Tokarski: Manifest sceptycznego liberała

Shutterstock
Żyjemy w rzeczywistości, która nie jest z gumy. Nie można zrobić z nią wszystkiego. Istnieją pewne mechanizmy ekonomiczne, zjawiska cywilizacyjne i fakty polityczne, na które nie mamy zbyt wielkiego wpływu. Brak pokory wobec złożoności rzeczy jest główną przyczyną kryzysu liberalizmu, który dziś obserwujemy.

Na łamach „Plusa Minusa" (wydanie z 27 stycznia 2018 r.) prof. Andrzej Szahaj ogłosił samobójstwo liberalizmu. Niesłusznie i przedwcześnie. Niesłusznie, bo krytykując postawę niektórych liberałów, skupił się na jednym tylko, najszerzej omówionym i bliskim banału aspekcie kryzysu myśli liberalnej. Przedwcześnie, bo (parafrazując Marka Twaina) za takie właśnie należy uznać doniesienia o zgonie liberalizmu. Wyczerpaniu uległy tylko niektóre z obecnych w nim nurtów. Które? Przyjrzyjmy się temu nieco dokładniej.

Jak to często w historii bywa, ziarno kryzysu zostało zasiane w chwili triumfu: w roku 1989. Koniec zimnej wojny wielu postępowych liberałów przywitało jako spełnienie dziejów – ostatni gest historii, którym naraz wieńczyła i unieważniała samą siebie. W perspektywie gospodarczej wolny rynek wygrał wszak z centralnym planowaniem. W kulturze indywidualizm zwyciężył kolektywizm. W polityce demokracja liberalna pokonała komunizm – ostatnią (jak chciano w...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL