Promocja turystyczna

Prawie dwa razy więcej Polaków w Izraelu

Filip Frydrykiewicz
Odkąd rząd Izraela zachęca dopłatami linie lotnicze do otwierania połączeń z Tel Awiwem, lawinowo rośnie zainteresowanie Polaków odwiedzinami w tym kraju

W zeszłym roku z Polski do Izraela przyjechało 100 tysięcy turystów – podaje polskie biuro Izraelskiego Rządowego Centrum Turystyki. To prawie 90 procent więcej niż rok wcześniej. W pierwszym kwartale tego roku wzrost sięga już 150 procent, w porównaniu z tym samym okresem roku 2017.

Połączenia do Izraela realizuje pięć linii lotniczych: LOT, El Al, Sun d'Or (należące do El Al), Wizz Air i Ryanair. Polacy mogą lecieć do Izraela już nie tylko z Warszawy czy Krakowa, ale też z Katowic, Poznania, Gdańska, Wrocławia, a nawet z Rzeszowa. Pomagają w tym finansowe zachęty Ministerstwa Finansów Izraela dla lotniczych przewoźników. - Te zachęty będą stosowane także w tym roku i w roku 2019, chociaż będą coraz mniejsze – wyjaśnia dyrektor generalny Ministerstwa Turystyki Izraela Amir Halevi, który odwiedził wczoraj Warszawę.

Dzięki temu Polska znalazła się w pierwszej piątce krajów, z których do Izraela przyjeżdża najwięcej gości. W sumie w 2017 roku było ich 3,6 miliona (wzrost o 24 procent wobec roku 2016), najwięcej ze Stanów Zjednoczonych, Rosji, Francji i Niemiec.

Odkąd ruszyły z Polski samoloty, zmieniła się struktura sposobu organizowania wyjazdów. O ile wcześniej zdecydowana większość turystów z Polski nich wyjeżdżała w grupach z biurami podróży (najwięcej z Ecco Holiday, Konsorcjum Biur Podróży, Rainbow), o tyle – w ocenie dyrektor warszawskiego biura Izraelskiego Rządowego Centrum Turystyki Anny Zohar-Żak – teraz już 40 procent z nich podróżuje indywidualnie.

Co ciekawe, jak zapewnia Halevi, na turystach nie zrobiła zupełnie wrażenia awantura dyplomatyczna o zapisy w znowelizowanej ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej. - Wręcz przeciwnie, samoloty z Polski są pełne – mówi dyrektor. - Do Izraela przyjeżdża teraz dużo młodych ludzi, a dla nich polityka nie ma takiego znaczenia. Chcą zwiedzać świat i sami go poznawać.

Izrael prowadzi od zeszłego roku kampanię promocyjną pod hasłem „Dwa słoneczne miasta – jedna podróż", w której zachęca do odwiedzania Jerozolimy i Tel Awiwu. Kampania przynosi efekty, jak mówi Halevi, coraz więcej turystów odwiedza inne rejony Izraela niż tylko miejsca pielgrzymek. Szczególnie Tel Awiw, nowoczesne miasto nad Morzem Śródziemnym może być atrakcyjne dla gości z Europy. - To miasto, które nigdy nie zasypia, sklepy, restauracje, kluby ma otwarte non stop, ma wspaniałą plażę i jest bezpieczne – zachwala Halevi. Jego zdaniem Izrael szczególnie atrakcyjny jest zimą, kiedy woda w morzu nie spada poniżej 19 stopni Celsjusza.

W tym roku Izraelskie Rządowe Centrum Turystyki promuje także pustynię Negew jako miejsce, w którym można spędzić kilka interesujących dni - "Negew – Prawdziwie magiczna pustynia". Jak zapewnia Amir Halevi, w zimie jest tam bardzo przyjemna temperatura, bo od 16 do 25 stopni Celsjusza. Na pustyni i w jej pobliżu można znaleźć wiele niedrogich miejsc do nocowania, spróbować miejscowej kuchni, uprawiać sporty, jak jazda na rowerach czy wspinaczki, czy wziąć udział w wydarzeniach sportowych (maraton, triatlon) i koncertach i wydarzeniach, jakie są tam organizowane (np. "Festiwal jogi").

Czy po ostatnich krwawych zamieszkach w Strefie Gazy w Izraelu jest bezpiecznie? - To bardzo smutna sytuacja – przyznaje Amir Halevi. - Ale trzeba pamiętać, że Strefa Gazy to nie Izrael, jest oddalona o dziesiątki i więcej kilometrów od miejsc, do których przyjeżdżają turyści, tam nie przebiegają żadne szlaki turystyczne. Żaden turysta nie ucierpiał w wyniku tych wydarzeń. Życie w Izraelu się nie zmieniło. Prawdopodobnie zresztą wkrótce napięcie (między Palestyńczykami oburzonymi przeniesieniem ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy a władzami Izraela – red.) opadnie. Na świecie dzieją się różne sytuacje, zarówno w Berlinie, Londynie jak i Paryżu.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL