fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rozmaitości

Władze Rzymu chcą ograniczyć ruch autokarowy

Pixabay
Wyrzucenie autokarów z centrum Rzymu, zmniejszenie liczby zezwoleń na ich wjazd do miasta i podniesienie ich kosztu ze 100 do 600 euro za dzień - to nowe propozycje rzymskiej wiceburmistrz

Jak informuje Europejskie Stowarzyszenie Touroperatorów ETOA, już w połowie października Linda Meleo, zastępczyni burmistrza Rzymu odpowiedzialna za transport, poinformowała na Facebooku, że zaproponowała niekorzystne dla przewoźników autokarowych zmiany przepisów.

Meleo proponuje, aby zakazać wjazdu autokarów do centrum Rzymu, zmniejszyć liczbę pozwoleń na przekraczanie przez nie granic stolicy Włoch i podnieść opłatę za ich wydawanie z niecałych 100 do 600 euro za dzień.

Pod koniec listopada Meleo zamieściła w portalu społecznościowym kolejne informacje, zgodnie z którymi metropolia miałaby zostać podzielona na 3 strefy. Pierwsza ("A") znajdowałaby się poza miastem, dostęp do niej wiązałby się z opłatami rzędu 50 euro. Druga ("B") rozciągałaby się od pierwszej do centrum Rzymu. Za wjazd do niej trzeba by zapłacić około 600 euro. Trzecia ("C") to środek miasta. Autokary za możliwość dojechania do niej musiałyby również płacić 600 euro za dzień, ale z możliwość wjazdu mogłyby korzystać jedynie wycieczki szkolne i turyści, którzy byliby dowożeni do hoteli znajdujących się w tej strefie. Autokary nie mogłyby jednak wjechać do centrum ponownie, by obwozić turystów po rzymskich atrakcjach. Nowe rozwiązania miałyby zostać wdrożone od 1 stycznia 2018 roku.

Propozycja, która już budzi kontrowersje, mocno wpisuje się w opisywany ostatnio przez Polską Izbę Turystyki problem zbyt wysokich opłat wjazdowych w włoskich miastach (PIT: Opłaty we Włoszech hamują rozwój rynku).

Tymczasem ETOA przeprowadziła badanie wśród swoich 10 największych organizatorów wycieczek autokarowych, którzy mają w ofercie Rzym. W tym roku łącznie obsłużyli już oni prawie 700 tysięcy klientów zagranicznych, głównie z Ameryki Północnej i Azji. Wszyscy goście mieszkali w cztero- i pięciogwiazdkowych hotelach, wszyscy korzystali też z programów zwiedzania miasta, swoje pieniądze wydawali także w rzymskich sklepach i restauracjach. W sumie wydatki te określane są na ponad 400 milionów euro.

ETOA podaje, że ogólne szacunki mówią o 5 milionach turystów odwiedzających Rzym w ramach wycieczek autokarowych, co przekłada się na wsparcie dla 40 do 50 tysięcy miejsc pracy. Organizacja zapowiada, że ponieważ metro nie jest dostosowane do potrzeb odwiedzających, touroperatorzy będą musieli, przy realizacji swoich programów, zacząć korzystać z samochodów. Przy 48-osobowej grupie oznacza to wynajęcie co najmniej 12 aut. I choć dla organizatorów będzie to korzystniejsze finansowo, dla miasta oznacza o wiele większe korki i zanieczyszczenie powietrza.

– Odwiedzający są klientami miasta – mówi Tom Jenkins, prezes ETOA. – Są siłą napędową sektora usług w Rzymie. I podobnie jak wiele firm, tak i miasta muszą postawić sobie pytanie: "co jest najlepsze dla moich klientów?" - wyjaśnia.

Według prezesa ETOA jedynym powodem dla podejmowania takich decyzji są kwestie wizerunkowe. Władze zapominają jednak, że autokary w znaczący sposób obniżają zanieczyszczenie powietrza i zmniejszają korki. Jenkins powołuje się na informacje władz, według których do centrum miasta przyjeżdża codziennie do 300 autokarów. – Jeśli Rzym chce przetrwać i funkcjonować jako kierunek turystyczny, należy znaleźć sposób na zwiększenie, a nie zmniejszenie tej liczby. Na te 300 autobusów należy, natomiast, spojrzeć przez pryzmat 1,9 miliona prywatnych samochodów zarejestrowanych w Rzymie. Nie sądzę, by ktokolwiek nie zgodził się z tezą, że miasto stałoby się lepszym miejscem, gdyby mieszkańcy przestali korzystać ze swoich aut i przesiedli się na autobusy. Tymczasem władze chcą czegoś odwrotnego dla turystów – komentuje prezes ETOA.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA