fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Rutherford B. Hayes: Chrześcijanin doskonały w Białym Domu

?Lucy i Rutherford Hayesowie przez 40 lat tworzyli zgodne małżeństwo i doczekali się ośmiorga dzieci
Getty Images
Amerykańscy prezydenci | Rutherford B. Hayes był pierwszym w historii Ameryki politykiem, który mimo olbrzymiej przegranej w wyborach został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jego wybór do dzisiaj wywołuje burzliwe spory historyków.

Rutherford Birchard Hayes przyszedł na świat 4 października 1822 r. w Delaware w stanie Ohio. Był synem kupca szkockiego pochodzenia Rutherforda Hayesa seniora i Sophii Birchard. Rodzina nie pochodziła z Ohio. Wcześniej ojciec był właścicielem sklepu w stanie Vermont. Działalność handlowa nie przynosiła mu wielkich dochodów, więc postanowił poszukać szczęścia na środkowym zachodzie, gdzie zmierzali wszyscy zawiedzeni życiem mieszkańcy Nowej Anglii.

Rodzina ojca 19. prezydenta USA mieszkała w Nowej Anglii od 200 lat. Ich szkocki przodek przybył do Connecticut w 1625 r. Hayesowie byli głęboko oddani idei niepodległości. Ezekiel Hayes, pradziadek przyszłego prezydenta, był kapitanem milicji stanu Connecticut. Jego syn, także Ezekiel, opuścił rodzinne miasto Branford i wyjechał do Vermont.

W tym samym czasie do Vermont przybyli też przodkowie Sophii Birchard. John Noyes, szwagier jej matki i zarazem partner jej ojca w interesach kupieckich, został nawet wybrany z rodzinnego okręgu do Izby Reprezentantów USA. Również liczni kuzyni pani Birchard byli lokalnymi aktywistami i politykami. Jej brat cioteczny John Humphrey Noyes w 1848 r. założył w miejscowości Oneida w stanie Nowy Jork rodzaj purytańskiej sekty – Oneida Community. Społeczność ta kierowała się zasadami tzw. chrześcijańskiej doskonałości (Christian perfection) – nieustannego doskonalenia w poszukiwaniu i miłości do Boga. Łączyła koncepcję katolickiego życia konsekrowanego z protestancką surowością moralną, przejawiającą się w postulatach powściągliwości, umiaru w życiu, stałego doskonalenia się w modlitwie i całkowitej abstynencji alkoholowej. Te elementy programowe Oneida Community znalazły później odzwierciedlenie w sposobie życia prezydenta Rutherforda B. Hayesa, który za namową swojej żony wprowadził w Białym Domu zakaz picia alkoholu.

Nakaz nieustannego doskonalenia chrześcijańskich cnót przerodził się w rodzinie Hayesów i Birchardów w prawdziwą religijną obsesję, zresztą w owym czasie bardzo modną na obu kontynentach. To właśnie wtedy powstały ruchy prohibicyjne. Mało kto dzisiaj pamięta, że pierwsze prawo prohibicyjne w USA zostało wprowadzone w 1851 r. w stanie Maine. Co prawda już pięć lat później je uchylono, ale ziarno walki ze „zgubnym nałogiem pijaństwa" zostało zasiane w świadomości wielu Amerykanów. W 1869 r. założono Partię Prohibicji, a cztery lata później powstał prężny Chrześcijański Związek Kobiet na rzecz Wstrzemięźliwości. I to te dwie organizacje wywodzące się z ruchu doskonałości chrześcijańskiej odniosły pierwszy sukces w 1881 r., kiedy stan Kansas pod ich naciskiem przyjął ustawę zakazującą produkcji i sprzedaży napojów alkoholowych. Carry Amelia Nation, aktywistka Chrześcijańskiego Związku Kobiet na rzecz Wstrzemięźliwości, zasłynęła z wchodzenia do barów w otoczeniu statecznych białych dam i besztania ich bywalców.

Dotkliwy brak ojca

Niewiele wiemy na temat ojca przyszłego prezydenta. Tuż po przeprowadzce do Ohio zaledwie 35-letni Rutherford Hayes senior zachorował na febrę i zmarł 20 lipca 1822 r. Jego żona była wówczas w szóstym miesiącu ciąży. Urodziła chłopca, któremu na cześć zmarłego męża dała imię Rutherford, drugie imię było jej panieńskim nazwiskiem Birchard. Nie było to pierwsze dziecko pani Sophii Hayes. Jej życie naznaczyła utrata aż trojga dzieci. W 1814 r. tuż po urodzeniu zmarł jej pierwszy synek. W 1825 r. zmarł drugi, 10-letni syn, a rok przed narodzinami Rutherforda juniora zmarła 4-letnia córeczka. Z czworga rodzeństwa przyszłemu prezydentowi została jedynie dwa lata starsza od niego siostra Fanny Arabelle. Ale i jej nie było dane długo żyć. Zmarła w 1856 r., mając zaledwie 36 lat. Trudno się więc dziwić, że Rutherford junior był otoczony niemal obsesyjną opieką matki. Tym bardziej że podobnie jak jego rodzeństwo był chłopcem słabym, wątłym niejadkiem, ciągle chorującym z powodu byle infekcji. Ta nadopiekuńczość matki wywarła wpływ na osobowość przyszłego amerykańskiego przywódcy. W ciężkich i ważnych chwilach życia nie potrafił sam podjąć decyzji, zawsze potrzebował kogoś, kto pokieruje jego poczynaniami. Wiecznie bał się o własne zdrowie i swoich najbliższych.

Nie można go jednak nazwać człowiekiem lękliwym, o czym świadczyło jego późniejsze bohaterstwo i odwaga w czasie wojny secesyjnej. To dotkliwy brak ojca w życiu sprawiał mu najwięcej bólu i wpływał na nieumiejętność radzenia sobie z trudnymi sprawami. Opieka wuja Sardisa Bircharda, który chętnie zgodził się wypełnić chłopcu lukę po ojcu i sfinansował jego kształcenie, nie zastąpiła mu ojcowskiej czułości.

Początkowo Rutherford chodził do szkół publicznych w Delaware. W 1836 r. jako 14-latek rozpoczął naukę w Seminarium Metodystów w Norwalk w stanie Ohio. Ze względu na bardzo dobre wyniki jeszcze w tym samym roku został przeniesiony do szkoły przygotowawczej na studia w Middletown w stanie Connecticut, gdzie uczył się łaciny i starożytnej greki. W 1838 r. rozpoczął studia w Kenyon College w Gambier w stanie Ohio. Tam zaczął pisać swoje słynne pamiętniki, które stały się nie tylko znakomitym materiałem dla jego biografów, ale także wspaniałym źródłem wiedzy o stosunkach społecznych panujących w pierwszej połowie XIX wieku w północnych stanach Ameryki. Szczególnie znane są późniejsze, pełne uczuć i przemyśleń listy Rutherforda Hayesa do swojej żony. Nie brakuje w nich samokrytyki. Ciekawe, że już w wieku 19 lat Hayes nie tylko doskonale dostrzegał własne wady, ale umiał je niezwykle barwnie opisać. Świadczy to o jego wielkim dystansie do samego siebie. W pamiętnikach podkreślał, że zawsze będzie się kierował wytrwałością, co było wyraźnym przejawem wychowania przez matkę w duchu chrześcijańskiego perfekcjonizmu. Obecnie 3 tys. stron jego zeskanowanych i zdigitalizowanych zapisków znajduje się w Rutherford B. Hayes Presidential Library & Museums.

Błędna diagnoza o gruźlicy

Rutherford B. Hayes był doskonałym studentem. Świadczą o tym jego oceny, dyplom z wyróżnieniem oraz fakt, że w 1842 r. został wybrany do wygłoszenia w imieniu studentów przemówienia na uroczystości rozdania dyplomów. Na studiach wstąpił do kilku, niezwykle modnych wówczas klubów studenckich, które popierały program polityczny Partii Wigów, która kontynuowała tradycje federalistów i była ruchem antymasońskim. Wigowie wierzyli w nadrzędność Kongresu nad urzędem prezydenta, choć stali murem za dość przekornym wobec Kongresu prezydentem Andrew Jacksonem, który cieszył się także ogromnym uznaniem wśród braci studenckiej. Dzięki aktywnemu uczestnictwu w życiu stowarzyszeń studenckich Hayes poznał wielu ludzi, którzy w przyszłości mieli odegrać kluczowe role w życiu stanu Ohio, a także całego kraju.

Hayes nie chciał zakończyć edukacji na dyplomie Kenyon College. Wkrótce wyjechał na studia prawnicze do Columbus w Ohio, skąd przeniósł się na prestiżowy wydział prawniczy na Uniwersytecie Harvarda w Bostonie. Uczelnia ta już w połowie XIX wieku była uznawana za jedną z najlepszych szkół prawa i medycyny na świecie. To pierwszeństwo zachowała bez wątpienia do dzisiaj. Rutherford Hayes ukończył naukę na wydziale prawniczym Uniwersytetu Harvarda w styczniu 1845 r. Dwa miesiące później uzyskał licencję na samodzielną praktykę prawniczą w Ohio.

Do Ohio powrócił z wielkimi planami stworzenia poważnej kancelarii prawniczej. Jego siostra Fanny Arabelle ubłagała go, żeby zamieszkał z nią w jej domu w stolicy stanu Columbus. Tam założył swoją pierwszą kancelarię. Wiedział, że Fanny ma problemy z osobowością, ale nie spodziewał się, że życie pod jednym dachem okaże się koszmarem. W swoich pamiętnikach napisał, że Fanny była obsesyjnie nadopiekuńcza i zazdrosna. Po kilku miesiącach miał jej tak dość, że nie przyszedł nawet na jej ślub. Podczas ostatniego spotkania z nią miał wrażenie, że siostra zdradza objawy choroby psychicznej. Niestety, miał rację. Fanny została na pewien czas odizolowana, a Rutherford postanowił wyjechać do wuja Sardisa mieszkającego w miejscowości Lower Sandusky. Tam – jak napisał w pamiętniku – męczył się przez pięć lat ze sprawami nudnymi i błahymi, które nie były warte jego wykształcenia.

W 1848 r. lekarz Hayesa zdiagnozował u niego gruźlicę. Przerażony tą wiadomością młody prawnik przerwał praktykę adwokacką, porzucił pracę i wyjechał do Teksasu w nadziei, że gorący i suchy klimat tego stanu uzdrowi jego płuca. Diagnoza okazała się błędna, ale podróż do Teksasu stała się ważnym doświadczeniem w życiu przyszłego prezydenta. Po szarym i nudnym Ohio Teksas zdawał się miejscem pełnym słońca i dynamiki. Hayes nie wrócił już do Lower Sandusky. Pragnął rozwinąć swoją działalność prawniczą na znacznie większą skalę. W 1849 r. przeniósł się do Cincinnati, gdzie zyskał rozgłos, prowadząc kilka poważnych spraw kryminalnych. Tam też poznał Lucy Ware Webb, studentkę Wesleyan Female College. Należy podkreślić, że w połowie XIX wieku kobieta studiująca na uczelni była absolutnym kuriozum. Pani Lucy Ware Webb miała w przyszłości zostać pierwszą w historii USA żoną prezydenta z wyższym wykształceniem. Małżeństwo Lucy i Rutherforda Hayesów było niezwykle udane i trwało 40 lat. Owocem ich związku było siedmiu synów i córka. Prezydent Hayes lubił w związku z tym żartować, że robi głównie w „chłopięcym interesie".

Droga do Białego Domu

Po rozpadzie stronnictwa wigów Hayes wziął udział w tworzeniu Partii Republikańskiej w Ohio. I to z ramienia tej nowego ugrupowania został wybrany w 1858 r. na dwuletnią kadencję syndyka miejskiego. Zasługi dla miasta zapewniły mu duże uznanie. Nie został jednak wybrany na kolejną kadencję w 1861 r. Mieszkańcy miasta Cincinnati uważali, że republikanie jako obóz polityczny Abrahama Lincolna odpowiadają za rozpad amerykańskiej Unii.

Hayes wierzył jednak głęboko w słuszność wizji nowego prezydenta i kiedy wybuchła wojna domowa, natychmiast wstąpił do armii Unii. Zdumiewające, że przy swoim dość delikatnym charakterze błyskawicznie awansował na stopień oficerski i już po kilku tygodniach został dowódcą 23. ochotniczego pułku piechoty Ohio w stopniu majora. Mimo że nigdy nie przeszedł szkolenia wojskowego, nie ukończył akademii wojskowej ani nie był nawet w armii, szybko nauczył się dowodzenia pułkiem. Ten rozpieszczany przez matkę i siostrę intelektualista okazał się człowiekiem o bardzo bojowym duchu. Wyróżnił się bohaterstwem w bitwach pod South Mountain 14 września 1862 r., pod Winchester i Fisher's Hills we wrześniu 1864 r., a 19 października 1864 r. pod Cedar Creek został ciężko ranny, jego koń zaś zabity w czasie walki. Sztab armii z podziwem oceniał jego zaangażowanie i w dowód uznania awansowano go najpierw na pułkownika, a wkrótce potem na generała brygady.

Kiedy zaczynała się wojna, Hayes był bezrobotnym prawnikiem, który przegrał wybory na syndyka miasta Cincinnati. Pod koniec wojny nosił epolety generalskie i był podziwiany jako bohater wojenny. To dowodzi, jak bardzo wojna secesyjna zmieniła Amerykę i ludzkie życiorysy. Jeszcze będąc w służbie wojskowej, został w 1864 r. zgłoszony jako kandydat na kongresmena z Ohio. Teraz nikt nie miał wątpliwości, że ten republikanin jest godny reprezentować swój okręg wyborczy. Hayes zgodził się kandydować, ale jako oficer zwycięskiej armii odmówił udziału w kampanii wyborczej. Uważał, że oficerowi służby czynnej nie wypada toczyć sporów politycznych. To on pierwszy stwierdził, że tylko cywile powinni brać udział w walce politycznej i obejmować ważne stanowiska rządowe. „Oficer w służbie czynnej, który w okresie kryzysu występuje z wojska, zasługuje na to, by go oskalpować" – oświadczył swoim partyjnym kolegom.

Jako kongresmen nie wyróżniał się specjalnie, choć przystąpił do radykałów pragnących usunąć prezydenta Andrew Johnsona z urzędu. W połowie swojej drugiej kadencji w 1867 r. złożył mandat członka Izby Reprezentantów, żeby móc wystartować na gubernatora stanu Ohio. 13 stycznia 1868 r. objął urząd gubernatora po trudnej i wyczerpującej kampanii, w której zdobył zaledwie 3 tys. głosów przewagi nad rywalami. Był gubernatorem przez całe dwie kadencje. Zasłużył się jako reformator stanowego więziennictwa i szkolnictwa wyższego. Przyczynił się także do założenia Uniwersytetu Stanowego w Columbus.

Po zakończeniu drugiej kadencji ponownie ubiegał się o mandat kongresmena z Cincinnati. Przegrał jednak ze względu na ogromny spadek zaufania opinii publicznej do republikanów i skorumpowanych rządów prezydenta Ulyssesa S. Granta. Hayes odrzucił zaoferowane mu na pocieszenie stanowisko skarbnika federalnego w Cincinnati i wyjechał do posiadłości Spiegel Grover, którą odziedziczył po wuju Sardisie Birchardzie. Nie zagrzał tam miejsca, ponieważ już w 1875 r. postanowił wystartować ponownie w wyborach na gubernatora Ohio. Urząd zdobył przewagą 5 tys. głosów nad swoim rywalem.

Podczas trwającej od 10 marca 1876 r. do 2 marca 1877 r. trzeciej kadencji gubernatora Ohio zajął się głównie sprawami gospodarczymi. Na początku kadencji zanotował też w pamiętniku, że jest pewien, iż jego zdecydowanie i doświadczenie pozwalają mu na objęcie najwyższego stanowiska w państwie. Trzy miesiące później, podczas trwającej w Cincinnati od 14 do 16 czerwca 1876 r. konwencji Partii Republikańskiej, rzeczywiście zdobył nominację na kandydata na urząd prezydenta, dystansując swojego głównego rywala Jamesa Gillespiego Blaine'a przewagą 384 do 351 głosów delegatów. Kampanię wyborczą rozpoczął pod hasłem pojednania Północy i Południa. Było to zadanie karkołomne, choć niezwykle potrzebne Ameryce w celu wyleczenia powojennych ran.

Jego oszukańcza wysokość

Ze strony demokratów do wyścigu wyborczego do Białego Domu stanął niezwykle popularny gubernator stanu Nowy Jork Samuel J. Tilden. Kampania Hayesa toczyła się w marnym stylu. Praktycznie nie brał udziału w spotkaniach z wyborcami. Tylko raz wystąpił publicznie podczas wiecu zorganizowanego w Filadelfii w październiku 1876 r. To wystąpienie okazało się porażką. Wyborcy ujrzeli drobnego mężczyznę o słabym głosie, wyraźnie wystraszonego widokiem publiczności i ubranego w bardzo złym, prowincjonalnym guście. Wydawało się, że Tilden ma już wygraną w kieszeni. Kiedy nadszedł dzień wyborów, John Reid, analityk polityczny dziennika „The New York Times", opublikował artykuł, w którym przekonywał czytelników, że Hayes wybory przegrał. Jakże więc musiał się zdziwić, kiedy okazało się, że choć Hayes zdobył 4 036 298 głosów, czyli o 264 292 głosów wyborczych mniej niż Tilden, to w wyniku podziału głosów elektorskich miał przewagę jednego elektora. Demokraci byli pewni, że dokonano oszustwa wyborczego. Twierdzono, że tam, gdzie Ku Klux Klan szantażował czarnoskórą ludność, użyto wojska, aby eskortować murzyńskich wyborców do urn. Z kolei w tych okręgach wyborczych, gdzie przeważali biali demokraci, komisje wyborcze odmówiły uznania ważności oddanych głosów, oskarżając wyborców o rasizm. Amerykańska demokracja pośrednia po raz kolejny okazywała się systemem ułomnym, w którym dzięki tym prostym zabiegom przewagę głosów elektorskich zdobył człowiek, na którego głosowało mniej wyborców. Ten jeden głos przewagi w pełni legitymizowałby prezydenturę Hayesa, ale w ostatniej chwili okazało się, że jeden z elektorów republikańskich ukrył fakt, że jest naczelnikiem poczty federalnej z Oregonu. A zgodnie z prawem wyborczym osoba piastująca publiczne stanowisko z nominacji rządu federalnego nie mogła należeć do kolegium elektorskiego wybierającego prezydenta.

Sprawa stała się na tyle poważna, że demokraci oświadczyli, iż nie uznają wyboru Rutherforda B. Hayesa na 19. prezydenta USA. Spór musiała dopiero rozstrzygnąć specjalna komisja Kongresu USA, składająca się z pięciu demokratów i pięciu republikanów oraz pięciu sędziów Sądu Najwyższego, wśród których dwaj byli demokratami, dwaj republikanami, a jeden niezależny. Z tej arytmetyki wynikało, że decydujące zdanie należeć będzie do niezależnego sędziego Sądu Najwyższego Davida Davisa. Zanim jednak komisja zaczęła obrady, sędzia Davis dowiedział się, że został wybrany do senatu stanu Illinois. Jego miejsce w komisji zajął republikanin Bradley. I to jego głos zadecydował, że komisja uznała zwycięstwo wyborcze Rutherforda B. Hayesa. Opinia publiczna potraktowała to jednak jako zwykłe uzurpatorstwo. 54-letni Rutherford B. Hayes został zaprzysiężony na prywatnej uroczystości w Białym Domu w sobotę, 3 marca 1877. Od tej pory opinia publiczna zaczęła go tytułować „jego oszukańczość" (ang. His Fraudulency).

Chiński problem

Początek kadencji Rutherforda B. Hayesa zdominował spór o kierunek polityki monetarnej państwa. Jedne kręgi gospodarcze zalecały oparcie dolara na parytecie złota, inne na parytecie srebra. Prezydent był naciskany, żeby ograniczyć samowolę banków, które prowadziły nieuregulowaną i często wręcz rabunkową politykę kredytową.

W 1877 r. wybuchł strajk kolejarzy z towarzystwa Baltimore and Ohio. Amerykańska gospodarka zaczynała być coraz bardziej zależna od transportu kolejowego, na którym najwięksi potentaci w kraju zbili bajeczne fortuny. I to oni naciskali uległego prezydenta Hayesa na wyprowadzenie wojska przeciw strajkującym pracownikom linii kolejowych. Prezydent zgodził się wysłać wojska do Illinois, Pensylwanii, Marylandu i Wirginii Zachodniej, co wyraźnie odbiło się na jego i tak już tragicznie niskich notowaniach. Opinia publiczna poparła jednak kolejarzy, a magnaci kolejowi ostatecznie poszli ze strajkującymi na kompromis. Winą za wszystkie błędy został obarczony prezydent. Zawstydzony odwołał wojska do Waszyngtonu.

Także w polityce zagranicznej Hayes zaliczył kilka wpadek. W przemówieniu o stanie państwa z 3 grudnia 1877 r. najpierw błędnie nie uznał meksykańskiego rządu prezydenta Diaza, po czym pół roku później zmienił decyzję. Ale były też pozytywne aspekty tej prezydentury. Powołując się na doktrynę Monroego, Hayes zdołał przekonać Kongres do rozpoczęcia budowy kanału w Panamie. „Pod warunkiem jednak, że będzie on w gruncie rzeczy stanowił część linii brzegowej Stanów Zjednoczonych" – podkreślał prezydent.

Hayes jako pierwszy amerykański prezydent musiał też stawić czoło problemowi masowej imigracji spoza Europy. W 1862 r. Kongres zakazał amerykańskim statkom przywożenia do USA Chińczyków lub mieszkańców jakichkolwiek krajów azjatyckich. Konsulowie amerykańscy musieli nadzorować pasażerów statków wypływających z różnych portów na świecie do USA. Gwałtowna industrializacja, zdobycie ogromnych i niezwykle bogatych obszarów na zachodzie, stworzenie najnowocześniejszej wówczas sieci kolejowej na świecie, niebywały wzrost dochodu narodowego, siły militarnej i znaczenia na arenie międzynarodowej uczyniły Amerykę miejscem, do którego chciały wyemigrować miliony ludzi. Za prezydentury Hayesa Nowy Jork jako pierwsze miasto Ameryki mógł się pochwalić liczbą ponad miliona mieszkańców.

Trudno się więc dziwić, że od razu znaleźli się krytycy polityki otwartych drzwi dla imigrantów. Denis Kearney, popularny demagog z San Francisco, opublikował manifest, w którym domagał się siłowego usunięcia Chińczyków z Zachodniego Wybrzeża USA. „Oświadczamy, że Chińczyk musi opuścić nasze wybrzeże – grzmiał Kearney. – Nie możemy wyprzeć Chińczyka, pracując taniej od niego. Tylko wróg oczekiwałby tego od nas. Tylko idiota, pracując taniej od niego, mógłby liczyć na sukces. Tylko tchórz i niewolnik podjąłby się współzawodnictwa". Wielu Amerykanów uważa, że słowa te nawet dzisiaj nie straciły aktualności. Po długiej i zażartej narodowej debacie oraz negocjacjach z Cesarstwem Chin rząd Stanów Zjednoczonych 18 listopada 1880 r. uzyskał prawo do „regulowania, ograniczania lub zwiększania chińskiej imigracji do USA, jeżeli zaistniałaby sytuacja zagrażająca interesom amerykańskim". Ustawa zakazywała też nadawania Chińczykom obywatelstwa amerykańskiego.

Pragnął spocząć w grobie obok żony

Rutherford B. Hayes przez całe życie kierował się zasadami chrześcijańskiego perfekcjonizmu. Obsesyjnie przestrzegał punktualności i regularności wykonywania wszystkich czynności życiowych. Wstawał zawsze o 7 rano, półtorej godziny później jadł śniadanie i zawsze dzień rozpoczynał od modlitwy. Jego żona, również ogarnięta żarliwą religijnością, ograniczyła liczbę przyjęć w Białym Domu i zakazała podawania alkoholu na przyjęciach. Efektem tej decyzji był marazm w życiu towarzyskim pierwszej rodziny Ameryki. Elity waszyngtońskie nadały pierwszej damie Lucy Hayes złośliwe przezwisko Lemoniadowa Lucy, ponieważ alkohol zastąpiła napojami z cytryną.

Historycy oceniają prezydenturę Hayesa jako gorszą niż przeciętna. Ale czy słusznie? Na pewno był bardzo słabym mówcą, brakowało mu prezencji i charyzmy. Ale był też człowiekiem niezwykle uczciwym. Nie należy zapominać, że wycofał wojska federalne z południowych stanów i zakończył odbudowę zniszczonej przez wojnę gospodarki przegranych obszarów dawnej Konfederacji. Co prawda krytycy uważają, że w ten sposób oddał ludność murzyńską na pastwę rasistów, ale wyrównał szanse cywilizacyjne białych mieszkańców Ameryki.

Jego prezydentura to czas przełomu w gospodarce, prawdziwej eksplozji industrializacji i wdrażania w życie wynalazków takich geniuszy, jak Thomas Edison i Alexander Bell. To także czas narodzin krytykowanej przez Hayesa nowej kasty finansowych rekinów, takich jak JPMorgan, John Rockefeller czy Andrew Carnegie.

Rutherford Hayes wydawał się bez żalu opuszczać Biały Dom w 1881 r. Przez ostatnie 12 lat życia nie zabiegał o żadne stanowisko publiczne. Młodszą o dziewięć lat żonę Lucy przeżył zaledwie o cztery lata. 8 stycznia 1893 r. napisał w swoim pamiętniku, że marzy, aby spocząć u boku ukochanej małżonki. Tak też się stało zaledwie cztery dni później. Rutherford B. Hayes przeżył 70 lat i 105 dni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA