fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polska ma szansę eksportować do Chin drób o wartości niemal 2 mld zł rocznie

Fotorzepa/Michał
Mamy szanse eksportować do Chin drób za niemal 2 mld zł rocznie. We wrześniu ruszy oficjalnie przedstawicielstwo branży drobiarskiej w Szanghaju.

– Chiny nieustannie rozwijają się i pozostają największym importerem żywności, w tym drobiu, na świecie. To dla nas szansa, którą chcemy jak najlepiej wykorzystać – mówi „Rzeczpospolitej" Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej (KRD IG).

W zdobyciu rynku chińskiego drobiarzom ma pomóc przedstawicielstwo w Szanghaju, które będzie tam reprezentować interesy branży. To pierwsze tego typu biuro stworzone przez organizacje naszego sektora spożywczego w Chinach. KRD IG, pod którego egidą będzie działało przedstawicielstwo, planuje jego oficjalne otwarcie 23 września 2016 r.

Padnie nowy rekord

– Przedstawicielstwo będzie się zajmowało budową relacji, które są kluczowe w prowadzeniu biznesu w Chinach – wyjaśnia Łukasz Dominiak. – Zajmie się także działaniami na rzecz całej branży, m.in. organizowaniem udziału w targach oraz misjach gospodarczych czy gromadzeniem i analizą danych rynkowych. Jedną z funkcji biura będzie świadczenie usług dla konkretnych firm.

Polscy drobiarze zdobyli już przyczółek w Państwie Środka. Polska jest obecnie jedynym krajem europejskim, który może eksportować mięso kurczaków i indyków do tego kraju. Francja ma uprawnienia, by sprzedawać tam mięso kaczek (na razie jednak nie może tego robić ze względu na ptasią grypę nad Sekwaną).

W ubiegłym roku wartość eksportu produktów drobiowych z Polski na rynek chiński przekroczyła 105 mln zł. Ale to dopiero początek.

– Uprawnienia do eksportu na rynek chiński ma na razie pięć ubojni drobiu z Polski. Wkrótce może jednak dołączyć do nich kilka kolejnych, które zostały skontrolowane w grudniu 2015 r. – mówi Łukasz Dominiak.

W sumie chętnych jest kilkanaście zakładów i, jak szacuje branża, wejście ich wszystkich do Państwa Środka oznaczałoby, że eksport mięsa drobiowego – popularnością cieszą się tam np. skrzydełka i łapki – sięgnąć może nawet 2 mld zł. Gdyby się to udało, Chiny stałyby się największym rynkiem eksportowym naszego drobiu. W 2015 r. sprzedaż na rynek niemiecki, zajmujący pierwsze miejsce, wyniosła ok. 400 mln euro. – Docelowo na rynek chiński mogłoby trafić do 250 tys. ton mięsa drobiowego z Polski, co odpowiadałoby spodziewanemu w tym roku wzrostowi produkcji – szacuje Dominiak.

Polska jest największym producentem drobiu w Unii Europejskiej od 2014 r. i nic nie wskazuje na to, by miała oddać tę pozycję w roku bieżącym. W 2016 r. produkcja drobiu w Polsce (i to tylko w zakładach zatrudniających co najmniej 50 osób) może wynieść 2,35 mln ton, wobec niespełna 2,2 mln ton w 2015 r. – szacuje KRD IG.

W 2016 r. może także paść kolejny rekord w eksporcie drobiu z Polski. Według KRD IG może on po raz pierwszy w historii branży przekroczyć 1 mln ton.

Drobiarze muszą stawiać na rozwijanie eksportu, bo spożycie w kraju, choć w ostatnich latach rośnie, nie pozwala zagospodarować tak szybko rosnącej produkcji. – Aby utrzymać wysoką dynamikę rozwoju krajowej branży, konieczne będzie więc szersze wyjście na rynek światowy – uważa Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora agro w Banku Zachodnim WBK. – Szczególnie że mając nowoczesny przemysł przetwórczy i bazę surowcową, branża może dostarczyć duże ilości powtarzalnego jakościowo towaru.

Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska, zwraca uwagę, że za dalszą ekspansją polskiego drobiu przemawia jego bardzo wysoka konkurencyjność. – Polski drób jest najtańszy w Unii Europejskiej, jego średnia cena jest o ok. 30 proc. niższa od przeciętnej ceny na rynku unijnym – mówi.

Jak dodaje, biorąc pod uwagę tempo, w jakim polska gospodarka dogania zachodnią, można oczekiwać, że przewaga konkurencyjna branży, związana przede wszystkim z niskimi kosztami pracy, utrzyma się jeszcze przez wiele lat.

Afryka też kusi

Rynkiem z potencjałem jest także RPA, która w lipcu otworzyła granice dla dziesięciu zakładów z Polski. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze we wrześniu pierwsze partie mięsa wyruszą także na Tajwan. Kraj ten chce kupować od nas m.in. gęsinę. Wcześniej dostarczali ją tam Węgrzy, ale przestali z powodu ptasiej grypy.

Poza Dalekim Wschodem branża szanse na rozwój eksportu widzi także w krajach Zatoki Perskiej i Afryki. Grzegorz Rykaczewski zwraca uwagę, że atutem rynków pozaunijnych są inne niż we Wspólnocie – gdzie sprzedajemy głównie filety – preferencje konsumentów. – Można tam ulokować takie elementy tuszy, które w UE nie przedstawiają większej wartości. Natomiast na rynkach azjatyckich stanowią one rarytas, za który kupujący jest w stanie dobrze zapłacić. Daje to szansę na uzyskiwanie wyższych marż niż na bardzo konkurencyjnym rynku UE – mówi ekonomista BZ WBK.

Jest to tym ważniejsze, że rentowność branży drobiarskiej jest niska. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podaje, że w 2015 r. jej rentowność brutto wyniosła 2,77 proc. wobec 2,89 proc. w 2014 r.

– Istotne w poprawianiu rentowności mogłoby być zwiększanie wartości dodanej produktów i wchodzenie w segmenty charakteryzujące się wyższymi marżami – uważa Jakub Olipra. Według niego barierą w dalszej ekspansji polskiego drobiu mogłoby być wprowadzenie zakazu stosowania pasz genetycznie modyfikowanych, bo to podniosłoby koszty produkcji.

Krystyna Szczepkowska, rzeczniczka Indykpolu, zwraca uwagę, że do poszukiwania nowych rynków zachęca też niepewna sytuacja na tak ważnym rynku, jakim jest Wielka Brytania.

Unia Europejska kupuje od nas najwięcej: Sprzedaż żywności za granicę rośnie, ale wolniej

Niespełna 11,6 mld euro wyniósł eksport rolno-spożywczy z Polski w I połowie 2016 r. W porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami 2015 r. był o 1,1 proc. wyższy – wynika z szacunków Ministerstwa Rolnictwa. To oznacza wyhamowanie tempa, w jakim rośnie zagraniczna sprzedaż towarów rolnych i spożywczych z naszego kraju. Tylko w 2015 r. jej wartość sięgnęła 23,9 mld euro i była o 9,2 proc. wyższa niż rok wcześniej. Natomiast od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. eksport rolno-spożywczy poszedł w górę o niemal 360 proc. W pierwszej połowie tego roku o 1,5 proc. zwiększył się eksport do Unii Europejskiej, a jej udziały w całości sprzedaży zagranicznej towarów rolno-spożywczych wyniosły ok. 81 proc.

O 5,1 proc., do ok. 2,5 mld euro, urósł eksport do Niemiec, zagranicznego rynku numer jeden polskiej żywności. Kolejne miejsca zajęły Wielka Brytania (wzrost o 12,4 proc.) oraz Czechy (wzrost o 6,3 proc.). Głównymi towarami w eksporcie były papierosy, mięso, wyroby piekarnicze i cukiernicze, czekolada i przetwory z kakao, syropy cukrowe, pszenica, ryby wędzone (głównie łosoś) i przetwory rybne, sery i twarogi, soki owocowe (głównie sok jabłkowy), jabłka oraz mrożone owoce. Na te towary przypadło 55 proc. łącznego eksportu rolno-spożywczego.

Opinia

Andrzej Goździkowski, prezes grupy Cedrob

W Unii Europejskiej nadal zwiększa się spożycie drobiu, co umożliwia wzrost sprzedaży przez firmy z Polski. Jednak mimo to wskazane jest poszukiwanie nowych rynków eksportowych. Szczególnie duży potencjał mają kraje arabskie i Chiny, które w związku z rosnącą liczbą ludności skazane są na import. Zdobyć je mogą kraje, które, tak jak Polska, zaoferują dobrą jakość za konkurencyjną cenę. Szanse eksportu, zarówno tańszego, jak i droższego mięsa drobiowego daje także Afryka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA