fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

100-lecie Związku Polskich Kawalerów Maltańskich

Materiały prasowe
Zakon Maltański oddycha dwoma płucami. Jedno to „tuitio fidei” (obrona wiary), drugie zaś „obsequium pauperum” (pomoc biednym, potrzebującym) – mówi prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Jerzy Baehr.

Panie prezydencie, Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana z Jerozolimy, z Rodos i z Malty w swojej części katolickiej liczy dzisiaj ok. 13 500 członków na całym świecie, zrzeszonych w sześciu wielkich przeoratach i 46 związkach narodowych. Ilu członków jest Polakami?

Związek Polskich Kawalerów Maltańskich (ZPKM) liczy dziś 155 osób, z czego około cztery piąte mieszka w Polsce. Jest grupa członków naszego związku, która mieszka za granicą, co jest w dużej mierze następstwem emigracji po II wojnie światowej. Szereg osób polskiego pochodzenia przystąpiło też do związków maltańskich w krajach, w których mieszkają, np. prezydent związku kanadyjskiego ma polskie korzenie, podobnie jeden z członków zarządu związku brytyjskiego.

Zgodnie z prawem międzynarodowym zakon jest suwerennym państwem uznawanym przez rządy 103 państw. Utrzymuje swoje placówki dyplomatyczne, ambasadorów, posiada nawet swoje terytorium, a na jego czele stoi Jego Najeminentniejsza Wysokość Książę i Wielki Mistrz. Jaki zatem status w świetle prawa krajowego i międzynarodowego ma Związek Polskich Kawalerów Maltańskich?

ZPKM działa w Polsce, opierając się na ustawie o stowarzyszeniach i w pełni podlega polskiemu prawodawstwu. Jednocześnie jesteśmy organizacją będącą w strukturze Zakonu Maltańskiego z siedzibą w Rzymie, co nas zobowiązuje do stosowania maltańskich międzynarodowych standardów. A rozbudowany tytuł wielkiego mistrza, który pan przytoczył, jest dowodem na pielęgnowanie długiej, rycerskiej tradycji.

Czy prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich powinien być traktowany jako przedstawiciel obcego państwa, czy jako szef dużej organizacji charytatywno-pomocowej?

Prezydent ZPKM nie jest przedstawicielem obcego państwa. Zakon Maltański, mając podmiotowość na gruncie prawa międzynarodowego, posiada w Polsce swojego ambasadora, który go oficjalnie reprezentuje. Niemniej działalność charytatywna czy religijna jest realizowana przez związek, jego prezydenta i zarząd oraz specjalnie powołane fundacje. W wielu projektach działalność ta ma wymiar międzynarodowy, jak chociażby pielgrzymki czy letnie obozy dla niepełnosprawnych, pozwalające również na wymianę cennych doświadczeń. Maltańska pomoc humanitarna przy kataklizmach jest najbardziej efektywna, ponieważ jest przekazywana przez wiele międzynarodowych związków i realizowana na miejscu przez lokalnych, doskonale zorientowanych w sytuacji przedstawicieli zakonu.

Czy przynależność do Zakonu Maltańskiego oznacza życie w określonej regule klasztornej? Czy członkowie ZPKM są zobowiązani nosić na co dzień cullę – piękny, czarny strój zakonny, lub pelerynę i mantylę w wypadku dam maltańskich?

Przynależność do ZPKM na pewno oznacza życie w pewnej regule, natomiast w odniesieniu do olbrzymiej większości członków nie jest to formuła klasztorna. Większość członków, oprócz przyrzeczenia składanego przy wstąpieniu do zakonu, nie składa żadnych ślubów. Część składa obietnicę posłuszeństwa. Tylko niewielka, a zarazem najważniejsza, grupa kilkudziesięciu członków składa śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Są to profesi. Ta nieliczna grupa osób jest rozproszona po całym świecie i niektórzy z nich żyją w formule typowego klasztoru.

Culla, czarny strój zakonny dla kawalerów, oraz peleryna i mantyla dla dam to stroje liturgiczne. I tylko w okolicznościach związanych ze sprawowaniem liturgii winny być zakładane. Jako że Zakon Maltański ma tradycje rycersko-wojskowe, przy nadzwyczajnych okazjach jego najwyższe władze występują w paradnych mundurach. Takie paradne mundury nosili też członkowie naszego związku przed II wojną światową, co widać na historycznych zdjęciach.

Co zatem oznacza bycie współczesnym kawalerem maltańskim lub damą maltańską?

Bycie współczesnym kawalerem maltańskim lub damą maltańską oznacza formalną przynależność do Zakonu Maltańskiego i aktywne realizowanie jego misji „tuitio fidei et obsequium pauperum", co oznacza obronę wiary (świadectwo wierze), pomoc ubogim i potrzebującym. Przynależność do Zakonu Maltańskiego wiąże się z określonym powołaniem. Jesteśmy katolikami, którzy pragną rozwijać swoje życie duchowe. W praktyce regularnie uczestniczymy we mszach świętych, pielgrzymkach, rekolekcjach. Jesteśmy aktywnie zaangażowani w niesienie wsparcia osobom chorym, słabym, samotnym i potrzebującym.

29 kwietnia br. zmarł w Rzymie wielki mistrz Zakonu Maltańskiego Giacomo dalla Torre del Tempio di Sanguinetto. Do czasu nowych wyborów na czele zakonu stoi wielki komandor Ruy Gonçalo do Valle Peixoto de Villas Boas. Jak będzie wyglądał wybór nowego wielkiego mistrza i czy widziałby pan kandydata z Polski?

Procedura wyboru wielkiego mistrza jest dość skomplikowana. Brałem osobiście udział w wyborze niedawno zmarłego, nieodżałowanego wielkiego mistrza Giacomo dalla Torre del Tempio di Sanguinetto. Znaczący udział w procedurze mają członkowie zakonu będący profesami. Grupa prezydentów związków narodowych może wśród siebie wybrać 15 elektorów – ostatnio miałem zaszczyt być jednym z nich. Pewnym zaskoczeniem było wtedy dla mnie to, że ze względu na regułę prawa kanonicznego nie jest dopuszczalne prowadzenie przez kandydatów kampanii wyborczej. Jako że wielki mistrz może być wybrany tylko z grona profesów, a takich w Polsce nie ma, tak więc kandydat z Polski nie będzie mógł być rozważany w tym roku.

Czy wybór nowego wielkiego mistrza oznacza także zmiany personalne lub organizacyjne zakonu w Polsce?

Nie – zarówno mój zarząd, jak i ja zostaliśmy wybrani w 2017 r. na pięcioletnią kadencję. Podobnie powoływanie i odwoływanie ambasadorów nie jest związane z wyborami wielkiego mistrza.

Jak ocenia pan kondycję zakonu na świecie? Czy nadal, tak jak w ciągu tych dziewięciu stuleci, cieszy się zaufaniem, popularnością i szacunkiem?

Zakon cieszy się na pewno zaufaniem i szacunkiem. To w końcu 900 lat tradycji, ofiarne wspomaganie biednych i potrzebujących, także w warunkach wojen i kataklizmów. Ludzie szanują oddanie zakonników ich misji, ich bezinteresowność i apolityczność. Trudno mi ocenić w tej chwili kwestię popularności – Zakon Maltański nie jest organizacją masową, do tego w Polsce, w czasach komunizmu, jego działalność była zakazana, stąd dzisiaj rozpoznawalność zakonu w naszym kraju jest mniejsza niż chociażby w Niemczech.

Jakie są główne obszary działalności Związku Polskich Kawalerów Maltańskich?

Projektem o najdłuższej historii po upadku komunizmu jest prowadzenie przychodni w Poznaniu, która dzięki pracy lekarzy wolontariuszy przyjęła ponad 80 tys. osób przez ponad 20 lat, nie oczekując za to wynagrodzenia. Nasze najistotniejsze dzieła obecnie to zakład opieki leczniczej Maltańskie Centrum Pomocy pw. bł. Gerarda w Barczewie, które istnieje już 15 lat i dysponuje 77 łóżkami. Szpital wyspecjalizował się w opiece nad pacjentami w najcięższym stanie zdrowia, głównie w podeszłym wieku, w tym osobami w stanie wegetatywnym, także wymagającymi przewlekłej wentylacji mechanicznej. Dom Pomocy Społecznej Michała Archanioła w Szyldaku jest przeznaczony dla osób dotkniętych chorobą układu nerwowego i gromadzi 100 podopiecznych w różnym stanie zdrowia. Głównym celem działalności DPS, oprócz zaspokajania codziennych potrzeb chorych, jest prowadzenie szeroko rozumianej terapii zmierzającej do ich usamodzielnienia się i powrotu do normalnego życia.

Maltańskie Centrum Pomocy Niepełnosprawnym Dzieciom i Ich Rodzinom w Krakowie specjalizuje się w pomocy rodzinom, których dzieci dotknięte są porażeniem mózgowym. Prowadzimy również warsztaty terapii zajęciowej w Maltańskim Centrum Pomocy „Komandoria" w Poznaniu, Dom Pomocy Maltańskiej w Puszczykowie, ale również program senioralny, najbardziej zaawansowany w ośrodku w Warszawie. Przez lata realizowaliśmy program szkoleń dla ratowników medycznych na Ukrainie, podobny projekt jest obecnie prowadzony przez nas w Mołdawii. Jesteśmy dumni z naszych obozów letnich dla osób niepełnosprawnych czy Opłatka Maltańskiego, czyli wigilii Bożego Narodzenia dla osób samotnych i potrzebujących, który jest obecny w 30 miejscowościach i w ubiegłym roku dotarł do ponad 3 tys. osób. Trzeba jeszcze dodać, że są to projekty istniejące od kilkunastu lat. W sumie Związek Polskich Kawalerów Maltańskich opiekuje się aktualnie ponad 1600 osobami w sposób ciągły, a okazjonalnie udziela rocznie pomocy około 6 tys. potrzebujących. Koordynujemy pracę ponad 1000 wolontariuszy.

Jak działa Związek Polskich Kawalerów Maltańskich w okresie pandemii?

Zarząd związku nie ustaje w wysiłkach, aby zebrać fundusze lub pomoc rzeczową w postaci środków ochrony, płynów do dezynfekcji, maseczek itp. dla prowadzonych przez związek zakładu opieki leczniczej w Barczewie i DPS dla osób ze schorzeniami psychicznymi w Szyldaku. Zarząd współpracował także z grupą polskich przedsiębiorców negocjujących w Azji zakup testów wykrywających obecność wirusa Covid-19. Udało się sprowadzić 10 tys. testów, które za pośrednictwem związku są przekazywane szpitalom do użycia dla personelu medycznego, tak bardzo narażonego na zakażenia. Warszawscy członkowie ZPKM i wolontariusze pomagają seniorom i osobom potrzebującym, wydając posiłki przy zachowaniu niezbędnych środków bezpieczeństwa. Na Śląsku, dzięki przekazanym funduszom z maltańskiej Global Fund for Forgotten People, członkowie ZPKM i wolontariusze mogli ofiarować sprzęt i produkty żywnościowe siostrom misjonarkom miłości, które karmią codziennie od 200 do 300 katowickich bezdomnych. Śląscy wolontariusze z Maltańskiej Służby Medycznej od kilku tygodni świadczą także pomoc rodzinom z dziećmi niepełnosprawnymi, które w związku z zamknięciem placówek wsparcia dla takich osób, pozostają w domach. Wolontariusze starają się ich odwiedzić kilka razy w tygodniu i wyręczyć rodziców w opiece nad dziećmi. Maltańska Służba Medyczna z Katowic przekazała swoją karetkę i specjalny namiot medyczny Śląskiemu Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Karetka maltańska służy do transportu wymazów od osób z podejrzeniem zachorowania na Covid-19, a namiot medyczny wykorzystywany jest do pierwszej oceny stanu pacjentów, wywiadów lekarskich i wstępnych badań. W Krakowie członek naszego związku oddał do dyspozycji wojewody małopolskiego dwa zarządzane przez siebie hotele na potrzeby zorganizowania izolatoriów, w których mogłyby przebywać osoby odbywające kwarantannę. Dodatkowo 11 wolontariuszy maltańskich pozostaje w gotowości do pomocy w obsłudze logistycznej, sprzątaniu i wyżywieniu chorych w tych izolatoriach. W Poznaniu Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich „Pomoc Maltańska" w trakcie Świąt Wielkanocnych aktywnie włączyła się w dodatkową akcję pomocy osobom potrzebującym. Działania pozwoliły na przekazanie jadłodajni sióstr albertynek w Poznaniu paczek spożywczych, przeznaczonych dla osób bezdomnych i potrzebujących. Fundacja rozpoczęła także akcję przekazywania siostrom elżbietankom żywności potrzebnej do przygotowywania posiłków dla osób ubogich, bezdomnych i tych, które straciły źródło utrzymania. Aktywna jest również delegatura londyńska ZPKM. Kadeci maltańscy utrzymują regularny kontakt telefoniczny z seniorami i osobami niesamodzielnymi, monitorując potrzeby, podczas gdy polscy Companions dostarczają zakupy osobom izolującym się przed wirusem. Pomagają też bezdomnym Polakom, umieszczonym czasowo w hostelach i schroniskach. Dostarczane są im artykuły żywnościowe i higieniczne. Jednak największym wyzwaniem jest utrzymanie standardu i ciągłości opieki w naszych placówkach w Barczewie i w Szyldaku. Przyjmiemy i zagospodarujemy każdą pomoc.

Jak wygląda życie i misja członków zakonu na co dzień? Skąd się biorą środki finansowe?

Nasze życie formacyjne odbywa się głównie w ramach konfraterni, które funkcjonują w naszych głównych skupiskach w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Katowicach. Nasza działalność dobroczynna prowadzona jest przez fundacje podporządkowane naszemu związkowi. Każdy maltańczyk może i powinien zaangażować się adekwatnie do wieku, możliwości finansowych lub czasowych w takie czy inne projekty charytatywne, które prowadzimy. Pragnę podkreślić, że członkowie naszego związku, niezależnie od poziomu zaangażowania i odpowiedzialności, nie pobierają wynagrodzenia za swoją pracę w ramach dzieł maltańskich. Wiele projektów realizujemy na podstawie współpracy z organami rządowymi lub samorządowymi. Inne nie mogłyby istnieć bez wsparcia ludzi dobrej woli, naszych wolontariuszy, darczyńców czy sponsorów, którym bardzo pragnę podziękować za wsparcie. Dodatkowe środki finansowe uzyskujemy m.in. przez organizacje koncertów charytatywnych, w szczególności w Poznaniu, Warszawie, Olsztynie, Londynie czy Krakowie. Znane są maltańskie bale charytatywne, aukcje. Nowością są akcje sportowo-charytatywne angażujące znane osoby i wybitnych sportowców. Pozycją pewną są wpłaty i darowizny samych członków związku oraz wpływy z 1 proc. podatku, które bardzo byśmy chcieli zwiększyć.

A jak wygląda codzienne życie formacyjne zwykłych członków związku?

Zakon Maltański oddycha dwoma płucami. Jedno to „tuitio fidei" (obrona wiary), drugie zaś to „obsequium pauperum" (pomoc biednym, potrzebującym). Zagadnienia religijne, obrony wiary i formacji są kluczowe – bez tego nasza działalność charytatywna byłaby pozbawiona korzeni, z których wyrastamy. Życie religijne w naszych konfraterniach skupia się wokół comiesięcznych mszy świętych i regularnych rekolekcji. W miarę możliwości uczestniczymy w corocznych pielgrzymkach do Częstochowy lub do Lourdes – wraz z zaproszonymi osobami niepełnosprawnymi.

W dobie laicyzacji naszych obyczajów przywiązujemy wagę do świąt religijnych. W sposób szczególny obchodzimy święta Bożego Narodzenia, które dla wielu innych stały się już po prostu świecką Gwiazdką. W tym czasie, w około 30 miastach, organizujemy Opłatek Maltański, na który zapraszamy osoby samotne i potrzebujące. W naszej maltańskiej wigilii najczęściej bierze udział lokalny biskup, niekiedy kardynał oraz samorządowcy, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Tradycję tę kilkanaście lat temu zapoczątkował śp. ksiądz Franciszek kardynał Macharski, dzisiaj uczestniczą w Opłatku Maltańskim kardynał Kazimierz Nycz, abp Stanisław Gądecki, abp Wiktor Skworc i wielu innych duchownych. Równolegle staramy się, aby głos naszych kapelanów, w tym przesłania naszego głównego kapelana bp. Andrzeja F. Dziuby, był obecny nie tylko przy okazji rekolekcji czy pielgrzymek, ale częściej – dzięki naszemu periodykowi „Krzyż Maltański".

Związek ma wiele osiągnięć na gruncie działalności pomocowej i charytatywnej. Media mało o nich piszą. Jakie wydarzenie lub osiągnięcie uważa pan za największy sukces związku w ostatnich latach?

Dużym sukcesem organizacyjnym naszego związku było wsparcie medyczne światowych dni młodzieży, w których uczestniczył papież Franciszek. Koordynowaliśmy wtedy pracę 32 ambulansów i ponad 160 ratowników medycznych z ośmiu krajów. Tego samego roku, parę tygodni później, byliśmy gospodarzem międzynarodowego obozu dla niepełnosprawnych w Piekarach pod Krakowem, w którym uczestniczyło 500 osób z 25 krajów, z czego połowa to były osoby niepełnosprawne. Sukces polegał również na tym, że organizacją zajmowała się w dużej mierze młodzież maltańska.

W tym roku obchodzimy 100. rocznicę powstania ZPKM. Ta rocznica trafiła niestety na trudny czas światowej pandemii. Jak będą wyglądały tegoroczne uroczystości?

Wiele zaplanowanych wydarzeń z udziałem zagranicznych gości, w tym sesja naukowo-historyczna niestety nie odbędzie się. Ufamy, że możliwe będzie jubileuszowe spotkanie w październiku w Krakowie. Z ciekawostek – będzie wydana okolicznościowa kartka pocztowa, przygotowaliśmy też pamiątkowy medal.

Co spowodowało powstanie ZPKM w 1920 r.?

Przed odzyskaniem niepodległości w 1918 r. Polacy mieli możliwość przynależności do Zakonu Maltańskiego poprzez członkostwo w innych związkach narodowych lub przynależność bez powiązania ze związkami narodowymi (in gremio religionis). Kiedy tylko Polska odzyskała niepodległość, grupa maltańczyków o polskich korzeniach postanowiła stworzyć Związek Polskich Kawalerów Maltańskich. W grupie tej znalazło się wielu przedstawicieli znamienitych polskich rodów. Pierwszym prezydentem ZPKM był Ferdynand książę Radziwiłł. Drugim i najdłużej urzędującym prezydentem był Emeryk hrabia Hutten-Czapski. Maltańczycy o polskich korzeniach angażowali się w odbudowywanie Polski na płaszczyźnie militarnej, politycznej, dyplomatycznej czy naukowej. Te często wybitne postacie nie szukały w przynależności do związku jakiejkolwiek korzyści lub promocji, natomiast traktowały członkostwo jako służbę. Do ZPKM należał gen. Władysław Anders, kardynałowie Aleksander Kakowski i August Hlond, osoby z elit rządu emigracyjnego w Londynie. Tytuł Baliwa Wielkiego Krzyża Honoru i Dewocji otrzymali Józef Piłsudski i Ignacy Mościcki. Po wojnie w oczach władz komunistycznych organizacja maltańska uchodziła za reakcyjną i jej oficjalna działalność nie była możliwa. Z tego też powodu ksiądz Stefan kardynał Wyszyński, który w 1957 r. został baliwem, nie przystąpił do Związku Polskich Kawalerów Maltańskich, ale został członkiem zakonu in gremio religionis.

Czy zakon przetrwa zmianę pokoleń? Czy młodzi ludzie są zainteresowani wstępowaniem w wasze szeregi i poświęcaniem się służbie dla innych?

Jestem przekonany, że zakon przetrwa zmianę pokoleń. Warto pamiętać, że zakon parokrotnie tracił swoje siedziby. Na początku XVIII wieku, po utracie Malty, liczył kilkadziesiąt osób, a teraz posiada kilkanaście tysięcy członków, ma swoje organizacje w ponad 50 państwach, a działalność humanitarną prowadzi w około 100 krajach. Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, reaktywowany w 1992 r., po wymuszonej przez komunistów emigracji, zaczynał od zera. Dzisiaj prowadzimy liczne dzieła, o których mogłem opowiedzieć, a w które zaangażowani są również młodzi ludzie, członkowie, kadeci i wolontariusze. W najbliższym czasie przyjmę do związku czterech nowych członków – dwie kobiety i dwóch mężczyzn, z których trójka to osoby zaledwie po trzydziestce. Mamy dużo zapytań o możliwość wstąpienia w nasze szeregi. Dla katolików misja pomocy bliźniemu pozostaje jednym z kanonów i ma rangę ponadczasową. Niezależnie od ważnej tradycji rycerskiej i szlacheckiej dziś to szlachetność ducha decyduje o przynależności do zakonu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA