fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Karol Wojtyła. Zawsze wierny swojej matce

Kilkuletni Karol Józef ze swoimi rodzicami – Karolem i Emilią Wojtyłami
LASKI DIFFUSION/EAST NEWS
18 maja 1920 roku w Wadowicach na świat przyszedł młodszy syn Karola i Emilii Wojtyłów.

Po ojcu, byłym podoficerze C.K. Armii i kapitanie Wojska Polskiego, nadano mu imiona Karol Józef. Rody rodziców przyszłego Jana Pawła II pochodziły ze Śląska i Małopolski. Matka, Emilia Wojtyła z domu Kaczorowska, urodziła się i wychowała w Białej. Była piątym z trzynaściorga dzieci Feliksa Kaczorowskiego i Anny Marii Scholz. Nazwisko babci Karola Wojtyły wskazywało na pochodzenie niemieckie. Być może należała do społeczności wilamowskiej – grupy etnograficznej pochodzenia germańskiego posługującej się własnym językiem wilamowskim. Nie zmienia to faktu, że swoje dzieci wychowała w głębokiej miłości do Polski i poszanowaniu wartości chrześcijańskich. Dowodzi tego m.in. życiorys siostrzeńca pani Emilii, brata ciotecznego Karola Wojtyły, pułkownika Aleksandra Florkowskiego. Ten bohater wojenny został odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Wojennym Orderu Virtuti Militari za uczestnictwo w walkach o Monte Cassino, Ankonę i Bolonię.

W wieku dziewięciu lat Karol stracił matkę. W akcie zgonu jako przyczynę śmierci podano zapalenie mięśnia sercowego i niewydolność nerek. Objawy te mogły wskazywać na zaawansowaną i źle leczoną cukrzycę.

Utrata matki okazała się szczególnym przeżyciem, które dramatycznie wpłynęło na osobowość Karola Wojtyły. Tęsknota za ukochaną matką zrodziła głęboko mistyczną, duchową więź synowską z Bogurodzicą. Matka Zbawiciela stała się duchową przewodniczką przyszłego papieża. Stąd w jego herbie biskupim pod krzyżem jest litera M – oznaczająca matkę i Maryję. Zawołanie „Totus Tuus” („Cały Twój”) nosi w sobie ogromny ładunek uczuć skierowanych do własnej i duchowej matki. Dlatego Jan Paweł II przez cały swój pontyfikat zwracał szczególną uwagę na macierzyństwo i szczególną rolę matki w społeczeństwie. Podczas czwartej pielgrzymki do ojczyzny dobitnie przypomniał Polakom o tych wartościach mających swoje źródło w Dekalogu. W czasie homilii na lotnisku aeroklubu w Masłowie głęboko poruszony przypominał wiernym o czwartym przykazaniu nakazującym szacunek dla własnych rodziców.

– Świat zmieniłby się w koszmar, gdyby małżonkowie znajdujący się w trudnościach materialnych widzieli w swoim poczętym dziecku jedynie ciężar i zagrożenie dla swojej stabilizacji – stanowczo podkreślił papież. Zgromadzeni na mszy niemal zastygli ze zdumienia, kiedy wyraźnie zdenerwowany Ojciec Święty kontynuował homilię, niemal krzycząc: „Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry!”. A dla tych wszystkich ośrodków medialnych, które kwestionowały jego etyczne prawo „do wtrącania się w sprawy polskie”, dodał: „I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! (…) Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono”. Ten dramatyczny krzyk w obronie nienarodzonych, dyskryminowanych i poniżanych przez kult pieniądza powtarzał się wielokrotnie podczas wszystkich pielgrzymek do ojczyzny.

Z tych wszystkich podróży do kraju rodzinnego najbardziej wzruszająca była zapewne ostatnia. W pamięci milionów Polaków pozostaną pożegnalne, jakże poruszające słowa skierowane do Maryi jako matki w Kalwarii Zebrzydowskiej: „Tobie oddaję wszystkie owoce swego życia i posługi, Tobie zawierzam losy Kościoła, Tobie polecam mój naród, Tobie ufam i Tobie raz jeszcze wyznaję: Totus Tuus Maria, Totus Tuus”.  

Podczas nawiedzenia grobu rodzinnego na cmentarzu Rakowickim papież poprosił zgromadzonych wiernych i siostry opiekujące się grobowcem o dalszą ochronę ostatniego miejsca spoczynku jego rodziców, brata i siostry, podkreślając jednocześnie, że jest to jego wizyta pożegnalna w tym miejscu. W ostatnim dniu pobytu w Polsce papieża żegnano piosenką „Do ojczyzny wróć, do Wadowic wróć” w wykonaniu zespołu Golec uOrkiestra. Jednak papież już nigdy nie powrócił. 19 sierpnia 2002 r. kapitan samolotu PLL LOT na prośbę swojego dostojnego pasażera przeleciał nisko nad Krakowem, Wadowicami i Tatrami. Papież po raz ostatni spoglądał na swój ukochany kraj.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA