fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

RADAR Modernizacja sił zbrojnych

Wirus nie zatrzymał budowy morskich śmigłowców

Merlin MK4. Fot./Leonardo
Merlin MK4. Fot./Leonardo
Kontrakt na dostawy ciężkich maszyn do zwalczania okrętów podwodnych i bojowego ratownictwa nie jest zagrożony. Mimo iż odpowiedzialne za dostawy do Polski śmigłowców AW101 zakłady Leonardo w Świdniku, a także brytyjska fabryka koncernu w Yeovil, zmagają się ze skutkami pandemii.

4 nowoczesne wiropłaty ZOP i CSAR przylecą do Polski, zgodnie z planem, w 2022 r.

Obydwie firmy, polska i brytyjska, jak zresztą całe światowe lotnictwo, borykają się z problemami wywołanymi pandemią koronawirusa. Konsekwencją spadku zamówień są przede wszystkim redukcje zatrudnienia. Z obydwu spółek musiało odejść w ostatnich miesiącach w sumie kilkuset pracowników. Nie będzie miało to jednak wpływu na realizację istotnego zamówienia polskiego MON – zapewnia Leonardo Poland.

Komponenty AW101 jadą do Yeovil

Znaczącą część komponentów do zakontraktowanych przez marynarkę śmigłowców już wysyłana jest do brytyjskiego helikopterowego centrum produkcyjnego Leonardo w Yeovil bezpośrednio z PZL Świdnik.

Podlubelska firma od lat stanowi centrum doskonałości konstrukcji lotniczych Leonardo i nic szczególnego w tym, że świdnickie zakłady od początku włączono w łańcuch produkcyjny maszyn  AW101. W PZL Świdnik wytwarzane są płyty sufitowe, panele podłogowe kabiny pilotów czy m.in. górne owiewki kadłuba. Świdnicki zakład informuje, że wyprodukowano już ponad 40 zestawów części  dla różnych odbiorców, nie tylko polskich ale też włoskich, norweskich czy japońskich.

Niedawno w PZL do produkcji wprowadzono także elementy obudowy urządzeń awionicznych. Pod Lublinempowstaje główny panel instrumentów, konsole boczne deski rozdzielczej i panele międzykonsolowe.

Kolejnym dużym komponentem AW101, który został wprowadzony do produkcji w Polsce jest tylna rampa śmigłowca, potrzebna do realizacji kontraktów  japońskiego i norweskiego  a także dla programu HH-101A Ceasar włoskich sił powietrznych.

W zeszłym roku wdrożono w PZL do produkcji największy komponent AW101 – tylną część kadłuba dla włoskiego programu Ceasar. Obecnie powstaje on z myślą również o polskim zamówieniu.

PZL-Świdnik, jako główny krajowy podmiot koordynujący śmigłowcowy program wsparcia Marynarki Wojennej RP, odgrywa znaczącą rolę w realizacji zamówień na maszyny AW101 dla polskiej floty. W produkcję helikoptera włączona jest zresztą cała sieć firm miedzynardodowego łańcucha dostaw i logistyka grupy Leonardo.

Włoskie śmigła na pierwszej linii

Flota użytkowanych obecnie na świecie blisko 200 śmigłowców AW101 dowiodła swej przydatności w najbardziej wymagających operacjach. Trzysilnikowy wiropłat bojowe szlify zdobywał na Bałkanach. Maszyna sprawdziła się w Iraku i Afganistanie. W Afryce tropiła porywaczy statków w ramach antypirackiej misji „Atalanta” u wybrzeży Somalii.

Wariant morski AW101 Merlin służy brytyjskiej Królewskiej Marynarce do zwalczania okrętów podwodnych. We włoskich siłach zbrojnych śmigłowiec wspiera wojska specjalne i ratownictwo. Japońskie formacje Samoobrony Morskiej używają AW101 głównie do transportu, lotniczej obrony przeciwminowej oraz wsparcia najtrudniejszych misji w Antarktyce.

Najnowsza wersja bazowa AW101, o maksymalnej masie startowej 15 600 kg, posiada trzy silniki General Electric CT7-8E. To zapewnia duży udźwig, imponujące osiągi i wysoki poziom bezpieczeństwa. Dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa daje załodze przekładnia główna o wysokiej  odporności balistycznej i zdolności do pracy po wycieku oleju przez 30 minut. Nowoczesna awionika tzw. „glass cockpit”, oparta na układzie pięciu dużych wyświetlaczy, zapewnia lepszą świadomość sytuacyjną i w mniejszym stopniu absorbuje uwagę pilotów.

Ratownik i tropiciel wrogich okrętów

Dzięki zasięgowi wynoszącemu 750 mil morskich (ponad 1300 km), przestronnej kabinie, dużej rezerwie mocy AW101 może w skrajnie trudnych warunkach poszukiwać i podejmować morskich rozbitków  czy odzyskiwać i ewakuować   pilotów utraconych na wrogim terenie w trakcie działań zbrojnych (CSAR).

Wariant morski AW101, z pełnym wyposażeniem  ( taki jak np. AW101 Merlin  Royal Navy )  może wykonywać różne zadania: od misji  zwalczanie okrętów podwodnych (ZOP), zwalczanie okrętów nawodnych (ZON), po lotnicze wczesne ostrzeganie (HEW), pozahoryzontalne kierowanie ogniem artyleryjskim i rakietowym czy  zwalczanie min.

Zwalczanie okrętów nawodnych umożliwiają m.in. potężny radar dozorujacy 360 st. i zdolność do przenoszenia uzbrojenia w postaci pocisków przeciwokrętowych dalekiego zasięgu. Konfiguracja do zwalczania okrętów podwodnych jest wyposażona w opuszczany sonar oraz pławy radiohydroakustyczne, a także zasobniki uzbrojenia z torpedami lub ładunkami głębinowymi. Dodatkowe systemy detekcji  przydają się też w misjach wykrywania, neutralizacji oraz usuwania min.

Dodatkowy as Royal Navy

Odkąd w brytyjskiej Royal Navy w 2012 roku wszedł do służby lżejszy tropiciel morskich zagrożeń AW159 Wildcat, razem z AW101 Merlin stanowią wyjatkowo skuteczny bojowy tandem.

Dwusilnikowy, wielozadaniowy AW159 jest w stanie samodzielnie wykrywać, identyfikować i atakować cele na lądzie i morzu, w tym zwalczać okręty podwodne. Umożliwiają  to najnowsze detektory w tym radar skanujący elektronicznie Leonardo Seaspray (E-skan) i zintegrowany pakiet defensywnego wsparcia elektronicznego (DAS).

W tym roku Wildcat wypróbował już na morskim poligonie najnowsze systemy uzbrojenia –  nowsza wersja wariantu AW159 ZOP przewiduje bowiem integrację maszyny z rakietami przeciwokrętowymi MBDA SeaVenom oraz lekkimi pociskami wielozadaniowymi Thales Martlet.

Źródło: radar.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA