fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Jak to z pocztą w Polsce bywało

Cesarsko-królewska poczta w Skałacie (obecnie na terytorium Ukrainy), 1906 r.
Biblioteka Narodowa
W 1558 r. król Zygmunt August ustanowił stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń, a w 1562 r. powołał instytucję o nazwie Poczta Polska.

Choć historia polskiej poczty sięga 1558 r., to pierwszy polski znaczek ukazał się dopiero w 1860 r. Ze względu na widniejący na nim wizerunek orła już od samego początku zyskał status symbolu patriotycznych wartości i niepodległościowych tęsknot. Znaczek (nazwany potocznie „numerem 1") ukazał się w czasie dla Polaków trudnym i bolesnym, bo pod obcym zaborem. Ta wyjątkowa okoliczność emisji znaczka wiązała się z przyznaniem Królestwu Polskiemu własnej poczty, co było efektem szeroko zakrojonych zabiegów księcia Aleksandra Wielopolskiego, starającego się o przywracanie Królestwu autonomii.

Nieznany projektant znaczka musiał czuć bohaterską misję „pokrzepiania serc", bo stworzył na obrazku niepokorną hybrydę. Oficjalnym godłem Królestwa był bowiem dwugłowy rosyjski orzeł z tarczą, na której widniał mniejszy polski biały orzeł. Tymczasem „numer 1" przedstawia wyłącznie białego, dwugłowego orła – bez mocarstwowych symboli rosyjskich. Proces stopniowego przywracania autonomii zakończył się gwałtownie w 1865 r. wraz z upadkiem powstania styczniowego. Tym samym została wstrzymana też emisja „numeru 1".

Do tradycji rosyjskiej nawiązali 100 lat później emitenci pamiątkowego znaczka, który ukazał się w 1960 r. z napisem „100 lat polskiego znaczka pocztowego". Przedstawia on białego, dwugłowego orła z tarczą, na której widnieje mały biały orzeł o słabo widocznych konturach. Jak zauważa Norman Davies, autor albumu „Od i do. Najnowsze dzieje Polski według historii pocztowej", tym razem zabrakło rosyjskiego napisu, ponieważ usunęła go cenzura. Lepiej nie przypominać Polakom, że w zasadzie od emisji pierwowzoru niewiele się zmieniło...

Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, że przyklejanie znaczków w prawym górnym rogu koperty to późny wynalazek. Wcześniej panowała w tym zakresie dowolność. Podobnie jak i „kasowanie" znaczków, które odbywało się początkowo poprzez przekreślenie piórem.

Początki

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że u źródeł powstania polskiej poczty legła poniekąd chciwość króla Zygmunta Augusta. Rok po śmierci swojej matki Bony Sforzy rozpoczął on dyplomatyczną walkę o zwrot jej majątku, który wywiozła do Włoch po 40 latach rządów w Polsce. Odzyskiwanie tzw. sum neapolitańskich wymagało utrzymywania stałej korespondencji z agentami i prawnikami w Neapolu, Rzymie, Wiedniu czy Madrycie, a zatem konieczne było takie zorganizowanie komunikacji, które zapewniałoby szybkie przesyłanie wiadomości, ale też – a może przede wszystkim – zabezpieczało przed przechwytywaniem tajnych listów z raportami.

18 października 1558 r. Zygmunt August „ustanowił stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń za pomocą poczty, czyli koni rozstawnych". W dokumencie Zygmunt August w następujący sposób motywuje jej powstanie: „Mając na oku własną tudzież Naszych poddanych wygodę, abyśmy zarówno My jak i oni mogli do Włoch przesyłać zarówno listy jako też inne tam załatwiać sprawy". Jako pierwszy pocztą zarządzał Prospero Provana, Włoch z polskim szlachectwem. Z czasem Provana oprócz realizacji zadań przydzielonych mu przez króla zaczął też realizować zlecenia od możnowładców i zamożnych kupców. A że miał monopol na przesyłki na trasie Kraków–Wiedeń–Wenecja (i nie tylko), to wkrótce zaczęło mu się świetnie powodzić.

I tu na historyczną scenę wkracza demon międzykorporacyjnej konkurencji. Powodzenie Provany wzbudziło zazdrość innego wielkiego gracza na rynku usług pocztowych – potężnej rodziny de Taxis (Franz von Taxis był twórcą pierwszego systemu pocztowego w Europie w XVI w.), która miała silne poparcie samego cesarza Ferdynanda Habsburga (notabene rodu znienawidzonego przez Bonę, który de facto ją zamordował). Rodzina de Taxis ostatecznie wyrugowała Provanę z intratnego interesu i po trwających kilka lat intrygach jej przedstawiciel Krzysztof de Taxis przejął także polskie połączenia pocztowe. Jak mu się udało omamić króla Zygmunta Augusta, by ten oddał przesyłaną korespondencję pod cesarską kontrolę, nadaje się już na inny artykuł. Dość powiedzieć, że Provana po pięciu latach dyrektorowania został ostatecznie dzierżawcą dóbr królewskich oraz przykrakowskich kopalni soli.

Krzysztof de Taxis objął władztwo 11 lipca 1562 r. i od tego dnia była to już Poczta Polska, bo taką nazwę nadał tej instytucji król. Radość Taxisów nie trwała jednak długo, bo ze względu na niewywiązywanie się z obowiązków dwa lata później król odebrał im przywilej gospodarowania polskim przesyłkami i przyznał go kolejnemu Włochowi Piotrowi Maffonowi, a następnie (1569 r.) Sebastianowi Montelupiemu. Przez cały ten czas główna siedzibą Poczty Polskiej był Kraków.

Poczta Polska i konspiracja postyczniowa

Kolejne wieki to stały rozwój i reorganizacja Poczty Polskiej. Szczególne znaczenie zyskała ona za czasów Stanisława Augusta, kiedy stała się najlepiej zorganizowaną instytucją tego typu w Europie. Działała sprawnie, realizowała coraz to nowe połączenia, przewożąc zarówno przesyłki urzędowe, jak i prywatne. Prężny rozwój Poczty Polskiej przerwał na wiele dziesięcioleci upadek powstania kościuszkowskiego i trzeci rozbiór Polski, po którym instytucja ta znalazła się w rękach trzech zaborców.

Nawet po zniesieniu autonomii Królestwa Polskiego w wyniku upadku powstania styczniowego polscy pocztowcy nadal brali czynny udział w walce z zaborcą. Tuż pod okiem zaborczych służb i agentury powstawały tajne biura ekspedycji, w których przygotowywano przesyłki przeznaczone dla oddziałów konspiracyjnych. Jak czytamy na stronie Poczty Polskiej, paczki przeznaczone dla konspiratorów były sprytnie maskowane. Często też wykorzystywano zaszyfrowane adresy, które mogli odczytać wyłącznie tzw. galopeni, czyli specjalni kurierzy. Żeby uchronić powstańczą korespondencję przed konfiskatą, lokale ekspozytury był często zmieniane. Istniały też biura pomocnicze, które najczęściej mieściły się w sklepach i magazynach handlowych. Odrodzenie Poczty Polskiej nastąpiło po odzyskaniu niepodległości w 1918 r.

Z życia urzędów pocztowych

Mało kto wie, że poczta funkcjonująca na ziemiach polskich miała nawet własny periodyk. Początkowo był zatytułowany „Przegląd Pocztowy: niezawisły organ c.k. Adjunktów, Oficyantów i Aspirantów Pocztowych" i wydawany w latach 1910–1914. Biblioteka Jagiellońska ma z tego okresu pięć egzemplarzy. W czasach niepodległości miesięcznik otrzymał tytuł „Przegląd Pocztowy: organ Związku Urzędników Poczt, Telegr. i Tel. Rzeczypospolitej Polskiej" i ukazywał się w latach 1928–1930.

Jak dobrze poszukać, to można w ówczesnej prasie znaleźć prawdziwe perełki. Oto w jednym z numerów z 1910 r. ukazało się takie ogłoszenie: „Ożeni się, oficyant z większego miasta Galicyi Zachodniej z córką poczmistrza, młodą, przystojną. Choćby skromny posag wymagany, dyskrecya zapewniona, ewentualna wymiana fotografii. Zgłoszenia: »Przegląd Pocztowy« dla W.K.". Z kolei w „Nowym Pocztowcu" z 1927 r. znajdujemy opis sytuacji, której ocena moralna z dzisiejszego punktu widzenia nie budzi wątpliwości: „Na jednem z zebrań pocztowców w Krakowie, zwołanem w grudniu ub.r. w celu wzięcia w obronę dyrektora Niwickiego przed atakami »kilku warchołów«, zabrał głos prezes koła Nr. 2. P. Mackiewicz i z właściwą sobie swadą począł argumentami wykazywać, że flirty, uprawiane w biurze przez przełożonego z podwładnemi urzędniczkami za obopólną zgodą, nie mogą stanowić żadnego wykroczenia służbowego ani nie sprzeciwiają się przepisom, gdyż pożądliwości erotyczne, zwłaszcza u mężczyzn fizycznie zdrowych i seksualnie rozwiniętych, są czasem tak silne, iż poskromienie ich przekracza granice swobodnej woli. Zresztą o ile to się dzieje za przyzwoleniem urzędniczki, nikt nie ponosi w tem szkody i nikogo nie krzywdzi".

Autorka jest adiunktem Uniwersytetu SWPS i redaktorem TVP Historia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA