fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Zarzuty po "sądzie nad Judaszem" - m.in. nieostrożnego obchodzenia się z ogniem

AFP/ Hubert Lewkowicz
Dwóch mieszkańców Pruchnika usłyszało zarzuty po tym, jak w Wielki Piątek doszło tam do rytualnego "Sądu nad Judaszem".

W Wielki Piątek na głównej ulicy Pruchnika zawisł "Judasz" - wielka kukła z pejsami, z dużym nosem i w charakterystycznym nakryciu głowy. O wyznaczonej godzinie kukła została odcięta, a dzieci, zachęcane przez dorosłych, zaczęły ją okładać kijami. Powinna, zgodnie z tradycją, otrzymać 30 razów "za zdradę Jezusa", ale przy 30. razie zgromadzeni zażądali kolejnych 5 - "za to, że chcą odszkodowań od Polski" - opisywał zdarzenie "Ekspres Jarosławski". Później kukłę wleczono przez miasto, obcięto jej głowę, a pozostałości podpalono i wrzucono do rzeki.

Przeczytaj: "Sąd nad Judaszem" wrócił do Pruchnika. Spalono kukłę Żyda

O wydarzeniach w Pruchniku rozpisują się największe izraelskie gazety. Zdarzenie wywołało także oburzenie diaspory żydowskiej. Robert Singer, dyrektor wykonawczy i jeden z wiceprezesów Światowego Kongresu Żydów (World Jewish Congress), wyraził "niesmak i oburzenie" wobec tej "jawnie antysemickiej manifestacji", w której wzięło udział kilkaset osób, w tym dzieci.

Dowiedz się więcej: Światowy Kongres Żydów oburzony spaleniem kukły Judasza

Komunikat w tej sprawie wystosowało w środę izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jak informuje "Times of Israel", "Izrael wyraża ubolewanie w związku z antysemickim incydentem w zeszły piątek w Polsce, w czasie którego tłum bił, powiesił, ściął i spalił kukłę Judasza Iskarioty - zdrajcy Jezusa - z haczykowatym kosem, kapeluszem i pejsami typowymi dla ortodoksyjnego Żyda".

Więcej: MSZ Izraela "ubolewa" po wieszaniu Judasza w Pruchniku

Jak poinformowało w czwartek RMF FM, po wydarzeniach w Pruchniku dwóch mieszkańców tej miejscowości usłyszało zarzuty. Dotyczą one nieobyczajnego wybryku w związku z podpaleniem kukły Judasza.

45-letni mężczyzna usłyszał także zarzut nieostrożnego obchodzenia się z ogniem, a 17-latek - tamowania drogi publicznej - dodaje stacja. Obaj przyznali się do zarzutów i złożyli obszerne wyjaśnienia.

RMF dodaje, że nadal nie wiadomo, kto dokładnie jest odpowiedzialny za organizację całego wydarzania. W sprawie trwają kolejne przesłuchania.

Źródło: rp.pl/ RMF FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA