fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Wojna zimowa

Fińscy narciarze strzelcy wyborowi zadawali Armii Czerwonej duże straty. Najskuteczniejszy był snajper Simo Häyhä, ps. Biała Śmierć
nieznany fiński fotograf wojenny
104 dni ciężkiej wojny z Finlandią przyniosły Stalinowi trudne zwycięstwo. Jednak uzmysłowiły mu też ogromne braki kadrowe i problemy techniczne Armii Czerwonej.

„Odwołajcie Woroszyłowa, zastąpcie go Timoszenką" – tak miał krzyczeć do najwyższych rangą dowódców wojskowych wściekły Stalin. Był wieczór, 6 stycznia 1940 roku. Na biurko radzieckiego przywódcy trafił właśnie kolejny raport obnażający niemoc Armii Czerwonej w ofensywie na Finlandię. Liczniejsze wojska sowieckie nie były w stanie skutecznie sforsować fińskich punktów obrony i dotrzeć do Helsinek. Co więcej: na początku stycznia 163. Dywizja Strzelecka została całkowicie rozbita, jej uzbrojenie wpadło w ręce Finów, a niedobitki uciekały na wschód po zamarzniętych lasach i jeziorach. Stalin doszedł do wniosku, że za te niepowodzenia odpowiada osobiście głównodowodzący frontem ludowy komisarz obrony Kliment Woroszyłow. Kazał więc natychmiast odwołać go do Moskwy. Od plutonu egzekucyjnego Woroszyłowa uratowała zapewne tylko osobista przyjaźń ze Stalinem (znali się jeszcze z konspiracji z czasów carskich), a także jego zasługi dla rewolucji w 1917 roku. Następnego dnia na front wyleciał z Moskwy specjalnym samolotem marszałek Siemon Timoszenko – jeden z najbardziej utalentowanych radzieckich dowódców, cztery miesiące wcześniej dowódca frontu, który 17 września zaatakował Polskę z terytorium Ukrainy.

Walki na mrozie

Timoszenko musiał się zmierzyć z upadającym morale armii i chaosem w dowodzeniu. Obraz upadku zobaczył na zdjęciach wykonanych przez radzieckie lotnictwo nad drogą wiodącą do miasta Raate. Fotografie pokazywały dziesiątki zniszczonych, sowieckich czołgów, a obok nich defilujących żołnierzy Finlandii. Pierwsze godziny na froncie ujawniły również inne problemy: masowe dezercje, chaos w dowodzeniu na niższym szczeblu, problemy z łącznością. Jednak tym, co najbardziej zaskoczyło głównodowodzącego, było bohaterstwo przeciwników. Żołnierze fińscy – zaskoczeni przez machinę wojenną ZSRR – przyjęli taktykę unikania głównej bitwy, prowadzenia wojny partyzanckiej i zadawania napastnikom możliwie dużych strat. Przyzwyczajeni do śniegów i siarczystego mrozu, fińscy żołnierze założyli narty na nogi i szybko przemieszczali się z miejsca na miejsce, po drodze atakując znienacka sowieckie jednostki przy minimalnych stratach własnych. Atakowali w najmniej spodziewanych momentach, przyjmując za cele składy z bronią, amunicją i... kuchnie polowe. Likwidacja kuchni przy mrozie dochodzącym do 40 stopni oznaczała dla danej jednostki radzieckiej śmierć z głodu i zimna. W leśnych gęstwinach na sowieckich żołnierzy czekali fińscy strzelcy wyborowi. Wielu z nich było wcześniej myśliwymi i traperami, więc świetnie posługiwali się bronią. Strzelcy wyborowi przyjęli niespodziewaną taktykę: strzelali z dużej odległości do sowieckich żołnierzy, sami pozostając nieuchwytni. Niektóre formacje ostrzeliwane były przez całą dobę. Niebezpieczeństwo, że w każdej chwili można dostać kulę w plecy od fińskiego strzelca, zabijało morale bardziej niż cokolwiek innego.

Już pierwszego dnia Timoszenko poznał prawdę, której nikt nie miał odwagi powiedzieć otwarcie Stalinowi: oto potężna Armia Czerwona wykrwawia się w starciu z kilkukrotnie słabszym przeciwnikiem. 30 listopada 1939 roku Stalin i Mołotow rzucili do ataku 23 dywizje w sile 439 tysięcy żołnierzy, ponad 4 tysiące czołgów i prawie tysiąc samolotów. Po niepowodzeniach Moskwa przyznała walczącej armii posiłki. Łącznie w bitwach na fińskim froncie udział wzięło prawie milion żołnierzy.

Timoszenko był zdania, że receptą na sukces jest skoordynowana ofensywa przez Przesmyk Karelski w stronę Helsinek, połączona z nalotami sił powietrznych i bombardowaniami. Najpierw jednak trzeba było przegrupować armię, która poniosła niespodziewaną klęskę. Oto nowo sformowana w Finlandii Grupa Laponia rozpoczęła kontratak w rejonie Kuhmo. Dwie kompanie brawurowo zaatakowały sowieckie pociągi z zaopatrzeniem, co wywołało panikę i stworzyło wrażenie, że napastnicy znaleźli się w okrążeniu. Sowieci wycofali się i okopali kilkadziesiąt kilometrów dalej na wschód. Głównodowodzący obroną – generał Carl Gustav von Mannerheim, świadom sowieckiej przewagi liczebnej – nie zdecydował się na wielkie kontruderzenie. Fińscy narciarze zaczęli więc krążyć wokół sowieckich jednostek i atakować je znienacka, a potem znikać. Sowieckie straty rosły z dnia na dzień.

Śmiertelny bój

W końcu stycznia, po przegrupowaniu wojsk i licznych zmianach na stanowiskach dowódczych, Timoszenko zdecydował się na rozpoczęcie ataku. 1 lutego czołgi ozdobione czerwoną gwiazdą ruszyły na Przesmyk Karelski. Naprzeciw nim stanęły fińskie oddziały, przygotowane do obrony na paśmie umocnień nazywanych Linią Mannerheima. Było to kilka rzędów fortów i okopów. Plan obrony zakładał, iż wojska będą stawiać czoła Armii Czerwonej tak długo, jak tylko będzie to możliwe, a potem – jeśli napór wroga będzie zbyt silny – wycofają się na drugą linię, zabierając ze sobą możliwie dużo sprzętu. Aż do 10 lutego główne siły sowieckie atakowały fińskie pozycje, jednak napotykały zacięty opór. O poświęceniu obrońców świadczą zachowane raporty dowódców. Wynika z nich, że żołnierze byli tak zmęczeni wielodniowym odpieraniem ataków, że zasypiali w okopach, mimo nacierających czołgów i wybuchających bomb. Sytuacja zaczęła się robić krytyczna 12 lutego. Finowie wycofali się na drugą linię umocnień. Tam, gdzie było to możliwe, zaminowano opuszczone okopy. Kilka godzin później, gdy sowieckie jednostki wjechały triumfalnie na porzuconą, pierwszą linię fińskiej obrony, rozległa się fala wybuchów. Życie straciły kolejne tysiące napastników.

Tymczasem fińskie oddziały wsparte ochotnikami z Węgier, Norwegii i Polski szykowały się do odpierania ataków na drugiej linii obrony. Dalej na zachód, bliżej Helsinek, w pośpiechu powstawała trzecia linia umocnień. Plan Mannerheima nie zmienił się: utrzymać jak najdłużej drugą linię, zadając napastnikom jak największe straty przy minimalnych własnych, a potem wycofać się znowu na zachód. Plan ten częściowo udało się zrealizować. Walki w lutym kosztowały życie ponad 4 tysięcy Finów i prawie 180 tysięcy Sowietów. Postępy Armii Czerwonej były więc okupione gigantycznymi stratami. Rezultat był coraz trudniejszy do przewidzenia. W kluczowych odcinkach frontu główne punkty przechodziły z rąk do rąk. Sowieckie lotnictwo również nie radziło sobie z osiągnięciem celów: piloci gubili się w gęstej mgle, ich systemy nawigacyjne szwankowały, a fińska artyleria przeciwlotnicza strącała jeden samolot po drugim. Większość bomb wybuchała w lasach i na niezamieszkanych polach, nie trafiając w cele wojskowe. Wojskowi historycy wyliczyli, że radzieckie naloty zabiły około 800 osób – głównie cywilów.

Rząd marionetek

Plan wojny zakładał zdobycie Helsinek i ustanowienie tam marionetkowego rządu złożonego z fińskich komunistów, wybranych przez Stalina. Na czele gabinetu stanął Otto Kuusinen, od 20 lat mieszkający w ZSRR (wyemigrował tam w 1919 roku). Formalnie Kuusinen został premierem 1 grudnia – dzień po sowieckim ataku. Jednak „władza" jego marionetkowego rządu sięgała tylko Teriojek – małego przygranicznego miasteczka, które jako pierwsze zajęła Armia Czerwona. Rząd ZSRR natychmiast uznał gabinet Kuusinena i ogłosił, że prowadzi wojnę z „reakcyjnymi siłami Mannerheima", które nie chcą uznać „władzy robotniczo-chłopskiej". Żadne inne państwo Zachodu nie uznało rządu Kuusinena. Pozbawiony znaczenia polityk, pogardzany we własnym kraju, zajął się więc agitacją komunistyczną na podbitych terenach, choć i tutaj nie udało mu się osiągnąć sukcesów. To dodatkowo rozgniewało Stalina.

Wymuszony pokój

Huk armat nie przeszkodził w prowadzonych zakulisowo rozmowach pokojowych. Finowie – świadomi przewagi wroga – byli skłonni zawrzeć pokój, ale nie za cenę uznania narzuconego im rządu i nie za cenę wyrzeczenia się niepodległości. Przez pierwsze trzy miesiące rząd sowiecki odrzucał możliwość kapitulacji innej niż bezwarunkowa. Na początku marca Stalin i Mołotow zmienili jednak zdanie. Każdy dzień wojny przynosił potężne straty w ludziach i sprzęcie, a wojskowi analitycy oceniali, że nawet zajęcie Finlandii i ustanowienie marionetkowego rządu nie doprowadzi do zaprzestania walk, bo tysiące Finów przejdą do walki partyzanckiej, przez co może dojść do krwawej i wieloletniej wojny. Stalin, który już wiosną 1940 roku nie miał złudzeń, że jego sojusz z III Rzeszą jest iluzoryczny, a wojna z Hitlerem jedynie kwestią czasu, zaczął się obawiać, że Finlandia wesprze Niemcy przeciwko ZSRR. Był jeszcze jeden powód: Stalin, spodziewając się konfrontacji zbrojnej z Niemcami, zabiegał już o poparcie państw zachodnich, a one były bardzo zaniepokojone agresją na Finlandię.

13 marca ogłoszono krótkotrwałe zawieszenie broni, a Stalin z Mołotowem przyjęli fińską delegację i podpisali porozumienie pokojowe. Zakładało ono, że Finlandia odda ZSRR część zajętego już przez Armię Czerwoną terytorium, w tym miasto Viipuri, jednak jego mieszkańcy będą mieli prawo wyboru, w którym kraju chcą zamieszkać. W rezultacie, prawie wszyscy Finowie zdecydowali się opuścić zajęte tereny i przenieść się na zachód. Doszło więc do sytuacji precedensowej: ZSRR otrzymał 35 tysięcy kilometrów kwadratowych nowego terytorium, ale bez ludności. Działa zamilkły, a dywizje generała Timoszenki wycofały się na wschód od nowej linii granicznej.

Trudne sąsiedztwo

W 1809 roku Napoleon Bonaparte podarował Finlandię carowi Aleksandrowi I. Od tego momentu Wielkie Księstwo Finlandii było częścią Imperium Rosyjskiego, a kolejni carowie byli jego władcami. Prowincja miała duże znaczenie gospodarcze dla Rosji – dawała wielkim fabrykom (głównie w Petersburgu) surowce i tysiące robotników. Po rewolucji 1905 roku car Mikołaj II zgodził się zwiększyć autonomię Finlandii, zezwalając m.in. na powołanie parlamentu, który mógł regulować wiele spraw wewnętrznych (sprawy zagraniczne pozostawały wyłączną kompetencją imperatora). Nadzieje na pełną suwerenność państwową rozbudziła rewolucja lutowa, abdykacja cara Mikołaja II, a potem przewrót bolszewicki. 6 grudnia 1917 roku fiński rząd ogłosił niepodległość. Bolszewicy i ich przywódca – Włodzimierz Iljicz Lenin – nie zgadzali się na fińską niepodległość. Wsparli więc lokalnych komunistów, którzy chcieli ustanowić w Finlandii swój rząd, całkowicie zależny od Rosji. Na czele wojsk antykomunistycznych stanął młody pułkownik Carl von Mannerheim. Wojna domowa trwała do 15 maja 1918 roku i zakończyła się całkowitą klęską komunistów. Kolejne dwa lata Finowie musieli czekać na ostateczne uregulowanie kwestii granicy. 14 października 1920 roku podpisali z rządem sowieckim traktat w Tartu, który określał linię graniczną. Było to możliwe dzięki Bitwie Warszawskiej, która zatrzymała pochód wojsk sowieckich na zachód i zniszczyła je (było oczywiste, że po zwycięstwie nad Polską Armia Czerwona zajmie się odzyskaniem Finlandii). Podpisany traktat dał 19 lat pokoju. Jednak rząd ZSRR nigdy nie zrezygnował z Finlandii. W sierpniu 1939 roku w Moskwie podpisany został pakt Ribbentrop-Mołotow, który podzielił Europę na sowiecką i niemiecką strefę wpływów. Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia znalazły się w strefie sowieckiej. Trzy małe państwa uległy dyktatowi Stalina i zgodziły się wpuścić radzieckie wojska (de facto oznaczało to utratę niepodległości). Finlandia odmówiła.

W październiku Stalin wystosował wobec fińskiego rządu liczne żądania polityczne, niemożliwych do spełnienia, m.in. przesunięcia granicy o 25 kilometrów i zniszczenia umocnień na Linii Mannerheima. Helsinki udzieliły odpowiedzi odmownej. 26 listopada sowiecka artyleria ostrzelała wioskę przy granicy z Finlandią, a rząd ZSRR oskarżył o to fińską armię i użył tego jako pretekstu do rozpoczęcia wojny. 30 listopada sowieckie czołgi przekroczyły granicę, aby szybko zdobyć Helsinki, zająć cały kraj i ustanowić tam komunistyczny rząd. Kampania obliczona na kilka tygodni trwała trzy i pół miesiąca. Armia Czerwona straciła ponad pół miliona żołnierzy, przynajmniej 2200 czołgów i prawie tysiąc samolotów. Sowiecka propaganda próbowała później zmniejszać te straty. Finowie stracili ponad 26 tysięcy żołnierzy (ok. 30 tysięcy odniosło rany). Uzmysłowiło to Stalinowi, że jego siły zbrojne nie są gotowe do konfrontacji z III Rzeszą. W czerwcu 1941 roku miał się o tym boleśnie przekonać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA