fbTrack

Promocja turystyczna

Szwajcaria: Dla Polaków mamy zniżki

materiały prasowe
Szwajcarzy proponują polskim touroperatorom lato na łonie przyrody, niedługie podróże pociągiem i poznawanie tajników produkcji czekolady

Parki przyrodnicze i miejsca z listy UNESCO, alpejskie wioski i miejscowości z zakazem ruchu samochodowego, obserwację dzikich zwierząt alpejskich, krystalicznie czystą wodę 1484 jezior, folklor, tradycja i lokalne produkty – to wszystko mediom i przedstawicielom branży turystycznej prezentowała przez cały dzień w stolicy Szwajcarska Narodowa Organizacja Turystyczna oraz przedstawiciele szwajcarskich regionów, miast i atrakcji.

Co nowego?

Szwajcarzy bardzo mocno stawiają w nadchodzącym sezonie na ofertę obserwacji dzikich zwierząt. Na prezentacji dla mediów pokazali więc gotowy produkt skierowany do grup maksimum 20-osobowych. Obserwacja odbywa się ze wsparciem przewodnika, może trwać od godziny do siedmiu, a seanse rezerwuje się na okres między kwietniem a październikiem u partnerów z regionów. Górna granica ceny to 150 franków. Co można podglądać? Alpejską „wielką ósemkę": czerwone łosie, koziorożce, kozice, świstaki, sępy brodate, kuropatwy czarne, bobry i kanie rdzawe, ptaki z rodzaju jastrzębiowatych. Na stronie Szwajcarskiej Narodowej Organizacji Turystycznej znajduje się gotowych do rezerwacji 200 ofert domków alpejskich z cenami. Nowością jest też możliwość odbycia wycieczki Grand Tour samochodem elektrycznym, bo na trasie zainstalowano aż 200 stacji ładowania.

Lista dziesięciu przebojów na lato 2017 zawiera: dzieła architektury Le Corbusiera właśnie umieszczone na Liście UNESCO, wydarzenia i miejsca związane z 500-leciem reformacji, 20-lecie Fondation Beyeler w Riehen koło Bazylei – z tej okazji odbywa się tam do maja wystawa retrospektywna Moneta, a młodzież do 25 lat wchodzi za darmo, można obejrzeć kamienny kwiat autorstwa Mario Botty na Monte Generoso, szczycie między Szwajcarią a Włochami. Poza tym turyści mogą od 1 kwietnia zagłębić się w zabawowy świat czekolady - Chocolarium - stworzony w Schoggiland, fabryce czekolady Maestrani we Flawil. Od czerwca czynne będzie akwarium-vivarium Aquatis w Lozannie. W sierpniu 70-lecie świętować będzie Festiwal Filmowy w Locarno. Na przełomie sierpnia i września zaplanowany jest Festiwal Unspunnen w Interlaken, gdzie kultywowane są dawne obyczaje i tradycja, na przykład konkursy jodłowania i rzucania głazami. Jesienią dom handlowy Mall of Switzerland w Ebikon udostępni nowe atrakcje. Warto też wiedzieć, że właśnie w tym roku Szwajcaria obchodzi jubileusz – stulecie rozwoju promocji turystycznej kraju.

Szkoły dla hotelarzy

Aż sześć placówek edukacyjnych dla hotelarstwa i gastronomii zaprezentowała Swiss Education Group z Montreaux. – Są to uniwersytety, na których można zdobyć kolejno licencjat, tytuł bakałarza, a po trzyletnich studiach, dodatkowo na rocznym kursie – magistra – wyjaśniała Johana Pejcic, regionalny menadżer Grupy w Europie Wschodniej. – Przyjechałam do Warszawy z nową ofertą dwutygodniowych kursów dla każdego, kto przymierza się do studiów branżowych, ale chciałby najpierw poznać szkołę, jej profil, zakres nauczania. Taki kurs kosztuje 3500 franków i gdy zainteresowany postanowi kontynuować naukę na studiach stacjonarnych, ta suma mu jest zwracana – dodała.

Roczne czesne w szkołach wynosi 30 tysięcy franków, ale obejmuje poza zajęciami i materiałami dydaktycznymi noclegi, wyżywienie i ubezpieczenie. Na roku wykładanych jest 10-12 przedmiotów zawodowych, a studenci mogą uczyć się francuskiego, hiszpańskiego, niemieckiego i mandaryńskiego.

– Mamy dwustu partnerów nie tylko z branży turystycznej, a więc oprócz hoteli na czele z największymi sieciami na świecie, parków rozrywki czy linii lotniczych, również banki – informowała Johana Pejcic. – Dwa razy w roku organizowane są przez nas spotkania rekrutacyjne z ich udziałem – wtedy jest okazja do zdobycia pracy – dodała. W szkołach Swiss Education Group już szkolą się nowe, polskie kadry, na razie nieliczne, ale zainteresowanie rośnie.

Jak wyrzeźbić krowę

Tego dowiedzą się turyści, którzy przyjadą na farmę Ballenberg, do wielohektarowego muzeum-skansenu pośród zieleni. Mieszka na nim 250 zwierząt gospodarskich, co stanowi główną atrakcję. Można ich dotykać i głaskać. Jest to więc produkt przede wszystkim dla rodzin z dziećmi. Zwłaszcza, że jest też okazja do poznania dawnych czy ginących zawodów wiejskich i wypieku chleba czy właśnie rzeźbienia w drewnie pod okiem mistrzów.

– Rocznie odwiedza nas 200 tysięcy turystów, z czego 80 procent stanowią Szwajcarzy – podkreślała Dominga Pfyl z Ballenberg. – Dla polskich touroperatorów mamy specjalne, niższe ceny – zachęcała. Wycieczki górskie i wspinaczki, w tym na Jungfrau, turystykę aktywną, rowery górskie promował Interlaken Tourism. – Na warsztatach touroperatorzy pytają nas o narty, ale bardziej interesuje ich aktywne lato, bo to kierunek letni – mówiła Meret Geissbuehler, reprezentująca biuro promocji Interlaken. – Dlatego zależy nam na sprzedaniu zimy, której ofertę rozszerzamy o saneczkarstwo i rakiety śnieżne. Nadal gościmy mało Polaków, ale ich liczba rośnie. Co ciekawe, zazwyczaj śpią w obiektach 4-5 gwiazdkowych, przybywają samolotem lub samochodem – dodała.

Zurych i Lucerna

Oba miasta pokazały swoją ofertę w Warszawie. 3,5 tysiąca noclegów Polaków odnotowała sama Lucerna, ale w jej okolicach spało ich już 10 tysięcy. Miasto na zachodnim brzegu jeziora Czterech Kantonów oferuje 65 hoteli z 3 tysiącami pokoi.

- Przyjeżdżają do nas głównie Amerykanie i Azjaci, stanowiący połowę wszystkich gości, Niemcy, Hindusi, Anglicy i Koreańczycy – wyliczał Marcel Perren z biura promocji Lucerny. Poza zabytkami, zakupami i bogatą ofertą festiwalową w doskonałej pod względem akustyki sali na 1800 miejsc w centrum kongresowym KKL, Lucerna chce w Polsce pokazać atrakcje poza swoimi rogatkami. A zatem: szlaki piesze, rowerowe, pola golfowe, grupowe wizyty z przewodnikiem w wytwórniach czekolady Swiss Chocolate Adventure czy Aeschbach Chocolatier AG, fabrykach szkła Hergiswil Glasswork czy gospodarstwach agroturystycznych, a także wycieczki koleją do innych, atrakcyjnych miejsc kraju.

Z kolei reprezentująca Zurych Magdalena Król polecała bogaty program imprez, w tym festiwal jedzenia – Ford Festiwal Zurych. – Mamy marginalną liczbę turystów z Polski – mówiła Magdalena Król. – A nasz główny problem to fakt, że nie jesteśmy gości w stanie dłużej zatrzymać niż pół bądź cały dzień, zazwyczaj jesteśmy punktem startowym do wyjazdu w góry – dodała.

Luksus w pociągu

Jennyfer Cirignotta polecała ofertę kolei Bernina i Glacier Express. – Polacy wybierają częściej tę pierwszą, prawdopodobnie dlatego, że jest tańsza – mówiła. – Touroperatorzy też pytali o zniżki na koleje. W przypadku grup powyżej 10 osób udzielamy 20-procentowych rabatów. Natomiast jeśli od kilku lat współpracujemy z danym biurem regularnie, a on przysyła nam w sezonie 3-5 grup, można liczyć na większe upusty – dodała. Takim wiernym klientem są Itaka i Funclub.

Bernina w tym roku oferuje nową aplikację na smartfony po niemiecku i angielsku. Można dzięki niej nie tylko poznać atuty pociągu, lecz także dowiedzieć się ciekawych rzeczy o mijanych miejscowościach na trasie. Na razie ta nowinka obejmuje tylko pasażerów I klasy, ale pod koniec roku będą mogli z niej korzystać także pasażerowie II klasy.

Glacier Express ma natomiast w zanadrzu nową propozycję krótszych przejazdów, 2-, 3- godzinnych. Wcześniej możliwe były tylko wyprawy na wielogodzinne trasy. – W niedalekiej przyszłości poza I i II klasą zaoferujemy excellence class, gdzie wygodne, szerokie fotele-kanapy pomieszczą do 20 osób. Każda z nich w ramach biletu skorzysta z baru, 5-daniowego menu oraz obsługi własnego kelnera.

Jakkolwiek na spotkania B2B zapisało się 26 polskich biur podróży, można było odnieść wrażenie, że było ich więcej. Zainteresowanie bowiem było duże. – Ja szukałam ciekawych propozycji dla moich grup incentive i MICE, i znalazłam, bo było z czego wybierać – cieszyła się Magdalena Banasik z E-Travel. - Mój klient oczekuje, aby wyjazd był atrakcyjny z pewną dozą adrenaliny, ale w rozsądnych granicach – nikt nie chce skakać z mostów. Jego zainteresowanie Szwajcarią jest duże, a latem rośnie, bo firmy nie chcą już wyjeżdżać tylko nad morze – dodała. Jak opisała, przeciętny wyjazd firmowy do jednego z krajów Europy obejmuje na miejscu trzy noce, na inny kontynent – to już wyprawa na tydzień.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL