fbTrack
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Najwyższy standard leków z osocza. Wspólna akcja Takedy i „Rzeczpospolitej”

shutterstock
Osocze pochodzące od dawców krwi stanowi deficytowy zasób naturalny niezbędny do tworzenia leków krwiopochodnych. Skomplikowany i złożony proces wytwarzania tych leków od pobrania osocza od dawcy, frakcjonowania, dystrybucji do podania gotowego produktu pacjentowi wymaga zachowania najwyższych standardów jakości zapewniających bezpieczeństwo prowadzonej terapii i zarazem wyróżnia tę specyficzną grupę leków. Jakość leku weryfikowana jest wielokrotnie: na etapie wytwarzania przez producenta oraz przez organy administracyjne przed dopuszczeniem do obrotu każdej kolejnej partii leku. Finalnej kontroli dokonuje również pacjent – dla którego jakość leku przekłada się bezpośrednio na komfort leczenia.

Rzeczpospolita: Czy kontrola i standardy jakości leków krwiopochodnych różnią się od tych stosowanych wobec leków powstających w chemicznych laboratoriach?

Małgorzata Jaworska, ekspert ds. spraw analityki farmaceutycznej w Narodowym Instytucie Leków: I tak, i nie. „Tak” – dlatego że w obu przypadkach potrzebne są badania, które muszą wykazać prawidłowość odpowiednich cech produktu: ile określonych substancji się w nich znajduje, czy zawartość zanieczyszczeń nie przekracza ustalonych limitów, jednym słowem – czy spełnione są wymagania parametrów jakościowych. Ale „nie”, ponieważ leki krwiopochodne, jako pochodzące ze źródeł naturalnych, czyli od dawców, są objęte szczególnym systemem kontroli. System ten jest jednolity w ramach Unii Europejskiej, co oznacza, że wszystkie kraje członkowskie prowadzą go w podobny sposób, według tych samych przepisów. System ten przewiduje, że kontrola jest kilkuetapowa. Najpierw wytwórca kontroluje produkt leczniczy zaraz po wyprodukowaniu, sprawdza, czy spełnia on wymagania specyfikacji. Drugi etap to państwowa kontrola seryjna wstępna. Kontrola seryjna wstępna (KSW) polega na przeprowadzaniu badań jakościowych każdej wytworzonej serii produktu krwiopochodnego przed wprowadzeniem go na rynek przez niezależne państwowe laboratorium kontrolne. Każde państwo UE ma takie laboratorium specjalnie wskazane do wykonywania badań produktów krwiopochodnych; w nim następuje ostateczne podjęcie decyzji, czy dana seria produktu może trafić do rąk pacjentów.

Z czego wynika ta dwuetapowość kontroli?

W przypadku produktów krwiopochodnych potencjalne ryzyko dla pacjenta jest większe, ponieważ w grę wchodzą inne czynniki niż te, które występują w przypadku leków pochodzących z syntezy chemicznej. Przede wszystkim chodzi o zagrożenie związane z zanieczyszczeniem biologicznym czy przeniesieniem czynników infekcyjnych, i dlatego system kontroli musi być bardziej rozbudowany.

W Polsce nie ma fabryki produkującej leki krwiopochodne. Czy to utrudnia kontrolę ich jakości?

Pozyskiwanie osocza odbywa się u nas, na miejscu. W Polsce mamy całą sieć stacji krwiodawstwa, w których od dawców pobiera się krew. Natomiast rzeczywiście na terenie Polski nie ma fabryki zajmującej się frakcjonowaniem osocza, a jeśli jest, to działalność ta jest marginalna. Ale jeśli chodzi o kontrolę jakości, to zunifikowany system obowiązujący w całej UE pozwala na rozpoznawanie i wzajemne uznawanie wyników badań pochodzących z laboratoriów innych krajów członkowskich.

Istnieją wspólne standardy?

Tak, i o ich przestrzeganie dba m.in. Europejski Dyrektoriat ds. Jakości Leków (EDQM), który ma pieczę nad funkcjonowaniem tego systemu i koordynuje go. To tam ustala się standardy dotyczące jakości pracy laboratoriów, w tym prowadzących KSW, w oparciu o normę jakościową ISO/IEC 17025. Każde laboratorium badające produkty krwiopochodne jest audytowane pod kątem spełniania norm jakościowych, co zapewnia właściwy, jednakowy poziom badań. Stąd też możliwe jest wzajemne uznawanie wyników.

Jaka jest specyfika potencjalnych zanieczyszczeń biologicznych w lekach krwiopochodnych?

Jak wspomniałam wcześniej, krew i jej składniki, a także leki wytwarzane z osocza, z uwagi na swój biologiczny charakter mogą, w określonych przypadkach, stanowić zagrożenie dla zdrowia pacjentów. Jednak dzięki wieloetapowemu systemowi kontroli ryzyko przeniesienia zagrożeń infekcyjnych na odbiorcę leku jest zminimalizowane. Prześledźmy sytuację na przykładzie osocza: krew pobierana jest od dawców w stacji krwiodawstwa, każda próbka krwi poddawana jest badaniom m.in. w kierunku nosicielstwa wirusowego zapalenia wątroby typu B i C, wirusa HIV czy kiły. Jest to więc monitorowane na poziomie pojedynczej donacji. Potem, kiedy dochodzi do połączenia poszczególnych porcji osocza w jedną dużą pulę, materiał ten jest badany po raz kolejny zarówno przez producenta, jak i przez państwowe laboratorium prowadzące KSW. Należy przy tym pamiętać, że w sytuacji, gdy w puli osocza znajdzie się jedna porcja materiału skażonego, dochodzi do jej znacznego rozcieńczenia, więc metody badawcze muszą być odpowiednio czułe, by wykryć niebezpieczeństwo. Później, kiedy powstaje już sam produkt leczniczy – on również podlega badaniom. W zależności od rodzaju produktu badania mają różny zakres, ale podobnie jak ma to miejsce dla puli osocza, kontrola prowadzona jest zarówno przez producenta, jak i przez państwowe laboratorium KSW. Ryzyko jest więc minimalne. Warto też wspomnieć, że w trakcie frakcjonowania stosuje się takie procedury jak ultrafiltracja, precypitacja, inaktywacja termiczna czy chromatografia affinitywna, które pozwalają wyizolować i oczyścić składniki aktywne osocza, a także pozbawić je cząstek patologicznych.

A jak badany jest sam gotowy produkt?

Każdy produkt leczniczy ma określoną specyfikację, czyli zestaw parametrów, które podlegają badaniom, oraz ustalone granice wymagań dla tych parametrów. Specyfikacja określa również metody badawcze stosowane podczas kontroli produktu. Producent leku po jego wytworzeniu wykonuje badania w całym zakresie specyfikacji. Natomiast państwowe laboratorium w ramach KSW analizuje produkt w zakresie parametów krytycznych określonych odpowiednio dla rodzaju produktu. Np. leki zawierające czynnik VIII badane są pod kątem prawidłowej rozpuszczalności i zawartości składnika czynnego, a w preparatach albumin kontroluje się poziom aktywatora prekalikreiny i zawartość agregatów białka.

Czy KSW odbywa się zawsze w tym kraju, w którym produkowany jest lek krwiopochodny?

Wytwórca sam decyduje, do którego laboratorium wyśle próbki do badań. Musi ono jednak mieć potwierdzone kompetencje w tym zakresie, prawo do certyfikowania. Po przeprowadzonych badaniach laboratorium KSW wydaje certyfikat zwolnienia serii (certyfikat OCABR), taki „święty glejt” (uśmiech), który mówi, że dana pula osocza lub produkt mają potwierdzone bezpieczeństwo i jakość. Na tej podstawie pula osocza może być dalej przetwarzana na konkretne produkty – immunoglobuliny, czynniki krzepnięcia czy albuminy – a gotowy produkt leczniczy może być wprowadzony na rynek.

A czy w krajach importujących leki krwiopochodne jest jeszcze prowadzona jakaś dodatkowa kontrola?

Nie, certyfikat OCABR jest wystarczający. Przepisy unijne mówią jasno, że produkt na terenie Wspólnoty badany jest tylko raz, a zunifikowane standardy jakości badań gwarantują spójny system kontroli i umożliwiają wzajemną uznawalność wyników pomiędzy laboratoriami. W przypadku importu konkretnej serii produktu krwiopochodnego do Polski polskie laboratorium KSW na podstawie certyfikatu OCABR identyfikuje laboratorium wykonujące badania z innego kraju i akceptuje jego wyniki. Na tej podstawie dana seria leku wprowadzana jest do sprzedaży w naszym kraju.

Fabryki frakcjonowania osocza nie ma w Polsce, a czy jest referencyjne laboratorium? Czy np. Narodowy Instytut Leków może wystawiać certyfikaty?

Oczywiście. Narodowy Instytut Leków pełni rolę służby państwowej w systemie ochrony zdrowia, jest również laboratorium wskazanym w odpowiednich rozporządzeniach do prowadzenia kontroli seryjnej wstępnej. Działamy też w oparciu o system zarządzania jakością zgodny z normą ISO/IEC 17025. Instytut był wielokrotnie poddawany audytom m.in. przez EDQM i otrzymał atestację wskazującą, że jakość wykonywanych badań spełnia określone standardy. Tak więc możemy przeprowadzać badania produktów krwiopochodnych, a po ich zakończeniu wydawać odpowiedni certyfikat OCABR, i będzie on respektowany przez inne państwa UE.

Czy mimo tego kilkuetapowego mechanizmu kontroli zdarzają się jakieś nieprawidłowości, zanieczyszczenia partii leków?

Mamy tu do czynienia z produktem leczniczym w całości pochodzącym z materiału naturalnego, jakim jest ludzka krew. Z tego powodu zanieczyszczenia pochodzące z syntezy chemicznej praktycznie się tutaj nie zdarzają. Źródłem wad jakościowych czy zanieczyszczeń produktu może być przede wszystkim surowiec wyjściowy, w którym największe ryzyko związane jest z potencjalną obecnością czynników zakaźnych pochodzących od dawcy. Dlatego w tym zakresie prowadzona jest wzmożona kontrola na etapie krwiodawstwa i pulowania osocza. Oprócz tego istnieje czynnik ryzyka po stronie producenta leku krwiopochodnego. Cały proces pozyskiwania krwi i osocza, a następnie jego frakcjonowania, jest bardzo wymagający: na każdym etapie należy zapewnić jałowość, odpowiednie warunki obróbki procesowej oraz temperaturę przechowywania. Chodzi o to, by nie zniszczyć białek, które muszą zachować swoją strukturę i aktywność biologiczną, by wywołać u pacjenta określony efekt terapeutyczny. Właśnie dlatego tak ważne są badania produktu po jego wytworzeniu. Ostatnim czynnikiem ryzyka mogącym wpłynąć na jakość leków krwiopochodnych jest laboratorium kontrolne, np. gdyby na skutek ludzkiego błędu i niewłaściwie przeprowadzonej analizy wadliwy produkt został zwolniony i wprowadzony na rynek. Tu na straży stoją odpowiednie procedury, nadzór techniczny i merytoryczny pracowników kompetentnych, system zarządzania jakością oraz audyty jednostek nadzorujących. Jak widać, zapewnienie jakości produktów krwiopochodnych wymaga zupełnie innego podejścia niż w przypadku leków „chemicznych”. Według mojej wiedzy i doświadczenia zanieczyszczenia takie jak te, które wykryto niedawno w lekach przeciwcukrzycowych, nie mają szans pojawić się w lekach krwiopochodnych.

Czy często się zdarzają się nieprawidłowo przeprowadzone badania kontrolne?

Nie znam takich przypadków wśród laboratoriów KSW na terenie UE. Moim zdaniem to ryzyko jest zdecydowanie najmniejsze spośród wszystkich wcześniej wymienionych.

Zuzanna Dąbrowska 

Materiał Promocyjny 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA