fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Humphrey Bogart i Lauren Bacall. Wielka miłość nie tylko na ekranie

Bogart i Bacall po raz pierwszy spotkali się w 1944 r. na planie filmu „Mieć i nie mieć”
Silver Screen Collection/Getty Images
Każdy mężczyzna w jej życiu okazał się pomyłką. Każdy - z wyjątkiem Bogarta. On natomiast dopiero dzięki niej uwierzył w prawdziwą miłość.

Ich uczucie do dziś przyprawia widzów na całym świecie o szybsze bicie serca. Mimo czterech wspólnych filmów, w których scenariusz na końcu zawsze łączył ich razem w namiętnym pocałunku, ten najlepszy napisało dla nich życie. I prawdopodobnie nikt w Hollywood nie kochał bardziej niż „Bogie” i Bacall.

Jesienny chłód listopada 1942 roku nie zniechęcał dziewcząt w Nowym Jorku, które tłumnie gromadziły się przed kinami wyświetlającymi „Casablancę”. W filmie grał bowiem Humphrey Bogart, którego męskość i szorstkość rozpalała nie tylko fanki kina noir. Jednak wśród licznych wielbicielek na próżno szukać było Betty Perske – tak brzmiało prawdziwe imię i nazwisko Lauren Bacall. 17-letnia początkująca aktorka ceniła kunszt Bogarta, ale nie zachwycała się jego urodą. Nie tylko nie uznawała go za seksownego, ale też z pewnością nigdy nie przeszło jej przez myśl, że „Bogie” wkrótce zostanie miłością jej życia.

Gdy „Casablanca” święciła triumfy i biła kinowe rekordy, Bogart, mimo całkiem sporego dorobku filmowego, dopiero wówczas został okrzyknięty przez prasę ulubieńcem Hollywood. Rola Ricka Blaine’a sprawiła też, że stał się najlepiej wówczas opłacanym aktorem na świecie. Poza ekranem Bogart nie miał jednak powodów do radości.

Rozpadało się jego trzecie, przepełnione nieustannymi kłótniami małżeństwo z aktorką i piosenkarką Mayo Methot, która była alkoholiczką. Zapewne winę ponosiła ona. Gdy tylko wypiła drinka, od razu prowokowała kłótnie, podczas których nierzadko dochodziło z jej strony do rękoczynów. Aktor również nie miał łatwego charakteru. Przez te awantury w Hollywood nazywano ich „wojującymi Bogartami”. Humphrey nigdy nie był też szczególnie wylewny w uczuciach, co zresztą potwierdziła partnerująca mu w „Casablance” Ingrid Bergman. Nic więc nie wskazywało, że chłodne usposobienie Bogarta, z którego słynął na ekranie, mogłoby ulec zmianie w życiu osobistym.

Byli małżeństwem przez 11 lat. Lauren Bacall przeżyła męża o 57 lat, zmarła w 2014 r.
Mondadori/Getty Images

Nieśmiała panienka z Bronxu

Betty Joan Perske na świat przyszła w nowojorskim Bronksie 16 września 1924 roku. Jej żydowska rodzina nie była zamożna, ale też niczego im nie brakowało. Gdy dziewczynka miała zaledwie pięć lat, jej ojciec odszedł od rodziny, a wychowaniem Betty zajęła się matka i babka. Kobiety wypełniły pustkę po ojcu ciepłem i miłością, a namiastką pierwiastka męskiego w życiu dorastającej dziewczyny byli wujowie. Dzięki nim mogła uczęszczać do żeńskiej szkoły z internatem. Perske z dużą nieśmiałością przyglądała się pierwszym miłościom swoich koleżanek, sama jednak była zbyt nieśmiała, by dać się ponieść uczuciom. Interesował ją taniec i aktorstwo. I to w nich odnajdywała miłość.

W końcu i do jej serca zapukało uczucie, gdy podczas zajęć w Amerykańskiej Akademii Sztuk Dramatycznych poznała młodego i przystojnego Kirka Douglasa. Był rok 1941 i aby opłacić szkołę i się utrzymać, Perske pracowała jako woźna w teatrze St. James na Broadwayu. Dzięki nietuzinkowej urodzie czasem udawało jej się zarobić kilka dolarów, pozując jako modelka. Pierwszy poważny sukces odniosła w 1943 roku, gdy jej twarz pojawiła się na okładce poczytnego wśród kobiet magazynu „Harper’s Bazaar”. Jeden z egzemplarzy pisma trafił do rąk Slim Hawks, żony uznanego hollywoodzkiego reżysera filmowego Howarda Hawksa. Zafascynowana świeżością, jaka biła od Perske, pokazała magazyn mężowi, a ten poprosił swoją sekretarkę o odszukanie młodej modelki. Kobieta jednak nie do końca zrozumiała polecenie i wysłała Betty bilet do Los Angeles na przesłuchanie do roli.

Perske nie posiadała się z radości i wsiadła czym prędzej w pociąg do Hollywood. Zdenerwowana, lecz podekscytowana nowym rozdziałem, który właśnie się przed nią otwierał, patrząc za okno na zmieniający się krajobraz Stanów Zjednoczonych, powiedziała sobie w myślach: „Cóż, Betty, ten pociąg zabiera cię w nową przygodę, zupełnie inną od tej, której kiedykolwiek zaznałaś”. Z pociągu jednak wysiadła nie Betty Perske, ale już Lauren Bacall. Przyjmując lekko zmienione nazwisko panieńskie swojej matki – Nathalie Bacal – wkrótce miała na zawsze zmienić świat filmu.

Humphrey Bogart ze swoją czwartą żoną i partnerką filmową Lauren Bacall tworzyli wyjątkową parę
Donaldson Collection/Getty Images

Zakochany w aktorstwie

Humphrey był starszy od Betty o 25 lat. Urodził się w Boże Narodzenie 1899 roku w Nowym Jorku. Jego ojciec był chirurgiem, a matka ilustratorką i sufrażystką. Pieniędzy w domu państwa Bogartów nie brakowało, czego nie można było powiedzieć o miłości. Rodzice Humphreya byli zimni i zdystansowani, zwłaszcza matka. Bogart wspominał, że pocałunek w jego rodzinie był naprawdę dużym wydarzeniem. Chłodne stosunki z matką prawdopodobnie więc znalazły przełożenie na jego liczne nieudane związki z kobietami.

Chłopak jako nastolatek nie był zainteresowany szkołą. W 1918 roku zaciągnął się do Marynarki Wojennej. Większość czasu spędził na morzu, gdzie doskonale nauczył się nawigacji. Po zakończeniu I wojny światowej, nie mając zbyt wyszukanego pomysłu na życie, podejmował się rozmaitych prac: sprzedawał obligacje, pracował w straży przybrzeżnej lub zarabiał jako kontroler holowników. Przypadkowe prace w końcu zaprowadziły go do świata rozrywki i tak 2 stycznia 1922 r. zadebiutował na Broadwayu. Wystąpił w sztuce „Drifting”, gdzie drżącym ze stresu głosem wypowiedział zaledwie jedną kwestię. Jednak trema nie miała znaczenia. Aktorstwo urzekło Bogarta. Spodobała mu się uwaga, jaką skupiali na sobie aktorzy.

Kiedy Betty dorastała, Bogart występował już w największych teatrach Nowego Jorku. Odnosił też coraz większe sukcesy na dużym ekranie. Wystąpił w takich filmach, jak: „Skamieniały las”, „Aniołowie o brudnych twarzach”, „High Sierra” czy „Sokół maltański”. Gdy w 1942 r. Lauren Bacall wysiadała z pociągu w Hollywood, Bogart był już wielką gwiazdą filmową z ponad 50 filmami na koncie.

„Mieć i nie mieć”

Lauren Bacall nie umiała się odnaleźć w Hollywood. Nie wiedziała, jak dostosować się do obyczajów eklektycznej hollywoodzkiej elity i podczas licznych przyjęć, na które zabierał ją Howard Hawks i jej nowy agent Charles Feldman, zawsze nieśmiało stała gdzieś z boku. Mimo że nie od razu dostała angaż, Hawks widział w niej przyszłą gwiazdę. Potrzebował jedynie odpowiedniej roli. Pod koniec 1943 r. Hawks za zgodą swojego przyjaciela Ernesta Hemingwaya postanowił zekranizować jego powieść „Mieć i nie mieć”. Bacall była zachwycona, gdy dowiedziała się, że zagra w tej produkcji. Miała nadzieję, że wystąpi u boku kogoś sławnego i przystojnego, jak np. Cary Grant. Hawks oznajmił jej jednak, że będzie partnerować Humphreyowi Bogartowi, co skutecznie wytarło uśmiech z wiecznie czerwonych ust młodej aktorki.

Wkrótce doszło do ich pierwszego spotkania, które – jak nietrudno zgadnąć – nie miało nic wspólnego z miłosnym gromem z jasnego nieba. Bacall miała wówczas 19 lat, a Bogart 44. Fakt, że nie był w jej typie, nie miał jednak większego znaczenia, bo na planie była tak zestresowana, że w ujęciach widać było, jak dosłownie trzęsie się z nerwów. Wtedy z pomocą przyszedł Bogart. Bacall nauczyła się dzięki jego wsparciu trzymać głowę sztywno. Wypracowała nawet słynną sztuczkę, która polegała na tym, że opuszczała brodę możliwie nisko, przez co jej spojrzenie nabierało niezwykłej zmysłowości. Zadziałało, choć nie tylko na widzów. Sposób, w jaki patrzyła podczas prób na Bogarta, sprawił, że chłodne serce aktora zaczęło bić szybciej, co doskonale uchwyciła kamera w słynnej scenie gwizdania. Między aktorami zaiskrzyło. Początkowo więc niewielka rola aktorki dość szybko została rozszerzona do pierwszoplanowej, a „Bogie” i Betty każdego dnia stawali się sobie bliżsi. Wyczuwalna namiętność potęgowała się z każdym ujęciem. Oczy Bacall błyszczały mocniej w kolejnych scenach, a twarz Bogarta łagodniała do tego stopnia, że wkrótce niczym już nie przypominał twardego Ricka Blaine’a z „Casablanki”. Aktorzy zakochiwali się w sobie podczas wspólnej pracy. Było to nieuniknione. Pewnego dnia Bogart, żegnając się z Bacall na dobranoc, włożył rękę pod jej podbródek i nieśmiało ją pocałował. Poprosił też, aby napisała mu swój numer telefonu na pudełku zapałek, które wyciągnął z kieszeni. Tak zaczął się piękny romans aktorki i dramat „Bogiego”, który miał przecież żonę. Oboje byli profesjonalistami, ale miłość zaczęła dominować nad rozsądkiem. Nie było osoby na planie, która miałaby wątpliwości, że aktorów łączy coś więcej niż tylko wspólne sceny, które grali. Wkrótce silne uczucie obezwładniło ich do reszty. Niczym nastolatkowie wymykali się ze studia na przejażdżki i nie umieli się rozstawać, gdy zastawała ich noc.

Ale zdjęcia do filmu skończyły się, a kochankowie musieli się rozstać. Musieli, bo tak zdecydował Bogart, który, mimo że był szaleńczo zakochany, czuł się zarazem winny sytuacji, do której doprowadził. Oboje pogrążyli się więc w rozpaczy i samotności. Nie wiedzieli, jak postępować z uczuciami. „Bogie” dzwonił do Bacall po awanturach z Methot, która groziła, że zabije się, jeśli ją zostawi. Kochankom zostały jedynie listy miłosne i krótkie spotkania, które kończyły się jeszcze większym bólem rozstania. Jednak i te w końcu ustały.

„Wielki sen”

Sukces filmu sprawił, że Howard Hawks postanowił zmonetyzować chemię Bogarta i Bacall, gdyż widzowie pragnęli namiętności, jaką podarowali im aktorzy w „Mieć i nie mieć”. Hawks zaangażował więc obydwoje do udziału w filmie „Wielki sen”. Gdy para ponownie spotkała się na planie, Bogart poinformował Bacall, że jego żona zamierza przestać pić, a on musi dać jej szansę. Lauren była zdruzgotana. Jej cierpienie było tak duże, że widać je nawet w ich pierwszej wspólnej scenie „Wielkiego snu”. Aktorka z każdym dniem na planie stawała się coraz bardziej nieszczęśliwa i przygnębiona. Bogart też nie potrafił szybko pogrzebać uczuć do Bacall. Nadal mówił do niej „Slim”, a ona do niego „Steve”, bo tak nazywały się postaci z filmu, w którym się poznali. Wkrótce aktor pozwolił swoim uczuciom zwyciężyć, wyprowadził się ze swojego domu i przeniósł do hotelu Beverly Hills. Zachwycona Bacall znów zaczęła się z nim widywać. Szczęście aktorki nie trwało jednak długo, gdyż Bogart, umęczony wyrzutami sumienia, postanowił posłuchać nie serca, lecz rozumu. Wrócił do żony, a Bacall znów została sama ze złamanym sercem. Dali widzom miłość na ekranie, lecz gdy światła zgasły, oboje przeżywali jeden z najbardziej nieszczęśliwych momentów w ich życiu.

11 dni i 11 lat

W styczniu 1945 r. Bogart miał już dość swojego małżeństwa. Rozstał się z Methot, lecz wciąż miał obawy, czy różnica wieku i fakt, że Bacall dopiero zaczynała swoją karierę, nie sprawią, że jego uczucia będą jedynie przelotnym etapem jej życia. Jednak przy tej kobiecie wszystko było inne. Bogart uwierzył, że znów może być naprawdę szczęśliwy i nie musi bać się miłości, która już dawno zawładnęła jego życiem. 10 maja 1945 roku Humphrey Bogart i Mayo Methot oficjalnie się rozwiedli. Zaledwie 11 dni później do ołtarza zmierzała z nim już Lauren Bacall. Wreszcie mogli być razem. Gdy aktorka powiedziała „tak”, Bogartowi po policzkach pociekły łzy szczęścia. Pobrali się podczas prywatnej ceremonii w posiadłości w Malabar Farm w Ohio. Po złożonej przysiędze aktor pochylił się nad Bacall, by ją pocałować i szepnąć do ucha: „Witaj, mała”.

Ich życiu od tej pory towarzyszyła wielka miłość, wkrótce powiększona o dwójkę dzieci: Stephena i Leslie. Podstawą ich związku zawsze było zaufanie i przyjaźń. Bogart znalazł w Bacall stabilność, zaufanie i miłość, którą ona odwzajemniła. Para nakręciła wspólnie jeszcze „Koralową wyspę” i „Mroczne przejście”. Jedenaście lat później największa historia miłosna Hollywood dobiegła jednak końca. 13 stycznia 1957 r. „Bogie” wyszeptał swoje ostatnie słowa do Betty: „Żegnaj, mała, wróć do mnie szybko”. Zmarł na raka krtani w wieku 57 lat. Ona miała zaledwie 33 lata. Dołączyła do niego dopiero 12 sierpnia 2014 roku, kiedy zmarła w wyniku udaru w swoim nowojorskim mieszkaniu. Lauren Bacall została uznana przez Amerykański Instytut Filmowy za 20. najlepszą kobiecą gwiazdę klasycznego kina hollywoodzkiego. Do końca swoich dni podkreślała jednak, że nikt nigdy nie napisał lepszego romansu niż ten, który przeżyła z Humphreyem Bogartem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA