fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Bracia Warnerowie kontra Louis B. Mayer

Louis B. Mayer (1884–1957)
AFP
Rywalizacja Louisa B. Mayera z braćmi Warnerami była pojedynkiem pomiędzy największymi studiami w historii Hollywood. Walczono o dobry scenariusz, ciekawe dekoracje, chwytliwą muzykę, ale przede wszystkim o aktorów.

Na początku XX w. zaczęto wyświetlać w ciemnych salach tanich amerykańskich kin nazywanych nickelodeonami krótkie, źle zmontowane, niskiej jakości nieme filmy. W przerwach na zmianę taśmy czas umilali widowni aktorzy, śpiewacy, muzycy, a czasami nawet sami właściciele kin, którzy zazwyczaj okropnie śpiewali lub opowiadali głupie dowcipy. Tak zaczynał swoją karierę m.in. Jack Warner, który ze starszym bratem Harrym był właścicielem taniego nickelodeonu. Po pewnym czasie obaj doszli do wniosku, że wyświetlanie takich filmików to żaden interes. Kluczem do sukcesu i wielkich zysków mogła być jedynie własna produkcja filmów i ich dystrybucja. Zanim jednak na ekranach amerykańskich, a później kin na całym świecie, rozbłysło dumne logo Warner Brothers, a do widzów zaryczał lew MGM, filmowcy ze Wschodniego Wybrzeża USA zwrócili uwagę na zakurzone i zapyziałe przedmieście Los Angeles o nazwie Hollywood.

Ziemia obiecana X muzy

Początkowo pionierzy filmu wcale nie wybierali Hollywood do tworzenia swoich dzieł. Małe studia powstawały w Glendale, Pasadenie, Santa Barbara, San Diego i Santa Monica. Południowa Kalifornia miała bowiem dla filmowców jeden bezdyskusyjny walor – było tam słońce, które na bezchmurnym niebie świeciło niemal przez cały rok. Oszczędności na prądzie były na tyle znaczące, że producenci mogli zapłacić aktorom „aż” pięć dolarów dziennie.

Udział Ameryki w I wojnie światowej przyczynił się do gwałtownego wzrostu zainteresowania filmem, a przeszło 30 proc. społeczeństwa amerykańskiego znajdowało w kinach ucieczkę od trudów życia codziennego. Pojawili się pierwsi gwiazdorzy filmowi: Tom Mix, Harold Lloyd, Colleen Moore i Roscoe „Fatty” Arbuckle. W 1915 r. Selig wszedł w spółkę produkcyjną z Essanay Studios, Lubin Manufacturing Company i Vitagraph Studios, znaną później jako V-L-S-E. Jednak powstałe nieco później miasteczko filmowe Hollywood zostało stworzone głównie przez emigrantów żydowskich z Europy Wschodniej i Niemiec, takich jak Samuel Goldwyn, Louis B. Mayer, Carl Laemmle, Harry Cohn i wspomniani bracia Warner.

Powoli w Hollywood pojawiali się nowi inwestorzy, w tym William Fox i żydowski emigrant z Niemiec Carl Laemmle. Ten drugi kupił 17 października 1911 r. od Davida Horsleya pierwsze stałe studio filmowe należące do wytwórni Nestor Motion Picture Company. Rok później Carl Laemmle założył studio filmowe Universal. Jako pracodawca był wyjątkowym skąpcem. Wypłatę honorariów aktorskich uzależniał od wpływów ze sprzedaży filmu, dlatego zazwyczaj aktorzy za pierwsze występy nie dostawali ani centa. W 1912 r. założona została przez Adolfa Zukora duża wytwórnia filmowa Paramount Pictures. Od tego momentu rozpoczęła się epoka wielkich produkcji i występujących w nich gwiazd filmowych, wśród których prym wiodła najbardziej znana czwórka z Hollywood: Mary Pickford, Rudolf Valentino, Douglas Fairbanks i Gloria Swanson. To w tej wytwórni w latach 30. i 40. narodziły się ekranowe legendy Braci Marx, Binga Crosby’ego, Boba Hope’a oraz Marleny Dietrich.

Złota era Hollywood

Ale to nie Fox, Zukor czy Laemmle mieli w przyszłości trząść przemysłem filmowym, lecz czterej żydowscy bracia Wonsal, którzy zamienili polskie nazwisko na amerykańskie Warner i w 1923 r. założyli swoją wytwórnię. Pierwszą wielką gwiazdą ich produkcji filmowych nie był człowiek, ale owczarek niemiecki Rin Tin Tin. Pod koniec lat 20. dzięki jednemu z braci ekran „przemówił” do widza. Wynalazcą zsynchronizowanego dźwięku do filmu był Sam Warner, który jak na ironię zmarł 5 października 1927 r., w przededniu nowojorskiej premiery pierwszego filmu dźwiękowego: „Śpiewaka jazzbandu” w reżyserii Alana Croslanda.

Sam Warner naprawdę nazywał się Schmuel Wonsal i był czwartym synem szewca z mazowieckiego Krasnosielca Beniamina Wonsala, który w Ameryce zmienił nazwisko na Warner, i Perły Eichelbaum. Trzech z czterech braci Warner urodziło się w Krasnosielcu na Mazowszu. Jedynie najmłodszy Jack urodził się w kanadyjskim mieście London. Ich wytwórnia po raz pierwszy zasłynęła pierwszym filmem udźwiękowionym płytami gramofonowymi („Don Juan”, 1926 r.), potem były już prawdziwe sukcesy w iście hollywoodzkim stylu: „Śpiewak jazzbandu”, a po nim kolejny przebój: „Światła Nowego Jorku” z 1928 r. Z Warner Bros. współpracowali najlepsi: Alfred Hitchcock, Humphrey Bogart, Lauren Bacall, James Dean i John Wayne. W latach 70. i 80. XX w. pojawiły się nazwiska Stanleya Kubricka i Clinta Eastwooda. Warner Bros. jako jedna z pierwszych wytwórni rozpoczęła przygodę z filmem animowanym, tworząc charaktery Królika Bugsa, Kaczora Daffy’ego czy Świnki Porky.

Przez kozetkę na ekran

W 1924 r. pochodzący z Mińska rosyjski Żyd Eliezer Meir, który w Ameryce zmienił imię i nazwisko na Louis B. Mayer, założył studio filmowe Metro Goldwyn Mayer (MGM). Był to jeden z najbardziej apodyktycznych producentów w Ameryce. „Czuwał” – jeżeli tak to można nazwać – nad wszystkimi niemal aspektami życia gwiazd, ze sprawami matrymonialnymi, prawnymi i lekarskimi włącznie. Pilnował, aby gwiazdy pozostawały w stanie wolnym i były dla widzów „nietkniętymi” przez małżeństwo symbolami seksu i obiektami pożądania. W zamian za to MGM podpisywało z aktorami długoterminowe kontrakty gwarantujące im pracę na lata i stabilizację finansową.

Studio MGM wymagało od aktorów, by przy każdym filmie odbywali tournée promocyjne swych filmów po USA. Judy Garland musiała nieustannie jeździć na takie objazdy. Mayer czuwał osobiście nad głodową dietą młodziutkiej Judy. Podejrzewa się, że molestował ją seksualnie. Wszyscy wiedzieli o takim procederze w wytwórniach filmowych, który nazywano casting couch. Przykładem było zachowanie producenta i autora piosenek Arthura Freeda, który próbował zmusić do seksu nawet 12-letnią Shirley Temple. Wiele aktorek zaszło w niechciane ciąże. Miały do wyboru usunięcie płodu lub utratę pracy. Do aborcji zmuszono m.in. Bette Davis, Joan Crawford, Judy Garland czy Lanę Turner. Od 1930 r. MGM wypromowało najwięcej gwiazd filmowych, produkując 50 filmów rocznie. Najsławniejszym był film „Przeminęło z wiatrem” z 1939 r. w reżyserii Victora Fleminga.

Zwolennicy i przeciwnicy Hitlera

Sam Warner może być uznany za tego, który wprowadził dźwięk do wytwórni – przekonał swojego brata do udania się na konferencję na ten temat. Włożył dużo wysiłku w rozwinięcie firmy w kierunku filmu dźwiękowego, jednak niektórzy twierdzą, że przyczyniło się to do jego przedwczesnej śmierci, z powodu powtarzających się chorób zatok. Za wkład w rozwój kinematografii uhonorowany został gwiazdą w hollywoodzkiej alei sław.

Jedynie stojący na czele Warner Bros. Jack Warner mógł być konkurentem dla Louisa B. Mayera. Co prawda jako szef wytwórni nie był tak despotyczny jak Mayer, ale i jemu zdarzały się bardzo złe i krzywdzące decyzje lub wypowiedzi. Kiedy zasugerowano mu ekranizację powieści „Co się zdarzyło Baby Jane” Henry’ego Farrella, odpowiedział: „Nie dałbym złamanego centa na promowanie tych dwóch starych pudeł”. Chodziło mu oczywiście o Bettie Davis i Joan Crawford. Obie panie nieustannie ze sobą rywalizowały. Kiedy dowiedziały się, co powiedział Jack Warner, ich prywatna wojna przeniosła się na plan filmowy.

Od 1932 do 1941 r. także polityka stała się areną rywalizacji Louisa B. Mayera i braci Warner. Zdumiewające jest, że w czasach, kiedy antysemityzm stał się oficjalną ideologią III Rzeszy, każdego roku do kin niemieckich trafiało kilkadziesiąt nowych filmów wyprodukowanych przez MGM. Mayer nie widział niczego złego w bardzo dochodowej sprzedaży swoich filmów kinom niemieckim. Historycy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, a wśród nich Steven Ross, odkryli, że działająca w Hollywood nazistowska siatka szpiegowska była częściowo opłacana przez niektórych szefów wielkich wytwórni filmowych, którzy przychylali się do żądań cenzorskich III Rzeszy. Wśród nich był Lois B. Mayer. Z kolei historyk Ben Urwand, przekopując się przez utajnione dokumenty rządowe, odkrył szokujące informacje, że obchodząc restrykcyjne zakazy, MGM zakupił udziały w niemieckich fabrykach zbrojeniowych w Sudetach. Tak pisał o swoim odkryciu: „Nie może być coś bardziej zdumiewającego niż fakt, że największe studio w USA, jakim było w latach 30. MGM, przyczynia się do finansowej remilitaryzacji III Rzeszy zaledwie w miesiąc po kryształowej nocy”.

Zupełnie inaczej postępowali właściciele Warner Bros., którzy złożyli donację na zakup dwóch samolotów typu Spitfire dla Brytyjczyków. Lobbowali też w Senacie USA i u prezydenta Roosevelta sankcje wobec Niemiec za łamanie praw człowieka. Administracja szanowała ich zdanie, ponieważ bracia Warner wsparli partię demokratyczną w 1933 r. W czasie prywatnych rozmów z prezydentem Warnerowie zastanawiali się, jak przechytrzyć i zlikwidować tendencje izolacjonistyczne w społeczeństwie amerykańskim. Harry Warner uniemożliwił nawet zakup przez Niemców studia Universum i skłonił swojego brata Jacka do zerwania wszelkich kontaktów z przedstawicielami III Rzeszy. Bracia Warner jako pierwsi wyprodukowali w 1933 r. animowany film „Bosko’s Picture Show” portretujący Hitlera jako nieudolnego władcę. Utrzymane w dokumentalnym stylu dwa dalsze filmy: „Czarny Legion” i „Nazistowski szpieg” otwarcie ukazywał nazistów jako wrogów infiltrujących społeczeństwo USA na długo przed wybuchem wojny.

Największa rywalizacja w Hollywood zakończyła się pięć lat po wojnie. Louis B. Mayer opuścił MGM w 1951 r., po tym jak w wyniku ustaw antytrustowych upadł finansowy system zarządzania studiem z Nowego Jorku. Latem 1956 r. zaczął poważnie podupadać na zdrowiu. Miał ostrą, nieuleczalną formę białaczki. W ostatnim dniu życia przetaczano mu krew 22 razy, czego skutkiem była śpiączka, z której nigdy się nie wybudził.

Drogi braci Warner rozeszły się w lutym 1956 r., kiedy Jack podjął decyzję o sprzedaży wszystkich filmów zrobionych do 1950 r. za „marną” kwotę 21 mln dolarów. Dwa lata później zmarł Harry, skarbnik wytwórni, który przed śmiercią sprzedał swoje udziały. Jack zamiast na pogrzeb brata wyjechał na wakacje do Francji. Zapytany, dlaczego to zrobił, odpowiedział: „bo miałem go w dupie”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA