fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Zbliża się zmierzch rynku pracownika

Najbardziej brakuje pracowników budowlanych
AdobeStock
Po ponad roku ostrej konkurencji o pracowników firmy pilniej liczą koszty i ostrożniej tworzą nowe stanowiska.

Chociaż październikowy 7,6- proc. w skali roku wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw przewyższył prognozy ekonomistów, to ci coraz częściej zaczynają wskazywać na sygnały kończącego się boomu w zatrudnieniu.

Wpływa na to słabnący popyt na pracę, co widać szczególnie w mniejszej niż rok wcześniej liczbie wakatów zgłaszanych do urzędów pracy. Pomimo odbicia w październiku, jest ich wyraźnie mniej niż rok wcześniej, a od sierpnia różnice są dwucyfrowe. Zwolniła też dynamika wzrostu liczby ofert publikowanych w Internecie.

Jak ocenia ekonomistka i ekspert rynku pracy prof. Maria Drozdowicz-Bieć, przybywa sygnałów wskazujących, że nowych miejsc pracy nie będzie już tak szybko przybywać, tym bardziej, że koszty zaczynają być coraz większym problemem dla przedsiębiorstw. To zaś przełoży się na wzrost wynagrodzeń. Tym bardziej, że tak czy inaczej koszty firm zwiększą jeszcze PPK i wzrost płacy minimalnej (nasilipresję na podwyżki wśród pracowników, których zarobki są najbliższe tego poziomu).

Słabnie przemysł

Skutki wzrostu kosztów widać n.p. w danych firmy ubezpieczeniowej Euler Hermes; po trzech kwartałach br. do 723 wzrosła liczba przypadków niewypłacalności firm, czyli o ponad 7 proc. w skali roku. A to może mieć z kolei wpływ na wzrost liczby zwolnień grupowych - jak wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, od stycznia do wrześnie br. pracodawcy zgłosili do urzędów pracy plany zwolnień grupowych obejmujące 19,8 tys. osób, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.

– Wszystko wskazuje na to, że szczyt koniunktury mamy za sobą i trend do dużych rekrutacji zaczyna wygasać. Tym bardziej, że spadek popytu u naszych głównych partnerów handlowych sprawia, że eksporterzy modyfikują plany zatrudnienia, a to przemysł był motorem wzrostu popytu na pracę w ostatnich latach–twierdzi Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Oznaką zmiany trendu na rynku pracy mogą być też udostępnione „Rzeczpospolitej" wyniki badania firmy doradczej AON Hewitt, pokazujące wzrost zaangażowania polskich pracowników, którzy bardziej niż przed rokiem doceniają też działania swoich pracodawców. Niewątpliwie mają na to wpływ starania pracodawców- w tym podwyżki wynagrodzeń, programy benefitów, inwestycje w poprawę zarządzania.

Jak jednak zwraca uwagę Magdalena Warzybok, ekspert firmy doradczej AON Hewitt fakt, że pracownicy zaczynają doceniać pracodawców zwykle jest pierwszym sygnałem, że mniej pewnie czujemy się na rynku pracy.

Czas na automat

Warzybok dodaje, że pomimo spadku bezrobocia i silnej konkurencji o kandydatów do pracy w handlu detalicznym, logistyce, czy budownictwie są też branże – na czele z bankowością - gdzie zatrudnienie maleje. Co więcej w firmach wyraźnie rośnie nacisk na efektywność, co przy rosnących kosztach wynagrodzeń skłania je coraz częściej do sposobów na uniknięcie wzrostu zatrudnienia np. poprzez inwestycje w automatyzację.

To zaś prowadzi do wyhamowania oczekiwań pracowników. Na automatyzację mocno stawia m.in. najszybciej rosnący sektor nowoczesnych usług dla biznesu.

Wojciech Popławski, wiceprezes branżowej organizacji ABSL i dyrektor zarządzający Accenture Operations podkreśla, że około dwóch trzecich działających w Polsce centrów usług pracuje nad wdrożeniem automatyzacji procesów czy sztucznej inteligencji bądź już je stosuje w praktyce. Uspokaja, że tendencja ta nie wyhamuje jednak wzrostu zatrudnienia w sektorze – według ostatniego badania ABSL aż 92 proc. firm planuje przekwalifikowanie lub przegrupowanie pracowników, których praca może zostać zautomatyzowana.

- Pracodawcy będą teraz bardzo uważnie parzyli na to, komu i za co dać podwyżkę. Fachowcy i specjaliści o trudno dostępnych kwalifikacjach nadal będą podkupywani, ale nie spodziewam się tak powszechnych wzrostów płac jak w 2017 roku i w pierwszej połowie 2018 - twierdzi prof. Drozdowicz-Bieć.

- Nie uważam, by kryzys zaglądał nam w oczy, ale dużo lepiej na rynku pracy już nie będzie – ocenia Joanna Tyrowicz ekonomistka z Wydziału Zarządzania UW i ośrodka Badawczego Grape, która konsekwentnie twierdzi, że w Polsce, pomimo rekordowo niskiego bezrobocia, wzrostu zatrudnienia i płac nie można mówić o powszechnym rynku pracownika. Nawet jeśli występuje on w niektórych branżach i specjalnościach. – Rzeczywisty rynek pracownika mamy, gdy ludzie czują się bezpiecznie, a trudno się czuć bezpiecznie, jeśli skuteczne szukanie pracy zajmuje ponad 10 miesięcy - podkreśla Tyrowicz. Zaznacza, że chociaż pracodawcy narzekają na naciski płacowe pracowników, to tak bardzo im nie ulegają - obecna 6-7 proc. dynamika wzrostu wynagrodzeń w przedsiębiorstwach nie wyrównuje braku podwyżek w poprzednich latach.

Opinia

Marzena Milinkiewicz, Dyrektor Operacyjny w Randstad Polska

W opiniach pracodawców, dostrzegamy pewne sygnały rosnących obaw związanych z rozwojem gospodarczym Polski. Z prowadzonych przez nas badań wynika, że wyraźnie wzrosła liczba przedsiębiorców, którzy spodziewają się stagnacji, przy zmniejszeniu się odsetka firm, które prognozują wzrost gospodarczy. Takie odczucia mogą rzutować na rynek pracy w najbliższym czasie. Bezpośredniego wpływu w danych na razie nie widać, bo firmy dobrze oceniają własną kondycję finansową. Jednak odsetek firm, które prognozują wzrost zatrudnienia od pewnego czasu już nie rośnie. Podobnie jest z deklaracjami wzrostu wynagrodzeń – pomijając sezonowe wzrosty, w ostatnim czasie utrzymują się na niezmienionym poziomie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA