fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Heinrich Muller - co się stało z szefem Gestapo?

Heinrich Müller szefem Gestapo został we wrześniu 1939 r. i był nim do końca wojny
wikipedia
Wśród wielu zagadek dotyczących powojennych losów hitlerowskich zbrodniarzy największa tajemnica otacza szefa Gestapo Heinricha Müllera, który w 1945 r. przepadł bez śladu. Trybunał Norymberski nie wpisał go na listę oskarżonych zbrodniarzy wojennych.

Heinrich Alois Müller urodził się 28 kwietnia 1900 r. w Monachium. Był jedynym dzieckiem urzędnika administracji i żandarmerii Aloisa Antona Müllera i Anny Müller z domu Schrandl. Wychowywany w surowej, katolickiej atmosferze domu rodzinnego, uczęszczał do szkół powszechnych w Ingolstadt, Schrobenhausen i Krumbach. W dokumentach szkolnych był określany jako uczeń zdolny, inteligentny i wyrastający ponad przeciętność. Nauczyciele podkreślali, że interesował się głównie sprawami technicznymi. Z tego powodu 14-letni Heinrich został zatrudniony jako monter samolotowy w firmie Bayerische Flugzeugwerke w Monachium.

11 czerwca 1917 r. jako ochotnik zgłosił się do wojska w bawarskim oddziale pilotów polowych. Naukę pilotażu odbywał w Monachium, Augsburgu i Neustadt. W marcu 1918 r. zakończył szkolenie i został wcielony do grupy lotniczej A287. Między marcem a majem brał udział w walkach pozycyjnych, uzyskując stopień podoficera. W tym czasie wsławił się samotnym lotem, podczas którego zrzucił bomby na Paryż, za co został odznaczony Krzyżem Żelaznym II i I klasy. W listopadzie 1919 r., a więc rok po zakończeniu I wojny światowej, zakończył karierę w wojsku, aby 1 grudnia rozpocząć pracę w dyrekcji policji w Monachium. Tam piął się po szczeblach kariery policyjnej, uzupełniając wykształcenie.

Rasowy policjant

17 czerwca 1924 r. Müller ożenił się z Sophie Dischner, córką kierownika wydawnictwa i redaktora monachijskiej gazety „Würmtalbote”. Pismo to było organem Bawarskiej Partii Ludowej o sympatiach prokatolickich. Sophie Müller była działaczką tej partii, ale w miarę awansów męża przestała brać udział w działalności jakiejkolwiek organizacji społecznej. Małżeństwo miało dwoje dzieci – syna i córkę. 1 lipca 1929 r., po dziesięciu latach pracy, Heinrich Müller otrzymał awans na sekretarza policji. Pracował w wydziale politycznym dyrekcji policji w Monachium. Jego specjalnością były obserwacja i zwalczanie ruchów lewicowych na terenie Bawarii. Szczególnie pilnie studiował metody rosyjskiego systemu policyjnego, co pomagało mu w rozpracowywaniu Związku Spartakusa i całego niemieckiego ruchu komunistycznego.

Nie jest przesadą twierdzenie, że perfekcyjny, energiczny i bezwzględny Heinrich Müller stał się ekspertem w zwalczaniu ruchów lewicowych. Potwierdzają to wspomnienia jego osobistej sekretarki Barbary Hellmuth, której dyktował raporty. Zaciekłość w niszczeniu organizacji lewicowych i komunistycznych z pewnością przyczyniła się do rozwoju jego późniejszej kariery w strukturach III Rzeszy, mimo że z zeznań jego współpracowników, Seibolda i Hubera, wynika, że w okresie monachijskim nie był lubiany przez działaczy NSDAP, ponieważ nie chciał wstąpić do partii. Swoich awansów w tym czasie nie zawdzięczał poparciu nazistów, tylko wiedzy w dziedzinie kryminologii i doświadczeniu w walce z komunistami.

Po ostatecznym upadku Republiki Weimarskiej utworzono Bawarską Policję Polityczną, do której został przeniesiony Müller. Wkrótce potem z inicjatywy Hermanna Göringa powstała Tajna Policja Państwowa (Gestapo). Jej urzędnicy wywodzili się ze starych struktur policyjnych, a część została wcielona do Gestapo wbrew swojej woli. 20 kwietnia 1934 r. Heinrich Müller wstąpił do SS i objął stanowisko kierownika wydziału politycznego Gestapo. Jego aktywny udział w nocy długich noży (30 czerwca 1934 r.) zaowocował kolejnymi awansami. Dopiero w 1938 r., kiedy miała zapaść decyzja o mianowaniu go na dyrektora kryminalnego Rzeszy, Heinrich Müller złożył wniosek o przyjęcie w szeregi NSDAP. Spis personalny wyższych oficerów SS z 1 grudnia 1938 r. wskazuje, że wystąpił także z Kościoła katolickiego. 20 kwietnia 1939 r. uzyskał w SS stopień Oberführera. W ramach struktur państwowych został kierownikiem Centrali Rzeszy ds. Wychodźstwa Żydowskiego w Berlinie. W sierpniu 1939 r. mianowano go na dyrektora kryminalnego Rzeszy, a 27 września został szefem Gestapo – Urzędu IV w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy. Zakres jego władzy był ogromny. Obejmował Policję Kryminalną (Kripo), Policję Graniczną (Grepo), Tajną Policję Polową (GFP), Celną Straż Graniczną, Policję Porządkową (Orpo), Policję Ochronną (Schupo i żandarmeria).

Przezwisko Gestapo-Müller

Ten pseudonim nadali mu współpracownicy dla odróżnienia od dr. Heinricha Müllera, wysokiego urzędnika NSDAP pracującego w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). Podobnie jak zamordowany przez SS szef wywiadu wojskowego Abwehry admirał Wilhelm Canaris Heinrich Müller nie lubił się fotografować. Na jednym z nielicznych zachowanych zdjęć portretowych widzimy mężczyznę o nieprzeniknionej, niewyrażającej żadnych emocji twarzy. Czy był człowiekiem całkowicie pozbawionym emocji? W żadnym wypadku. Dla swoich współpracowników często organizował w służbowym mieszkaniu w Berlinie wieczorki koleżeńskie z koniakiem i grą w szachy. Jego częstym partnerem w tej grze był stale ogrywany Adolf Eichmann. Jedną z tajemnic sukcesu Gestapo-Müllera było to, że otaczał się sprawdzonymi i zaufanymi ludźmi. Dawało mu to poczucie pewności, że informacje o sprawach, jakie prowadził, nie wyciekały poza mury siedziby Gestapo przy Prinz-Albrecht-Strasse 8. W Berlinie Müller mieszkał sam, jego żona z dziećmi została w Monachium. Zresztą niewiele wiadomo o jego życiu prywatnym. Miał dwie sekretarki – Barbarę Helmuth i Evę Schmidt. Pierwsza była prawdopodobnie jego kochanką.

W opinii współpracowników był tytanem pracy, który całymi dniami nie opuszczał pomieszczeń biurowych. Jego protektorem był szef RSHA Reinhard Heydrich, natomiast z szefem SS Heinrichem Himmlerem łączyły go chłodne, choć poprawne stosunki. Według zeznań Rudolfa Hössa, komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, Gestapo-Müller z pedantyczną precyzją wykonywał każdy rozkaz czy zalecenie Reichsführera SS. Kiedy po zamachu na Heydricha nowym szefem RSHA został prawnik dr Ernst Kaltenbrunner, Müller przejął niemal pełną władzę nad Gestapo. Podczas przesłuchań w Norymberdze Kaltenbrunner zeznał, że Müller miał zdumiewającą pamięć. Nazwał go nawet „chodzącą encyklopedią na usługach Heinricha Himmlera”. Sekretarka Müllera potwierdziła, że w pracy był niezwykle precyzyjny i pedantyczny. Potrafił być uprzejmy i grzeczny w stosunku do podwładnych, ale za tą maską krył się zimnokrwisty morderca zza biurka. Joachim Bornschein, jeden z jego biografów, opisywał go jako „technokratę terroru”. Osławiona konferencja w Wannsee, na której 20 stycznia 1942 r. przypieczętowano los europejskich Żydów, była jego dziełem. Stworzenie specjalnych grup operacyjnych po napaści na Polskę także było jego pomysłem. Ich zadaniem były masowe egzekucje na Polakach w myśl instrukcji „Sonderbehandlung”, czyli zabijania bez sądu. Müller był osobiście odpowiedzialny za dziesiątki łapanek i egzekucji w Polsce i innych okupowanych krajach. Do długiej listy zbrodni dochodziły też areszty prewencyjne, czyli wysyłanie ludzi do obozów koncentracyjnych, oraz liczne wyroki śmierci wykonane w tych obozach. Dr Wilhelm Hötl z RSHA określał Müllera jako osobowość bez tła, co składało się na wzór gestapowca.

Gestapo miało ścisły nadzór nad wszystkim, co się działo w obozach koncentracyjnych, włącznie z drukowaniem świetnie podrobionych dokumentów i banknotów najważniejszych światowych walut. Prace te wykonywali najwyższej klasy fałszerze, najczęściej pochodzenia żydowskiego. Müller był odpowiedzialny m.in. za nadzór nad akcją „Reinhard”, w ramach której likwidowano getta w Generalnej Guberni, a ludność żydowską kierowano do obozów koncentracyjnych. Jako kierownik specjalnej komisji do zbadania zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 r. Müller ponosił osobistą odpowiedzialność za śmierć wielu opozycjonistów. To on podjął decyzję o rozstrzelaniu w marcu 1944 r. 50 wziętych do niewoli oficerów Royal Air Force. W okupowanych krajach Gestapo wciągało do współpracy kolaborujących z III Rzeszą Francuzów, Belgów czy Holendrów. Tworzono sieci konfidentów penetrujących ruch oporu i wyłapujących Żydów. W okupowanej Francji na podstawie tzw. listy Otto wyłapywano wszelkie publikacje przeznaczone do natychmiastowego zniszczenia.

Tajemnicze zniknięcie

Otaczanie się zaufanymi ludźmi wyjaśnia pewne tajemne działania Müllera, które miały napełnić zdumieniem i niepokojem szefa wywiadu Służby Bezpieczeństwa (SD) Waltera Schellenberga. Wiosną 1943 r. podczas ich rozmowy w cztery oczy Müller zasugerował, że jego zdaniem III Rzesza stoi na straconej pozycji i należy myśleć o przyszłości po upadku narodowego socjalizmu. Schellenberg zrozumiał, że Müller w zawoalowany sposób proponował mu współpracę w dostarczaniu informacji militarnych wywiadowi sowieckiemu. To być może wyjaśnia, dlaczego szef wywiadu SD próbował w 1945 r. skłonić Heinricha Himmlera do podjęcia negocjacji z zachodnimi aliantami.

Część historyków przypuszcza, że kontakt Müllera z sowieckimi służbami wywiadowczymi został nawiązany po wzięciu do niewoli w lipcu 1941 r. Jakowa Dżugaszwilego, syna Stalina. Sądząc, że będzie on kartą przetargową w negocjacjach ze Stalinem, Heinrich Müller miał go osobiście przesłuchiwać. Jak się okazało, bezskutecznie. Syn Stalina okazał się dla ojca takim samym mięsem armatnim jak miliony innych żołnierzy, a wymiana go na pokonanego pod Stalingradem marszałka von Paulusa nie wchodziła w grę. Ciężka depresja więzionego w obozie w Sachsenhausen Jakowa spowodowała, że 14 kwietnia 1943 r. miał popełnić samobójstwo (lub został zastrzelony przez wartowników).

Zagadka domniemanej współpracy Gestapo-Müllera z sowieckim wywiadem w logiczny sposób łączy się z podejrzeniem o współpracę z tym wywiadem reichsleitera Martina Bormanna, przez którego ręce przechodziły najtajniejsze dokumenty III Rzeszy o kluczowym znaczeniu politycznym, gospodarczym i militarnym. Ci dwaj ludzie, Bormann i Gestapo-Müller, de facto rządzili III Rzeszą. Bormann za pomocą sieci placówek NSDAP, a Müller za pomocą potężnie rozbudowanych służb policyjnych penetrujących wszystkie dziedziny życia w Niemczech i krajach okupowanych. Codziennie na biurka pracowników Müllera spływały donosy od tysięcy konfidentów Gestapo w całym kraju. Heinrich Müller szczególną wagę przywiązywał do raportów wydziału IV A2, prowadzącego nasłuch radiowy. Dzięki zdemaskowaniu sowieckich siatek szpiegowskich można było z przejętych radiostacji nadawać fałszywe meldunki i wprowadzać zamęt w sowieckich służbach wywiadowczych. W 1944 r. Gestapo zastąpiło ponad 300 sowieckich agentów swoimi ludźmi. Czy wiąże się to w jakiś sposób z domniemaną współpracą Müllera z sowieckim wywiadem? Żydowskie Centrum Dokumentacji w Wiedniu nie miało żadnych wiążących informacji ani twardych dowodów na to, że Heinrich Müller zginął na początku maja 1945 r. Szef centrum Szymon Wiesenthal, nieustępliwy tropiciel zbrodniarzy hitlerowskich, uparcie twierdził, że Müller, jeden z głównych architektów Holokaustu, zbiegł do przyjaznej nazistom Ameryki Południowej, gdzie rzekomo wiódł dostatnie życie. Przykład wytropionego i pojmanego Eichmanna, stale pojawiające się i znikające ślady Josepha Mengele i innych zbrodniarzy żyjących w Ameryce Południowej dowodzą, że podejrzenia Wiesenthala wcale nie były bezpodstawne. Istnieje zresztą szereg innych, bardziej lub mniej prawdopodobnych hipotez, że Müller zdołał zapewnić sobie bezpieczeństwo jeszcze przed upadkiem III Rzeszy.

Sprawą hipotetycznych powojennych losów Müllera zajmowała się Centrala Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu. Śledczy zgromadzili materiały poszlakowe, które wskazywały, że zbrodniarz utrzymywał z rodziną kontakt listowny i osobisty. Włączenie do poszukiwań Müllera niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) i służb amerykańskich dowodzi, że nie przyjmowano do wiadomości doniesień o tym, że w 1945 r. widziano jego zwłoki. Znamienny jest fakt, że w październiku 1961 r. Sąd Rejonowy Berlin-Tiergarten wydał nakaz aresztowania Heinricha Müllera pod zarzutem dokonania wielokrotnego morderstwa.

Także służby wywiadowcze byłej NRD skrzętnie zbierały wszelkie informacje o Müllerze. Doszukiwano się jego śladów nawet w Moskwie, gdzie według jednej z hipotez miał umrzeć w 1948 r. Podobno rozpoznano go też w USA, gdzie za czasów prezydenta Harry’ego Trumana miał być rzekomo ekspertem w sprawach wywiadu i kontrwywiadu.

Ze względu na posiadaną wiedzę i doświadczenie Heinrich Müller rzeczywiście stanowił łakomy kąsek dla różnych służb wywiadowczych na świecie. Znał siatki szpiegowskie działające na terenie III Rzeszy, miał wiedzę na temat tajnych organizacji antynazistowskich, wiedział o fałszywych paszportach dla byłych SS-manów, którym w ucieczce pomagała organizacja Odessa, znał miejsca ukrycia skarbów, zarówno złota, biżuterii czy sfałszowanych walut, jak i zrabowanych dzieł sztuki czy tajnej dokumentacji technicznej najnowocześniejszego niemieckiego uzbrojenia. Gestapo, którym kierował, miało dokładny wgląd we wszystko, co się działo w III Rzeszy, począwszy od najdrobniejszych szczegółów z życia notabli, a skończywszy na przerażającej rzeczywistości obozów koncentracyjnych. Müller znał więc największe sekrety reżimu hitlerowskiego i miał władzę, dzięki której decydował o życiu lub śmierci wielu osób przebywających w obozach koncentracyjnych i więzieniach. Machina policyjnego terroru była państwem w państwie, a on skrupulatnie dbał o to, aby sprawy, które prowadził, znane były tylko jemu i zaufanym współpracownikom.

Pochowany na żydowskim cmentarzu?

Jest rzeczą zadziwiającą, że gdy w 1945 r. rozpoczął działalność Trybunał Norymberski, Heinrich Müller nie znalazł się na liście oskarżonych zbrodniarzy, mimo że w latach 1943–1945 był jedną z najpotężniejszych osób w III Rzeszy. Napływały za to liczne i często sprzeczne informacje o jego śmierci. Dokumenty i analizy, które zgromadziły amerykańskie służby wywiadowcze – Biuro Służb Strategicznych (OSS), kontrwywiad armii amerykańskiej (CIC) i Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) – wskazują, że Müller na początku maja 1945 r. przebywał w Kancelarii Rzeszy, co zeznała w śledztwie osobista sekretarka Hitlera Traudl Junge. Według innych doniesień Müllera widziano 1 maja 1945 r. na balkonie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Były wysoki urzędnik policji Horst Kittler wspominał o swojej rozmowie z Müllerem wieczorem tego dnia. Szefowi Gestapo mieli towarzyszyć jego adiutant Christian Scholz i kierowca.

Kiedy ogłoszono wszczęcie poszukiwań zbrodniarza, zaczęły się mnożyć doniesienia o odkryciu jego zwłok w rozmaitych miejscach Berlina, co najczęściej okazywało się pomyłką lub celową mistyfikacją. Do takich „pomyłek” należały doniesienia kontrwywiadu USA z 4 czerwca 1946 r. o popełnieniu przez Müllera samobójstwa i uprzednim zastrzeleniu żony i dzieci. Wersję o samobójstwie szefa Gestapo podtrzymywał także osobisty adiutant i ochroniarz Hitlera SS-sturmbannführer Otto Günsche. Domniemane zwłoki Müllera miały być znalezione jesienią 1945 r. pod ruinami dzielnicy rządowej w Berlinie. Świadczyć o tym miały znalezione przy trupie ordery i papiery. Zwłoki zostały pochowane 17 września 1945 r. na cmentarzu garnizonowym w Berlinie. Na tej podstawie i na życzenie żony Sophie urząd stanu cywilnego Berlin-Mitte wystawił 15 grudnia 1945 r. akt zgonu poświadczający śmierć szefa Gestapo na przełomie kwietnia i maja 1945 r. Prawdopodobnym elementem w procesie sfingowania śmierci Müllera było ustawienie przez rodzinę nagrobka na miejscu jego rzekomego pochówku. Okazało się jednak, że znalezione przez żołnierzy radzieckich zwłoki należały do imiennika zbrodniarza – także pracującego w RSHA dr. Heinricha Müllera.

Niemiecki politolog i historyk prof. Johannes Tuchel, ekspert do spraw zbrodni wojennych w Kanadzie i USA, jest przekonany, że Heinrich Müller zginął na przełomie kwietnia i maja 1945 r. i został pochowany w mundurze generała SS we wspólnym grobie na cmentarzu żydowskim w Berlinie. Jednak lokalizacja tego grobu nie jest znana. Wiadomość ta zszokowała społeczność żydowską. Przewodniczący Centralnej Rady Żydowskiej w Niemczech Dieter Graumann stwierdził, że gdyby ta informacja okazała się prawdą, byłoby to pohańbienie pamięci ofiar Holokaustu. Rewelacje prof. Tuchela wpisują się w długą listę doniesień na temat możliwych losów zbrodniarza. Już latem 1949 r. zachodnioniemieckie służby wywiadowcze donosiły, że Müller ukrywa się w Karlowych Warach w Czechosłowacji. Według CIA miał po 1945 r. przebywać w Ilmenau w Turyngii i w obozie jenieckim w Altenstadt w Górnej Bawarii. W 1960 r. podczas przesłuchań w Tel Awiwie Adolf Eichmann, dawny podwładny szefa Gestapo, twierdził, że Müller z pewnością żyje i gdzieś się ukrywa. Przypuszczenia Eichmanna zbiegły się w czasie ze spekulacjami, które przytaczał w latach 60. tygodnik „Der Spiegel”. Z kolei niemiecki tabloid „Das Bild” donosił o rzekomo potwierdzonej śmierci Müllera. Inne doniesienia mówiły o pogrzebaniu zwłok Müllera w Neukoelln, jednej z dzielnic Berlina (tak miał zeznać na policji w 1961 r. berliński grabarz Walter Lueders).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA