fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Promocja turystyczna

Platforma Obywatelska: Rząd nie dostrzega turystyki

Ireneusz Raś (w środku), przewodniczący sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki, jest w gabinecie cieni PO "ministrem" odpowiedzialnym za sport i turystykę
PAP, Jakub Kamiński Jakub Kamiński
Przeznaczanie zbyt małej kwoty w budżecie państwa na rozwój i promocję turystyki oraz lekceważenie przedsiębiorców prowadzących biura podróży - zarzuca rządowi opozycja

Minister sportu i turystyki w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej poseł Ireneusz Raś, zwołał wczoraj konferencję prasową w Sejmie, by zrecenzować działania resortu sportu i turystyki w rządzie Beaty Szydło. Towarzyszyli mu klubowi koledzy, posłowie Bartosz Arłukowicz i Adam Korol.

Było to jedno z serii spotkań z dziennikarzami, jakie politycy PO organizują, by ocenić rządzących. Konferencja nie wywołała wielkiego zainteresowania mediów. Nikt nie zadał żadnego pytania, spotkanie ograniczyło się więc do wypowiedzi polityków opozycji.

W kwestii turystyki Raś zarzucił rządowi dwa błędy: nieinwestowanie w turystykę i lekceważenie dla przedsiębiorców prowadzących biura podróży.

Zaczął od stwierdzenia, że dzięki zorganizowaniu przez poprzedni rząd, rząd PO, Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, zmodernizowaniu infrastruktury (drogi, lotniska, hotele) i przeznaczaniu dużych dotacji unijnych na turystykę, doprowadził tę dziedzinę gospodarki do bardzo dobrego stanu. Dzięki tym działaniom turystyka jest dziedziną, która przynosi państwu 5,6 procent Produktu Krajowego Brutto, czyli tyle ile rolnictwo.

Jak mówił, niezrozumiała jest w tej sytuacji rysująca się na horyzoncie „zapaść polskiej turystyki", czyli zmniejszenie środków na nią w budżecie na 2017 rok. – Państwo przeznaczy na turystykę około 50 milionów złotych z kosztami osobowymi. Biorąc pod uwagę środki unijne i budżetowe to zmniejszenie o 30 milionów złotych. To bardzo mało, Polska jest pod tym względem na szarym końcu w Europie i na świecie – wywodził Raś.

- Chociaż teraz właśnie jest czas na turystykę, premier Mateusz Morawiecki nie dostrzega w ogóle turystyki - podsumował.

- Druga kwestia, która, można powiedzieć, była czarna w turystyce to chaos jaki rząd zafundował przedsiębiorstwom turystycznym – mówił Raś. Nawiązał do kwestii niepublikowania do ostatniej chwili rozporządzeń wykonawczych do ustawy o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym.

- Poza podziałami politycznymi Sejm uchwalił powstanie funduszu jako zabezpieczenia dla klientów biur podróży na wypadek załamania się koniunktury jakiegoś biura podróży. Chodziło też o to, żeby samorządy nie musiały ponosić kosztów sprowadzania do kraju poszkodowanych turystów. Ale rząd opublikował rozporządzenia do tej ustawy w ostatnim dniu, co spowodowało, że touroperatorzy sprzedawali ofertę na przyszły rok bez tej wiedzy – wyjaśniał poseł.

Dzisiaj Sejm ma głosować nad budżetem na przyszły rok. W dziale turystyka zapisano w nim 50 milionów złotych, z czego 5 milionów to koszty administracyjne, ponad 5 milionów to budżet ministra odpowiedzialnego za turystykę (może z niego dofinansować różne działania), a 40 milionów złotych to koszt utrzymania Polskiej Organizacji Turystycznej i prowadzonych przez nią działań promocyjnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA