fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Wybory w USA: Donald Trump nadal nie daje za wygraną

AFP
Prezydent sięga po coraz to nowe sposoby wpłynięcia na wynik wyborów. Ale jego opcje już niedługo się skończą.

Od dwóch tygodni Donald Trump przekonuje, że oszustwa na masową skalę doprowadziły do zwycięstwa Joe Bidena. Argumentuje m.in., że doszło do korupcji, w tym przepisania głosów na Bidena, były nieprawidłowości w liczeniu, komisje wyborcze przyjęły nielegalne głosy, a w wyborach wzięły udział osoby nieuprawnione do głosowania. „Skradziono mi zwycięstwo" – pisze na Twitterze.

Wstrzymanie certyfikacji

Choć w najbliższych dniach kluczowe stany mają zatwierdzić głosy, Trump i jego zwolennicy próbują opóźniać ten proces albo wpływać na władze stanowe i przedstawicieli Partii Republikańskiej, by mianowały elektorów jemu przyjaznych. Demokraci i media głównego nurtu biją na alarm, że to próba podważenia demokratycznych wyborów.

Dwóch członków komisji zatwierdzającej głosy w Michigan waha się, czy w poniedziałek podpisać certyfikat. Powstrzymują ich propagowane przez prezydenta doniesienia o masowych oszustwach podczas głosowania. W piątek po południu w Białym Domu, na zaproszenie Trumpa, gościła delegacja republikańskich ustawodawców z Michigan, gdzie Biden prowadzi 156 tysiącami głosów. Zaprzeczyli spekulacjom prasy, jakoby celem spotkania miało być przeszkodzenie w procesie zatwierdzania i zapewnili, że „przebiegać on będzie według normalnych zasad".

Jednak w sobotę, powołując się na konieczność „przeprowadzenia audytu i dochodzenia", przyjaźni prezydentowi przedstawiciele Krajowego Komitetu Republikańskiego oraz Partii Republikańskiej w Michigan zwrócili się do komisji wyborczej o opóźnienie zatwierdzenia głosów w stanie o dwa tygodnie, mimo że sekretarz stanu w Michigan zapewnia, iż „nie ma dowodów na szeroko zakrojone nieprawidłowości czy oszustwa".

Podejmowane przez obóz Trumpa próby zmiany wyników wyborów nie mają precedensu w amerykańskiej historii – twierdzą politolodzy, dodając, że jego szanse na drugą kadencję w tym cyklu wyborczym są znikome, biorąc pod uwagę, że Biden uzyskał ok. 6 milionów głosów więcej i zapewnił sobie sporą przewagę w głosach elektorskich.

Golf ważniejszy od pandemii

Wysiłki Trumpa i jego zwolenników nie przynoszą, jak na razie, rezultatów. Sądy federalne oddaliły już około 30 pozwów złożonych przez republikanów od Georgii po Arizonę, z powodu braku dowodów. W sobotę wieczorem sąd federalny odrzucił wniosek kampanii Trumpa ubiegającej się o zablokowanie zatwierdzenia głosów w Pensylwanii pod pretekstem nieprawidłowości związanych z głosami korespondencyjnymi. Republikańscy ustawodawcy natomiast oświadczyli, że nie do nich należy decydowanie o tym, jak mają zagłosować elektorzy z Pensylwanii. Stan ten, gdzie Biden wygrał ponad 80 tysiącami głosów, będzie oficjalnie zatwierdzał wyniki w poniedziałek.

W piątek natomiast władze Georgii podały, że Biden wygrał tam z Trumpem, uzyskując – po ponownym przeliczeniu –

12 tys. 700 więcej głosów niż prezydent. – Liczby nie kłamią – powiedział sekretarz stanu w Georgii, republikanin Brad Raffensperger. Gubernator Georgii Brian Kemp, również republikanin, przystąpił do podpisania certyfikacji. W piątek też zdominowana przez republikańskich członków komisja wyborcza w powiecie Maricopa w Arizonie, gdzie wygrał Joe Biden, jednogłośnie zatwierdziła głosy, a szef tej komisji oświadczył, że „nie było dowodów na oszustwo czy wykroczenia".

Departament Sprawiedliwości, który jest najwyższym stróżem prawa wyborczego, od dwóch tygodni milczy na temat oskarżeń o oszustwach, które propaguje Donald Trump i jego kampania, na czele z Rudym Giulianim. „Taka głucha cisza ze strony najwyższego stróża prawa wyborczego wskazuje, jak niewiele dowodów jest na poparcie szalonych, szeroko zakrojonych oskarżeń ze strony Trumpa i jego zwolenników, a w szczególności Giulianiego" – pisze „Washington Post".

Coraz więcej też ustawodawców republikańskich zaczyna uznawać przegraną Trumpa. – Czas na to, żeby pójść dalej – powiedziała Kay Granger, republikańska kongresmenka z Teksasu, dodając, że jest zaniepokojona próbami zmiany wyników wyborów dokonywanymi przez prezydenta Trumpa.

Poza wyborami Donald Trump nie wykazuje zainteresowania tym, co się dzieje w kraju, gdzie największą bolączką jest kolejna fala pandemii Covid-19. Mało się pokazuje publicznie, nie odpowiada na pytania reporterów. W sobotę też nie wziął udziału w poświęconym walce z pandemią wirtualnym spotkaniu G20, gdzie przemawiali m.in. Emmanuel Macron i Angela Merkel. Podobnie jak w dwa poprzednie weekendy udał się na pole golfowe w Wirginii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA