowi od czasów prehistorycznych, co potwierdzają badania szkieletów. Ale historia głodu nie została jeszcze metodycznie zbadana i napisana. Głodujący rzadko piszą historie, a historycy rzadko bywają głodni" – zauważa Ernst Schubert („Jedzenie i picie w średniowieczu", Toruń 2019). Przypomina on, że burczący brzuch należał do codzienności; w bajkach bycie królem oznacza nieograniczony dostęp do dobrej żywności. „Dopiero w kontekście głodu można pojąć, dlaczego mimo wszelkich niebezpieczeństw ludzie osiedlali się nad brzegiem morza, na terenach zalewowych, dlaczego brali na siebie te trudy osadnicze" (E. Schubert).

Dopiero w kontekście głodu można zrozumieć wyniki badań nad dietą w czasach prehistorycznych. Przykład najnowszy: prof. Miriam Cubas Morena z brytyjskiego uniwersytetu w York wraz z zespołem dokonała biochemicznej analizy molekularnej osadów, jakie przetrwały na wewnętrznych ściankach 246 glinianych naczyń odkopanych na 24 stanowiskach archeologicznych rozlokowanych wzdłuż wybrzeży Europy – od Półwyspu Iberyjskiego po Bałtyk. Artykuł o tym zamieściło pismo „Current Anthropology". Badacze wyodrębnili i analizowali lipidy (tłuszcze) osadzone na ściankach garnków. Ustalili, że pochodzą z mięsa kóz, owiec, z krowiego mleka i produktów mlecznych (serów, twarogów, jogurtów). Produkty te spożywali ludzie żyjący 7500 lat temu, ale nie wszyscy te same.

Ślady mleka i produktów mlecznych występują szczególnie często w naczyniach z Brytanii, Irlandii, Normandii, znad Bałtyku, natomiast są rzadsze w Portugalii i Hiszpanii, gdzie przeważają ślady mięsa. „Rolnicy neolityczni, z młodszej epoki kamienia, zasiedlający regiony północnej Europy, gdzie panuje surowszy klimat, być może znaleźli w mleku krowim, bogatym w witaminę D i tłuszcze, korzystny składnik diety, jakiego potrzebowali" – sugeruje dr Gregory Marchand, współautor artykułu.

Badaczy zaskoczył fakt, że osady kulinarne na naczyniach pochodzących przecież ze strefy przybrzeżnej nie dostarczyły dowodów spożywania produktów pochodzenia morskiego, ryb, skorupiaków, mimo że morze dostarczało ich w obfitości i mimo że 10 tys. lat temu społeczności, które zamieszkiwały te tereny przed rolnikami, czerpały żywność z morza pełnymi garściami.

Czytając o badaniach naukowców z uniwersytetu w York, warto pamiętać, że po 7500 latach, jakie upłynęły od czasu, gdy w odkopanych glinianych naczyniach przygotowywano strawę, trzecia część ludzkości nie dojada z powodu suszy czy nieodpowiedzialnych, niekompetentnych reżimów państwowych. Maguelonne Toussaint-Samat puentuje wstęp do przywołanej wyżej książki słowami: „Co za wstyd, żeby historia pożywienia kończyła się słowem GŁÓD".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA