fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Atak nożownika w Londynie. Stolica Wielkiej Brytanii w szoku

Po zamachach we Francji, Belgii i Niemczech brytyjska policja jest przygotowana na wszystko
AFP, Justin Tallis
Szaleniec zaatakował w chwili, gdy stolica Wielkiej Brytanii czeka na zamach terrorystyczny.

Zamachowcem okazał się 19-letni Norweg o korzeniach somalijskich mieszkający w Wielkiej Brytanii od 14 lat.

Na miejsce ataku wybrał Russell Square w centrum Londynu, niedaleko British Museum. Roi się tam od zagranicznych turystów, o czym świadczy chociażby pochodzenie ofiar. Była 22.30 w środowy wieczór, gdy uzbrojony w nóż rzucił się na ofiary. Od ran zmarła na miejscu ponad 60-letnia Amerykanka, a ranni zostali obywatele USA, Izraela, Australii i Wielkiej Brytanii. W sumie do szpitala trafiło pięć osób.

– Przyczyna ataku związana jest ze stanem zdrowia psychicznego sprawcy – oświadczył na konferencji prasowej Mark Rowley z wydziału operacji specjalnych londyńskiej policji. Jego zdaniem ofiary sprawcy były całkowicie przypadkowe, a atak miał spontaniczny charakter. Nieco wcześniej londyńska policja nie wykluczała aktu terrorystycznego. – Nie mogliśmy traktować sprawy inaczej po serii zamachów w Europie – wyjaśnił Rowley.

Nie dalej jak w niedzielę sir Bernard Hogan-Howe, szef londyńskiej policji, nie krył, że zamach terrorystyczny jest „bardzo prawdopodobny". W kręgach zarówno policji, jak i ekspertów zajmujących się terroryzmem panowało przekonanie, że zamach jest jedynie kwestią czasu. – Pragnąłbym wszystkich uspokoić, ale obawiam się, że nie mogę tego uczynić – mówił Bernard Hogan-Howe. Po ataku na Russell Square nic się nie zmieniło.

Londyn nadal czeka na zamach terrorystyczny. Policja jest w stanie gotowości, a władze wzywają mieszkańców do zachowania czujności i meldowania o podejrzanych zdarzeniach. W ostatnim czasie policja odebrała już 3,5 tys. telefonów. Co miesiąc bada około 70 nowych przypadków radykalizacji obywateli Wielkiej Brytanii, którzy byliby w stanie dokonać ataku terrorystycznego.

Dzięki czujności policji, która pojawiła się po kilku minutach na Russell Square, udało się uniknąć dalszych ofiar. Sprawca został obezwładniony i przewieziony do szpitala. Następnie został aresztowany. Wiadomo jedynie, że przybył do Wielkiej Brytanii z Norwegii w 2002 roku. Miał wtedy pięć lat. – To atak człowieka chorego psychicznie i dobrze, że policja nie ujawnia szczegółów dotyczących jego osoby. Najważniejsze, że nie był to akt terroryzmu – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Tahir Abbas, ekspert londyńskiego think tanku RUSI.

Krwawe wydarzenia na Russell Square rozegrały się niedaleko miejsc, gdzie w lipcu 2005 roku Al-Kaida dokonała zamachów bombowych w metrze oraz na autobus miejski. Zginęły w nich 52 osoby. Kilku samobójców wysadziło się wtedy w metrze. Jeden z nich dokonał zamachu na linii Piccadilly pomiędzy stacją King's Cross i Russell Square. Miał tyle lat co sprawca ataku na turystów w środowy wieczór.

Od tego czasu Wielka Brytania, a przede wszystkim Londyn, jest postrzegany jako miejsce wielkiego ryzyka zagrożeniem terrorystycznym. Jedną z przyczyn jest brytyjskie zaangażowanie w walce z tzw. Państwem Islamskim. Z drugiej strony w szeregach dżihadystów walczy co najmniej 500 obywateli brytyjskich.

Szczególną sławę zdobyła czwórka z nich nazwana na wyspach The Beatles. Stanowić mieli specjalną komórkę zajmującą się porywaniem cudzoziemców i wykonywaniem wyroków śmierci poprzez publiczne odcięcie głowy. Z wyjątkowego okrucieństwa zasłynął Dżihadi Johna, czyli 27-letni Mohammed Emwazi, Brytyjczyk urodzony w Kuwejcie. To on zabił m.in. amerykańskich dziennikarzy Stevena Sotloffa i Jamesa Foleya, Brytyjczyków Davida Hainesa i Alana Henninga i Japończyka Kenji Goto. W listopadzie ubiegłego roku zginął w wyniku specjalnej operacji powietrznej USA.

Radykalizacja niektórych środowisk muzułmańskich w Wielkiej Brytanii stała się szczególnie widoczna, gdy w 2013 roku dwóch islamistów zamordowało w biały dzień w pobliżu koszar brytyjskiego żołnierza. Spokojnie czekali na policję.

W Wielkiej Brytanii mieszka obecnie ok. 2,7 mln muzułmanów. W zdecydowanej większości ich rodziny wywodzą się z Pakistanu oraz  Bangladeszu. Radykalne prądy islamu docierają na wyspy stosunkowo wolno.

Jednak z wielu badań wynika, że brytyjscy muzułmanie mają znacznie bardziej negatywne zdanie o zachodniej cywilizacji niż ich współwyznawcy w krajach kontynentalnej Europy. Kontrastuje to jawnie z opinią Brytyjczyków nie muzułmanów o swych współobywatelach. Nawet po zamachach w 2005 roku będących dziełem mieszkających na Wyspach wyznawców islamu 63 proc. Brytyjczyków prezentowało pozytywną opinię o muzułmanach, zaledwie sześć punktów procentowych mniej niż przed zamachami. Z niedawnych badań Pew Institute wynika, że 28 proc. Brytyjczyków ma negatywną opinię o muzułmanach.

Dla porównania: we Francji i Niemczech po 29 proc. W Polsce 66 proc., a we Włoszech 69 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA