fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Australia odkrywa samą siebie

Adobe Stock
Biegu historii nie da się odwrócić, nie sposób cofnąć złych wydarzeń, ale można i trzeba badać przeszłość, niezależnie od tego, jaka ona jest. Nawet wówczas, gdy wywołuje u badaczy rumieniec wstydu – za innych.

Ludność biała zaczęła zasiedlać Australię po 1788 r., od czasu, gdy rząd brytyjski postanowił wykorzystywać ten kontynent jako miejsce zsyłki skazańców (do połowy XIX w. przywieziono tam ok. 160 tys. więźniów). Sytuacja uległa zmianie po 1830 r., gdy rozpoczął się napływ dobrowolnych, wolnych osadników, głównie Brytyjczyków, bo przecież wolni, rdzenni mieszkańcy Australii byli na miejscu. Tę rdzenną wolną ludność tępili wolni biali przybysze, spychali ją na tereny pustynne, niszczyli fizycznie, a dziś jej resztki odgrywają w społeczeństwie australijskim rolę marginalną i zbiorowego wyrzutu sumienia.

Biali więźniowie, a potem dobrowolni osadnicy, mieli co innego na głowie niż badanie przeszłości „dzikusów" – czym w Europie zajmowali się już w XIX stuleciu wielce szanowni, nobliwi archeolodzy. Ale czas płynie, Commonwealth of Australia jest obecnie w pełni niezależnym cywilizowanym państwem, jednym z najbogatszych na świecie. Państwo to, wzorem innych sobie podobnych, pochyla się nad swoją przeszłością, do której zalicza także dzieje Aborygenów. Najwyraźniej niebiosa są z tego zadowolone, ponieważ odkrycia archeologiczne sypią się tam jak z rękawa, a ostatnie wprawiło w zdumienie miłośników przeszłości. Zlokalizowano dwa pradawne obozowiska Aborygenów. Szacuje się, że co najmniej sprzed 7 tysięcy lat, i to gdzie – pod wodą, w oceanie! W rejonie Cap Bruguieres w archipelagu Dampiera na zachodzie kraju płetwonurkowie zidentyfikowali 269 zabytków kamiennych.

Prehistorycy szacują – nie jest to dokładnie ustalone, rozbieżności sięgają tysięcy lat – że ludzie pojawili się na tym kontynencie około 65 tys. lat temu. Na Ziemi trwała wtedy epoka lodowa, poziom oceanów i mórz był niższy od obecnego o 89 metrów, co oznacza, że od Australii biegł suchy ląd w kierunku Nowej Gwinei – z tamtego kierunku pojawili się najstarsi Aborygeni. Gdy epoka lodowa dobiegała końca (20–10 tys. lat temu), topniejące lody sprawiały, że poziom oceanu wzrastał. Niemal 30 proc. wczesnego kontynentu australijskiego znalazło się pod wodą, razem z pozostałościami ludzkich osad. A teraz odkryto je po raz pierwszy, 160 metrów od brzegu, na niewielkiej głębokości kilku metrów. Na dnie spoczywały noże, siekiery i moździerze do rozcierania roślin – niemi świadkowie zajęć związanych ze zdobywaniem i przygotowywaniem żywności.

„Byliśmy zaskoczeni tym, że większość tych narzędzi pozostała bardzo ostra, tnąca, sądziliśmy bowiem, że ocean swymi przypływami, odpływami i falami powinien zrobić swoje i stępić je. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło" – wyjaśnia archeolog Jonathan Benjamin.

No dobrze, ale skoro narzędzia te tkwiły spokojnie na piaszczystym dnie, dosłownie o „rzut beretem" od brzegu, dlaczego nikt nie odkrył ich wcześniej? Odpowiedź jest banalnie prosta: płetwonurkowi sportowemu, nieobeznanemu z tego rodzaju zabytkami, trudno jest je rozpoznać, traktuje je jak zwyczajne kamienie. Natomiast profesjonalni australijscy archeolodzy podwodni mają „celowniki" nastawione na coś zupełnie innego – na wraki. Archeologia podwodna rozwija się tam żywiołowo od lat 60. XX w. Do tej pory nastawiona była na odkrywanie żaglowców z epoki kolonialnej, z XVIII i XIX stulecia, nigdy dotąd nie zajmowała się stanowiskami prehistorycznymi.

Kamienne narzędzia, niezerodowane, sprzed 7 tys. lat? Czy to aby pewne? Nic a nic, mogą bowiem być jeszcze dużo starsze, ponieważ ich wieku nie ustalono żadną z metod bezpośrednich, dających niepodważalne wyniki, np. izotopowych (izotopy węgla, cezu itp.), a jedynie metodą porównawczą. Badacze oparli się na wzorcu, jakim są stanowiska z podobnymi narzędziami w tamtym rejonie, znalezionymi w warstwach datowanych bezpośrednio – za pomocą muszli małż czy ślimaków. Zatem zabytki te równie dobrze mogą być starsze nawet o kilka tysięcy lat.

Przed australijską archeologią podwodną otwierają się nowe perspektywy. Łatwo przewidzieć w związku z tym, że rozdziały w podręcznikach dotyczące zasiedlenia tego kontynentu zostaną wywrócone do góry nogami. Badacze będą teraz „masowo" odkrywać podwodne stanowiska, analizując ukształtowanie terenu – obecnie dna morskiego – przed końcem epoki lodowej. Ale równocześnie zmianie będzie musiało ulec prawo australijskie, które od 2018 r. chroni stanowiska podwodne tylko wtedy, jeśli są to wraki starsze niż 75-letnie. Na razie pradziejowe stanowiska Aborygenów, choćby sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat, nie są objęte systemową ochroną. Historia białego człowieka w Australii liczy 250 lat, czarnego – 65 tys. lat, w związku z tym aż prosi się o przypomnienie popularnego porzekadła: lepiej późno niż wcale.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA