fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rozmaitości

Poznań: Kluby go-go psują wizerunek miasta

Pixabay
Zdaniem prezydenta Poznania natarczywe nagabywanie do korzystania z oferty klubów go-go na Starym Rynku wprawia w zakłopotanie mieszkańców i turystów oraz psuje wizerunek miasta. Ruszył proces Poznania przeciwko pięciu firmom prowadzącym takie lokale

Pozew do poznańskiego Sądu Okręgowego przeciw pięciu firmom prowadzącym na Starym Mieście kluby go-go złożyli w listopadzie zeszłego roku miejscy prawnicy. Pozew dotyczy ochrony dóbr osobistych i miasto domaga się w nim przede wszystkim zaprzestania prowadzenia tego typu działalności na starówce, która – jak wskazują - jest wizytówką Poznania. Władze miasta chcą także m.in. zaprzestania natrętnego nagabywania przechodniów, sprzedaży alkoholu bez wymaganych zezwoleń oraz po zawyżonych cenach.

Podczas dzisiejszej rozprawy miasto cofnęło żądania dotyczące jednego z klubów, ponieważ zakończył on już swoją działalność. Pełnomocnik miasta Artur Mysłek doprecyzował także, na jakim dokładnie terenie taka działalność w Poznaniu miałaby nie być prowadzona.

- Mam na myśli przestrzeń objętą miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego: obszar staromiejski w Poznaniu wyznaczony od północy: ulicami Wolnica, Solna, Małe Garbary, później od wschodu ulicą Garbary, od południa: placem Bernardyńskim, ul. Zieloną i Podgórną, i od zachodu Alejami Marcinkowskiego - wyjaśnił Mysłek.

Ze względu na modyfikację pozwu, sąd zobowiązał pełnomocnika miasta do przekazania zmian stronie pozwanej w formie pisemnej. Sędzia Agnieszka Wieczorek poinformowała również, że w aktach sprawy nie ma wszystkich dokumentów z akt postępowań przygotowawczych, które toczyły się z zawiadomienia stron pokrzywdzonych. Ze względu na konieczność uzupełnia akt, rozprawa została odroczona do 30 sierpnia.

Pełnomocnik czterech pozwanych firm Grzegorz Małek powiedział mediom, że liczy na oddalenie pozwu. Jak dodał, zarzucane firmom czyny nie mają związku z "dobrami osobistymi" miasta i nie zostały wykazane przez jego pełnomocników.

- Mówimy o sprzedawaniu alkoholu za cenę zawyżoną, sprzedawaniem alkoholu bez wymaganych zezwoleń i o namawianiu do wchodzenia do klubów. Wydaje się, że, po pierwsze, część z tych czynów w ogóle nie nadaje się do rozstrzygnięcia w takim procesie, po drugie – domaganie się zaniechania pewnych zachowań, które i tak są niezgodne z prawem, nie znajduje podstaw w ustawie prawo cywilne – podkreślił Małek.

- Jako że rozprawa jest dzisiaj w godzinach porannych, przyjechałem z Krakowa wczoraj wieczorem i z ciekawości faktycznie przeszedłem się po Starym Rynku. Podeszła pani z parasolką, spytała czy nie miałbym ochoty wejść do klubu na drinka, odpowiedziałem, że nie, że przyszedłem tylko na spacer. Pani podziękowała, życzyła miłego wieczoru - w takim zachowaniu, szczerze powiedziawszy, nie widzę nic zdrożnego – zaznaczył.

Odnosząc się natomiast do zawyżanych cen za alkohol, podkreślił, że w dokumentach znajduje się tylko jeden rachunek, i to firmy, której nie reprezentuje. Powiedział jednak, że "trzeba pamiętać, że przy tego typu działalności nie płaci się za sam alkohol czy za same napoje i usługi gastronomiczne, ale także za formę ich podania, za towarzystwo – bo na tym głównie opiera się działalność. (...) Jeżeli ceny są wystawione i ktoś chce rachunek w takiej wysokości zapłacić, to nie widzę w tym nic zdrożnego - ocenił.

Małek zaznaczył, że jest spokojny o przebieg procesu, ponieważ – przypomniał - podobne sprawy toczyły się już wcześniej m.in. we Wrocławiu i w Gdańsku i takie powództwa były oddalane. Pełnomocnik miasta Poznań nie chciał dziś komentować sprawy.

Kiedy prawnicy miasta składali pozew do sądu, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak w wydanym wówczas oświadczeniu podkreślał, że "natarczywe namawianie, nagabywanie przechodniów na wizyty w klubach go-go to częsta praktyka obserwowana w okolicach Starego Rynku. Zaopatrzone w kolorowe parasolki pracownice tych klubów zaczepiają przechodzących mężczyzn, intensywnie zachwalając czekającą na nich ofertę. Wprawiają w zakłopotanie poznaniaków oraz odwiedzających nasze miasto turystów i gości z zagranicy. Dostaję na ten temat wiele skarg" - napisał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA