fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Frances G. Burwell: Siła Polski w sile Unii

materiały prasowe
Bycie dobrym partnerem transatlantyckim wymaga tego, żeby mieć mocną pozycję w UE – pisze wiceprzewodnicząca instytutu Atlantic Council.

Od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej w 2004 r. Polska stała się jej bardzo wpływowym członkiem. Pokonała wspaniałą drogę. Nowy polski rząd zamierza ustalić własny kurs relacji z UE. Robiąc to, powinien dostrzec, że rosnące zaangażowanie i wpływy Polski w kręgach europejskich sprawiły, że kraj stał się także bardziej cennym partnerem dla Stanów Zjednoczonych.

Polska od lat jest kluczowym partnerem USA w zakresie bezpieczeństwa, co jasno potwierdzi organizowany tego lata w Warszawie szczyt NATO. Jednak partnerstwo USA i Europy jest dużo szersze, obejmuje zagadnienia od Iranu i Syrii po ochronę danych i handel. UE to kluczowa instytucja w tym partnerstwie. USA nie zasiadają do tego stołu (inaczej niż w NATO), więc chcąc upewnić się, że ich głos zostanie wysłuchany, muszą współpracować z kluczowymi państwami członkowskimi, a także instytucjami europejskimi.

Wschodzący lider

W rezultacie aktywne zaangażowanie Polski w sprawy UE oznaczać będzie także jej silniejsze więzy z Waszyngtonem. Lekcją dla Polski powinien być przykład Wielkiej Brytanii: oddalenie się Londynu od UE wywołało konsternację w Waszyngtonie i z pewnością nie wpływa na pogłębienie relacji na linii USA–Wielka Brytania.

Polska dołączyła do UE, by zwiększyć swoje bezpieczeństwo oraz by stać się lepiej prosperującym krajem, i dużo zyskała na tym członkostwie. Także członkostwo w NATO stanowiło kluczowy element transformacji Polski po zimnej wojnie. Jednak Unia Europejska to dużo bardziej złożona organizacja, która doprowadziła do fundamentalnych zmian w Polsce.

Młodzi Polacy wykorzystują program Erasmus, by studiować w całej Europie, a polskich pracowników można spotkać na całym kontynencie, na czym zyskują zarówno oni, jak i Polska, a także cała europejska gospodarka. Bariery handlowe między Polską a resztą Europy zostały zniesione, Polska zaś stała się atrakcyjnym rynkiem inwestycji dla europejskich i światowych firm, takich jak P&G, Bosch, Orange, Google czy 3M, które zatrudniają wykwalifikowaną polską kadrę. Perspektywa budżetowa UE na lata 2014–2020 przewiduje przekazanie Polsce funduszy europejskich w łącznej sumie 106 mld euro (ok. 15 mld euro rocznie) na budowę nowych dróg, lotnisk, stacji kolejowych, wsparcie rolników, projekty środowiskowe itp. UE jest także kluczowym elementem zagranicznej polityki Polski, stanowiąc platformę do nakładania sankcji na Rosję w następstwie jej działań na Ukrainie i dążąc do zbudowania unii energetycznej, która zwiększy bezpieczeństwo całego regionu. Sama Polska nie byłaby w stanie osiągnąć tych celów.

Jak każdy rząd państwa członkowskiego nowi przywódcy Polski także od czasu do czasu doświadczą różnicy zdań w stosunkach z Brukselą i innymi członkami wspólnoty. Rządy mają prawo kwestionować politykę unijną czy domagać się reform. Mają także prawo zmieniać swoją politykę, a nawet struktury, o ile pozostają w granicach już przyjętego prawa i uznają podstawowe wartości, które przynosiły w ostatnich 60 latach korzyści tak Europie, jak i transatlantyckiemu partnerstwu.

Jednakże wszelkie różnice i debaty nie powinny prowadzić rządu PiS do zmniejszenia zaangażowania w sprawy europejskie ani do przekonania, że Polska będzie silniejsza dzięki podejściu transatlantyckiemu kosztem Europy. Polacy, w odróżnieniu od Brytyjczyków, nie znajdują się w środku debaty na temat opuszczenia UE. Kwestie bezpieczeństwa Polski czynią ten pomysł zupełnie nieatrakcyjnym. Jednak Polska nie powinna rezygnować ze swojej obecnej pozycji wschodzącego lidera UE, który skutecznie tworzy koalicje i sprawia, że inni dostrzegają jego punkt widzenia.

Nowy rząd powinien zdwoić nacisk ma zrozumienie UE, jej ambicji, procesów i ludzi. Niektórzy członkowie nowego polskiego rządu byli posłami do Parlamentu Europejskiego i dobrze znają Brukselę, inni mają mniejsze doświadczenie i muszą się wiele nauczyć. UE to nie tylko organizacja handlowa, jak zdaje się myśleć wielu członków brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Jej celem jest łączenie europejskich krajów, tak by konflikt i wystąpienie ze struktur UE były nie do pomyślenia. To cel, który powinien przemawiać do każdego Polaka. Unia dąży do tego poprzez tworzenie politycznych powiązań między licznymi zagadnieniami – od mobilności i edukacji przez ramy regulacyjne po politykę zagraniczną. Liderzy unijni nie są zwykłymi biurokratami – to osoby równie wpływowe jak ministrowie dużych państw UE, a może nawet bardziej. A skomplikowane procesy unijne opierają się na założeniu, że w tych kwestiach członkowie wspólnoty będą chcieli negocjować i dzielić się obciążeniami.

Cele rządu PiS

Polski rząd także powinien aktywnie angażować się w te procesy i instytucje unijne. Komisja Europejska pod przewodnictwem Jeana-Claude'a Junckera ma niezwykle pozytywny wpływ na wiele krajów Europy Środkowej. Polska powinna wykorzystać ten sukces. Pozytywnym krokiem było niedawne spotkanie prezydenta Dudy z przewodniczącym Tuskiem. Brytyjczycy stanowią nieszczęśliwy przykład, ponieważ ograniczyli swoje zaangażowanie w Brukseli do negocjacji warunków pozostania w strukturach Unii, więc są postrzegani jako nieobecni w rozmowach na temat kluczowych spraw, takich jak kwestia Ukrainy, migracji, prywatności itd. Polska powinna w dalszym ciągu rozwijać swoje zaangażowanie w UE, dzięki czemu może tylko wzmocnić swoje wpływy.

Opracowując podejście do UE, rząd PiS powinien określić swoje cele w Europie i zadać sobie pytanie, jakie podejście będzie najbardziej skuteczne. Czy lepsze będzie zmniejszenie zaangażowania, za czym pójdzie zmniejszenie wpływów, czy też lepiej będzie zaangażować się w pełni? Jakiekolwiek pogorszenie skuteczności działań Polski w Europie będzie miało swoje konsekwencje w związkach ze Stanami Zjednoczonymi.

Widać to już jasno na przykładzie relacji Wielkiej Brytanii i USA. Liderzy amerykańskiej polityki zagranicznej dziwią się brytyjskiemu podejściu i wciąż ostrzegają, że Wielka Brytania poza UE jest mniej interesująca dla Waszyngtonu. Chcemy mieć „silną Wielką Brytanię w silnej UE". Dla USA najsilniejszym partnerem jest zjednoczona Europa – taka, która potrafi dojść do porozumienia w licznych kwestiach polityki zagranicznej. Z tego powodu państwa członkowskie, które pomagają osiągnąć to porozumienie, są przez Waszyngton wysoko cenione.

Przesunięcie się Polski do środka władzy UE zostało pozytywnie przyjęte przez USA i sprawiło, że Polska stała się ważniejszym partnerem. Bycie dobrym partnerem transatlantyckim i silnym europejskim nie jest sprzeczne – wręcz przeciwnie. To właśnie umiejętność Polski, by działać skutecznie w Europie, budować koalicje i wpływać na partnerów sprawi, że Polska stanie się ważniejszym partnerem za Atlantykiem. Czego chcą Stany Zjednoczone? Silnej Polski w silnej Unii Europejskiej.

Autorka jest wiceprzewodniczącą instytutu Atlantic Council, organizatorką Wroclaw Global Forum

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA