fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Rusza karuzela wydatków na suszę

Adobe Stock
W przyszłym tygodniu rząd uruchomi pierwsze pół miliarda pomocy dla rolników dotkniętych suszą. W ubiegłym roku wydatki doszły do 2,15 mld zł.

Na samą pomoc suszową dla rolników rząd planuje pół miliarda na początek. To kolejny wydatek spowodowany drugim już rokiem bez deszczu. Na wieś trafi także miliard na budowę systemów nawadniających, a także część inwestycji z programu poprawy polskiej retencji. Rząd ma nadzieję, że swoje dorzuci też Bruksela.

Pół miliarda we wtorek

– Rada Ministrów w najbliższy wtorek zdecyduje o zakresie pomocy dla rolników, którzy ponieśli straty w wyniku tegorocznej suszy – zapowiedział Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Wysokość wsparcia zacznie się od 500 mln zł, jednak najprawdopodobniej nie skończy się na tym. W ubiegłym roku rząd wypłacił rolnikom z budżetu 2,1 mld zł pomocy suszowej, według resortu rolnictwa najwięcej w UE.

W tym roku opady ponownie nie nadeszły w oczekiwanym natężeniu (szczegóły na grafice obok).

To jednak niejedyne wydatki związane z suszą w rolnictwie. Z pomocą Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach resort przygotował warty miliard zł program dopłat dla rolników na wsparcie budowania systemów nawadniania. Rolnik może liczyć na 100 tys. zł na gospodarstwo. Systemy te sprawdzają się szczególnie w produkcji warzyw czy owoców, oprócz kukurydzy, nie mają zastosowania do zbóż. Wsparcie trafi na podatny grunt, w Polsce udział nawadnianych użytków rolnych jest niski – około 1 proc. Tymczasem średnia unijna jest na poziomie 5,9 proc., co ciekawe, np. Malta nawadnia 31 proc. obszaru upraw, Grecja – 24 proc., a Włochy – 20 proc. według danych Eurostatu.

Do tego dochodzi największy od lat program wspierania retencji, który ma zwiększyć ilość zatrzymywanej w środowisku wody z 6 do 15 proc. Koszt – ok. 14 mld zł. Program zakłada budowę wielu zbiorników wodnych, z których rolnicy będą mogli czerpać wodę do podlewania upraw. Na pierwsze efekty poczekamy jednak dobre kilka lat.

Trudne ubezpieczenia

– Większość rolników nie może więc liczyć na pomoc publiczną, bo na wsparcie mogą liczyć tylko ci rolnicy, którzy w dniu ogłoszenia klęski mieli jeszcze plony na polach – mówi Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż. Dodaje, że nie można mówić o katastrofie, czyli braku zbóż paszowych czy konsumpcyjnych, bo warunki klęski panują tylko w kilku województwach.

Susza przyszła już drugi rok z rzędu, dotknęła 175 tys. gospodarstw na obszarze 2,5 mln ha, straty szacowane są w 1586 gminach. W ubiegłym roku rolnicy nie mieli możliwości wykupienia ubezpieczeń upraw od tego ryzyka ze wsparciem państwa. W tym roku ruszyły pilotaże, ale po stronie ubezpieczycieli nie widać entuzjazmu. Na podsumowanie skutków suszy jest jeszcze za wcześnie – mówi Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń zapytany o wyniki pilotażu i wysokość wypłaconych polis. Obecnie susza jest tematem rozmów podkomisji ds. ubezpieczeń rolnych w PIU. – Decyzję biznesową, jak do tego ryzyka podchodzić, każdy zakład podejmuje samodzielnie – dodaje Tarczyński.

Za powściągliwością ubezpieczycieli kryje się obawa przed zbyt wielkimi kosztami. Susza, gdy przychodzi, generuje ogromne straty, co widać w wysokości pomocy z ub. roku, a jednocześnie jest nieprzewidywalna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA