Rzecz o historii

USA: Ten mały Biały Dom

AFP
Prezydent Donald Trump przyznał się ostatnio, że nie przepada za mieszkaniem w Białym Domu.

W wywiadzie udzielonym magazynowi „Sports Illustrated” nazwał prezydencką rezydencję „prawdziwym śmietnikiem”, z którego ucieka na pole golfowe, kiedy tylko może. Także pierwsza dama Melania Trump nie jest zachwycona mieszkaniem w miejscu, gdzie każdy jej krok jest pod nieustanną obserwacją. Pytana, czy czuje się tam dobrze, odpowiedziała z dużą ostrożnością: „Jestem aktualnie bardzo zajęta (…), choć to specjalne miejsce i kocham je”. W tym samym wywiadzie dała jednocześnie do zrozumienia, że tęskni za przestrzeniami swoich nowojorskich rezydencji. Trudno się dziwić, że właściciel kilkunastu drapaczy chmur w najdroższych miastach Ameryki czuje się w Białym Domu jak w klatce.

Każdy, kto jadąc do Waszyngtonu, spodziewa się ujrzeć monumentalną rezydencję najpotężniejszego człowieka na świecie, jest zawiedziony jej rozmiarami. Mimo to należy podkreślić, że Biały Dom ma aż 132 pokoje i 35 łazienek, które są zamykane na 412 drzwi. Turyści zwiedzający Biały Dom są zazwyczaj oprowadzani jedynie po pierwszym piętrze. Całe drugie piętro jest mieszkaniem pierwszej rodziny Ameryki, podzielonym na część zachodnią dla prezydenta i wschodnią dla pierwszej damy. Podobnie podzielone są skrzydła Białego Domu. Zachodnie jest miejscem pracy prezydenta, a wschodnie należy do sztabu pierwszej damy.

Część mieszkalna składa się z 14 pokojów oraz korytarzy umeblowanych jak salony. Najczęściej jednak prezydent z małżonką odpoczywają w prowadzącym do kuchni West Sitting Hall. To jedno z nielicznych pomieszczeń, do których nie wchodzą nawet chroniący prezydencką rodzinę agenci Secret Service. Tam po całym dniu pracy prezydent znowu czuje się zwykłym człowiekiem.

Pod budynkiem znajduje się podziemny kompleks, którego struktura nie jest znana opinii publicznej. Wiadomo jedynie, że jego najważniejszym pomieszczeniem jest pokój dowodzenia (White House Situation Room), podzielony na salę konferencyjną oraz pokój komunikacji z Pentagonem i amerykańskimi służbami wywiadowczymi. Można jedynie domniemywać, że to tylko jedno z wielu pomieszczeń tego kompleksu.

Pierwsze tunele pod Białym Domem zostały zbudowane na polecenie prezydenta Harry’ego Trumana jeszcze na początku 1950 r. Podejrzewa się, że jednym z nich jest tunel łączący Biały Dom z systemem waszyngtońskiego metra. Podobno czeka tam specjalny pociąg, który w razie niemożności ewakuacji drogą lotniczą lub samochodem może wywieźć prezydenta aż 160 km za Waszyngton. System waszyngtońskiego metra łączy się bowiem z siecią pociągów podmiejskich stanu Maryland.

Po niepowodzeniu inwazji w Zatoce Świń w 1962 r. prezydent John F. Kennedy uznał, że w Białym Domu brakuje centrum dowodzenia kryzysowego. Kazał więc wyposażyć salkę zbudowaną za czasów Trumana w urządzenia umożliwiające komunikację z najważniejszymi agencjami bezpieczeństwa narodowego oraz szefami połączonych sztabów w Pentagonie. Jego następca prezydent Lyndon Johnson korzystał z tego pomieszczenia podczas przygotowywania kolejnych operacji wojskowych w Wietnamie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL