fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Krzysztof Kowalski: Króliki niczym mamuty

stock.adobe.com
Królicza lub zajęcza łapka jako talizman i symbol szczęścia znana jest na całym świecie. Dlaczego akurat fragment tego zwierzęcia?

Wzmianki o magicznej mocy króliczej łapki pojawiają się w VI wieku przed Chrystusem, w Europie zabobon ten wywodzi się z kultury Celtów. Obowiązywała u nich inicjacja: chłopiec musiał przejść pomyślnie próbę i dopiero po niej stawał się myśliwym, akceptowanym jako dorosły mężczyzna, pełnoprawnym członkiem klanu, rodu, jakiejś społeczności. Jednak trudno było wymagać od kilkunastoletniego chłopca samodzielnego rozprawienia się z odyńcem czy wilkiem, dlatego jego pierwszym celem był królik; jeśli udało się go upolować, myśliwy otrzymywał łapkę podczas specjalnej ceremonii. Wierzenia, że przedmiot ten przynosi szczęście, trwają w kulturze zarówno Europy, jak i Afryki oraz obu Ameryk i Azji. Poza tym możliwości reprodukcyjne królików robiły wrażenie w prehistorycznych czasach kultu płodności, toteż każdy starał się wejść w posiadanie zajęczej czy króliczej łapki... Ale czy to aby nie wytwór fantazji opowiadaczy bajek? 

Neandertalczycy byli wielkimi mięsożercami. Wiadomo to między innymi stąd, że im wyżej jakieś zwierzę lokuje się w łańcuchu pokarmowym, tym więcej radioaktywnych izotopów gromadzi się w jego kościach, a w końcu w kościach tego, kto je zjadał – przez setki tysięcy lat tym ostatnim był właśnie neandertalczyk. Izotopy, o których mowa, to węgiel C13, węgiel C14, azot N15 itd. Jest to „izotopowy podpis” neandertalczyków żywiących się wielkimi zwierzętami. Ze względu na warunki środowiskowe – żyli w epoce lodowej – mieli wielkie potrzeby energetyczne, dlatego w polowaniach koncentrowali się na ofiarach zdolnych wyżywić cały klan, ród czy gromadę.

Okazuje się jednak, że nie gardzili także mniejszą zdobyczą. Świadczy o tym prehistoryczne schronisko pod nawisem skalnym Pié Lombard we Francji w departamencie Alpes-Maritimes. Skrupulatnie zajęli się nim paleontolodzy z fińskiego Uniwersytetu w Oulu – zespołem kieruje prof. Maxime Pelletier. Fińscy specjaliści drobiazgowo zbadali szczątki fauny z tego stanowiska. Znajduje się ono na terenie gminy Tourrettes-sur-Loup, 9 km od Morza Śródziemnego. Zachowały się tam ślady aktywności łowieckiej neandertalczyków. Ich wiek ustalono metodą termoluminescencyjną na około 70 tys. lat (metoda opiera się na zjawisku wśród niektórych minerałów, głównie kwarcu i skaleni, chwilowej luminescencji po ogrzaniu). Nasycenie tego stanowiska zabytkami jest bardzo duże – ponad 1000 narzędzi krzemiennych i fragmentów kości na jeden metr kwadratowy. Poza szczątkami wielkich ssaków – jeleni, kozic, saren, panter, wilków, dzików, niedźwiedzi, bobrów, mamutów – paleontolodzy wyróżnili pozostałości gadów, gryzoni, nietoperzy oraz 24 gatunków ptaków. 

Dziś w wielu przypadkach nie da się już rozstrzygnąć, czy te zwierzęta zostały przyniesione do schroniska już martwe, upolowane, czy same zakończyły tam życie. Ale nie dotyczy to wielu kości kozic i jeleni, które w oczywisty sposób zostały przyniesione do schroniska, gdzie natychmiast się nimi zajmowano. Lecz szczególną uwagę badaczy zwróciły szczątki królików. Wyróżnili oni 16 084 kości należące do co najmniej 225 osobników, w tym 219 dorosłych. Tak duży udział dorosłych królików różni się od proporcji szczątków innych małych zwierząt – sugeruje, że polowano na nie częściej niż na lisy czy gryzonie. Wiele kości królików nosi ślady ćwiartowania: cięcia, rąbania, oskrobywania; dokonała tego ręka ludzka uzbrojona w krzemienne narzędzia, nie zaś zęby drapieżników. Kości były rozłupywane, miażdżone, wydobywano z nich szpik. Wiele kości zostało przepalonych, co sugeruje, że raczej je pieczono, grillowano, a nie gotowano. Tak czy inaczej, badacze są przekonani, że nie gardzono królikami jako pokarmem, stanowiły przecież niebagatelne 7 proc. wszystkich kości na stanowisku. Dla jego mieszkańców były cennym źródłem białka. 

Ale badacze zwrócili uwagę na jeszcze jeden interesujący szczegół: brak kości króliczych łapek. Każdy, kto miał okazję obdzierać ze skóry upolowanego zająca lub był świadkiem takiej operacji, wie, że po nacięciu skóry wokół szyi można ją łatwo ściągnąć od głowy aż do łapek, ale dalej już nie. Dlatego, żeby czynność ta przebiegała sprawnie, szybko obcina się łapki. Wszystko wskazuje, że neandertalczycy zabierali się do tego w taki sam sposób. Ze skórek sprawiali sobie odzież, a zajęcza bądź królicza łapka przynosząca szczęście znana była już w epoce lodowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA