fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Bankowcy na usługach wietnamskiej mafii

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Pracownicy dwóch polskich banków pomagali azjatyckiej grupie prać miliony z wyłudzeń VAT. Mają zarzuty.

Mamy nową odsłonę sprawy wietnamskiej grupy przestępczej, która na wielką skalę wyłudzała VAT i wyprowadziła z Polski ok. 5 mld zł. Śledczy mają dowody, że w nadużyciach pomagali im bankowcy. Funkcjonariusze ABW zatrzymali cztery osoby z dwóch wiodących krajowych banków – ustaliła „Rzeczpospolita".

Czytaj więcej:

Długie ręce azjatyckiej mafii

– Pracownicy banków są podejrzani o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy – mówi nam Przemysław Baranowski z Prokuratury Regionalnej w Warszawie, która z białostocką delegaturą ABW rozpracowuje wietnamski gang.

Dzienne wpłaty 1 mln zł

Bankowcy – czterej mężczyźni (mający ok. 30 lat) – zostali zatrzymani we wtorek. Trzech pracowało w oddziałach jednego z banków, czwarty – w centrali drugiego.

– Z ustaleń śledztwa wynika, iż podejrzani pomagali osobom narodowości wietnamskiej w transferowaniu za granice Polski dużych sum pieniężnych pochodzących z wyłudzenia VAT – zaznacza prok. Baranowski.

Wietnamski gang sprzedawał odzież m.in. w centrum handlowym w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Nie płacił podatków, gotówkę wpłacał do polskich banków i następne przelewał na liczne konta bankowe na całym świecie.

Zatrzymani obsługiwali rachunki bankowe spółek wietnamskiej grupy i – według śledczych – znacznie wykraczali poza dopuszczalne relacje klient–pracownik.

Wietnamczycy wpłacali dziennie w gotówce kwoty rzędu nawet 1 mln zł. Tak duże wpłaty powinny być monitorowane przez system bankowy i zgłaszane do GIIF (generalnego inspektora informacji finansowej). Jednak zatrzymani dbali o to, by nie interesował się nimi nadzór wewnętrzny i aby powiadomienia nie wychodziły do GIIF.

– Wbrew obowiązkowi bankowcy nie informowali o podejrzanych transakcjach GIIF ani biura bezpieczeństwa banków, w których byli zatrudnieni – mówi prok. Baranowski. Za to też mają zarzut.

Co więcej, kiedy dowiadywali się, że GIIF interesuje się danym rachunkiem bankowym, to o możliwych kontrolach uprzedzali szefów wietnamskiej grupy. Mieli wynosić im też tajemnice bankowe, np. instruować, jak dokonywać przelewów, by nie wzbudzały podejrzeń – twierdzą śledczy.

Część spółek, dla których konta bankowe założył wietnamski gang, było fikcyjnych. Pracownicy banków byli wysyłani na kontrole, aby sprawdzić, czy podmiot, który dokonuje dużych przelewów, rzeczywiście istnieje, ma np. magazyny, środki. Jechali do Wólki Kosowskiej, ale mieli nie dostrzegać, że spółki są fikcyjne.

Transfery do 60 krajów

Zasadą działalności grupy były szybkie wpłaty w gotówce do banków i równie błyskawiczne przelewy środków na kolejne konta za granicą, co miało zatrzeć trop przepływu pieniędzy. Ponieważ rozliczenia tak dużych wpłat gotówkowych trwały, bankowcy mieli podejmować czynności, by jak najszybciej kwoty zaksięgowano, co pozwalało szybko je transferować na kolejne konta.

„Ponadstandardowa" współpraca bankowców z wietnamskimi klientami trwała od roku 2015 aż do bieżącego, kiedy to śledczy rozbili gang.

Cała czwórka utrzymywała stałe kontakty z dwoma szefami wietnamskiej grupy – spotykali się z nimi również w restauracjach i w domu. Bankowcy zaś wzajemnie się znali.

Według śledczych ich „pomoc" nie była bezinteresowna. Jaką korzyść odnieśli?

– Sumy były różne. Raz było to np. 5 tys. zł – resztówka, która pozostała na rachunku; szef grupy polecił ją przelać na prywatne konto pracownika banku – mówi nam jeden ze śledczych, dodając, że na łączny bilans „gratyfikacji" dla pracowników banków jest za wcześnie.

W składanych wyjaśnieniach bankowcy przyznali, że obsługiwali rachunki wietnamskich klientów, ale nie robili nic złego. Przyznali też, że z niektórymi spotykali się prywatnie.

Prokuratura skierowała wnioski o areszty dla czwórki zatrzymanych. Dziś jeden z nich już nie pracuje w bankowości, pozostali trzej zmienili oddziały i banki.

Do pierwszych zatrzymań członków wietnamskiej mafii doszło w maju. Dotąd zarzuty, m.in. działania w zorganizowanej grupie i prania pieniędzy, postawiono kilkunastu osobom, m.in. szefom i członkom grupy. Sprawa nabrała rozgłosu, gdy 23 maja wyskoczyła z okna i zabiła się Wietnamka (partnerka jednego z szefów grupy) zatrzymana przez ABW. Miała w skrytce bankowej 2,1 mln zł.

Wietnamski gang działał z rozmachem – łączne obroty na kontach bankowych firm zaangażowanych w proceder są kolosalne – wyniosły 156 mln zł, 322 mln euro i 854 mln dolarów. Kwota wyłudzeń VAT sięga blisko 165 mln zł.

– Pieniądze wyprowadzano na konta zagraniczne w 60 miejscach na świecie – mówiła nam prok. Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie. – Największe kwoty trafiły na konta spółek w Chinach, Hongkongu, Singapurze, USA, Tajwanie, Wietnamie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA