fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Brazylijczycy, najlepsi przyjaciele z antypodów

shutterstock
100 lat temu, 27 maja 1920 r., poseł Ksawery Orłowski jako pierwszy przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej wręczył listy uwierzytelniające prezydentowi Stanów Zjednoczonych Brazylii Epitáciowi da Silvie Pessoi. Uroczystość ta wydarzyła się w Palácio do Catete, dawnej rezydencji prezydentów Brazylii w Rio de Janeiro. Tydzień później listy uwierzytelniające od pierwszego posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego Stanów Zjednoczonych Brazylii Rinalda de Lima e Silvy przyjął naczelnik państwa Józef Piłsudski. Obie daty są warte upamiętnienia, ponieważ świadczą o szczególnej serdeczności łączącej oba tak odległe geograficzne, ale niezwykle sobie życzliwe narody.

Brazylia jako jedno z pierwszych państw świata i pierwsze państwo Ameryki Łacińskiej uznała „powstanie zjednoczonej i niepodległej Polski”. Warto przy tym jednak podkreślić, że postulat uznania niepodległego państwa polskiego został przedstawiony już w nocie wysłanej 17 sierpnia 1918 r. przez ministra spraw zagranicznych Brazylii Nilo Peçanha do posła francuskiego w Rio de Janeiro Paula Claudela. Brazylia wspierała zatem polskie aspiracje niepodległościowe, kiedy jeszcze losy I wojny światowej nie były rozstrzygnięte. Przecież zaledwie pięć dni wcześniej kanclerz Rzeszy i minister spraw zagranicznych Austro-Węgier na konferencji w Wiedniu uznali konieczność utworzenia królestwa polskiego z niemiecką monarchią dziedziczną – kadłubowego państewka politycznie i gospodarczo zależnego od Berlina. Szczęśliwie 11 listopada 1918 r. wypełniły się słowa Mickiewiczowskiej „Litanii pielgrzymskiej”. Polska taka, jakiej pragnęli Polacy, a nie zaborcy, powstała jak feniks z popiołów po 123-letniej ciemnej nocy rozbiorów. W tym czasie była jednak kruchym tworem potrzebującym nieustannego wsparcia przyjaciół i sojuszników. Takiego wsparcia udzieliła nam odległa Brazylia. 15 kwietnia 1919 r. największe państwo Ameryki Południowej uznało rząd Ignacego Jana Paderewskiego, a tym samym zaakceptowało formalnie polską suwerenność.

Przyjaźń polsko-brazylijska nie jest jakimś wytartym sloganem, o którym wypada wspomnieć przy kolejnej okrągłej rocznicy. To wzorcowa konstrukcja dobrych relacji budowana od dziesięcioleci przez ludzi kultury, nauki i biznesu. O życzliwości Brazylijczyków wobec Polaków świadczą chociażby takie wydarzenia jak pamiętny udział cesarza Brazylii Piotra I w spektaklu teatralnym w Paryżu. Dochody z przedstawienia zostały przekazane powstańcom listopadowym, którzy znaleźli schronienie we Francji. Od tego czasu rozpoczął się też znaczący napływ Polaków do tego największego kraju Ameryki Południowej. Jednak w przeciwieństwie do USA Brazylia przyciągała ludzi ciekawych świata – polskich arystokratów, naukowców, podróżników, inżynierów, lekarzy i artystów. Stąd też Polonia brazylijska pozostawiła trwały ślad w nauce i kulturze tego kraju. Przyczyniła się do rozwoju gospodarczego i, godnie reprezentując swoją ojczyznę, zacieśniła więzi przyjaźni między oboma krajami.

W brazylijskich podręcznikach historii można znaleźć wiele polskich nazwisk. Już w 1629 r. jako jeden z pierwszych Polaków dotarł do Brazylii generał artylerii Krzysztof Arciszewski, który stworzył wspaniałe mapy i plany niezbadanych dotąd terenów. Jego nazwisko jest wyryte na obelisku w Recife w stanie Pernambuco.

W najwcześniejszej historii tego oszałamiająco pięknego kraju zapisali się także tacy ludzie jak kapitan Władysław Konstanty Wituski, Zygmunt Szkop (Schoppe) – generalny gubernator brazylijskich posiadłości holenderskich w latach 1646–1654, czy wybitny badacz i kartograf, twórca słynnej mapy Pernambuco, jezuicki misjonarz ksiądz Wojciech Męciński znany jako Albertus de Polonia.

Oni stanowili jednak tylko forpocztę polskiej imigracji w Brazylii. W pierwszej połowie XIX wieku zaczęły napływać już całe polskie rodziny spragnione wolności, przestrzeni życiowej, nowych możliwości rozwojowych i szansy na niezależność gospodarczą. Brazylia przyciągała zarówno polską arystokrację, jak i mieszczan oraz włościan. Obecnie w Brazylii żyje około 1,5 miliona ich potomków. Stanowią drugą największą – po amerykańskiej – społeczność polonijną na świecie, która godnie reprezentuje kulturę swojego kraju ojczystego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA