fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

RADAR Przemysł obronny

Feniksy sprowadzą na wroga ognistą nawałę

Wyrzutnia Langusta. Fot./materiały prasowe
Wojsko zamówiło w skarżyskim Mesko 820 rakiet Feniks o zwiększonej donośności dla współczesnych „katiusz”. Mowa o m.in. 75 dostarczonych już armii wieloprowadnicowych wyrzutni „Langusta”.

Za niekierowane pociski z głowicami odłamkowo-burzącymi o zasięgu ponad 40 kilometrów MON zapłaci ok. 25 mln zł. Salwa feniksów, odpalona z 40 lufowych wyrzutni Langusta, zamienia atakowany teren w morze ognia.

Cyfrowe kierowanie ogniem

Najnowsze, spolonizowane w Hucie Stalowa Wola wersje wyrzutni, to rozwinięcie poradzieckich zestawów BM-21 Grad i czeskich RM-70. Standardowa rakietowa amunicja do zestawów ma zasięg ok. 20 km. W odróżnieniu od wymyślonych jeszcze w latach 60. rosyjskich gradów, ładowanie langusty zostało zautomatyzowane. Odpalenie ognistej salwy trwa niespełna pół minuty.

Przy unowocześnianiu systemu Langusta z inżynierami z HSW współpracują także inne polskie firmy. Jelcz skonstruował ciężki samochód z terenowym podwoziem 6×6 z opancerzoną według standardów NATO kabiną. Gdyński Radmor, Grupa WB, daje radiostacje. Za systemy łączności wewnętrznej Fonet  i kierowania ogniem Topaz odpowiada WB Electronics. Modernizowane wyrzutnie zostaną docelowo  zintegrowane, cyfrowe systemy kierowania ogniem Topaz.

Fot./materiały prasowe

— Sterowane komputerowo urządzenie analizuje siłę wiatru, temperaturę, ciśnienie, dane radarowe i z rozpoznania powietrznego. Wszystko co niezbędne do oddania precyzyjnego strzału — tłumaczy Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB.

Przedłużone testy

Prace nad pociskiem o zwiększonej donośności Feniks trwały w zbrojeniówce kilkanaście lat.  Amunicja o kalibrze 122 mm rodziła się najpierw w Fabryce Produkcji Specjalnej w Bolechowie. Dzięki współpracy z francuskimi specjalistami od silników rakietowych z firmy CELERG (dziś Roxel) udało się zbudować rakiety które sięgają celu oddalonego o 42 kilometry.

W ostatnich latach, gdy pojawiły się problemy techniczne, decyzje w sprawie ostatecznej certyfikacji i zamówienia feniksów wstrzymywano. Jak nieoficjalnie dowiedział się Radar, wielkim problemem było już samo przeprowadzenie testów dalekosiężnych pocisków. W Polsce nie ma dostatecznie obszernych poligonowych terenów, aby bezpiecznie próbować rakiety o zasięgu kilkudziesięciu kilometrów. Dziś, jak zapewniono w czwartek podczas podpisania umowy w skarżyskim Mesko, pociski feniks  „spełniają już wszystkie wymagania Sił Zbrojnych RP w zakresie bezpieczeństwa, wytrzymałości, funkcjonowania i skupienia”.

„Katiusze” Żelaznej Dywizji

Na razie feniksy będą wyposażane w głowice odłamkowo–burzące, ale armia rozważa udoskonalenie broni. Na liście ulepszeń jest m.in. wprowadzenie zapalników zbliżeniowych, czy systemów  korygowania loty pocisków. Mowa także o głowicach kumulacyjno-odłamkowych o zdolnościach przeciwpancernych. Kilkudziesięciokilogramowy i blisko trzymetrowy Feniks mógłby też służyć do miotania ładunków przeznaczonych do minowania narzutowego.

Fot./materiały prasowe

– Technika rakietowa jest jednym z segmentów, które są bardzo ważne dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Chcemy rozwijać te kompetencje, alokując znaczącą część projektów właśnie w Mesko. Jednym z naszych najważniejszych, strategicznych projektów rozwojowych jest inwestycja w zakłady w Skarżysku-Kamiennej i Pionkach w celu stworzenia centrum produkcji amunicji mało-, średnio- i wielkokalibrowej oraz prochów wielobazowych – zapowiedział w Skarżysku Witold Słowik, prezes PGZ.

Na początku tego roku, w odpowiedzi na interpelacje poselskie, MON zapowiadało, że uzbrojone w feniksy wyrzutnie rakietowych pocisków kal. 122,4 mm, wyposażane w unowocześnione systemy kierowania ogniem trafiłyby m.in. do nowoutworzonej 18. Dywizji Zmechanizowanej im. gen. Tadusza Buka czyli tzw Żelaznej Dywizji.

Źródło: radar.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA