fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Krzysztof Kowalski: Yo-ho-ho! I butelka rumu!

stock.adobe.com
Wiadomość o badaniach pirackiego statku nieuchronnie elektryzuje – przecież można się spodziewać skarbu! Tym razem naukowców elektryzuje wiadomość o odnalezieniu we wraku kompletnych szkieletów. Czy to takie dziwne?

Dlaczego morscy rozbójnicy atakowali statki? Piracki bard Jose Carlos Ulloa odpowiada: „Ziemię ma klecha, dzierży ją pan/ Dla nas ziemi nie stało/ Diabłu pozostaw ugorny łan/ Zmień na rycerski niewolny stan/ Gdy mórz cię woła wspaniałość".

W ramach tej „wspaniałości" w XVII i XVIII wieku w wielu portach – na molach, deptakach, głównych placach – stały szubienice z wiszącymi na nich ryzykantami, którzy ulegli kuszącym, ale złudnym, perspektywom morskiego rozboju. Rzeczywistość z reguły była inna, trafnie przedstawia ją w pieśni Włodzimierz K. Głowacki: „Z całej załogi jeden został zuch/ Choć wypłynęło ich czterdziestu dwóch./ Tom Evry dostał nożem po policzku/ A monsieur Tessain zadyndał na stryczku./ Trup Bellamy'ego, sczerniały i suchy,/ Wisi pod Kingston, aż brzęczą łańcuchy". Ale, uwaga! Stop! W tym ostatnim punkcie pieśń się myli, ponieważ Samuel Bellamy, legendarny angielski pirat, który w ciągu roku złupił ponad 50 żaglowców, o czym świadczą notatki w archiwach wielu krajów, zginął pokonany przez ocean, nie zaś przez ludzi.

O północy 26 kwietnia 1717 r. silny sztorm wywiał jego statek „Whydah" na piaszczystą mierzeję, 150 m od brzegu, koło miejscowości Wellfleet w stanie Massachusetts. Złamane maszty, padając, wywróciły kadłub. Spośród 145 ludzi na pokładzie ocalało dwóch. Rano fale wyrzuciły na brzeg 103 ciała, ale nie było wśród nich kapitana Samuela Bellamy'ego. Miejscowy koroner pochował trupy.

W 1984 r. amerykański archeolog podwodny Barry Clifford natrafił na ten wrak. Jest to jedyny na świecie zidentyfikowany z całą pewnością wrak pirackiego żaglowca, znanego z nazwy i utrwalonego w archiwach. Z wraku wydobyto ponad 8 tys. zabytków – złote i srebrne monety, klejnoty, dzwon okrętowy, działa, parę pistoletów pojedynkowych, gliniane fajki marynarzy, ubrania. Wszystko to można oglądać w Whydah Pirate Museum.

Właśnie ono poinformowało w styczniu 2021 r., że we wraku – którego eksploracja wciąż trwa – odnaleziono sześć kompletnych szkieletów sprzed 304 lat. Zdumiało to badaczy, ponieważ „nie powinny" być kompletne i „nie powinny" być w kadłubie, lecz poza nim, w jego pobliżu. Jean-Bernard Meme z francuskiego DRASSM (Département de recherches archéologiques subaquatiques et sous-marines) wyjaśnia, dlaczego: we wraku ciało rozkłada się, a kości szkieletu są rozdzielane i przemieszczane przez fale, prądy morskie i zwierzęta. We wraku „La Boussole" w archipelagu Wysp Salomona (francuską wyprawą naukową dookoła świata dowodził La Pérouse; katastrofa w 1788 r.) znaleziono np. tylko jeden szkielet marynarza, który pozostał zablokowany w kabinie. We wraku XVII-wiecznego szwedzkiego okrętu „Vasa", który zatonął wraz z całą załogą tuż koło portu w Sztokholmie, odnaleziono szkielet tylko jednego człowieka – nieszczęśnik utknął pomiędzy dwoma działami.

A co się stało we wraku „Whydah", że przetrwało tam sześć kompletnych szkieletów? Pokryła je, i tym samym zakonserwowała, twarda mineralna konkrecja. Aby się wytworzyła, w pobliżu musiała się znajdować pokaźna żelazna masa. Jaka? Z powodu sztormu w chwili katastrofy sześciu ludzi zostało uwięzionych między działami odlanymi z żelaza – tam zakończyli życie. Co nastąpiło potem, wyjaśnia dr Michel L'Hour, znakomity francuski archeolog podwodny, ekspert UNESCO w tej dziedzinie: „Metale nie występują w przyrodzie w formie czystej, lecz w postaci minerałów. Dlatego metal, jeśli sprzyjają temu warunki, powraca spontanicznie do mineralnej postaci. Owe sprzyjające warunki to kontakt z czynnikiem korozyjnym, np. z tlenem zawartym w wodzie. Ten proces rusza natychmiast, w ciągu sekundy po zatonięciu statku. I w tym samym momencie angażuje się w niego proces biologiczny – pojawia się jakaś kolonia bakterii. Potem dołączają kolejne, tworzą błonę na dostępnych w pobliżu powierzchniach. Wśród bakterii zawsze znajdą się zdolne do syntetyzowania, łączenia wapnia i magnezu zawartego w wodzie, a to rozpoczyna proces pokrywania kości mineralną ochronną skorupą".

W ten sposób przetrwało w nienaruszonym stanie sześć szkieletów we wraku „Whydah". Być może jest wśród nich szkielet Samuela Bellamy'ego. Ale jeśli nawet to prawda, fani piractwa raczej nie zaczną o nim mówić w kontekście biochemicznego procesu mineralizacji wapnia i pozostaną przy tradycyjnym widzeniu legendarnych kapitanów spod czarnej bandery, tak jak ich widział Jeremi Przybora: „Piraci my i chamy/ z odrażającą mordą./ Na gębach szramy mamy,/ a kolor nosa bordo./ Plugawi i zwycięzcy,/ podstępni, chciwi i/ niezmiernie męscy – śmy!".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA