fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Zielone pieniądze po szczycie ONZ w Katowicach

123RF
Samorządowcy powinni postrzegać zielone obligacje jako metodę finansowania na dużą skalę inwestycji w przystosowanie się do zmiany klimatu i polepszenia jakości życia mieszkańców - przekonuje dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Najdłuższy szczyt klimatyczny ONZ w historii dobiegł końca i pod wieloma względami to wydarzenie okazało się sukcesem. Kiedy pięć lat temu COP19 odbywał się w Warszawie, zainteresowanie mediów i opinii publicznej było znikome. Dziś zmiany klimatu, smog i węgiel stały się na dwa tygodnie najważniejszymi tematami lokalnych i krajowych gazet. W Katowicach, stolicy górnictwa, ludzie rozmawiali o klimacie na ulicy. Podnoszenie świadomości odniosło wielki sukces. Miejmy tylko nadzieję, że debata będzie się toczyć i skłoni ludzi do działania. To, co jednak nie wybrzmiewa w dyskusjach związanych ze szczytem, to jak zdobyć finansowanie na projekty prośrodowiskowe.

Ekoobligacje

W 2016 r. zielone obligacje zostały prawdziwym hitem inwestycyjnym. Polska wyemitowała green bonds o nominale 1 mld euro. Co ciekawe, inwestorzy chcieli kupić papiery aż za 3,25 mld euro, czyli za sumę ponadtrzykrotnie większą. Polska dołączyła do ekskluzywnego klubu krajów, które korzystają z nowoczesnych instrumentów finansowych na rzecz transformacji energetycznej. W kolejnym roku 2017 Polska wyemitowała 750 mln euro.

Polska była pierwszym krajem, który wyemitował zielone obligacje. Po niej zrobiły to Francja, Fidżi, Nigeria, Belgia i Litwa. Emisję planuje także Indonezja i Hongkong.

Do czego służą te instrumenty finansowe? Część pozyskanej gotówki z green bonds będzie przeznaczona na ulgi podatkowe i dotacje dla firm wytwarzających zieloną energię, a także dla prosumentów oddających do systemu część energii. Emisja zielonych obligacji prowadzi także do dalszej dywersyfikacji bazy inwestorów polskiego długu, ponieważ prawie dwie trzecie kupili inwestorzy zagraniczni wyspecjalizowani w finansowaniu działań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Skąd ten pomysł? Zielone obligacje zaczęły w większym stopniu pojawiać się na rynkach kapitałowych w 2013 r. Wyróżniają się one jasno sprecyzowanym celem, na który mają być przeznaczone pieniądze pozyskane z emisji. Papiery te – jak sama nazwa wskazuje – służą bowiem finansowaniu lub refinansowaniu projektów związanych z szeroko pojętą ochroną środowiska naturalnego (np. z energią odnawialną, efektywnością energetyczną, gospodarką wodną i ściekową czy też zarządzaniem odpadami).

Emisja zielonych obligacji stanowi silny sygnał zaangażowania rządu w politykę klimatyczną i politykę ochrony środowiska. W szczególności pokazuje to, w jaki sposób zamierza pozyskać kapitał na realizację zobowiązań wynikających z porozumień paryskich. A celem jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla, do tego stopnia, by nie dopuścić do wzrostu temperatury globu o więcej niż 2 st. C.

Szansa dla samorządów

Francuska emisja zielonych obligacji była powiązana z wejściem w życie ustawy o transformacji energetycznej i ekologicznym wzroście, która wprowadziła wymóg ujawniania przez inwestorów kryteriów związanych ze zrównoważonym rozwojem w swojej polityce inwestycyjnej.

Emisje green bonds przeprowadzać mogą nie tylko państwa (papiery rządowe), ale też firmy (np. firmy z sektora energii czy użyteczności publicznej) czy samorządy.

I właśnie ten ostatni element wydaje się najciekawszy w całym temacie finansowania zmian w termoizolacji budynków, wymiany pieców itp. Wiele samorządów uzależnionych szczególnie od wrażliwego na zmiany klimatyczne rolnictwa może ponosić koszty z tym związane. Kraje wschodzące widzą w zielonych obligacjach szansę na pozyskanie gotówki, która pozwoli zmniejszyć emisję szkodliwych substancji do powietrza, ale także zmniejszy zapotrzebowanie na energię. Małe samorządy mają często problem z płynnością na inwestycje. Liczą w tych wypadkach na dotacje publiczne i programy pochodzące z rządu centralnego.

Grajmy w zielone

Samorządowcy powinni postrzegać zielone obligacje jako atrakcyjną metodę finansowania na dużą skalę inwestycji w przystosowanie się do zmiany klimatu i polepszenia jakości życia swoich mieszkańców.

Im więcej samorządów wejdzie w ten biznes, tym tańsze i bardziej popularne będą usługi zmniejszające emisje, apotencjalnie też jakość powietrza w wielu polskich miastach miałaby szansę się poprawić. Wielu inwestorów zagranicznych, dla których ważne są oenzetowskie cele zrównoważonego rozwoju, zainwestowałoby w obligacje, które pozwolą zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza w miastach, które są liderami niechlubnych rankingów. Pod tym względem niestety konkurujemy nadal z krajami rozwijającymi się, ale dzięki temu możemy też otrzymać więcej pieniędzy i przychylność na tego typu inwestycje na poziomie lokalnym. Warto by samorządy dostrzegły szansę, jaką dają zielone obligacje i „moda na zielone”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA