fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Platforma węszy w seksaferze

Poseł PO Marcin Kierwiński
tv.rp.pl
Politycy PO chcą poznać tajne materiały śledztwa związanego ze skandalem obyczajowym na Podkarpaciu.

Posłowie Robert Kropiwnicki i Marcin Kierwiński (obaj PO) zażądali od Sądu Okręgowego w Tarnowie wglądu w ściśle tajne materiały z procesu Ukraińców prowadzących agencje towarzyskie na Podkarpaciu. – Chcemy zbadać, jak poważna jest sprawa, która dotyczy funkcjonariuszy publicznych, w tym insynuacji wobec marszałka Sejmu. Brak reakcji godzi w bezpieczeństwo państwa, a zachowanie służb jest co najmniej dziwne – tłumaczy Kierwiński.

Posłowie posiadają klauzule dostępu do materiałów tajnych. – Wyroki są jawne i mamy prawo poznać uzasadnienie i materiały, na podstawie których zapadło prawomocne orzeczenie – mówi poseł Kropiwnicki.

O wątpliwościach wokół sprawy, m.in. symbolicznych wyrokach za sutenerstwo i stręczycielstwo dla Aleksieja i Jewgienija R., napisała w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita". Ujawniliśmy, że głośna w ostatnich tygodniach plotka o rzekomych sekstaśmach z udziałem ważnego polityka (mówi o nich były agent CBA Wojciech J.) jest pokłosiem prawdziwego śledztwa prowadzonego od trzech lat.

Właśnie z agencji braci R. miały pochodzić sekstaśmy z VIP-ami m.in. z Podkarpacia, będącymi klientami domów publicznych, którymi dziś próbuje się szantażować polityków (tak wynika z pisma byłego agenta CBA do premiera).

Według wersji Wojciecha J. szef CBA miał mu polecić zweryfikować krążące na Podkarpaciu informacje o nagraniach z domów publicznych braci R. Były agent twierdzi, że widział jedno z 4 tys. nagrań z lat 2013–2015. Taśmę przekazał informator, ale została ona zabrana z sejfu w CBA. Biuro zaprzecza, twierdząc, że J. jest niewiarygodny, a w sejfie nie było nagrania.

Ale z naszych informacji wynika, że w prokuratorskim tajnym śledztwie potwierdzono, iż bywalcami agencji towarzyskich braci R. od lat były VIP-y z różnych kręgów – m.in. polityki i biznesu. Małopolska prokuratura – co wiemy nieoficjalnie – nie posiada jednak żadnych nagrań z klientami. Sprawa jest bardzo poważna – pokrzywdzonych jest ok. 250 kobiet, których część zmuszano do nierządu. A zarzuty w tym śledztwie ma m.in. oficer CBŚP (Daniel Ś.) i rzeszowski szef Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji (Ryszard J.).

Wątek właścicieli agencji – braci R. – wyłączono ze śledztwa. W maju 2018 r. zostali skazani na rok i półtora roku więzienia za kierowanie i udział w zorganizowanej grupie przestępczej czerpiącej zyski z handlu ludźmi. Dobrowolnie poddali się karze, do czego prokurator się przychylił. Bracia R. nadal prowadzą biznes w Polsce, mają nawet polskie obywatelstwo.

W prokuraturze są łącznie trzy doniesienia w sprawie tzw. sekstaśm.

Były agent Wojciech J. utrzymuje, że w CBA zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem ważnego polityka PiS z Podkarpacia – i o tym zawiadomił prokuraturę. Doniesienie złożyło też CBA, twierdząc, że to były agent dopuścił się przestępstw. Trzecie zawiadomienie złożył marszałek Sejmu Marek Kuchciński po publikacji tygodnika „Nie", który napisał, że miał on brać udział w tzw. seksaferze na Podkarpaciu.

– W związku z pisemnym zawiadomieniem o przestępstwie złożonym przez Marka Kuchcińskiego prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego oskarżenia marszałka Sejmu RP o popełnianie czynu zabronionego oraz publicznego jego znieważenia – mówi nam Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Pokrzywdzony został przesłuchany. Złożył zeznania – dodaje prok. Łapczyński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA