fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Jak odkryto grób Mikołaja Kopernika

Rekonstrukcja wyglądu Kopernika w chwili śmierci była możliwa dzięki odnalezieniu jego czaszki
EAST NEWS
Przez ponad dwieście lat z przerwami poszukiwano grobu Mikołaja Kopernika w katedrze we Fromborku, domniemanym miejscu pochówku wielkiego astronoma. Czy był to właściwy trop?

Mikołaj Kopernik dwie trzecie swego dorosłego życia spędził we Fromborku i przy tamtejszej katedrze, której był kanonikiem. Stąd kierował się ku europejskim podróżom i studiom, tutaj obserwował gwiazdy i oddawał się zawiłym obliczeniom astronomicznym, próbując uporać się z niekonsekwencjami ptolomejskiej (geocentrycznej) interpretacji ruchu ciał niebieskich.

W środowisku europejskich uczonych był ceniony zwłaszcza jako matematyk i astronom. Był także lekarzem, ekonomistą (jego teoria o wypieraniu dobrego pieniądza przez lichy sprawdziła się w praktyce), zdolnym administratorem i dowódcą wojskowym w walce przeciw Krzyżakom. Skutecznie obronił Olsztyn przed ich atakiem. Z własnego wyboru był wiernym poddanym królów polskich. W swych pismach posługiwał się wytworną, pielęgnowaną w XVI wieku łaciną, która służyła mu też w kontaktach z europejskimi uczonymi. Znajomość języka polskiego pomogła mu, gdy werbował mazowieckich rolników do osiedlania się na spustoszonych i wyludnionych przez Krzyżaków polach konwentu. Umowy były spisywane w języku polskim. Dzieło jego życia, rozprawa „O obrotach sfer niebieskich", ukazało się drukiem w Norymberdze w marcu 1543 r., niedługo przed jego śmiercią, która nastąpiła wiosną tego samego roku, najpewniej około 21 maja. Nie wiadomo jednak, czy zdołał ujrzeć je w całości.

Początek badań

Propozycję, by odnaleźć grób Kopernika, wysunął w kwietniu 2004 r. biskup dr Jacek Jezierski, prepozyt archikatedry we Fromborku, podczas posiedzenia Rady Naukowej Bałtyckiego Ośrodka Badawczego, agendy Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora (wtedy Wyższej Szkoły Humanistycznej) w Pułtusku. Początkowo odmówiłem, gdyż zadanie wydawało się mało realne: katedra jest ogromna – można by tam prowadzić badania przez sto lat i nie znaleźć szczątków astronoma. Pod posadzką kościoła znajduje się ponad sto grobów, w większości bezimiennych. Niektóre płyty nagrobne upamiętniały imiona i nazwiska pochowanych kanoników, ale wielokrotnie je przemieszczano przy kolejnych przebudowach posadzki, tak że prawie żadna nie jest dziś na pierwotnym miejscu.

?Prace archeologiczne we Fromborku prowadzono w latach 2004–2005
EAST NEWS

Pierwotny, gotycki kościół miał posadzkę z czerwonych płyt ceramicznych, które w 1673 r. zastąpiono płytami z taniej niebieskawej odmiany marmuru, a w 1861 r. te w nawie głównej zostały zamienione na nowe płyty z czarnego i białego marmuru. Posadzki z kolejnych faz przebudowy stanowią chroniony prawem zabytek i naruszenie ich struktury nie tylko wymagało wielkiej ostrożności, ale było także techniczną trudnością. Wiadomo było też, że w czasie inwazji szwedzkiej w XVII i XVIII wieku stacjonujące w świątyni wojska dokonywały profanacji zwłok pochowanych w katedrze kapłanów. Wydawało się, że zamiar odszukania grobu Mikołaja Kopernika przypomina próbę odnalezienia igły w stogu siana.

Biskup przekonał nas, powołując się na nowe badania dr. Jerzego Sikorskiego, wybitnego historyka, znawcy życia i dzieła Kopernika. Nawiązał on do wcześniejszej tezy niemieckiego badacza Leopolda Prowego, że kanonicy byli po śmierci grzebani w sąsiedztwie tych ołtarzy, którymi opiekowali się za życia. Kanoników we Fromborku każdorazowo było szesnastu i tyleż ołtarzy przy kolumnach dźwigających sklepienie katedry. Rewizja poglądów Prowego doprowadziła dr. Sikorskiego do stwierdzenia, że grób słynnego astronoma powinien się znajdować w pobliżu ołtarza poświęconego dziś św. Krzyżowi. Uznaliśmy jego wywód za przekonujący i podjęliśmy się rozpoczęcia tych trudnych badań archeologicznych w sierpniu 2004 r.

Pierwsze poszukiwania

Nie były to jednak pierwsze badania archeologiczne w poszukiwaniu Mikołaja Kopernika – pierwsze przeprowadziła ekspedycja Towarzystwa Naukowego Warszawskiego w 1802 r., odnotowana w rocznikach kapituły pod datą 6 sierpnia. W liście Tadeusza Czackiego i Marcina Molskiego z 12 sierpnia tegoż roku z Królewca donoszą oni o własnych badaniach w celu lokalizacji grobu astronoma. Dziś wiemy, że prowadzono je w niewłaściwym miejscu. Nie przyniosły też rezultatu poza garstką pokruszonych kości, które zostały przekazane do Towarzystwa Przyjaciół Nauk i do Puław. W lutym 1807 r., po bitwie pod Pruską Iławką, Napoleon zlecił jednemu ze swych oficerów, Gerardowi Gleyowi, odszukanie grobu Mikołaja Kopernika. W niesprzyjających okolicznościach i przy braku kompetencji Gley nie był w stanie wykonać tego rozkazu.

Najpoważniejsze poza naszymi badania przeprowadzono krótko przed wybuchem II wojny światowej. Dokonali tego Niemcy, do których należał wówczas Frombork (Frauenburg). Decyzja w tym względzie została podjęta w ramach obchodów „Tygodnia Kanta i Kopernika", który miał się odbyć na Uniwersytecie Królewieckim w dniach 12–19 lutego 1939 r. Postanowiono uczcić Kopernika, wystawiając pomnik w miejscu jego pochówku w katedrze. Aby uniknąć pomyłek, wykonano wykop „w krótkiej odległości od kaplicy Szembeka". W miejscu, gdzie w 1909 r. założono kanał grzewczy, dokonano jego pogłębienia oraz poszerzenia i ujrzano kilka rozpadających się trumien leżących obok siebie, a w jednym miejscu jedne nad drugimi. Poza resztkami szkieletów i strzępkami tkanin nie zawierały nic, co umożliwiałoby identyfikację lub datowanie tych znalezisk. Wyekspediowano je do Królewca, lecz o dalszym losie tych trumien i ich zawartości nic nie wiemy, a wybuch wojny udaremnił też postawienie pomnika nagrobnego w domniemanym miejscu pochówku Kopernika. Dziś wiemy, że w kalkulacjach Prowego ołtarz Kopernika miał być w nawie południowej przy drugim filarze od głównego wejścia. W świetle studiów dr. Sikorskiego rozumiemy dziś, że pomyłka Prowego polegała na tym, iż w niewłaściwy sposób liczył on kolejność ołtarzy. Należało liczyć od strony prezbiterium, co przekonująco udowodnił nasz badacz.

Odkrycie w grobie nr 13/05

Nasze badania podjęte zostały zatem w miejscu określonym wyliczeniami Jerzego Sikorskiego. Instytut Antropologii i Archeologii Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora pod kierownictwem piszącego te słowa postanowił sprawdzić słuszność tej teorii. W pierwszym sezonie badań współdziałał z nami Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków. Prace badawcze w 2004 r. prowadzono od 16 do 31 sierpnia na powierzchni 10 mkw. Badania wspomogła finansowo Fundacja Archeologiczna im. prof. Konrada Jażdżewskiego w Łodzi.

Badania archeologiczne prowadzili pod moim kierownictwem: mgr Beata Jurkiewicz, kierownik Zakładu Badań Archeologicznych Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, mgr Jakub Affelski z tegoż zakładu oraz mgr Grzegorz Mutzolf z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Prace we wnętrzu katedry fromborskiej były szczególnie trudne. Aby dotrzeć do grobów, należało najpierw zdjąć zabytkową marmurową posadzkę z XVII wieku, umocowaną zaprawą wapienną i położoną na piaskowej podsypce. Trudność polegała na tym, że po zakończeniu każdego sezonu badawczego posadzka musiała być ułożona powtórnie, by można było przywrócić normalne funkcjonowanie kościoła. Tymczasem dziś nie ma w naturalnym środowisku takiego piasku, jakiego używano przy konstruowaniu posadzki – dzisiejszy bowiem wszędzie w Polsce zawiera sól. Należało więc pilnie strzec pierwotnego piasku, by wrócił na swoje miejsce po wykopaliskach.

W badaniach zastosowano najnowocześniejsze metody prospekcji i dokumentacji. Cała powierzchnia posadzki katedry została „prześwietlona" profilowaniem georadarowym przez Przedsiębiorstwo Badań Geofizycznych w Warszawie i zespół mgr. inż. Mirosława Musiatewicza. Dzięki temu uzyskano obraz zarysu wszystkich wkopów ziemnych znajdujących się pod posadzką. Badania antropologiczne prowadził prof. dr hab. Karol Piasecki z Uniwersytetu Szczecińskiego i Warszawskiego.

Założenie prac badawczych polegało na tym, by pochówek, który by na podstawie analizy antropologicznej należał do mężczyzny w wieku 70 lat (co może być określone przez antropologa w przybliżeniu), został poddany szczegółowej rekonstrukcji twarzy na podstawie zachowanych kości czaszki. Taka rekonstrukcja zostałaby porównana z zachowanymi realistycznymi portretami Mikołaja Kopernika. Zgodność rekonstrukcji z obrazami z epoki mogłaby poświadczyć odkrycie grobu wielkiego astronoma.

Badania następnego sezonu były prowadzone w sierpniu 2005 r. na powierzchni 22 mkw. i ujawniły dalsze zastanawiające odstępstwa od reguły. Odkryto łącznie 13 grobów. Na niewielkiej powierzchni wystąpiło znaczne ich zagęszczenie, które w kilku przypadkach uszkodziło znajdujące się w tym miejscu wcześniejsze pochówki. Jeden z takich później wkopanych grobów, datowany na połowę XVIII wieku, zawierał szkielet młodej kobiety w wieku 18–20 lat.

Grób nr 13/05 był najbardziej zniszczony – udało się zaledwie określić jego lokalizację w wykopie i zarys trumny. Zachowała się czaszka, jednak bez żuchwy, której nadaremno poszukiwano w pobliżu. Ze szkieletu pozostały luźno rozsypane kości, które odnajdowano wcześniej w różnych wkopach grobowych. A jednak ten zniszczony pochówek przyciągnął szczególną uwagę badaczy. Czaszka wskazywała bowiem, że zmarły miał 60–70 lat. Była więc najstarsza ze znalezionych w drugim sezonie badawczym. Ona też została skierowana do dalszych specjalistycznych studiów, które miały na celu rekonstrukcję wyglądu głowy i twarzy zmarłego.

Czaszka nr 13/05 jako spełniająca wstępnie kryteria wieku poszukiwanego pochówku Kopernika została po wstępnym zbadaniu i opisaniu przez prof. Karola Piaseckiego przekazana do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji w Warszawie w celu rekonstrukcji wyglądu twarzy zmarłego. Zadania tego podjął się inspektor mgr Dariusz Zajdel doświadczony w tego rodzaju skomplikowanych zadaniach antropologicznych. By uniknąć autosugestii, nie został on wtajemniczony w domniemaną tożsamość właściciela rekonstruowanej twarzy. Zadanie było szczególnie trudne i odpowiedzialne. Na szczęście zachowały się realistyczne portrety wielkiego astronoma, które mogły służyć jako materiał porównawczy.

Identyfikacja na podstawie analizy DNA

W porozumieniu z prof. Karolem Piaseckim po rozpatrzeniu wszystkich okoliczności wyraziliśmy przekonanie, że badana czaszka z bardzo wysokim prawdopodobieństwem jest czaszką Mikołaja Kopernika. Gdyby udało się dokonać ostatecznej identyfikacji za pomocą kodu genetycznego mtDNA, pewność wzrosłaby do 100 proc. Do tego jednak należałoby odszukać zmarłych lub żywych krewnych Kopernika, by pobrać od nich próbki do analizy DNA.

Ani Mikołaj Kopernik, ani jego brat Andrzej (także kanonik we Fromborku) jako księża katoliccy nie pozostawili po sobie potomstwa. Najbliższym ich krewnym był brat matki, biskup warmiński Łukasz Watzenrode. Należało odszukać grób biskupa albo innych żywych bądź martwych potomków linii żeńskiej wiodącej od matki lub ciotki astronoma. W 2006 r. badania hojnie wsparła finansowo Fundacja Kronenberga przy Citi Banku Handlowym. Umożliwiło to wyjście z programem badawczym poza krąg Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora oraz sfinansowanie kosztownych studiów i analiz również w dziedzinie nauk ścisłych.

Badania dotyczyły w pierwszej kolejności uzyskania kodu genetycznego mtDNA z czaszki i kości długich pochówku nr 13/05. Zostały przeprowadzone w Muzeum i Instytucie Zoologii PAN w Warszawie pod kierownictwem prof. dr. hab. Wiesława Bogdanowicza oraz w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie przez dr. Andrzeja Branickiego i dr. Tomasza Kupca. Ponadto Instytut Zoologii PAN wykonał trójwymiarowy wirtualny model czaszki z grobu 13/05 na potrzeby ewentualnych dalszych badań antropologicznych.

W tym samym czasie zespół naukowców z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – prof. dr Krzysztof Mikulski, mgr Joanna Jędrzejewska i mgr Anna Stachowska – starał się odszukać mitochondrialnych potomków siostry lub ciotki Mikołaja Kopernika, by pozyskać od nich kod genetyczny DNA do celów porównawczych. Poszukiwania archiwalne doprowadziły do XVIII wieku. Niestety, od końca tego wieku dokumenty metrykalne znajdują się poza polskimi archiwami.

Nowe studium Jerzego Sikorskiego dotyczące praktyk grzebania biskupów w katedrze fromborskiej stało się w 2006 r. bodźcem do podjęcia poszukiwań grobu biskupa Łukasza Watzenrode. Aby dostać się do wnętrza krypty, należało reaktywować zamurowane wejście u południowej ściany prezbiterium. Po tylu latach bez dostępu świeżego powietrza trzeba było się liczyć z obecnością niebezpiecznych dla ludzi grzybów i bakterii. Należało zatem zachować szczególne środki ostrożności, by nie paść ofiarą „klątwy faraonów". Przed wykuciem wejścia do krypty wytruto znajdujące się tam niebezpieczne zarazki, wprowadzając przez otwory z zewnątrz specjalne gazy. Dokonała tego wyspecjalizowana firma z Włocławka.

Po otwarciu krypty okazało się, że relacje o jej zawartości były wiarygodne, trumny były spiętrzone na całej powierzchni, w trzech warstwach, przez co poruszanie się w jej wnętrzu było prawie niemożliwe. Program badawczy, który nadzorował doc. dr Tomasz Węcławowicz z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, obejmował dokonanie pomiarów architektonicznych wnętrza krypty (nigdy uprzednio niemierzonej) oraz odszukanie ewentualnego zamurowanego przejścia do mniejszej krypty biskupiej. W tej ostatniej mógłby się znajdować szkielet biskupa Łukasza Watzenrode. Dokładne pomiary architektoniczne krypty i jej bezpośredniego otoczenia wraz z penetracją kanałów wentylacyjnych w strefie prezbiterium wykazały minimalne prawdopodobieństwo istnienia tam oddzielnej małej krypty biskupiej. Te wnioski oddaliły tym bardziej pilność potrzeby ekshumacji kanoników z krypty. Uzyskano tą drogą cenne materiały dla poznania dziejów i struktury fromborskiej archikatedry.

Włos astronoma

Nowy wątek badań wypłynął z nieoczekiwanej strony – w październiku 2006 r. przy okazji inauguracji Dni Polskich w Uppsali prezentowałem nasze dotychczasowe dokonania w dziele odkrycia i identyfikacji pośmiertnych szczątków Mikołaja Kopernika. Jak wiadomo, w zbiorach tamtejszej biblioteki uniwersyteckiej znajduje się księgozbiór naszego astronoma wywieziony jako łup wojenny podczas potopu szwedzkiego w połowie XVII wieku. Odczytowi przysłuchiwał się prof. Göran Henriksson z Wydziału Fizyki i Astronomii Uniwersytetu w Uppsali. Postanowił on zwrócić się do doc. dr Marie Allen z propozycją podjęcia próby odszukania DNA Mikołaja Kopernika w zasobach jego księgozbioru. Uczona ta wsławiła się unikatową zdolnością odczytywania DNA z mikroskopijnych śladów nawet sprzed kilkuset lat.

Kierowane przez doc. dr Marie Allen Laboratorium Rudbeck na Wydziale Genetyki i Patologii Uniwersytetu w Uppsali podjęło się próby odczytania kodu genetycznego z zachowanego odręcznego listu Mikołaja Kopernika, notatek na marginesach ksiąg z jego księgozbioru oraz odręcznych szkiców i rysunków. Profesor Göran Henriksson przejrzał wszystkie księgi, którymi musiał posługiwać się Kopernik, znajdujące się obecnie w zbiorach biblioteki Carolina Rediviva w Uppsali i Muzeum Gustavianum. Szczególną uwagę zwróciło „Calendarium Romanum magnum" zawierające liczne tablice matematyczne, z których często musiał korzystać Mikołaj Kopernik. W trakcie poszukiwań okazało się, że znaleziono tam jedyne nadające się do analizy ślady w postaci dziesięciu włosów, które mogły pochodzić z głowy wielkiego astronoma. Spośród nich tylko dwa zachowały cebulki nadające się do analizy. Było to trudne wyzwanie badawcze i ważny eksperyment naukowy, który na szczęście doprowadził do oczekiwanych rezultatów. Z dziesięciu odnalezionych włosów dwa miały identyczny kod genetyczny mtDNA, jak uzyskany z kości grobu 13/05 we Fromborku. Tym samym tożsamość szczątków Mikołaja Kopernika mogła zostać w pełni potwierdzona.

Wyniki tych badań wzbudziły wielkie zainteresowanie nie tylko w świecie naukowym. Niemal każda gazeta zamieściła reportaż na ten temat. Na międzynarodowym festiwalu filmów popularnonaukowych w Shenzen polski film z badań archeologicznych i laboratoryjnych grobu Kopernika zdobył pierwszą nagrodę – Złotego Smoka. Jednak nie wszyscy uczeni, szczególnie w Polsce, uznali za wystarczający dowód wyniki badań opartych na ostatecznej analizie dwóch włosów. Pewna polska uczona pytała mnie nawet, dlaczego nie kopaliśmy dalej.

Nasze badania pilnie i krytycznie śledził prof. Owen Gingerich z Uniwersytetu Harvarda, światowej sławy historyk astronomii i nauki, znawca dzieła Kopernika. Pilnie też śledziła nasze wyniki Amerykańska Akademia Nauk. W jej imieniu prof. Gingerich ogłosił, iż nasze badania spełniły wszelkie wymogi wiarygodności i współdziałania wielu dyscyplin naukowych. Ich wyniki zostały przez akademię uznane za w pełni wiarygodne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA