fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rio 2016

Usain Bolt w Rio: Szybkość, luz i złoto

AFP
Usain Bolt pędzi po bieżni, uśmiecha się, robi miny, bawi tłumy, ale przede wszystkim zarabia ogromne pieniądze.

Relacja z Rio de Janeiro

W kwaterze głównej firmy Puma w niemieckim Herzogenaurach ponoć strzeliły szampany, gdy o 3.30 w poniedziałkową noc mistrz po 41 krokach wygrał po raz trzeci olimpijski sprint na 100 m. Złoto Bolta w Rio oznacza jeszcze więcej złota (euro i dolarów) dla przedsiębiorstwa, które podpisało pierwszy kontrakt z Usainem, gdy chłopak miał 16 lat.

Nawet mało uważny widz dostrzegł, że zwycięzca bezzwłocznie zdjął złote buty z wiadomym logo i podczas parady wokół stadionu długo trzymał je nad głową przed każdym obiektywem. To był podręcznikowy przykład tego, co fachowcy nazywają „ambush marketing" – czyli sprytne wykorzystywanie przestrzeni reklamowej bez stosownej opłaty. Puma nie jest oficjalnym sponsorem igrzysk w Rio de Janeiro, ale ma w portfolio Usaina Błyskawicę. Usaina, który umie zarabiać.

Złote buty są już w sprzedaży w internecie, w sekcji nowości – „Usain Bolt Evospeed Electric Spike Shoes" – za jedyne 130 euro.

Zarabiania można się nauczyć, jak biegania. Nauka Bolta zaczęła się, gdy jego menedżerem został w 2003 roku Norman Peart, kontroler podatkowy, także były sprinter z liceum mistrza – William Knibb Memorial High School. Peart przekonał rodziców, Wellesleya i Jennifer Boltów, że zabierze syna do Kingston, znajdzie mu trenera, bieżnię i sponsora. Puma była już na Jamajce. Uwierzyli w talent chudego chłopaka z Trelawny.

Teraz Norman Peart to oficjalnie Business Manager w drużynie Bolta i ważny agent  lekkoatletyczny zarejestrowany w IAAF.

Numer dwa, szara eminencja ekipy, to Nugent Walker. Przyjaźni się z Boltem, odkąd pamiętają, mieli chyba po sześć lat, gdy się spotkali pierwszy raz. Przyjaźń utrwaliła się w szkole, w końcu Usain zatrudnił Nugenta u siebie w 2010 roku, gdy uznał, że musi mieć blisko kogoś zaufanego, jak brata. Walker, oficjalnie Executive Manager – dyrektor wykonawczy, ma wedle sprintera rolę specjalną: „zapewniać, by każdy w teamie Bolta ciągnął wóz w tę samą stronę".

Są w drużynie jeszcze Gina Ford z Kingston, oficjalna agentka handlowa (Commercial Agent), pilnująca kontaktów ze sponsorami i dbająca o markę biegacza. I Ricky Simms, Brytyjczyk, szef firmy Pace Sports Management, obrotny specjalista biznesowy, który już w 2003 roku zajął się programem startów Bolta, także spotkaniami z wielkim biznesem chcącym wspierać mistrza.

Ta drużyna zrobiła ze sprintera żywą tablicę ogłoszeniową, biegający banner, maskotkę i reklamowy przedmiot pożądania. Na samych startach mistrz nie zarabia najwięcej, choć jego stawki za udział w komercyjnych mityngach wzrosły przez lata kilkakrotnie.

Szefowie mityngów zgrzytają zębami, gdy słyszą, że dziś trzeba za sam start Bolta zapłacić nawet do 500 tys. dolarów, ale tyle dają, bo efekt mierzony liczbą oglądających, zainteresowaniem mediów i wskaźnikami marketingowymi jest porażający.

Premie za zwycięstwa

i rekordy, dla szeregowych lekkoatletów znakomite, dla Usaina są miłym dodatkiem. W Diamentowej Lidze za wygraną w mityngu płaci się 10 tys. dolarów, za wygraną w całym cyklu cztery razy tyle. To Bolta przesadnie nie nęci. Złoto mistrzostw świata oznacza czek na 60 tys. dolarów, rekord świata pobity na mistrzowskiej imprezie – 100 tys. dolarów.

Według magazynu „Forbes" Usain Bolt jest w stanie zarobić na samych startach ok. 2,5 mln dolarów rocznie. Główne pozycje w rubrykach przychodów wypełniają sponsorzy. Szacunkowo dają drużynie mistrza około 30 mln dolarów rocznie.

Postać Usaina Bolta łączy się dziś z dziesiątką firm globalnych i kilkoma regionalnymi. Listę otwiera oczywiście Puma (kosztuje to ok. 10 mln dol. rocznie), znany producent odzieży i obuwia sportowego, potem są Gatorade (napoje), Regupol (nawierzchnie sportowe, bieżnie tartanowe), Hublot (zegarki), Nissan GT-R (auta sportowe), ANA (linie lotnicze), Gibson (słuchawki), Enertor (wkładki do obuwia), Champion Shave (maszynki do golenia), Digicel, Virgin Media, Optus, Telkom,

Fastweb, Celcom (wszystkie to firmy telekomunikacyjne) oraz Banco Original (przedsiębiorstwo finansowe).

Team Bolt dba, by partnerzy zawsze podkreślali cztery cechy wizerunku mistrza: szybkość, złoto, opanowanie i luz. Czasem wychodzi to dobrze, bo sprawny internet lub łatwość połączeń można kojarzyć z szybkością Usaina. Czasem sam Bolt sufluje proste rozwiązania – ma zamiłowanie do szybkich samochodów, więc proszę bardzo: stoi w garażu Nissan GT-R, 570 koni pod maską, w złotym kolorze.

Niekiedy wyobraźnia podsuwa specom od reklamy pomysły przedziwne. Japończycy z ANA nakłaniają ludzi do latania ich samolotami za pomocą eleganckiego Bolta (szary garnitur, biała koszula, czarne lakierki) w dziwnym tańcu, którego ostatnią figurą jest udawanie samolotu.

Najważniejsza jest zdecydowanie Puma. W 2013 roku sprinter przedłużył kontrakt z niemiecką firmą o trzy lata. Stawka 10 mln dolarów za rok pozostała bez zmian.

Były liczne próby podkupienia Bolta, konkurencja nie śpi, ale biegacz odmawia. – Puma jest moim numerem jeden. Byliśmy razem przez lata, są niemal moją rodziną i nie zamierzam zakładać nowej. Oczywiście, że chcesz mieć dużo pieniędzy, lecz w tym przypadku to także sprawa przyjaźni między tobą i firmą – uzasadniał swą wierność. Takie relacje to delikatna sprawa, ale prawda jest też taka, że pieniądze przyjaźni niezmiernie pomagają. Po zakończeniu kariery Bolt pozostanie ambasadorem Pumy, przyznał, że za 4 mln dolarów rocznie.

Puma płaci i pracuje na swe złote żniwo. Zaraz po zwycięstwie Bolta na 100 m w Rio fachowcy firmy z wydziału mediów społecznościowych zmienili slogany na

Twitterze i Instagramie. Było #ForeverFaster, jest #ForeverFastest. Na wszelki wypadek bez odnośników #Rio2016 lub #Olympics, bo prawnicy MKOl na pewno czuwają.

Przygotowania firmy do sukcesu były precyzyjnie obmyślone. Tuż przed igrzyskami Puma uruchomiła sklep internetowy, w którym jest kolekcja poświęcona Usainowi. Kubek do kawy – 10 euro, oryginalna koszulka w barwach jamajskich – 40, okulary przeciwsłoneczne – 179.

Dla osób chętnie przekazujących emocje zapisane w charakterystycznych obrazkach (emoji) też powstał marketingowy gadżet – Boltmoji. To graficzny zestaw min i gestów Bolta (obowiązkowo w barwach Jamajki i Pumy), do wykorzystania z klawiatury tam, gdzie taka komunikacja sprawdza się najlepiej. Każdy, kto korzysta z Facebooka, Twittera, iMessengera, WhatsAppa, wie, o co chodzi.

Bolt zarabia, Bolt wydaje. O wydawaniu słychać jednak mniej, bo niemal każdy aspekt życia sprintera związany jest z darami od mecenasów. Sam Usain jednak też potrafi być hojny.

Ma fundację, której celem jest pomoc jamajskim dzieciom i nastolatkom poprzez działania edukacyjne i kulturalne. Swej starej szkole podstawowej dał 1,5 mln dolarów.

Niekiedy ma trudności, by pomagać. Jedna z uniwersyteckich imprez charytatywnych, którą Bolt wsparł kwotą 30 tys. dolarów, skończyła się interwencją policji. Studenci, którzy nie dostali stypendium, pobili tych, którzy dostali.

Bolt twierdzi, że najczęściej awanturują się jednak rodzice. – Wolę dać coś konkretnego dzieciakowi, kupić mu książki, dołożyć na studencki kredyt, niż dać pieniądze matce lub ojcu – mówił.

Miał zakończyć karierę po igrzyskach w Rio, ale będzie biegał rok dłużej, także podczas mistrzostw świata w Londynie. Puma prosiła i wyprosiła. Zgodził się na start tylko na 100 m. – Potem może zostanę aktorem – oświadczył podczas jednej z konferencji w Rio, ale Hollywood jeszcze nie odpowiedziało.

Na razie zatem czekamy na znane sceny na bieżni: start na 200 m (finał w nocy z czwartku na piątek) i sztafetę 4x100 m (dobę później). Bolt biegnie, Bolt zarabia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA