fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Waszczykowski: Być to za mało. Trzeba działać

PAP, Paweł Supernak
Naszą politykę zagraniczną prowadzimy wedle maksymy „Po pierwsze, polskie interesy". Ceną za realizację tej nowej wizji są faule ze strony silnych graczy oraz dopingowanie przeciwnej drużyny przez część naszych polityków – pisze minister spraw zagranicznych.

W Polsce przeważało do tej pory myślenie, że inne państwa mogą zabierać głos w swojej sprawie, a my powinniśmy milczeć i popierać stanowisko większych i silniejszych od nas krajów. Jakbyśmy byli jakimś mniej wartościowym państwem. Tymczasem obrona własnych interesów odbywa się w atmosferze presji użytej po to, by skłonić rywala do wycofania się. Liczy się dialog równorzędnych stron, a nie klepanie po plecach. Wiedzą to wszystkie kraje, które jasno określiły swoje interesy i ich bronią.

Chwalona przez część komentatorów i elit polska polityka zagraniczna ostatnich lat nie chciała podejmować walki. W efekcie stawała się coraz słabsza. Jej słabość najdotkliwiej ujawniła się w czasie warszawskiego szczytu Partnerstwa Wschodniego w 2011 r., gdy wszystkie kraje odmówiły podpisania przygotowanej przez Polskę rezolucji.

Owszem, za taką politykę otrzymywaliśmy od czasu do czasu brawa. Pytanie jednak – kto klaskał i z jakiego powodu? Niby zasiadaliśmy w salonie, ale nic z tego nie wynikało. Potęgi europejskie lekceważyły nas, bo i tak miały nasz głos, mniejsze państwa spotykały się z brakiem lojalności i lekceważeniem z naszej strony. Zadziwiające, że taką politykę ktoś dzisiaj bezrefleksyjnie gloryfikuje.

Świat się zmienia

Nowa wizja polityki zagranicznej odnosi się do realnej sytuacji w Europie i świecie. Musi monitorować wydarzenia, które rozgrywają się w dowolnej części globu, analizować towarzyszące im zmiany. Zwiększyło się zagrożenie na wschodniej flance NATO, na Bliskim, a obecnie także na Dalekim Wschodzie. Wzrosła liczba ataków terrorystycznych, także w związku z migracjami ludności. Wielka Brytania postanowiła opuścić Unię Europejską. Przyczyny brexitu nie powstrzymały tendencji do podejmowania jednostronnych decyzji w UE przez kraje jej tzw. rdzenia. Nasiliła się walka potęg w obronie własnych interesów gospodarczych kosztem mniejszych państw.

Nowa wizja polityki zagranicznej odpowiada na wyzwania, przed jakimi stanęła Polska na forum Europy i świata. Wyznacza ona cztery cele, które służą realizacji polskich interesów w bliskiej i dalszej perspektywie.

Pierwszy cel to przebudowywanie i tworzenie nowych formatów współpracy, by wspierać nasze indywidualne oraz regionalne aspiracje w UE. By Wschód Unii, o którym mówił również niedawno Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, był równie silny jak Zachód. Drugim celem są działania na rzecz bezpieczeństwa Polski i regionu. Zwiększenie obecności i zaangażowania dla ochrony naszych granic przez NATO oraz USA. Trzeci to realizowanie interesów Polski w Europie i świecie. Aktywność podejmowana w relacjach bilateralnych oraz w ramach instytucji wprowadzających w życie bliskie nam zamierzenia, a także troska o Polaków i Polonię na świecie. Czwartym celem jest budowanie siły gospodarczej Polski. Promocja naszego biznesu, ale także obrona polskich interesów gospodarczych i pomoc rodzimym firmom w ekspansji na rynki zagraniczne.

Trzy potrzeby

W nowej wizji znalazło się wzmocnienie Grupy Wyszehradzkiej i rozwijanie jej w ramach formatu V4 plus, czyli spotkań w poszerzonym gronie. Ożywienie tzw. bukareszteńskiej „9" (Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Węgry i Polska) oraz utworzenie inicjatywy Trójmorza. Polska stara się zaktywizować współpracę z państwami nordyckimi i bałtyckimi, zarówno na poziomie politycznym, jak i w sprawach bezpieczeństwa.

Odpowiada to na trzy potrzeby polskiej polityki europejskiej i bezpieczeństwa – uzyskanie realnego wpływu na reformy w UE po brexicie, wzmocnienie naszego głosu przy próbach podejmowania decyzji dla nas niekorzystnych oraz wprowadzenie do agendy UE oczekiwań środkowej i wschodniej części Europy.

Naszym celem jest rozwijanie współpracy regionalnej i tworzenie sojuszy „problemowych", których zadaniem jest dopełnianie dialogu ze „starymi" członkami Unii. Wzorem są dla nas podobne działania państw Unii, np. współdziałanie Berlina i Paryża, format „wersalski" czy kooperacja państw Południa. Nikt nie oskarża tych aktywności o rozbijanie Unii. Współpraca naszego regionu także nie zagraża europejskiej jedności.

Kraje w naszej części Europy wiele łączy i są ważne sprawy, o których na forum Unii powinniśmy mówić jednym głosem. Ale zasad współpracy także trzeba się uczyć. Nielojalność wobec regionalnych partnerów rządu PO–PSL, m.in. w sprawie relokacji uchodźców, pomijanie i lekceważenie mniejszych państw tej części Europy sprawiły, że współpraca regionalna poprzedniego rządu nie przynosiła efektów.

Trzeba mieć świadomość różnic między krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Wynikają one z wielu czynników, np. położenia danego państwa, jego doświadczeń historycznych czy sytuacji społeczno-gospodarczej. Traktowanie ich jako przeszkody uniemożliwiającej wspólne działania jest jednak nieporozumieniem. Czy tak dobra współpraca Berlina i Paryża oznacza, że nie ma różnic pomiędzy celami politycznymi czy gospodarczymi Niemiec i Francji? Oczywiście, że nie.

Efekty współpracy regionalnej już są widoczne, a z pewnością w przyszłym roku będzie ich więcej. Grupa Wyszehradzka wprowadziła korzystne dla regionu zapisy do deklaracji rzymskiej odnoszącej się do wizji Europy przyszłości. Solidarnie bronimy się przed bezprawnym narzucaniem kwot przyjmowania uchodźców. Współpraca w ramach V4 nie zawsze da optymalne efekty. Jednak nawet częściowe przeforsowanie wspólnych rozwiązań jest sukcesem.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Zapewnienie Polsce bezpieczeństwa jest realną potrzebą, a nie standardowym działaniem. Na naszej wschodniej granicy już dawno nie było tak niespokojnie. Obserwujemy aktywność militarną Rosji, m.in. na Ukrainie. Zdarzają się incydenty lotnicze i morskie z udziałem rosyjskich sił zbrojnych, ataki w cyberprzestrzeni oraz prowokacje w relacjach polsko-ukraińskich i polsko-litewskich, nasila się inwazja informacyjna. Wreszcie, Polska musi też chronić swoich obywateli przed zagrożeniem terroryzmu i wzrostem przestępczości, które rozlały się w krajach Europy Zachodniej.

To wszystko wymusza na nas prowadzenie stałych działań, które Polsce i jej obywatelom to bezpieczeństwo zapewnią teraz i na najbliższe lata.

W przypadku tych zagrożeń poprzedni rząd ma na koncie wiele zaniedbań. Przede wszystkim bierność w dialogu z NATO. Myślenie w kategoriach „wystarczy być w NATO" i „bezpieczeństwo mamy zagwarantowane" uczyniło Polskę słabą i podatną na negatywne skutki powstających kryzysów. Do tego dodać należy nieudolne zabiegi dyplomatyczne w kwestii konfliktu na Ukrainie, czego symbolem było pominięcie Polski w rozmowach o uregulowaniu konfliktu w ukraińskim Donbasie. Błędem była także zgoda poprzedniego rządu na przymusową relokację migrantów.

Jednym z elementów nowej wizji naszej polityki zagranicznej jest dążenie do realnej obecności sojuszu północnoatlantyckiego w Polsce i regionie, wyrównującej nasz status do poziomu „starych" państw członkowskich. Efektem tych działań jest stacjonowanie kilku tysięcy żołnierzy NATO i USA w Polsce, wzrost bezpieczeństwa przez obecność w naszym kraju Brytyjczyków i Rumunów, ale także naszych żołnierzy na Łotwie i w Rumunii. Czynimy też wysiłki na rzecz konsolidacji statusu wschodniej flanki NATO w ramach bukareszteńskiej „9" i w trójkącie Polska-Rumunia-Turcja. Polska rozwija także sojusz z Wielką Brytanią, państwami bałtyckimi i nordyckimi. W grudniu podpiszemy polsko-brytyjski traktat dotyczący współpracy, także na czas po brexicie.

Duże nadzieje wiążemy ze współpracą państw Trójmorza. Nasza kooperacja może doprowadzić do utworzenia nowej kotwicy USA w Europie, która objęłaby północną i wschodnią flankę NATO i UE, pozostając też otwartą na Ukrainę. Jednocześnie nie zapominamy o wspólnej polityce bezpieczeństwa i obrony UE, aktywnie uczestnicząc w jej kształtowaniu z korzyścią dla Polski i regionu.

Realizowana wizja zakłada utrzymanie zaangażowania w działania koalicji antyterrorystycznej. W sprawie imigrantów kluczowa jest ścisła współpraca Polski z Grupą Wyszehradzką i państwami regionu. Wnieśliśmy ważny wkład w wypracowanie unijnej polityki migracyjnej i decyzje nieformalnego szczytu Unii w Bratysławie. Wspólnie mówimy, że przyjęte wcześniej rozwiązania w kwestii migracji były błędem. Dziś coraz częściej słyszymy, że wiele państw Unii Europejskiej pozytywnie odnosi się do stanowiska dotyczącego polityki migracyjnej V4. To znak, że mieliśmy rację. Zauważono rozwiązanie, które proponujemy w zamian – pomoc na miejscu, u źródła problemu. Nasze wsparcie, ok. 60 mln euro, ma pomóc najbardziej potrzebującym, którzy – w zdecydowanej większości – chcą wrócić do swych miejsc zamieszkania, gdy minie już zagrożenie.

Otwartość i stanowczość

Wizja, którą wprowadzamy w życie, stawia na aktywną współpracę z najważniejszymi graczami, ochronę stabilności i pokoju na świecie, stabilizację naszego sąsiedztwa przede wszystkim na Wschodzie, ale także tam, skąd zagrożenie może promieniować w naszym kierunku.

W tym kontekście ważne jest rozwijanie, już teraz bardzo dobrych, relacji z USA. Wizyta prezydenta Trumpa w Warszawie była ważnym elementem tego procesu. Z Niemcami utrzymujemy aktywne kontakty na wielu poziomach. Pomimo różnic zdań i celów chcemy podtrzymywać nieprzerwany dialog. Elementem obecnej wizji jest również wzmocniona współpraca z Wielką Brytanią. Dotyczy ona nie tylko spraw bezpieczeństwa, ale również obrony interesów ponad miliona Polaków na Wyspach. W tym miejscu trzeba dodać, że relacje z Polonią i szerzej z Polakami na świecie są ważnym aspektem naszej polityki. Co do pozostałych państw Europy, to poszukujemy łączących nas tematów i wspólnie je podejmujemy, jak na przykład ostatnio z Włochami.

Relacje z Rosją są trudne, ale nie z winy naszej dyplomacji. Na pewno nie zrezygnujemy z zabiegów o powrót wraku prezydenckiego samolotu do Polski. Jest to dla wielu Polaków fundamentalna sprawa. Jednak obecny rząd nie jest z pewnością antyrosyjski, co próbuje nam się w sposób nieuprawniony i wbrew faktom zarzucać.

Polska bardzo aktywnie stara się włączać Kijów w nasze inicjatywy dotyczące bezpieczeństwa. Wypracowujemy koncepcje, które mogłyby wnieść nową jakość w rozwiązywanie konfliktu ukraińskiego. Nie tylko my, ale wiele państw wskazuje, że formaty miński i normandzki potrzebują rewizji. Angażujemy się w utrzymywanie dialogu z Białorusią. Wykorzystujemy potencjał stosunków z krajami położonymi dalej na Wschód, państwami Kaukazu Południowego i Azji Centralnej.

W obecnej wizji chodzi także o to, by w kluczowych organizacjach międzynarodowych mających wpływ na zachowanie porządku międzynarodowego głos Polski był słyszalny. Mowa tu przede wszystkim o ONZ. Przykładowo – zwracamy uwagę na potrzebę ochrony praw mniejszości religijnych, w tym chrześcijan. W OBWE inspirujemy sojuszników do aktywności na rzecz zwiększenia transparencji wojskowej ze strony Rosji.

Dyplomacja ekonomiczna

Wspieranie rodzimych firm w konkurencji na rynkach światowych jest dla wszystkich krajów oczywiste. Dyplomacja ekonomiczna to jeden z kluczowych instrumentów USA do budowy pozycji światowego mocarstwa. Francuskie MSZ powołało w swoich placówkach dyplomatycznych rady gospodarcze, które wspierają ambasadorów w promocji gospodarczej kraju. W machinie niemieckiej dyplomacji Ministerstwo Współpracy Zagranicznej zajmuje równorzędne miejsce z ministerstwami Spraw Zagranicznych i Obrony Narodowej.

Natomiast polska dyplomacja w minionych latach często poddawała ważne dla nas kwestie ekonomiczne walkowerem.

Zgodnie z nową wizją MSZ jednoznacznie stawia na wspieranie ekspansji zagranicznej polskich firm. Mają one prawo od nas tego oczekiwać. Zarówno w postaci dyplomacji ekonomicznej, jak i instrumentów zmniejszających ryzyko finansowe. Zadania dla dyplomacji w tej dziedzinie zdefiniowaliśmy razem z Ministerstwem Rozwoju. Rozbudowujemy sieć naszych placówek dyplomatycznych na świecie. Nieskuteczne wydziały handlu i inwestycji przy ambasadach, działające w oderwaniu od rzeczywistych potrzeb biznesu, są zastępowane przez oddziały Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji. Od ich pracowników wspólnie oczekujemy konkretnych rezultatów.

Zaczęliśmy bronić naszych interesów gospodarczych na forum UE. Wspieramy polskie startupy w nawiązywaniu kontaktów na rynkach zagranicznych. Angażujemy się we wsparcie działalności międzynarodowej samorządów gospodarczych. Swoją rolę powinni mieć w niej także nasi dyplomaci jako ambasadorowie polskich produktów ze wszystkich branż, od porcelany przez technologie żywności po ciągniki rolnicze.

Realna strategia

Taka jest obecna wizja polskiej polityki zagranicznej. Wydaje się, że po raz pierwszy w sposób całościowy znalazło się w niej uznanie aspiracji i potrzeb polskich obywateli w wymiarze zagranicznym. Zdefiniowanie jej w słowach „po pierwsze, polskie interesy" odzwierciedla ten kontekst społeczny.

Nie chodzi o to, by udowadniać, że wszystko, co prezentowana tu strategia wniosła do polityki zagranicznej, jest nowością. Polityka zagraniczna zawsze opiera się na zasadzie pewnej kontynuacji. Jednak określenie celów, uporządkowanie i upodmiotowienie jej – z pewnością tak. Na temat tej wizji warto dyskutować ze wszystkimi, którzy chcą podjąć debatę merytoryczną, a nie traktują polskiej polityki zagranicznej jako narzędzia walki wewnętrznej. Bo dla części oponentów pierwsza w regionie wizyta prezydenta Donalda Trumpa, organizowana przez tego prezydenta i MSZ, będzie pewnie mało znaczącym incydentem. Natomiast odmówienie rządowi PO–PSL miejsca stałego obserwatora na szczytach Eurogrupy, pomimo zadeklarowania ponad 6 mld euro na fundusz stabilizacyjny, niewątpliwym sukcesem.

Można się było spodziewać, że stworzenie nowej wizji polityki zagranicznej i jej realizacja zamiast merytorycznej oceny wywoła protesty. Że napotka zachowania nie fair i brutalne faule. Ale trzeba było się zdecydować na ten krok. Na tym polega polityka realna, a nie malowana.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA