fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Klątwa faraonów i seria tajemniczych śmierci

Dr Zahi Hawass ogląda jedną z trzech trumien, w których złożono mumię Tutanchamona
Getty Images
Przyjęło się uważać, że legenda klątwy faraonów zrodziła się dopiero po nagłej śmierci lorda Carnarvona, kilka miesięcy po odkryciu w 1922 r. grobowca faraona Tutanchamona w Dolinie Królów. W rzeczywistości jest ona znacznie starsza.

Legenda klątwy faraonów narodziła się prawdopodobnie już ok. VII wieku, kiedy Arabowie podbili Egipt, lecz w żaden sposób nie mogli sobie poradzić z odczytaniem starożytnych hieroglifów. Uznali więc, że tajemnicze znaki mają magiczny charakter, a pierwsza arabska książka na ten temat powstała w 1699 r.

Muzułmańscy pisarze ostrzegali w swych dziełach, że starożytni egipscy kapłani stosowali magiczne obrządki podczas uroczystości pogrzebowych. Później, na początku XIX wieku, Jean François Champollion złamał tajemnicę hieroglifów i wtedy nagrobne inskrypcje objawiły treści faktycznie zawierające klątwy pod adresem rabusiów grobów.

Egipcjanie pieczętowali wejścia do grobów. Nie były to jednak zwykłe pieczęcie. Starożytni inżynierowie blokowali korytarze masywnymi płytami bądź kamiennymi blokami. Na nieproszonych gości były przygotowane rozmaite „niespodzianki", jak dziury w podłogach, drzwi pułapki prowadzące donikąd, fałszywe komnaty czy labirynty korytarzy tak wymyślne, że całkowicie zdezorientowani rabusie umierali, nie mogąc znaleźć wyjścia, o ile wcześniej nie zabiły ich głazy odrywające się od sufitu lub ścian. Podłogi i ściany bogato wyposażonych grobowców pokryte były często sproszkowanym hematytem, co potwierdzili archeolodzy egipscy w 1996 r.

Innym, metafizycznym sposobem chronienia miejsc wiecznego spoczynku faraonów były wyrzeźbione w drewnie lub kamieniu posążki „ka". Miały za zadanie chronić spokój duszy zmarłego władcy. Według wierzeń dusza zmarłego szybująca gdzieś w przestrzeni potrzebowała ciała lub jego namiastki, aby powrócić do domu. Figurka „ka" spełniała rolę takiego surogatu ciała. Posążki „ka" w zastępstwie zmarłego władcy uczestniczyły zatem w licznych festiwalach upamiętniających zmartwychwstanie boga Ozyrysa.

„Metodologia" nakładania klątw najbardziej rozwinęła się w czasie panowania XVIII dynastii. Faraon Amenhotep, syn Hapu, osobiście sporządził pełną listę magicznych formuł zawierających groźby pod adresem profanatorów grobów. Osobie, która naruszyła pieczęcie grobu faraona, groziła utrata wszystkich stanowisk i honoru w czasie doczesnego życia, a także seria wypadków przewidzianych klątwą: wywrócenie się statku do góry dnem i utonięcie w morzu, ukaranie brakiem potomstwa, spopielenie w piecu itd.

Szczególnie oryginalną reprymendą z katalogu kar dla rabusiów była „Klątwa osła" spadająca na tych, którzy pogwałcili spokój grobu. Profanatorzy grobu mieli być zgwałceni przez osła.

Królewska kobra

Klątwy za naruszenie pieczęci grobowych nakładane były przede wszystkim na miejsca pochówku zmarłych władców. Ale także niektórzy ich poddani, w szczególności bogaci Egipcjanie, wyruszając w podróż w zaświaty, zaopatrywani byli w bardzo bogate wyposażenie grobowca, które jednak nie mogło się równać z wystrojem grobowca królewskiego.

Ilość odkrytych skarbów wypełniających grobowiec Tutanchamona oszołomiła ekipę Howarda Cartera. Między egiptologami krążyła opowieść, że wśród tych skarbów była niepozorna na pierwszy rzut oka gliniana tabliczka, którą słynny archeolog znalazł w przedsionku miejsca wiecznego spoczynku młodego króla. Widniała na niej inskrypcja z niepokojącym ostrzeżeniem: „Śmierć na skrzydłach dosięgnie każdego, kto zakłóci spokój faraona". Nie wiemy, co się stało z tą tabliczką. Mogła zaginąć lub była po prostu mitem.

Kiedy ekipa Cartera odkopała schody prowadzące do wejścia do grobowca i złamano pieczęć wejściową, uradowany archeolog wysłał do swego domu posłańca z ekscytującą wiadomością. Sławny egiptolog współpracujący z Carterem, dr James Henry Breasted, wspominał, że właśnie wtedy po raz pierwszy „objawiła się klątwa". Na werandę domu Cartera wpełzła kobra i zabiła ulubionego kanarka archeologa. Egipski służący zabił kobrę, zanim zdołała uciec. Od tej pory zaczęły się rodzić różne interpretacje tego wydarzenia. Sprężona do ataku kobra zdobi przecież ureus, królewską koronę-czapkę faraonów. W religijnych wierzeniach kobra miała zawsze chronić władcę przed niebezpieczeństwem.

13 września 30 r. p.n.e. ukąszenie egipskiej kobry zabiło Kleopatrę. Egipcjanie uznali to za „ocalenie" ich królowej przed zemstą zwycięskiego wodza rzymskiego Oktawiana. Śmierć kanarka w dniu odkrycia wejścia do grobowca Tutanchamona została zinterpretowana przez niektórych jako ostrzeżenie, że naruszenie wiecznego spoczynku faraona Tutanchamona uruchomi klątwę i związany z nią łańcuch dziwnych wypadków. Nawet znany z racjonalnego podejścia do życia Howard Carter zanotował w swoim pamiętniku dziwny jego zdaniem fakt, że w maju 1926 r. zobaczył szakala dokładnie takiego jak odwzorowany na rysunkach i rzeźbach Anubis, strażnik świata podziemnego. Carter znał Saharę od 35 lat. Zwykły szakal nie zrobiłby na nim żadnego wrażenia.

Dziwny zbieg okoliczności

W 1925 r. antropolog Henry Field przypomniał sobie, jak Howard Carter podarował swemu przyjacielowi sir Bruce'owi Ingramowi przycisk do papieru wykonany ze zmumifikowanej dłoni, na której była bransoletka z wizerunkiem skarabeusza z inskrypcją: „Bądź przeklęty ty, który dotykasz mojego ciała. Nawiedzi cię ogień, woda i zaraza". Wkrótce potem spłonął dom Ingrama, a po odbudowaniu został zniszczony przez powódź.

Wbrew legendzie klątwa Tutanchamona nie była jednak równie skuteczna i błyskawiczna. Na 58 osób obecnych przy otwarciu grobu Tutanchamona osiem zmarło w ciągu 12 następnych lat. Wśród nich był lord George Herbert, piąty earl Carnarvon, który sfinansował odkopanie grobowca.

Artur Weigall, brytyjski egiptolog, scenarzysta i korespondent „Daily Mail", opisał, jak egipscy robotnicy z niesmakiem obserwowali, że lord Carnarvon żartował sobie w chwili wchodzenia do grobowca. Ale czy to mogło skierować przeciw niemu ostrze klątwy?

Bez wątpienia otwarcie grobu i złamanie pieczęci podziałało na wyobraźnię różnej maści łowców sensacji. Na dwa tygodnie przed śmiercią lorda Carnarvona poczytna angielska pisarka Marie Corelli opublikowała w „New York World" całkowicie zmyślony przez nią list, w którym cytowała fragmenty fikcyjnej książki będące jakoby ostrzeżeniem przed straszną karą mającą spotkać intruzów naruszających wieczny spoczynek faraona. Twórca postaci Sherlocka Holmesa, sir Artur Conan Doyle sugerował, że śmierć Carnarvona spowodowana została przez żywioły, którymi kapłani egipscy zabezpieczyli grób i mumię młodego władcy. Zapominano przy tym, że lord Carnarvon był starszym i bardzo schorowanym człowiekiem.

To jednak nie zmienia faktu, że pewne wydarzenia mogły wywoływać niepokój. Na kilka godzin przed śmiercią lorda, o drugiej nad ranem, jego pies zaczął wyć i zakończył życie. Tego samego dnia podczas porannego golenia lord zaciął na swoim policzku miejsce ukąszenia przez komara nilowego i zainfekował ranę. Zmarł 5 kwietnia 1923 r., 4 miesiące i 7 dni po otwarciu królewskiego grobu. Zdumiewa fakt, że gdy dokonano autopsji mumii Tutanchamona, na lewym policzku mumii znaleziono podobny ślad po naciętym miejscu ukąszenia owada. Niestety, nie można było dokładnie porównać go ze śladem na policzku Carnarvona, gdyż ten został pochowany pół roku wcześniej.

Czarna seria zgonów

Carnarvon był najbardziej znaną „ofiarą" rzekomej królewskiej klątwy. Wśród osób będących przy otwarciu grobowca był także finansista George Jay Gould, u którego wkrótce po wizycie na stanowisku odkrywczym Cartera wystąpiła silna gorączka, która doprowadziła do śmierci Goulda 16 maja 1923 r.

10 lipca 1923 r. 23-letni bej Egiptu, książę Ali Kamel Fahmy, został zastrzelony w hotelu Savoy przez swoją żonę Marguerite Alibert. Istnieje przypuszczenie, że zrobiła to pod wpływem swojego kochanka, sławnego okultysty Alisteira Crowleya, zafascynowanego tematem klątwy faraonów.

To był dopiero początek serii tajemniczych zgonów. 26 września 1923 r. zmarł pułkownik Aubrey Herbert, brat przyrodni lorda Carnarvona. Był dyplomatą, podróżnikiem i członkiem parlamentu. Przyczyną śmierci było zakażenie krwi powstałe w wyniku operacji mającej zatrzymać postępującą chorobę oczu. Z kolei 15 stycznia 1924 r. zmarł sir Archibald Douglas-Reid, radiolog, który prześwietlił mumię promieniami Roentgena. Przyczyna jego choroby i śmierci nie została dotąd wyjaśniona.

Klątwa zdawała się działać dalej, wywołując coraz większy niepokój wśród uczestników otwarcia grobu Tutanchamona. 19 listopada 1924 r. gubernator Sudanu sir Lee Stack został zastrzelony w zamachu podczas przejazdu samochodem ulicami Kairu przez bojówkę studentów. Cztery lata później zmarł na skutek zatrucia arszenikiem Artur C. Mace, członek ekipy wykopaliskowej Howarda Cartera.

Mervyn R. Herbert, brat przyrodni lorda Carnarvona, zmarł 26 maja 1929 r. w ambasadzie Wielkiej Brytanii w Rzymie. Jak donosił londyński „The Times", śmierć nastąpiła w wyniku zapalenia płuc na tle malarycznym.

Opinia publiczna wyczekiwała kolejnych zgonów wśród członków ekipy Cartera. 15 listopada 1929 r. zmarł w swoim łóżku w klubie Mayfair kapitan Richard Bethell, osobisty sekretarz Howarda Cartera. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie uduszenie. 20 lutego 1930 r. samobójstwo popełnił jego ojciec, Richard Bethell, Trzeci Baron Westbury, który z niewyjaśnionych przyczyn rzucił się z siódmego piętra swojego apartamentu.

Nie wszystkie osoby obecne podczas pamiętnego otwarcia królewskiego grobu zmarły z niewyjaśnionych przyczyn. Sam Howard Carter, który 16 lutego 1923 r. jako pierwszy wszedł do komory grobowej, zmarł 2 marca 1939 r. w wieku 64 lat na nowotwór krwi. Córka lorda Carnarvona, lady Evelyn Herbert, zmarła dopiero po 57 latach. Amerykański archeolog John Ora Kinnaman zmarł w 39 lat po odkryciu grobowca.

Nie zmieniało to jednak faktu, że większość opinii publicznej naprawdę uwierzyła w klątwę faraonów. Przesądny Benito Mussolini nakazał nawet usunięcie darowanej mu mumii egipskiej ze swojej rezydencji w Palazzo Chiqi.

Z klątwą nie ma żartów

Na Zachodniej Pustyni Egiptu w Oazie Baharija znajduje się wielkie cmentarzysko nazwane Doliną Złotych Mumii. Odkrył je w 1996 r. sławny egipski egiptolog dr Zahi Hawass. Dotychczas wykopano tam przeszło 250 mumii sprzed minimum dwóch tysięcy lat. Archeolodzy oceniają, że na tym cmentarzysku spoczywa przeszło dziesięć tysięcy mumii.

Kiedy w 2001 r. dr Zahi Hawass znalazł tam sarkofag pokryty sproszkowanym hematytem, zmusiło to cały jego zespół do natychmiastowego wycofania się i założenia masek tlenowych oraz specjalnych kombinezonów ochronnych, jakich używają lekarze walczący w Afryce z wirusem Ebola.

Dr Hawass nie ukrywa swojej fascynacji klątwami zabezpieczającymi mumie i groby starożytnego Egiptu. Twierdzi nawet, że jako naukowiec zajmujący się na co dzień mumiami i artefaktami pogrzebowymi sam był pośrednio obiektem klątwy. Hawass opowiadał, że jako młody archeolog prowadził wykopaliska w Kom Abu-Bellou. Musiał odtransportować szereg artefaktów z grecko-rzymskich stanowisk badawczych. Tego samego dnia umarł jego kuzyn, a dokładnie rok później zmarł jego wuj. W trzecią rocznicę śmierci kuzyna zmarła ciotka archeologa. Przypomniał sobie wtedy, że podczas wykopalisk grobów budowniczych piramid w Gizie napotkał i odcyfrował tekst klątwy: „Wszyscy, którzy naruszą spokój tego grobu, będą mieli spotkanie z krokodylem w wodzie i wężami na lądzie. Zaatakuje ich także hipopotam w wodzie i skorpiony na lądzie".

Zahi Hawass nie należy do ludzi przesądnych, ale w późniejszym okresie, gdy w Baharija Oasis odkopał i zabrał do muzeum mumie dwojga dzieci, zaczęły go nękać koszmarne i nieustające sny z udziałem dzieci. Sny ustały, gdy dołączył do dziecięcych mumii w muzeum mumię ich ojca.

Także nasi rodacy doświadczyli egipskiej klątwy. Pierwszym polskim amatorem egiptologiem stał się podróżnik Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, nazywany „Sierotką". Był człowiekiem o niespożytej energii i wielu zainteresowaniach. Fascynował się kulturą antyczną i biblijną. Potężny i bardzo majętny magnat polski piastował wiele wysokich stanowisk państwowych. Zdecydował się na konwersję z kalwinizmu na katolicyzm i, aby nadać temu wydarzeniu symboliczną rangę, odbył w latach 1582–1584 pielgrzymkę do Ziemi Świętej, a także zwiedził Syrię i Egipt. Oczarowany wielkimi budowlami kupił w okolicach piramidy Cheopsa mumie mężczyzny i kobiety. Pragnął przetransportować je do kraju i tam wystawiać na pokaz. Podczas żeglugi powrotnej w okolicach Cypru statek transportujący mumie znalazł się w środku straszliwego sztormu. Przesądni marynarze wymusili na pierwszym polskim niefortunnym „egiptologu" wyrzucenie mumii i innych znalezisk za burtę. Kiedy to zrobili, sztorm natychmiast ustał. Obie mumie zamiast w Dolinie Królów spoczęły na dnie Morza Śródziemnego.

Bakterie niewinne

Rzekoma klątwa faraonów zwróciła wreszcie uwagę naukowców. Najnowsze badania wskazują, że na ścianach grobowca Tutanchmona mogły znajdować się bakterie, które dostawały się z każdym oddechem do płuc. Czy były jednak śmiertelnym zagrożeniem dla odwiedzających grobowiec?

Epidemiolog, prof. F. De Wolfe Miller z Departamentu Medycyny Tropikalnej, Mikrobiologii i Farmacji Uniwersytetu Hawajów w Manoa, postanowił bliżej przyjrzeć się „klątwie Tut", jak w amerykańskiej publicystyce skrótowo nazywają ją naukowcy i publicyści.

„Nie znamy – twierdzi prof. Miller – ani jednego przypadku negatywnego oddziaływania bakterii grobowych na archeologów czy turystów". Wtóruje mu w tej opinii profesor archeologii Joseph Wegner z Uniwersytetu w Pensylwanii: „Jeśli nosimy maski wewnątrz grobowców, to tylko po to, aby zabezpieczyć nasz system oddechowy bardziej przed wszechobecnym kurzem niż przed pleśnią, grzybami czy innymi niebezpiecznymi materiałami".

Badacze, a także turyści stanowią dla tych starożytnych grobowców i znajdujących się tam mumii większe zagrożenie niż potencjalne zarazki, które miałyby wypełniać komorę grobową. W swojej książce pt. „Niebezpieczne miejsca: Zdrowie, bezpieczeństwo i archeologia" prof. Kenneth Feder z Central Connecticut State University w New Britain wskazał na szereg niebezpieczeństw dla komór grobowych i samych mumii. Niezależnie od nieszkodliwych dla zwiedzających zarazków, to sami zwiedzający przynoszą ze sobą zarazki i wilgoć zawartą w ich oddechach, które powodują rozwój pleśni, co z kolei niszczy rysunki i inskrypcje na ścianach komór grobowych. Zakonserwowane, mające tysiące lat powietrze w grobowcu Tutanchamona było dla lorda Carnarvona paradoksalnie bezpieczniejsze niż to wypełniające świat zewnętrzny Doliny Królów.

Żeby znaleźć wyjaśnienie rzekomej klątwy, egiptolodzy postanowili odtworzyć szczegóły pochówku królewskiego. W zespole badawczym znaleźli się: konserwator dr Christian Eckman, prof. Salima Ikrem z American University w Kairze, dr Christopher Naunton oraz dyrektor wybudowanego kosztem miliarda dolarów Wielkiego Muzeum Egiptu dr Tarek Tawfik.

Starożytni Egipcjanie przywiązywali ogromną wagę do śmierci i życia pośmiertnego. Każdy faraon rozpoczynał swe panowanie od budowy grobowca, który musiał być wspaniały i wypełniony przedmiotami potrzebnymi władcy w życiu po śmierci. Komnata grobowa wypełniona była 400 figurkami służących. Zgodnie z tradycją każda z figurek powinna była mieć odwzorowaną tylko twarz zmarłego władcy. Ku zdumieniu badaczy w przypadku grobowca Tutanchamona wcale tak nie było. Dowodzi to, że te figurki zostały już użyte w innym pochówku. Jak stwierdzili współcześni badacze, na 5000 artefaktów blisko 25 proc. było już użytych w innych pochówkach. Dowodzi to bardzo burzliwych okoliczności wstąpienia na tron młodego władcy i jego szybkiej, niespodziewanej śmierci.

Tajemnicza maska

Tutanchamon wstąpił na tron faraona w wieku 9 lat, a śmierć dosięgła go, gdy miał 19 lat. Był synem króla kacerza Amenhotepa IV, który zmienił imię na Echnaton (kontynuował politykę swojego ojca Amenhotepa III i próbował zastąpić politeistyczną wiarę Egiptu w kult jednego boga – Atona).

Echnaton musiał się zmierzyć z potężną kastą kapłańską, z którą w konsekwencji przegrał. Jego syn Tutanchamon był jako władca bezwolny. W jego imieniu rządzili dwaj regenci: Aj i Horemheb, którzy skutecznie przywracali wiarę w boga Amona. Likwidowali zarazem pozostałości heretyckich rządów Echnatona i kultu Słońca w osobie jedynego boga Atona. Mumia Tutanchamona pochowana została w trzech trumnach, a kolejne zdziwienie badaczy budziła środkowa trumna wykonana nie ze złota.

Badanie samej mumii rozpoczęto 11 listopada 1925 r. Zaskoczenie uczonych wzbudził sposób mumifikacji zwłok młodego władcy. Wbrew tradycji balsamowania nie wykonano w lewym boku nacięcia ciała. Otwór, przez który wyciągano narządy wewnętrzne, uczyniono w nieco innym miejscu. Może to dowodzić niechlujnej lub nieprofesjonalnej pracy balsamistów, wynikającej z pośpiechu lub celowego niedbalstwa. Dowodem na to jest fakt, że wbrew wszelkim regułom usunięto serce faraona, które w wierzeniach Egipcjan miało służyć w życiu pozagrobowym do myślenia i odczuwania uczuć. Wbrew regułom starannego balsamowania zwłok ciało Tutanchamona zostało zaraz po śmierci zalane żywicznymi płynami, co utrudniło balsamistom dotarcie do posklejanych poszczególnych organów.

Pośpiech to jedyne właściwe słowo na określenie pochówku Tutanchamona. Obliczono, że wszystkie czynności pogrzebowe zajęły „zaledwie" 70 dni. To jednak kłóci się z czasem wykonania słynnej pośmiertnej maski króla.

Do jej zrobienia zużyto 10 kg czystego złota. Specjaliści doszli do wniosku, że niemożliwe byłoby jej wykonanie tylko w dwa miesiące. Twarz odwzorowana na masce nie zgadza się w pełni z rysami twarzy mumii. Początkowo sądzono, że maska pośmiertna przeznaczona była dla królowej Nefertiti. Była żoną faraona Echnatona z XVIII dynastii, a zarazem macochą Tutanchamona. Jego prawdziwą matką była Kia, druga żona Echnatona. Maska Tutanchamona i popiersie Nefertiti stały się najsłynniejszymi i najbardziej rozpoznawalnymi artefaktami starożytnego Egiptu.

Zbadano linię spawania poszczególnych części maski i po wielu wahaniach naukowcy doszli do wniosku, że maska była jednak sporządzona dla samego Tutanchamona, a więc okrywała twarz właściwej mumii.

Badania mumii Tutanchamona udowodniły, że młody faraon był człowiekiem upośledzonym fizycznie, z widocznymi wadami genetycznymi. Współcześni paleopatolodzy, w tym między innymi amerykański egiptolog dr Bob Brier, są zdania, że Amenchotep odziedziczył po ojcu zespół Marfana, czyli dziedziczną chorobę uwidaczniającą się w zniekształceniach budowy ciała. Mimo odkrycia grobowca KV55, znanego także jako skrytka amarneńska, jak dotąd nie odnaleziono mumii Echnatona, przez co hipotezy dotyczące jego wyglądu i choroby opierają się jedynie na zachowanych wizerunkach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA