fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Grzegorz Piątek: Czeka nas długi marsz od betonozy do miejskiej zieleni

Fotorzepa, Dariusz Golik
Kształt naszej przestrzeni publicznej wynika ze skupienia się na własnych, indywidualnych potrzebach. Kupujemy sobie własną wygodę. To, co się stało z zielenią w mieście, jest kwestią zaniku pewnego solidaryzmu społecznego – mówi Piotrowi Witwickiemu architekt Grzegorz Piątek

Plus Minus: Co jest dziś wizytówką polskich miast?

Rynki, place, bulwary. Uważam, że to, co się stało z przestrzenią publiczną w ostatnich kilkunastu latach, jest niesamowite. Imponuje nie tylko skala zmian, ale i to, że dużo się w nią inwestuje. To co publiczne nie ma przecież w Polsce dobrej prasy. Wystarczy spojrzeć na publiczną służbę zdrowia czy policję. Publiczne jest postrzegane jako niewydolne i mało skuteczne. A jednak polskie miasta oszalały na punkcie przestrzeni publicznej. Oczywiście ma to związek z tym, że z Unii Europejskiej popłynęły pieniądze na rewitalizację.

I ta przestrzeń zaczęła się nie tylko gwałtownie, ale i chaotycznie zmieniać.

Bo kierunek tych zmian jest często bezmyślny. Rządzi nim dość specyficznie rozumiana odświętność i reprezentacyjność, a nie codzienne potrzeby.

Czyli betonujemy rynek, by można tam było zrobić imprezę, a nie po to, by spędzać tam miło czas w tygodniu?

Nie można przesadzać z gener...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA