fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ranking szpitali

Kładziemy nacisk na kształcenie personelu

materiały prasowe
Rozmowa | Bożena Grotowicz, dyrektor SPZOZ w Bielsku Podlaskim

"Rzeczpospolita": Sytuacja szpitala, gdy obejmowała pani nad nim kierownictwo, była bardzo trudna. Jak udało się pani wyjść z impasu?

Bożena Grotowicz: Początkowo szpital był bardzo zaniedbany i zadłużony. Jednak odbiliśmy się od dna. Przez ostatnie lata wykonaliśmy z zespołem ogromny wysiłek, aby dojść do obecnego poziomu. Dziś mamy bardzo dobrze rozwiniętą ortopedię czy chirurgię. W ramach oddziału chirurgicznego rozwijamy działalność neurochirurgiczną i chirurgię naczyniową. Zaczynamy też rozwijać ginekologię i położnictwo. Sprawnie funkcjonuje również oddział obserwacyjno-zakaźny. Należy pamiętać, że w naszym regionie często spotykane są: borelioza, schorzenia jelitowe albo wątroby. Nasi lekarze dobrze sobie z nimi radzą.

Ile wyrzeczeń kosztowało podniesienie szpitala z kolan?

Naprawdę wiele, łącznie ze znaczną obniżką płac (10–30 proc.). A wszystko po to, by szpital złapał oddech. W końcu, jak już zaczęliśmy na siebie zarabiać, zaczęliśmy spłacać zadłużenie i inwestować w rozwój szpitala.

A jakie cele szpital stawia sobie obecnie?

Przede wszystkim kształcenie personelu medycznego. Każdego roku wydajemy na ten cel naprawdę dużo pieniędzy. W ubiegłym roku – 300 tys. zł. Największy nacisk kładziemy na kształcenie średniego personelu medycznego, przede wszystkim pielęgniarek. Obsługę pielęgniarską poprawiliśmy o kilka poziomów. Udało nam się również ściągnąć do szpitala świetnych specjalistów z klinik z Białegostoku.

W jaki sposób?

Nie było łatwo. Musiałam zapłacić więcej. Ale pieniądze to nie wszystko. Staram się stworzyć w naszej placówce na tyle przyjazne warunki, aby wszyscy chętnie tutaj pracowali. Choć przyznam, że nie obyło się bez problemów czy też małych porażek. Nie wszyscy lekarze byli w stanie podjąć wysiłek wprowadzenia standardów akredytacyjnych. Dlatego też poświęciliśmy wiele godzin na rozmowy, tłumaczenie. Teraz zaś, gdy doszliśmy do naprawdę przyzwoitego poziomu, żądania płacowe rosną do granic, których niestety spełnić nie jestem w stanie.

Jak duże są nadwyżki kontraktowe w pani szpitalu?

Ok. 20–25 proc. Gdy rozmawiam z dyrektorami placówek z Polski, poziom ich nadwyżek wynosi 3 proc. Nadwyżki to nasze największe zmartwienie. Z tego powodu na oddziale ortopedycznym jesteśmy zmuszeni zapisywać pacjentów na 2019 rok.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA