fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rachunkowość

Nowa formuła pieczy nad działalnością audytorów - debata "Rzeczpospolitej"

Uczestnicy debaty w siedzibie redakcji „Rzeczpospolitej”. Spotkanie prowadził Paweł Rochowicz (pierwszy z prawej)
Fotorzepa, Robert Gardziński
Nowa formuła pieczy nad działalnością audytorów – to treść projektu noweli ustawy o biegłych rewidentach i ich samorządzie.

Według projektowanych przepisów zawód biegłego rewidenta ma być silniej kontrolowany przez tworzony w tym celu nowy urząd – Polską Agencję Nadzoru Audytowego (PANA). Zmiany są pokłosiem afery GetBacku.

Ustawa o biegłych rewidentach i ich samorządzie ma być znowelizowana w niecałe dwa lata po jej uchwaleniu. Czy to konieczne i co okazało się w niej wadliwe?

Prowadzący debatę dziennikarz „Rzeczpospolitej" Paweł Rochowicz wskazał, że interesariuszami audytu są nie tylko biegli rewidenci i badane przez nich firmy. Wszyscy uczestnicy przyznali, że dotyczy to pośrednio lub bezpośrednio wszystkich: firm, instytucji państwowych i obywateli.

– Powinniśmy promować korzystanie z audytu, który zwiększa zaufanie i pewność obrotu gospodarczego – powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Jak dziś działa system

Joanna Dadacz, dyrektor Departamentu Rachunkowości i Rewizji Finansowej w Ministerstwie Finansów:

System nadzoru publicznego stosowany przez Komisję Nadzoru Audytowego (KNA) działa od 2009 r. i ewoluuje. Półtora roku obowiązywania ustawy o biegłych rewidentach to jeszcze niezbyt dużo. Ocena jej funkcjonowania znajdzie się w corocznym sprawozdaniu KNA za 2018 r. Wydarzenia tego właśnie roku na rynku kapitałowym skłoniły nas do przeniesienia nadzoru nad wszystkimi firmami audytorskimi do nadzoru publicznego.

Krzysztof Burnos, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów:

Celem reformy z 2017 r. było zwiększenie bezpieczeństwa systemu finansowego. Za wcześnie mówić o jej konkretnych efektach. Wprowadziła ona bardzo surowe przepisy o niezależności i organizacji firmy audytorskiej oraz procesie badania. Zaostrzyła wymogi niezależności i kwalifikacji dla komitetów audytu. W najnowszym projekcie ustawodawca nie zdiagnozował niewystarczalności regulacji. Odnoszę wrażenie, że nowelizacja jest nerwowym działaniem, a nie efektem obiektywnej diagnozy sytuacji. Próba przerzucania winy za afery wyłącznie na biegłych rewidentów jest tego dowodem. Zdarza się, że audytor zderza się z nieuczciwym zarządem czy nawet zorganizowaną grupą przestępczą. Nie mamy w przepisach standardów działania w takich sytuacjach. Jeśli w badanej firmie źle funkcjonuje wewnętrzny system nadzoru i wykrywania ryzyka, zwłaszcza oszustw, audytor ma utrudnione zadanie. Dostrzegł to amerykański nadzorca i zobowiązał spółki giełdowe do wprowadzenia skutecznych systemów kontroli wewnętrznej w obszarze sprawozdawczości finansowej i pisemnego potwierdzania ich wdrożenia.

Barbara Misterska-Dragan, wiceprezes KRBR:

Nie przeprowadzono żadnej analizy skutków działania ustawy z 2017 r., które by usprawiedliwiały odebranie samorządowi dzisiejszych uprawnień. A w ocenie skutków obecnej nowelizacji ustawy zwraca się uwagę, że potrzebne są co najmniej trzy lata, by dokonać jej oceny.

Władysław Fałowski, przewodniczący Krajowej Komisji Nadzoru:

Reprezentuję organ samorządu biegłych rewidentów, który projekt przeznaczył do likwidacji. W uzasadnieniu zarzucono nam słabo działające sądownictwo dyscyplinarne. W czasie działania ustawy większość postępowań dyscyplinarnych była jednak kontynuacją tych zaczętych pod rządami poprzedniej, więc ten zarzut wydaje się nietrafiony. Co do samego nadzoru – to nawet jeśli będzie najlepszy, nie wyłapie wszystkich przypadków podobnych do GetBacku. Jeśli nadzór i doraźne kontrole będą prowadziły osoby niebędące biegłymi rewidentami, to wzrośnie ryzyko przeoczenia nieprawidłowości.

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich:

Nasza debata dotyczy sfery wpływającej na budowę zaufania oraz stabilny i bezpieczny rozwój gospodarki. Należy doskonalić model działania zarówno samorządu, jak i struktur państwowych. Tylko profesjonalizm i rzetelne ich współdziałanie może przynieść dobre rezultaty.

Jacek Fotek, wiceprezes Giełdy Papierów Wartościowych:

Ustawa działa krótko i trudno ocenić jej działanie, ale sprawy, które legły u podstaw proponowanych zmian, wymagają działań prawnych. Zależy nam, by jak najwięcej spółek trafiało do obrotu publicznego, ale ład korporacyjny powinno się w nich tworzyć już od założenia. Nie powinno się z tym czekać do momentu, kiedy będą podlegały stosownym obowiązkom. Pewne reguły i nadzór nad ich przestrzeganiem powinny obejmować też spółki pozagiełdowe.

Jacek Cieplak,zastępca rzecznika małych i średnich przedsiębiorców:

Wiele firm audytorskich to małe i średnie przedsiębiorstwa. W nowelizacji dostrzegam niepokojące fragmenty, zwłaszcza te wyłączające stosowanie prawa przedsiębiorców. Dotyczy to przepisów o kontroli. Rozumiem, że można małe firmy poddać ściślejszym rygorom np. przy kontroli celno-skarbowej, która ma wykrywać np. wyłudzenia podatków czy karuzele VAT. Nie rozumiem, czemu wobec małych firm audytorskich wyłączono ograniczenia np. co do częstotliwości kontroli.

Franciszek Wala, prezes Stowarzyszenia Księgowych w Polsce:

Występuję tu nie tylko jako księgowy, ale i biegły rewident, który uczestniczył w powstawaniu tego zawodu w naszym kraju. Dlatego sądzę, że jeśli funkcje kontrolne nad audytem przejmie w pełni nowy organ państwowy, to jest ryzyko, że skupi się bardziej na sprawach formalnych niż merytorycznych. W tak złożonej materii jak nadzór nad rewizją sprawozdań finansowych powinny działać osoby o wysokich kwalifikacjach i odpowiednim doświadczeniu. Dotychczasowe rozwiązanie organizacji nadzoru, że do właściwości Komisji Nadzoru Audytowego należą jednostki zainteresowania publicznego, a nadzór nad pozostałymi sprawują organy samorządu biegłych rewidentów, uważam za właściwe i wymagające tylko doskonalenia. Jeżeli na rynku zdarzył się incydent, który jest wynikiem nieprawidłowości w spółce, to bez pełnego rozpoznania przyczyn nie powinno się ograniczać uprawnień samorządu biegłych rewidentów i podważać do niego zaufania. Użytkowe funkcje audytu są ważne dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i wszelkie zmiany powinny być dokładnie wyważone.

Joanna Dadacz: Nie mogę się zgodzić z zarzutem braku diagnozy sytuacji, bo jej dokonaliśmy. Dotąd samorząd był niewystarczająco aktywny w nadzorze, który został mu powierzony. Co do wyłączenia spod działania prawa przedsiębiorców kontroli, to chodzi tylko o kontrole doraźne, które mają potwierdzić, czy doszło np. do oszustwa. Kontrole planowe, służące prewencji, wciąż ogranicza prawo przedsiębiorców.

Nowe przepisy a sprawa GetBacku

Joanna Dadacz: Najważniejsze zdarzenia, które wpłynęły na kłopoty GetBacku, nastąpiły w latach 2015–2016. Wtedy nie była to jednostka zainteresowania publicznego, więc działania jej audytora nie podlegały KNA. Kontrolą doraźną audytora zajął się samorząd, ale jeszcze nie mamy wyników. Natomiast za 2017 r., gdy GetBack osiągnął status JZP, sprawą już zajęła się KNA i wkrótce poznamy wyniki tej kontroli. Obecne przepisy nie pozwalały nadzorowi publicznemu na szybkie działanie. Według projektowanych państwowy nadzór będzie mógł zareagować szybciej, nie czekając na to, co zrobi samorząd.

Barbara Misterska-Dragan: Może każda spółka ubiegająca się o wejście na giełdę powinna być traktowana jak JZP i podlegać audytowi, a audyt – nadzorowi. Takie rozwiązanie proponujemy i uważamy, że mogłoby przeciwdziałać podobnym aferom.

Jacek Fotek: Wszyscy uczestnicy rynku chcą, by afer nie było. Dziś nie mamy wystarczających narzędzi, by szybko wyjaśniać podobne sprawy. Już na początku II kwartału 2018 r. do wiadomości publicznej przedostały się pierwsze informacje oGetBacku. Mamy koniec stycznia 2019 r. i wciąż nie wiemy nic o przyczynach. Dlatego ta nowela idzie w dobrym kierunku.

Władysław Fałowski: Zgoda, że ws. doraźnych kontroli jest dziś problem. We wrześniu 2018 r. rozpoczęliśmy kontrolę u audytora GetBacku i powinna się zakończyć do 11 lutego. Trwa tak długo z różnych przyczyn, nie zawsze od nas zależnych. Kontrolerzy działają w naszym imieniu na zlecenie, to nie jest ich główne zawodowe zajęcie. Często trudno im zgrać terminy na wspólne działanie.

Jacek Cieplak: Wchodzenie aparatu państwa w sferę działań samorządu jest potrzebne w wyjątkowych sytuacjach. Nie neguję tej konieczności. Najważniejsze jednak, by przy tej okazji nie ucierpiały małe i średnie firmy audytorskie.

Mirosław Kachniewski: Gdy zdarzały się głośne sprawy, na które regulator reagował emocjonalnie, reakcja bywała przestrzelona. Wydaje się, że tak jest i teraz. Sprawą GetBacku zajmuje się państwowa instytucja – Komisja Nadzoru Finansowego. Ona też nie wyjaśniła sprawy, więc nadzór nie zadziała szybciej tylko dlatego, że jest państwowy. Dlatego lepiej wyjaśnić i naprawić konkretne problemy związane z nadzorem samorządu, niż zmieniać cały system.

Kto zapłaci za reformę

Joanna Dadacz: W 2020 r. łączne koszty nadzoru wyniosą około 24,2 mln zł. To wzrost o około 11 mln zł. Maksymalna stawka za nadzór wyniesie 4 proc. przychodów firm audytorskich. Szacujemy, że w 2020 r. ustalimy ją na poziomie 2,4 proc. Działalność PANA będzie w 2019 i 2020 r. zasilona dotacją z budżetu państwa. Wszelkie niedobory Agencji będą rozliczane w kolejnych latach. Jeśli się okaże, że pieniędzy na jej funkcjonowanie jest za mało, to trzeba będzie w kolejnych latach podwyższyć stawkę opłaty, a jeśli w nadmiarze – to będzie można stawkę obniżyć.

Krzysztof Burnos: Wzrost opłat spowoduje dalszy wzrost cen za usługi audytorskie. To wynika także z tego, że małe firmy audytorskie będą musiały ponieść dodatkowe koszty, aby dostosować się do bardziej restrykcyjnego systemu nadzoru. Już dziś obserwujemy, że zmniejszyła się liczba firm badających spółki giełdowe. Prawdopodobna jest dalsza koncentracja. A przecież miało być zupełnie inaczej. Co do opłaty, to powinna być ona zróżnicowana w zależności od skali działania firmy audytorskiej. Przecież koszty nadzoru nad małymi audytorami są dużo mniejsze niż nad tymi, którzy badają np. duże instytucje finansowe. Jednak projekt takiej dywersyfikacji nie przewiduje.

Jacek Cieplak: Nasuwa się pytanie: czy małe firmy audytorskie, które w ogóle nie zajmują się audytem JZP, powinny podlegać nadzorowi PANA i ponosić opłaty za nadzór?

Krzysztof Pietraszkiewicz: Najważniejsze jest to, czy wraz z wyższymi opłatami będzie się podnosiła jakość usług na rynku i efektywność nadzoru. Obserwuję jednak niebezpieczne zjawisko: zdarza się, że różne instytucje niezbyt dobrze współpracują ze sobą i nie zauważają zagrożeń oraz patologii na rynku. Brakuje im czasami środków na zatrudnienie kompetentnych osób. Do tego dochodzi nadmierna rotacja na stanowiskach urzędniczych wynikająca ze zbytniego upolityczniania tych instytucji. Trzeba dbać o profesjonalizm i lojalność wobec państwa, a to oznacza konieczność modyfikacji systemów rekrutacji i gwarancji zatrudniania.

Mirosław Kachniewski: Jak zawsze w ekonomii mamy rachunek ciągniony: wyższe opłaty audytorzy przerzucą na swoich klientów, a ci na konsumentów. Dodatkowo koszty „na górze" najczęściej implikują wielokrotnie wyższe koszty „na dole" – związane z koniecznością realizacji coraz bardziej kreatywnych pomysłów „góry". Co do owych 4 proc., to zazwyczaj, jeśli jest w ustawie taki pułap, władze wykorzystują go w pełni.

Joanna Dadacz: Być może będą znikały indywidualne kancelarie biegłych rewidentów. To wynika częściowo z obowiązujących międzynarodowych standardów badania. Nie zawsze indywidualna kancelaria jest w stanie im sprostać. Za wyższą jakość usług, świadczonych według wysokich standardów, trzeba płacić więcej – to logiczne.

Nadzór państwowy czy samorządowy?

Joanna Dadacz: Zmieniamy koncepcję nadzoru. Nadzorem publicznym obejmiemy kontrole planowe, doraźne i tematyczne w zakresie badań ustawowych i usług atestacyjnych innych niż badania ustawowe oraz usług pokrewnych. Chodzi o wszystkie usługi objęte standardami wykonywania zawodu, nie tylko w zakresie badania JZP. Nadzorem publicznym zostaną objęte także postępowania dyscyplinarne oraz postępowania administracyjne w sprawie naruszeń prawa przez firmy audytorskie. Samorząd pozostanie kompetentny w zakresie prowadzenia rejestru biegłych rewidentów, wydawania standardów zawodowych i etycznych oraz innych. Przy prezesie PANA będzie działała rada z przedstawicielami m.in. biegłych rewidentów i przedsiębiorców.

Franciszek Wala: Tak daleko idąca zmiana nie jest receptą na obecne problemy. Samorząd poradziłby sobie z nimi, przy czym niezbędne jest także usprawnienie działania jego organów. We wspomnianej Radzie PANA ma być tylko jedno miejsce dla samorządu biegłych rewidentów. To jest również przejaw niedoceniania jego roli. Potrzebne jest lepsze współdziałanie wszystkich instytucji nadzorujących rynek finansowy.

Jacek Fotek: Ważne jest, by „wahadło" systemowe nie wychylało się za bardzo ani w jedną, ani w drugą stronę. Jednak jeśli dzisiejszy system samorządowy nie działa satysfakcjonująco, przemawia to za przesunięciem kontroli do instytucji państwowych.

Krzysztof Pietraszkiewicz: W Polsce na szczęście nie było wielkich afer na rynkach finansowych, które byłyby zagrożeniem dla istoty tych rynków. Często wystarczyłoby konsekwentne stosowanie dobrych praktyk i rozwaga polityków. Dlatego w reformach nadzoru trzeba zachować rozwagę i umiar. Ich brak był źródłem najpoważniejszych zagrożeń. Ważna jest też współpraca między instytucjami publicznymi i samorządowymi oraz rzetelne monitorowanie, dialog i wymiana informacji z uczestnikami rynku.

Mirosław Kachniewski: Jako były szachista staram się przewidywać rozwój gry o kilka ruchów do przodu. Po sprawie GetBacku zmieniamy system nadzoru na państwowy. A co się stanie, jeśli zdarzy się kolejna taka afera? Znów będzie reforma? Kto wówczas zostanie nadzorcą? Może warto raczej poprawić obecny system, niż tworzyć rewolucję. Inna afera, związana z KNF, pokazała, że nie mamy skutecznego systemu doboru kadr do urzędów. „Państwowe" nie musi zatem oznaczać „lepsze".

Władysław Fałowski: Mamy dziś ponad 3 tys. czynnych zawodowo biegłych rewidentów i 1,5 tys. firm audytorskich. Niecałe 100 kontroluje JZP. My jako KKN kontrolujemy rocznie około 300 firm. Od 25 do 33 proc. tych kontroli kończy się zupełnie bez uwag. Reszta też niekoniecznie daje negatywny wynik, bo w większości kończą się jedynie zaleceniami zmian, ewentualnie wnioskami dyscyplinarnymi. Nie mam wątpliwości, że nasza działalność w dzisiejszej formie przyczynia się do poprawy jakości audytu w Polsce.

Barbara Misterska-Dragan: My też jesteśmy za tym, by nadzór publiczny był skuteczny. Sami zaproponowaliśmy, by w ustawie rozszerzyć definicję JZP – w ten sposób więcej firm trafi pod kontrole PANA. Proponujemy też wspólny audyt, dokonywany wspólnie przez duże i małe firmy. Ale domagamy się pozostawienia w samorządzie nadzoru nad małymi i średnimi firmami, które nie badają JZP. Ocena dokumentacji badania nie jest prosta. Powinni przeprowadzać ją przecież eksperci, a tacy są przede wszystkim w naszych szeregach.

Krzysztof Burnos: Ta reforma jest wielkim wyzwaniem i ryzykiem dla obecnego rządu. Mało kto wie, że od połowy 2016 roku, gdy odebrano naszemu samorządowi nadzór nad badaniem JZP, przez ponad półtora roku nie przeprowadzano żadnych kontroli tych badań. Pierwsze kontrole KNA zaczęły się dopiero na początku 2018 roku. Dlatego nie wierzę, że do końca 2019 roku powstanie państwowa instytucja, która będzie skutecznie kontrolować ponad 1,5 tys. firm audytorskich. A to jest ogromne ryzyko systemowe dla obywateli i rynku. Dlatego proponujemy doskonalenie systemu przy współpracy z organizacją biegłych rewidentów.

Joanna Dadacz: Na stworzenie struktury mieliśmy nie półtora, ale pół roku. Ustawa weszła w życie w połowie 2017 r. Jesteśmy gotowi na stworzenie nowej sprawnej instytucji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA