fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

REGIONY Z regionu

Miasta wypowiadają wojnę krwiopijcom. Każde po swojemu

Komary nie lubią lawendy. Jak miasta pozbywają się krwiopijców
Adobe Stock
Komary, meszki, muchy czy kleszcze. Miasta wypowiadają tym owadom wojnę. Nie tylko chemiczną, ale też biologiczną. Po to by mieszkańcom żyło się lepiej.

– W tym roku chcielibyśmy pokazać mieszkańcom, że istnieje szereg naturalnych sposobów, dzięki którym każdy z nas może ograniczyć liczbę komarów w swoim otoczeniu. Chcemy wyjść do mieszkańców z katalogiem dobrych praktyk, aby byli świadomi, co komary przyciąga i jak mogą chronić się przed nimi jeszcze skuteczniej – wyjaśnia Jessica Wolska-Myszko, z Wydziału Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Opryski i budki dla jerzyków

Walkę meszkom i komarom wypowiedziały władze Włocławka. W tym mieście przeprowadzono zabiegi, które mają chronić mieszkańców przed atakami dokuczliwych owadów.

Zgodnie z zaleceniami wykonawcy monitoringu prof. dr. hab. Krzysztofa Szpili, ze względu na wzrost liczebności meszek kilka dni temu wykonany został zabieg opryskowy na te owady metodą naziemną w sumie na powierzchni 35 hektarów. Głównie w parkach i terenach zielonych. Użyto preparatu bezpiecznego dla ludzi i zwierząt.

– Zawiera on permetrynę substancje aktywną, należąca do grupy pyretroidów. Preparaty oparte na tej substancji świetnie sprawdzają się w zwalczaniu owadów (m.in. meszek, komarów), roztoczy i innych stawonogów. Preparat przeznaczony jest dla profesjonalnych ekip wykonujących zabiegi zwalczania owadów krwiopijnych w ogrodach, parkach, na terenach popowodziowych – podaje Urząd Miasta we Włocławku.

Obszary do zabiegów zostały wytypowane na podstawie monitorowania liczebności. Zabiegi wykonane zostaną w miejscach najwyższej liczebności owadów krwiopijnych.

Odkomarzanie przeprowadzono także w Sandomierzu. Preparat rozpylano w nocy. Przeprowadzono je m.in w wąwozach, na terenach zielonych, w parkach, na skwerach i placach zabaw. Preparat działa także przeciwko rozmnażaniu się kleszczy.

Ale to nie wszystko w mieście zawieszono 20 budek dla jerzyków – ptaków, które żywią się komarami. Pojawiły się one na terenie nadwiślańskim o wschodniej ekspozycji, czyli na ulicach: Długosza, Mariackiej oraz Krótkiej.

Pryskają i zarybiają stawy

Swoje metody na walkę z komarami mają władze Wrocławia. Miasto nie tylko opryskuje tereny zielone wzdłuż rzek, czy parki i zieleńce, ale też zarybia zbiorniki wodne czy rozdaje mieszkańcom… lawendę.

Od 20 lat istnieje wrocławski Program Kontroli Liczebności Komarów. Prowadzi go Wydział Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Na podstawie jego raportów wyznaczane są miejsca wymagające przeprowadzenia oprysków – działania w terenie prowadzone są od początku marca do końca października.

– Mamy zmapowanych około 250 potencjalnych miejsc rozwoju komarów. Ustalana jest wielkość populacji owadów i podejmowane są decyzje o przeprowadzeniu określonych zabiegów, określając przy tym dawki preparatu – informuje Grzegorz Rajter z biura prasowego UMW.

Preparaty biologiczne i chemiczne są rozpylone z samolotu w sumie na 1700 ha terenów zielonych wzdłuż Odry, Bystrzycy, Widawy i Ślęzy oraz pól irygacyjnych na Osobowicach.

Odkomarzanie metodą naziemną prowadzone jest w parkach i terenach zielonych wzdłuż dolin rzecznych. Kompleksowym odkomarzaniem objęte są też tereny zieleni w dolinie rzeki Bystrzycy – od Marszowic do Jarnołtowa – ok. 350 ha. A w obszarze Natura 2000 aplikowane będą wyłącznie preparaty mikrobiologiczne.

Ale to nie wszystko. Jak podaje wrocławski ratusz naturalnym sprzymierzeńcem w walce z larwami komarów są ryby. Dlatego wiosną i jesienią zarybia się we Wrocławiu ok. 50 zbiorników wodnych, gdzie trafia narybek, który żywi się larwami komarów.

– W ten sposób linami, karasiami, karpiami koi, płociami i wzdręgami zarybiono już zbiorniki w parku Szczytnickim, fosę miejską, staw Pawłowicki i staw na terenie Arboretum Uniwersytetu Przyrodniczego – wylicza Grzegorz Rajter.

A Jessica Wolska-Myszko z Wydziału Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia mówi, że w tym roku miasto chce pokazać mieszkańcom, że istnieje szereg naturalnych sposobów, dzięki którym każdy z nas może ograniczyć liczbę komarów w swoim otoczeniu.

Urzędnicy radzą sadzić lawendę, miętę pieprzową, komarzycę, kocimiętkę, bazylię, mirt, koper włoski czy surmię bignoniową. Zapachu tych roślin nie lubią komary. Wrocław w tym roku rozdawał sadzonki lawendy.

A władze Włocławka podają, że uciążliwe owady już wkrótce nie powinny przeszkadzać mieszkańcom w spacerach.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA