fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Przeklęty grobowiec pierwszego cesarza Chin

Terakotowa armia w „podziemnym mieście” cesarza Qin Shi Huanga
Wikipedia
Żaden chiński badacz nie ośmielił się dotychczas dostać do komory grobowej pierwszego cesarza Qin Shi Huanga. Nie tylko z powodu braku środków technicznych, ale też z obawy o życie.

Przez ponad 22 wieki miejsce wiecznego spoczynku pierwszego cesarza Chin pozostawało tajemnicą. Jednak pewnego słonecznego poranka wiosną 1974 r. trzech chińskich chłopów zaczęło kopać studnię niedaleko miasta Xi'an w prowincji Shaanxi. Nie wiedzieli, że tego dnia przejdą do historii jako odkrywcy Świętego Graala chińskiej archeologii – owianego przerażającą legendą grobowca cesarza Qin Shi Huanga.

W pewnym momencie, na głębokości ok. 2 metrów, łopata jednego z rolników natrafiła na coś twardego. Przekonany, że jest to tylko kamień, rolnik Yang Zhifa zaczął coraz mocniej uderzać w przedmiot. Po chwili wyjął kawałek czerwonej ceramiki, a dalej fragmenty terakoty, brązowe groty strzał i cegły z terakoty. Tak rozpoczęła się historia jednego z największych odkryć archeologicznych w historii. Yang Zhifa wyrzucił zebrane fragmenty terakoty na polu i zabrał ze sobą tylko groty strzał, aby sprzedać je agencji handlowej. Inni mieszkańcy wioski zabrali fragmenty terakoty, aby zrobić z nich podłogi w domach. Dopiero kiedy Fang Shumiao, kierownik odpowiedzialny za roboty hydrauliczne, zobaczył znalezione przedmioty, zasugerował wieśniakom, żeby sprzedali je regionalnemu domowi kultury. Yang Zhifa otrzymał, za dwa wozy fragmentów czegoś, co miało się okazać w przyszłości bezcennym skarbem, zaledwie 10 juanów. Kiedy kierownik domu kultury uświadomił sobie, że może jest to wielkie znalezisko archeologiczne, przybył do wioski i kupił wszystko, co wydobyli mieszkańcy, i jeszcze odkupił groty sprzedane agencji handlowej.

Podziemne miasto

W maju 1974 r. do miejsca wydobycia przybył zespół archeologów z prowincji Shaanxi, aby podjąć pierwsze prace wykopaliskowe, które później zostały oficjalnie oznaczone w dokumentacji jako program Pit 1. W maju 1976 r. zespół pracujący w ramach kolejnego programu, Pit 2, rozpoczął wiercenie. Dwa miesiące później rozpoczęto badania w ramach programu Pit 3. Na powierzchni 20 tys. mkw. znaleziono 7 tys. posągów wojowników i koni z terakoty oraz około stu drewnianych rydwanów i liczne rodzaje broni. W celu ochrony dołów wybudowano nad nimi solidne hale. Pierwsza została ukończona w 1979 r. W 2008 r. odkryto jeszcze większą nekropolię złożoną z sześciuset dołów.

Po ponad dwóch tysiącach lat przez przypadek rolnicy natrafili na mauzoleum z długimi szeregami armii terakotowej, która miała w zaświatach chronić dojścia do sarkofagu ostatniego władcy królestwa Qin i pierwszego cesarza zjednoczonego Państwa Środka. Niektóre doły z armią terakotową znaleziono nawet kilka kilometrów od kopca grobowca cesarza Shi Huanga. To dowodzi, że może być ich znacznie więcej, a cała okolica mauzoleum to jedno gigantyczne podziemne miasto, którego mieszkańcy niczym za zaklęciem czarnoksiężnika zamienieni w kamień pilnują wiecznego odpoczynku swojego pana.

Shi Huangdi wstąpił na tron Qin w lipcu 247 r. przed Chrystusem. Miał wówczas 12 lat i nosił imię Zheng. W ciągu 26 lat podbił lub podporządkował sobie wszystkie pozostałe chińskie królestwa i w 221 r. p.n.e. przyjął tytuł huangdi, co w wolnym tłumaczeniu oznacza cesarza. Zjednoczony kraj pod panowaniem jednego władcy podzielono na 36 komanderii, które miały status okręgów wojskowo-administracyjnych. Szlachta rodowa podbitych przez królestwo Qin prowincji została odsunięta od władzy. Cesarz nakazał zastąpić ją kastą urzędników, którzy jednak nie mogli dziedziczyć stanowisk i tytułów.

Wybitny brytyjski historyk Charles Patrick Fitzgerald pisał: „Feudalna arystokracja została wytępiona, szlachta zrujnowana i rozproszona, poszukiwacze przygód wywodzący się z najniższych dołów społecznych objęli najwyższe stanowiska. We Wschodniej Azji aż do naszych czasów nie zdarzyło się nic, co można by porównać z tak olbrzymią przemianą". Pierwszy cesarz Chin był zatem albo wielkim wizjonerem, albo szaleńcem. W 216 r. p.n.e. przeprowadził prawdziwie rewolucyjną reformę rolną wzorowaną na tej, którą w państwie Qin przeprowadzono w latach 350–348 p.n.e.

W czasach, kiedy w Europie i Ameryce podstawą gospodarki było niewolnictwo, w zjednoczonych Chinach zniesiono pańszczyznę, wprowadzając w jej miejsce podatek od uprawianego areału. Była to pierwsza w historii abolicja chłopów pańszczyźnianych, którzy dzięki cesarzowi stali się właścicielami ziemi i równouprawnionymi ze szlachtą poddanymi władcy.

Pierwszy cesarz całkowicie odrzucił konfucjański porządek społeczny i hierarchię władzy. Monarcha nakazał ujednolicić pismo, miary i wagi, a nawet rozmiary osi kół wozów – przyjęto normy Qin. Według historyków fakt ten ma ogromne znaczenie dla dziejów Chin, bo dzięki ujednoliceniu mogły się one przez wieki odradzać jako jeden organizm państwowy i nie doszło w nich do decentralizacji, takiej jak w Europie po upadku Rzymu. Przyczyniło się do tego m.in. ujednolicone pismo, dzięki któremu mieszkańcy odległych zakątków kraju mogli wymieniać informacje, władając różnymi dialektami.

Władca zaświatów

Ale ta przemiana starego porządku, zniszczenie odrębności kulturowej podbitych chińskich królestw i degradacja klasy wyższej, miała wysoką cenę, którą płacił sam cesarz. Nieustannie próbowano bowiem dokonać zamachu na jego życie. Otaczali go niemal sami wrogowie.

Shi Huangdi popadł w obsesję na punkcie swojego bezpieczeństwa, która po pewnym czasie przeobraziła się w szaleńcze pragnienie życia wiecznego. Legenda głosi, że w tym celu pił nawet rtęć, będąc święcie przekonanym, że zapewni jego organizmowi wieczne zdrowie. Nie zdawał sobie sprawy, że w szybkim tempie zatruwa organizm. Efektem końcowym było całkowite szaleństwo. Kiedy zdał sobie sprawę, że nieśmiertelność w tym życiu jest nieosiągalna, postanowił zbudować sobie królestwo w zaświatach.

W tym celu nakazał wybudować mauzoleum o zdumiewających proporcjach. W grudniu 2012 r. chińscy archeolodzy odkopali szczątki „wielkiego pałacu cesarskiego", który stanowił część mauzoleum. Budynek z dziedzińcem miał 690 m długości i 250 m szerokości. Zajmował powierzchnię 170 tys. mkw., co stanowi prawie jedną czwartą wielkości Zakazanego Miasta w Pekinie. W obrębie tego grobowego pałacu znalazł się główny pawilon z widokiem na 18 domów zbudowanych na dziedzińcu. Archeolodzy odkopali mury, bramy, kamienne drogi, odłamki ceramiki i trochę cegieł. Nadal jednak nie ośmielają się otworzyć głównej komory grobowej cesarza.

W podaniu napisanym przez żyjącego w II w. p.n.e. kronikarza Simę Qiana odnajdziemy informację, że „Na początku swego panowania Pierwszy Cesarz kazał drążyć górę Li, a kiedy zjednoczył już cały świat, zesłano tam do robót łącznie ponad 700 tys. robotników. Wydrążono górę aż do poziomu wody, zalano szczeliny brązem i umieszczono tam sarkofag. (...) Przeniesiono tam cudowne narzędzia, klejnoty i rzadkie przedmioty i uzupełniono nimi grobowiec". Przez 2200 lat wierzono, że góra Li i znajdujące się pod nią mauzoleum są jedynie legendą. Obecnie stanowi jednak jedną z największych atrakcji turystycznych Chin. Terakotowa armia jest zaledwie cząstką niewyobrażalnego bogactwa, które egocentryczny monarcha prawdopodobnie nakazał złożyć w miejscu swojego wiecznego spoczynku.

Jednak na tych, którzy się połaszczą na to bogactwo, czekają straszliwe pułapki. Grobowiec jest obłożony „klątwą" znacznie groźniejszą od tej, która miała strzec grobowca Tutanchamona w Dolinie Królów. Sima Qian ostrzegał bowiem, że na polecenie cesarza „rozkazano rzemieślnikom wykonać kusze i strzały, które by natychmiast strzeliły do każdego, kto próbowałby zbliżyć się do komory grobowej".

Tajemne wnętrza grobowców

Dzięki badaniom georadarowym wiemy, że konstrukcja grobowca przypomina olbrzymią piramidę, we wnętrzu której znajduje się olbrzymia drewniana konstrukcja. Legendy głoszą, że jest to całe miasto poprzecinane kanałami, w których płynie rtęć. Takie Chiny w mniejszej skali dla podziemnego cesarza.

Być może na intruzów ze świata żywych czekają wirusy i szczepy bakterii nieznanych nam dzisiaj chorób. To tłumaczy, dlatego chińscy archeolodzy nadal nie zdecydowali się na penetrację cesarskiego mauzoleum.

Góra Li to niejedyne miejsce skrywające w okolicy Xi'anu wielką tajemnicę. 15 lat temu archeolodzy odkryli w odległości zaledwie pół kilometra od mauzoleum pierwszego cesarza Chin inny imponujących rozmiarów grobowiec. Skanowanie terenu wykazało, że ma on 109 m długości, 26 szerokości i 15,5 głębokości. W środku znajdują się artefakty z brązu pochodzące z czasów panowania dynastii Qin, której ostatnim przedstawicielem był cesarz Ziying.

Został on zamordowany przez jednego z dowódców armii. Mimo to pochowano go z całym ceremoniałem niedaleko słynnego przodka. To także jeden z tych przeklętych chińskich grobowców, których strzegą liczne tajemnice i pułapki zastawione na rabusiów. Także do otwarcia tego miejsca nie ma chętnych archeologów. Klątwa pierwszych chińskich cesarzy wydaje się czymś irracjonalnym, ale wśród Chińczyków nadal budzi strach i respekt przed wielkością założycieli Państwa Środka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA