fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Gloria 3 maja

Wikipedia
Jan Matejko, chcąc dać historyczną syntezę doniosłego wydarzenia w dziejach Polski, często umieszczał na swych obrazach osoby, których w danym miejscu nie było, ale stanowiły pewien symbol. Nie inaczej rzecz się miała z „Konstytucją 3 maja 1791 roku".

Zacznijmy od samego mistrza, gdyż jego osobiste doświadczenia miały istotny wpływ na to, co i jak malował. Urodził się 24 czerwca 1838 r. w Krakowie, a zatem pod zaborem austriackim, w niegdyś potężnej Polsce, która za sprawą trzech zaborców – Rosji, Prus i Austrii – została wymazana z map świata. Jego ojciec, Franciszek Ksawery Matejko, a właściwie František Xaver Matějka (Matieyka), był Czechem, urodzonym w Roudnicach koło Hradca Králové jako syn chłopski. Przybył do Galicji w charakterze guwernera i nauczyciela muzyki. Początkowo pracował u rodziny Wodzickich w Kościelnikach (dziś część Nowej Huty), a następnie przeniósł się do Krakowa, gdzie poślubił Joannę Karolinę Rossberg wywodzącą się z polsko-niemieckiej rodziny zamożnych rymarzy. Franciszek był katolikiem, Joanna – protestantką. Matejkowie zamieszkali przy ulicy Floriańskiej w Krakowie. Pomimo tej multikulturowości swoje potomstwo wychowali w duchu głębokiego szacunku do wszystkiego co polskie. Jan Alojzy był dziewiątym dzieckiem z jedenaściorga, jakie mieli państwo Matejkowie (było wśród nich dziewięciu chłopców i dwie dziewczynki). Gdy Jan miał siedem lat, zmarła jego matka, dziećmi więc zajęła się jej siostra. Ojciec był człowiekiem zasadniczym i nie akceptował malarskich pasji syna, mimo że ten od najmłodszych lat przejawiał wybitne zdolności plastyczne. Przyszłego mistrza pędzla do podążenia artystyczną drogą nie zniechęciły ani sceptycyzm ojca, ani nawet... znaczna wada wzroku.

Dzieje Polski na płótnie

Po ukończeniu szkoły powszechnej im. św. Barbary oraz Gimnazjum św. Anny Jan Matejko w wieku 13 lat został przyjęty do krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych przy ulicy Wesołej, której dyrektorem był wówczas Wojciech Stattler. Ale największy wpływ na niego wywarli jego dwaj nauczyciele: Józef Kremer i Władysław Łuszczkiewicz, którzy nakłonili go do szkicowania krakowskich zabytków, zbierania materiałów, studiowania detali obrazów. W 1858 r. otrzymał stypendium na studia w Monachium. Tu zetknął się z dziełami wybitnych malarzy dawnych i współczesnych. Cenił twórczość Paula Delaroche'a i jego ucznia, Carla von Piloty'ego, tworzących dzieła historyczne. Matejko przekonał się, że to właśnie temu gatunkowi pragnie się poświęcić (choć już w 1853 r., a zatem w wieku 15 lat!, namalował swój pierwszy obraz historyczny: „Carowie Szujscy przed Zygmuntem III"). Schemat Delaroche'a, oparty na wybraniu z historii dramatycznego momentu i przedstawieniu go w sposób teatralny i emocjonalny, młody Matejko zastosował w malowanym w Monachium i Krakowie „Otruciu królowej Bony" (1859 r.). W 1860 r. malarz na krótko wyjechał do Wiednia, gdzie wydał „Ubiory w Polsce", publikację zawierającą ryciny z postaciami w historycznych strojach, świadectwo jego zainteresowań, co później będzie wielokrotnie wykorzystywał w swych obrazach. Złą sytuację materialną malarza poprawiło honorarium za „Ubiory...", a także sprzedaż „Otrucia królowej Bony" i „Kochanowskiego nad trumną Urszulki".

W pierwszej połowie lat 60. XIX w., mimo młodego wieku, Matejko odniósł pierwsze artystyczne sukcesy – wtedy powstały jego wybitne obrazy: „Stańczyk" oraz „Kazanie Skargi". Ponieważ nie potrafił posługiwać się bronią i był słabego zdrowia, nie wziął udziału w powstaniu styczniowym. Ale już jego dwaj bracia tak, malarz natomiast wspierał powstańców (m.in. dostarczał im broń). W 1864 r. jego sytuacja materialna była na tyle dobra, że mógł poślubić Teodorę Giebułtowską. Mieli razem pięcioro dzieci: Tadeusza, Helenę, Beatę, Jerzego oraz Reginę, która zmarła jako niemowlę. Żonę powszechnie uważano za osobę despotyczną, kłótliwą i egoistyczną, a mimo to przez męża nazywana była „Gwiazdą", „Panią" i „Władczynią". Niemal wszystkie kobiety na obrazach Matejki mają jej twarz (namalował ją m.in. jako królową Bonę Sforzę w „Hołdzie pruskim"). Zarówno żona, która została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, jak i dzieci przysparzały artyście wielu kłopotów. Pogłębiające się z czasem problemy finansowe Matejki spowodowane były chorobą żony, ale także nadmiernym szafowaniem własnym dorobkiem artystycznym. Kilka wielkich płócien malarz podarował narodowi polskiemu, papieżowi przekazał „Sobieskiego pod Wiedniem", a Francja otrzymała od niego „Joannę d'Arc". Obdarowywał też obrazami swoich znajomych – ludzi zwykle bardzo bogatych. Nie przyjął zapłaty za portret od hrabiego Stanisława Tarnowskiego, podarował też portret księżnej Marcelinie Czartoryskiej. Nie szczędził również datków na wsparcie ubogich: ofiarował m.in. na ich rzecz szkic olejny „Zygmunt August w ogrodzie wileńskim". Niekiedy swoje dzieła sprzedawał za bezcen (np. „Kazanie Skargi" za niewielką sumę odstąpił hrabiemu Maurycemu Potockiemu).

Cieszył się uznaniem zarówno wśród arystokracji i mieszczan, jak i światowego środowiska artystycznego. W 1870 r., po namalowaniu „Unii lubelskiej", został udekorowany w Paryżu Legią Honorową. Wkrótce został dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie, a także honorowym członkiem Akademii paryskiej, berlińskiej, praskiej i wiedeńskiej. Mimo że był skłócony z Radą Miasta, która wbrew protestom artysty wyburzyła średniowieczny klasztor, aby zrobić miejsce pod Teatr Miejski, miał wpływ na ratowanie zabytków Krakowa. Uczestniczył w pracach komisji konserwatorskich podczas odnawiania gotyckiego ołtarza Wita Stwosza w kościele Mariackim, restauracji gmachu Sukiennic czy zamku na Wawelu. Brał udział w pracach naukowo-badawczych oraz wykonywał rysunki inwentaryzacyjne podczas otwarcia w katedrze wawelskiej grobów: Kazimierza Wielkiego, królowej Jadwigi i kardynała Oleśnickiego. Uczestniczył w pracach nad stworzeniem ustawy o konserwacji zabytków. Według projektu Matejki w latach 1889–1891 wykonana została polichromia wnętrz kościoła Mariackiego. Wykształcił też wielu malarzy, a jego najważniejszymi uczniami byli: Mehoffer, Wyspiański, Tetmajer i Malczewski, wybitni przedstawiciele polskiego modernizmu.

Jan Matejko zmarł po pęknięciu wrzodu żołądka 1 listopada 1893 r., mając zaledwie 55 lat. Spoczął w grobowcu rodzinnym w głównej alei na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie (jeszcze za życia nie wyraził zgody na pochówek na Skałce). W czasie jego pogrzebu bił dzwon Zygmunt, a w ostatniej drodze towarzyszyły mu tysiące krakowian oddających hołd wybitnemu malarzowi.

Konstytucja 3 maja

Geniusz artysty przejawiał się nie tylko w kunsztownym wykonaniu dzieł, ale przede wszystkim w „filmowym" ujęciu historii. Obrazy są kadrowane, spiętrzone i przepełnione emocjami. Precyzję konturu, drobiazgowe opracowanie szczegółów oraz starannie wygładzoną powierzchnię uzyskiwał dzięki oszczędnemu nakładaniu farb. Matejkę wyróżniała skłonność do komponowania tłumnych, wielopostaciowych scen, często rozwiniętych panoramicznie, rozgrywających się głównie na pierwszym planie, a także potężna skala ekspresji, doskonała dramaturgia zarówno w aranżacji całych scen, jak i w oddaniu póz oraz gestów poszczególnych postaci, dynamika linii konturu, efektowna, intensywna kolorystyka, często oparta na dysonansach barw, przede wszystkim zaś zdolność kreowania postaci o niezwykle wyrazistych, pełnych emocji i wiele mówiących rysach.

Na dwa lata przed śmiercią Matejko namalował jedno z ważniejszych swych dzieł: „Konstytucję 3 maja 1791 roku". Obraz, o wymiarach 247 x 446 cm, powstawał od stycznia do października 1891 r. Szczęśliwie w maju prace nad nim były tak zaawansowane, że publiczność mogła go zobaczyć na jubileuszowej wystawie w Sukiennicach z okazji 100. rocznicy uchwalenia konstytucji. Jak czytamy w tekście Marka Rezlera (www.eduseek.interklasa.pl), „Przywykliśmy do traktowania Konstytucji 3 maja euforycznie i w podniosłym duchu. To naród się odradza, naród powstaje, naród porządkuje swoją ojczyznę, wreszcie naród rzuca wyzwanie wrogowi, zwłaszcza Rosji. Tymczasem w rzeczywistości o istocie tego, co nastąpiło późnym popołudniem 3 maja 1791 r. w Sali Senatorskiej warszawskiego Zamku, w gruncie rzeczy wiedział tylko krąg zaangażowanych zwolenników reform i zdeklarowani wrogowie nowego porządku. (...) Posiedzenie Sejmu zarządzono w czasie, gdy większość posłów opozycyjnych przebywała na feriach świątecznych, na ulice Warszawy wyprowadzono wojsko, a już w sali posiedzeń każdy z opozycjonistów miał jako »opiekuna« odpowiednio uzbrojonego patriotę. Ubezpieczeniem sali kierował młody książę Józef Poniatowski, który zza tronu stryja uważnie patrzył na rozwój sytuacji. Po kilkugodzinnej debacie (posiedzenie Sejm rozpoczął o godzinie 11, a konstytucję uchwalono dopiero po 18 i protestacyjnych wybrykach kaliskiego posła Jana Suchorzewskiego) udano się na uroczyste »Te Deum« do katedry św. Jana".

Obraz, przekazany przez artystę narodowi polskiemu, obecnie znajduje się w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie. Płótno przedstawia pochód posłów z Zamku Królewskiego do kolegiaty św. Jana w celu zaprzysiężenia tekstu konstytucji. Matejko nieprzypadkowo wybrał miejsce „akcji", symbolizuje ono bowiem połączenie zwycięstwa rozumu, nowatorskiej myśli oraz wiary i nadziei nad wstecznictwem i kunktatorstwem. Ów pochód wolności, do którego przyłączają się wszystkie stany i wyznawcy różnych religii, symbolizuje drogę ku zwycięstwu. Nie zapominajmy przecież, że malując obraz w setną rocznicę wydarzenia, Matejko miał w pamięci targowicę, ostateczny rozbiór Polski, a także przegrane powstania. I choć żadna z postaci występujących na obrazie ani nawet sam artysta nie doczekali odrodzenia Rzeczypospolitej, to uchwalenie konstytucji było zaczynem przyszłej wolności. Dokument ten zmieniał ustrój państwa na monarchię konstytucyjną, ograniczał znacząco demokrację szlachecką, odbierając prawo głosu i decyzji w sprawach państwa szlachcie nieposiadającej ziemi (często przekupnej gołocie), wprowadzał polityczne zrównanie mieszczan i szlachty oraz dawał chłopom ochronę państwa. Konstytucja formalnie znosiła też liberum veto.

Starcie zwolenników z przeciwnikami

Przyjrzyjmy się zatem bliżej obrazowi. Pochód podąża ul. Świętojańską wśród rozentuzjazmowanego tłumu mieszkańców Warszawy. Przejście ochraniają żołnierze prezentujący broń (1), w głębi zaś widzimy fragment fasady Zamku Królewskiego (2). Centralną postacią obrazu jest marszałek Sejmu Wielkiego Stanisław Małachowski (3), który w lewej ręce trzyma symbol swojej władzy – laskę marszałkowską, a prawą w triumfalnym geście unosi tekst konstytucji (4). Mimo że oryginalny tytuł dokumentu brzmiał „Ustawa rządowa", to na obrazie widnieje napis „Konstytucja 3 maja 1791 roku", który stanowi jednocześnie tytuł płótna. Marszałka niosą posłowie: ziemi krakowskiej Aleksander Linowski (5) i ziemi poznańskiej Ignacy Zakrzewski (6); obaj panowie reprezentują dwie najważniejsze ziemie Korony: Małopolskę i Wielkopolskę. Pod prawą ręką marszałka widoczna jest postać trzymająca sztandar, z rysów twarzy przypominająca Tadeusza Kościuszkę (z bandażem na głowie, co może symbolizować późniejsze rany naczelnika insurekcji w bitwie pod Maciejowicami w 1794 r.).

Po schodach do kolegiaty św. Jana wchodzi król Stanisław August Poniatowski (7); na ramionach ma płaszcz koronacyjny, w którym jednak wówczas nie występował. Co więcej – król nie uczestniczył w pochodzie, na zaprzysiężenie udał się bowiem bezpiecznym przejściem łączącym zamek z kościołem. Z wieńcem laurowym pod baldachimem widzimy księżnę kurlandzką Dorotę Biron (8) (a może to jest Róża Dekertowa); tuż za nią stoi Elżbieta Grabowska (9) – przyjaciółka króla, matka jego dzieci. Kłaniając się, przy drzwiach kościoła wita króla prezydent Warszawy Jan Dekert (10) z córką Marianną (w żółtej sukni, tyłem do widza). Dekert już wtedy nie żył, ale Matejko namalował go w tej scenie celowo, aby ukazać rolę mieszczaństwa oraz przyjęcie przez Sejm Wielki w kwietniu 1791 r. Prawa o miastach.

Pośrodku obrazu przedstawiona jest scena, która w rzeczywistości rozegrała się na Zamku Królewskim: oto poseł ziemi kaliskiej Jan Suchorzewski (11), przeciwnik konstytucji i reform, w ramach protestu próbuje zabić nożem swojego synka – chłopczyk wyrywa się ojcu, a za rękę z nożem łapie Stanisław Kublicki (12), poseł inflancki, jeden z najaktywniejszych działaczy stronnictwa proreformatorskiego w Sejmie. Z kieszeni Suchorzewskiego wysypała się talia kart – to aluzja do sposobu przekupienia go przez rosyjskiego ambasadora Stackelberga i Ksawerego Branickiego. Drugą postacią niesioną na ramionach przez posłów jest Kazimierz Nestor Sapieha (13), marszałek konfederacji litewskiej i drugi marszałek Sejmu Wielkiego, niesiony przez Juliana Ursyna Niemcewicza (14), współautora konstytucji. Za Sapiehą Matejko namalował Andrzeja Zamoyskiego (15), autora kodyfikacji prawa Rzeczypospolitej, obejmującego wychowawcę swoich dzieci oraz obrońcę sprawy chłopskiej Stanisława Staszica (16), a także prowadzącego wraz ze sobą przedstawiciela chłopów. W mundurze szwoleżera, żołnierza lekkiej kawalerii w Księstwie Warszawskim, wierzchowca dosiada bratanek króla – książę Józef Poniatowski (17). W 1791 r. książę był dowódcą stołecznego garnizonu.

Na pierwszym planie Matejko umieścił jeszcze inne ważne dla powstania konstytucji postacie: Hugona Kołłątaja (18) w stroju kapłana, a za nim marszałka wielkiego litewskiego Ignacego Potockiego (19) i starostę generalnego ziem podolskich Adama Kazimierza Czartoryskiego (20). Naprzeciw nich – w butnej pozie, acz tyłem do widza – stoi arogancko podparty pod boki Ksawery Branicki (21), przywódca opozycji, a tuż za królem – Antoni Polikarp Złotnicki (22), ze złością i fałszywie kłaniający się władcy. Warto przy tym zaznaczyć, że w rzeczywistości grupa głównych przeciwników konstytucji nie przyłączyła się do pochodu i została w Zamku Królewskim. Aby podkreślić znaczenie całego wydarzenia, artysta umieścił na obrazie wszystkie stany i religie, m.in. po lewej widzimy mistrza szewskiego Jana Kilińskiego (23), księdza redemptorystę Klemensa Hofbauera (24), a w prawym dolnym rogu starego Żyda (25).

Kiedy na rok przed śmiercią artysta postanowił przekazać obraz narodowi polskiemu, tak motywował swoją decyzję: „Jestem Polakiem, a ostatnim wyrazem uczuć moich – Ojczyzna – nie zamknięta w ramach jednej z prowincji konstytucyjnej monarchii austriackiej. Nie dla udekorowania jednego więcej salonu gmachu sejmowego we Lwowie złożyłem dar ostatni, ale z myślą, że ci, co obręczą niewoli uciśnieni, kiedyś przyjmą go w mury swej stolicy, a zawieszą na ścianach sali sejmowej, tam, gdzie przyjętą została przez stany wielka reforma w kraju Konstytucją 3 maja nazwaną". Musiały upłynąć dziesiątki lat, aby wola mistrza została spełniona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA