fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Na tropie złodziei spółki tureckiego biznesmena

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Są nagrania i świadek pamiętająca twarze sprawców - jest śledztwo po publikacji „Rzeczpospolitej”.

Zabezpieczony monitoring z sądu rejestrowego oraz banku i przesłuchani pierwsi świadkowie – to najnowsze decyzje Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, która wszczęła śledztwo w sprawie kradzieży spółki należącej do tureckiego biznesmena Sabri Bekdasa. To efekt publikacji „Rzeczpospolitej”, która w lutym ujawniła, jak oszuści w majestacie prawa przejęli cudzą własność.

– Śledztwo dotyczy podrobienia dokumentów przez nieustalonych sprawców oraz przedłożenia ich w Krajowym Rejestrze Sądowym. A także próby wyłudzenia kredytu, także przy użyciu nieprawdziwych dokumentów – mówi nam prok. Krystyna Gołąbek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Ekspresowe tempo

To miało być przestępstwo doskonałe. Łupem oszustów padła Reformer Development – spółka Sabri Bekdasa, tureckiego biznesmena, który od lat prowadzi w Polsce interesy.

Nieznani sprawcy 20 listopada 2018 r. odbyli rzekome nadzwyczajne zgromadzenie wspólników i sporządzili z niego fałszywy akt zmian właścicielskich – z nowym zarządem i adresem siedziby spółki. Na tej podstawie warszawski sąd KRS, bez weryfikacji, wpisał oszustów jako nowych „właścicieli”. Ci od razu zaczęli starania o kredyt, m.in. pod zastaw wartego 14 mln euro gruntu przy ul. Żelaznej w Warszawie, należącego do spółki, a także wystąpili o zmianę rachunku bankowego spółki. Niewiele brakowało, by cel osiągnęli. Oszustwo wyszło na jaw dzięki czujnej urzędniczce banku.

Po postępowaniu sprawdzającym prokuratura wszczęła śledztwo. Jest już w posiadaniu monitoringu z sądu i z banku, przesłuchała m.in. detektywa, którego zaangażował Bekdas. – Gromadzimy dokumenty dotyczące sprawy – zaznacza Krystyna Gołąbek.

Naoczny świadek

Jedyną osobą, która widziała oszustów, jest pracownica banku, której czujność uchroniła Bekdasa od utraty firmy i majątku. To dzięki jej informacji biznesmen dowiedział się o zmianach w KRS. Jest ona ważnym, jeśli nie najważniejszym, świadkiem w sprawie. Kobieta została już przesłuchana. Z jej zeznań wynika, że niejaki Kenneth Ljung – nowy rzekomy właściciel spółki, Partick Ljung – jego pełnomocnik, i ich rzekomy tłumacz pojawili się w banku, by uzupełnić dokumenty do otwarcia rachunku spółki.

„Rozpoznałabym ich na zdjęciu” – twierdzi świadek, która zapamiętała ich wygląd. Mężczyźni dziwnie się zachowywali, np. tłumacz sprawiał wrażenie osoby decyzyjnej, a pozostali się nie odezwali.

Pracownica banku o podejrzeniach fałszerstwa dokumentacji spółki powiadomiła przełożonego, a ten szefa oddziału. Ale nie wezwali policji, choć mogłaby ona ująć sprawców na gorącym uczynku.

„Słup” – narkoman

Cenne informacje o sprawcach, jeszcze zanim ruszyło śledztwo, zebrał detektyw i zapewne przekazał je prokuraturze. Ustalił, że „słupem” zaangażowanym przez oszustów był 19-letni Sławomir L., jak się okazało, narkoman. To L., zanim doszło do rzekomego nadzwyczajnego zgromadzenie wspólników w Sądzie Gospodarczym przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie, zapoznał się z dokumentami spółki Reformer Development w KRS i wykonał ich kopie. Pozostawił ślad – by dostać wgląd w akta KRS, podał swoje dane i numer dowodu osobistego. To również on złożył później w sądzie prośbę o przyspieszenie wpisu zmian w KRS spółki (zdradził go błędny wpis numeru sprawy – pomylił cyfrę, odręcznie ją poprawił, składając swój podpis – taki sam jak złożony przy zapoznawaniu się z aktami).

Czy prokuratura odnalazła Sławomira L. – nie wiadomo.

Kim jest Ljung? Taka osoba istnieje, mieszka w Szwecji, a jej dane są w internecie, ale nie ma śladu, by prowadziła biznes. Pojawia się tylko w Reformer Development. Możliwe, że sprawcy wykorzystali cudze nazwisko.

Oprócz bezpośrednich sprawców śledczy powinni wyjaśnić coś jeszcze: zachowanie sądu, który bezkrytycznie uznał za prawdziwe „fałszywki”, które pozwoliły sprawcom przejąć cudzą spółkę – i zbadać, czy i kto w sądzie nie dopełnił swoich obowiązków.

Prześwietlić sąd

„Rzeczpospolitej” sąd tłumaczył, że podpisy zweryfikował „naocznie” – w co trudno uwierzyć, bo podpisy na protokole z fałszywego walnego zgromadzenia wyraźnie różnią się od składanych przez prawowitych tureckich wspólników i prezesa. Sąd jednak przerejestrował dane spółki w KRS w ciągu kilku dni, czyli w niespotykanym tempie. To tylko jedna z wątpliwości dotyczących decyzji sądu. Dopiero po publikacji „Rz” sąd zmienił wpisy. To jednak sprawy nie zamyka.

– Nadal z niepokojem zastanawiamy się, czy np. za kilka miesięcy nie okaże się, że przestępcy nie wystawili weksli na „swoją” spółkę – mówi nam Sabri Bekdas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA