fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Nowa twarz stalkingu

Nękane osoby często nie wiedzą jak poradzić sobie ze stalkerami. Popadają w depresje i stany lekowe
123 rf
Sprawcy uporczywego nękania zmieniają taktykę. Przybywa tych, którzy kradną tożsamość swoich ofiar lub wykorzystują w sieci ich wizerunek.

– Na 3,4 tys. stwierdzonych w ubiegłym roku przestępstw stalkingu już prawie jedna trzecia dotyczyła wykorzystania wizerunku lub innych danych osobowych ofiary, głównie za pośrednictwem sieci – mówi „Rzeczpospolitej" Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.

Rok wcześniej była to jedna piąta. Oznacza to, że stalking zmienia twarz – choć nadal większość sprawców uporczywego nękania stanowią ci, którzy po staremu bombardują ofiary telefonami, e-mailami, esemesami, robią im zdjęcia, ślą prezenty.

„Dużo o tobie wiem"

Przepis, który pozwala ścigać stalking, czyli uporczywe nękanie (art. 190a kodeksu karnego), istnieje od 2011 r. Najpierw liczba przestępstw rosła, ale w ostatnich dwóch latach zatrzymała się na poziomie wspomnianych 3,4 tys. rocznie.

Za to przypadków, w których sprawca podszywał się pod ofiarę lub wykorzystywał jej wizerunek, by jej zaszkodzić, w 2014 r. było 653, a w ubiegłym już 981.

– Sprawcy są najczęściej znani ofierze. Wykorzystują jej zdjęcia z wakacji czy urodzin, jakie zamieściła w sieci na swoim ogólnodostępnym profilu, i opatrują je komentarzami, że jest np. gwałcicielem, dewiantem, że nęka swoje dzieci. Podszywają się pod nią, by oczernić, grozić, zaszkodzić i zniszczyć wizerunek – mówi mec. Barbara Szopa, adwokat prowadząca sprawy pokrzywdzonych. – Niektórzy stalkerzy w ten sposób chcą się zbliżyć do ofiary, kierując do niej komunikat: dużo o tobie wiem, więc coś nas łączy.

Ofiarami bywają osoby publiczne: w 2015 r. ktoś założył na Facebooku fałszywe konto nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Celestina Migliorego. Oszust podszył się również pod prof. Ewę Łętowską.

Zostawiają ślady

Najczęściej uporczywe nękanie dotyka jednak zwykłych ludzi. W jednej z nowych spraw stalker założył na portalu społecznościowym konto na cudze nazwisko, zamieszczał na nim zdjęcia, posty, opinie. Przez dwa lata żył wirtualnym życiem ofiary i tak wczuł się w rolę, że jej znajomi nie wykryli mistyfikacji. Sprawa się wydała, kiedy przestępca zamieścił szkodzące ofierze wpisy.

Poszkodowany chce iść na policję. Ale profil był prywatny, oszust na bieżąco kasował wpisy i trudno będzie ustalić, co przez dwa lata publikował.

Eksperci twierdzą, że podszywanie się (czyn z art. 190a § 2 k.k.) trudno udowodnić.

– Większość przypadków podszywania się pod ofiarę ma miejsce z wykorzystaniem środków elektronicznych, na portalach społecznościowych. Trzeba zwracać się do operatorów i administratorów o adresy IP komputerów i połączeń. Niestety, większość podmiotów mających siedzibę poza granicami UE nie udostępnia takich danych, nawet organom ścigania – zaznacza mec. Szopa.

Iwona Kuc z Komendy Głównej przyznaje, że jest to problem. – Jednak sprawca w sieci nie jest całkowicie anonimowy. Zawsze zostawia jakieś ślady, a policjanci z wydziałów ds. cyberprzestępczości potrafią je znaleźć – zastrzega.

Zawzięte kobiety

Stalkerami są często byli partnerzy. Nękane są głównie kobiety i one szybciej reagują. Dręczeni mężczyźni długo cierpią, nim zaczną działać.

– W przeciwieństwie do kobiet zwlekają rok, półtora, zanim się zdecydują szukać pomocy adwokata czy policji. Myślą, że kobiecie, która ich prześladuje, to przejdzie i w końcu da im spokój. Tak nie jest, bo jak wynika z badań, zaledwie 3 proc. sprawców z własnej woli rezygnuje z nękania. A kobiety stalkerki, jak wynika z mojej praktyki, są bardziej zawzięte – uważa mec. Szopa.

Jak się bronić przed nękaniem? Zgłosić sprawę policji i zachować dystans wobec nękającego. – Nie odpisywać na esemesy, nie odbierać telefonów, nie wdawać się w dyskusje. Poza jednym, pierwszym wezwaniem stalkera do zaniechania naruszeń i zakomunikowania mu wprost, że na takie działania się nie godzimy – radzi mec. Barbara Szopa.

Trzeba zbierać dowody: robić tzw. print screeny, czyli zrzuty z ekranu komputera, zachowywać otrzymane esemesy, drukować e-maile. Należy pamiętać, że karalne jest podszywanie się pod kogoś, ale „w celu wyrządzenia szkody" tej osobie. To pokrzywdzony musi wykazać, że ucierpiał. Jeśli ktoś użył zdjęcia czy innych danych identyfikujących daną osobę, ale szkoda majątkowa czy wizerunkowa nie została wyrządzona, to sprawca kary nie poniesie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA