fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Impeachment Trumpa: Zarzuty coraz klarowniejsze

Marie Yovanovitch została odwołana przez Trumpa ze stanowiska ambasadora w Kijowie 20 maja
AFP
Trwają publiczne przesłuchania w ramach przygotowań do impeachmentu Donalda Trumpa. Takich emocji w Waszyngtonie nie było od dwóch dekad.

Korespondencja z Nowego Jorku

Ich zeznania dostarczyły kolejnych argumentów potwierdzających wcześniej postawioną tezę: prezydent Donald Trump, jego prawnik Rudolph Giuliani oraz dwóch dyplomatów spiskowało, aby wymusić na Ukrainie pomoc dla Trumpa w wyborach prezydenckich poprzez skompromitowanie byłego wiceprezydenta Joe Bidena, obecnie kandydata do Białego Domu. Elementem przetargowym było prawie 400 mln dolarów na wzmocnienie bezpieczeństwa Ukrainy. Aby ułatwić sobie zadanie, Trump i jego współpracownicy doprowadzili do usunięcia ze stanowiska ambasador Yovanovitch.

Czekając na Boltona

W tym tygodniu przed kongresową komisją stanie osiem kolejnych osób. Wciąż jednym ze świadków, na których demokratom zależy, jest John Bolton, były doradca ds. bezpieczeństwa. Z ujawnionego w sobotę zeznania Timothy'ego Morrisona, doradcy w Krajowej Radzie Bezpieczeństwa, wynika, że Bolton w sierpniu uczestniczył w spotkaniach dotyczących wstrzymania funduszy na cele bezpieczeństwa Ukrainy. Jego prawnicy przyznali, że „Bolton posiada wiedzę na temat wielu spotkań i rozmów, które mają znaczenie w tym śledztwie". Odmawia zeznawania bez nakazu sądowego. „Dotychczasowe zeznania i rosnąca presja polityczna mogą spowodować, że zmieni zdanie" – uważa „New York Times".

Co może usłyszeć Trump

Donald Trump jest czwartym, po Andrew Johnsonie, Richardzie Nixonie i Billu Clintonie, prezydentem, w sprawie którego komisja kongresowa prowadzi śledztwo przygotowawcze do impeachmentu. Przesłuchania te mają na celu sformułowanie tzw. artykułów impeachmentu, czyli oskarżeń, które można wysunąć przeciwko prezydentowi.

Według konstytucji urzędujący prezydent może zostać postawiony w stan skarżenia za zdradę, łapówkarstwo albo inne przestępstwa. „Definicja tych przestępstw jest szeroka i niesprecyzowana, bo impeachment to działanie polityczne. Specjaliści od konstytucji twierdzą, że praktycznie nie ma ograniczeń co do tego, co Kongres może zawrzeć w artykułach impeachmentu" – pisze „Business Insider".

Zdaniem ekspertów Trump może usłyszeć co najmniej cztery zarzuty: łapówkarstwa, spiskowania, zastraszania świadków, nielegalnego zabiegania o pomoc od zagranicznych rządów.

O spiskowaniu Trumpa z rządem Ukrainy mówi się od momentu, gdy Nancy Pelosi, przewodnicząca Izby Reprezentantów, ogłosiła wszczęcie dochodzenia pod koniec września. Słowa „łapówka" Pelosi użyła po raz pierwszy w ubiegły czwartek w odniesieniu do układu proponowanego przez Trumpa ukraińskiemu prezydentowi: fundusze na bezpieczeństwo Ukrainy w zamian za pomoc w oczernieniu kontrkandydata w wyborach prezydenckich, co samo w sobie stanowi trzeci potencjalny zarzut.

Czy to zastraszanie

O zastraszaniu świadków zaczęto mówić głośno w piątek podczas przesłuchania byłej ambasador USA na Ukrainie Marie Yovanovitch. Gdy zeznawała przed komisją kongresową, prezydent Trump napisał na Twitterze: „Na którąkolwiek placówkę Marie Yovanovitch została wysłana, złe rzeczy tam się działy. Zaczęła od Somalii" – napisał prezydent. Na pytanie przewodniczącego komisji Adama Schiffa Yovanovitch przyznała, że takie komentarze mogą zastraszać świadków zeznających w tym procesie. „Niektórzy z nas bardzo poważnie podchodzą do zastraszania świadków" – powiedział przewodniczący, a w prasie natychmiast pojawiły się nagłówki mówiące o tym, że „Trump właśnie pomógł sformułować jeden z artykułów impeachmentu przeciwko sobie".

„Trump przekazał pałeczkę demokratom w dniu, gdy jego sympatycy mogli użyć argumentu, że przesłuchanie Yovanovitch niewiele wniosło" – pisze „Politico".

Jeżeli kongresowa komisja ds. wywiadu sformułuje artykuły impeachmentu, zostaną one przedłożone na obradach całego Kongresu, gdzie do ich zatwierdzenia potrzeba będzie głosów 218 członków. Aby usunąć Trumpa z urzędu, potrzeba 2/3 głosów Senatu, czyli 67 członków tego organu władzy.

Rok wyborczy

Jeżeli dojdzie do procesu, będzie to pierwszy w historii Ameryki proces impeachmentu przeprowadzany w roku wyborczym. Republikanie w Senacie zastanawiają się, jak najlepiej wykorzystać sytuację. Niektórzy są za tym, aby doprowadzić do szybkiego głosowania nad artykułami impeachmentu. Mają nadzieję, że głosowanie zakończy się odrzuceniem zarzutów, a to z kolei będzie zapewnieniem, że oskarżenia wysuwane obecnie przez demokratów są bezpodstawne. Wielu republikanów jest przekonanych, że tak może się zakończyć cała procedura.

– Moim zdaniem debatujemy teraz na temat polityki, a nie zarzutów, na których można oprzeć impeachment. Im szybciej się z tym uporamy, tym lepiej – twierdzi sen. Rand Paul, republikanin z Kentucky.

Inni natomiast zastanawiają się, czy nie lepiej rozciągnąć w czasie przesłuchania, a tym samym utrudnić prowadzenie kampanii demokratycznym kandydatom, którzy są senatorami. W trakcie procesu w ramach impeachmentu senatorowie bowiem będą zobowiązani do pozostania w Waszyngtonie, a to oznacza, że nie będą mogli aktywnie prowadzić kampanii wyborczych w Iowa, New Hampshire czy Karolinie Południowej.

Kraj podzielony

Śledztwo w ramach impeachmentu, jak większość politycznych kwestii w Ameryce, dzieli kraj na dwie części. Podział widać po relacjach prasy oraz stacji telewizyjnych. W pierwszym dniu przesłuchań media sympatyzujące z demokratami, np. CNN czy MSNBC, mówiły o tym, że „dziś Amerykanie mogą zobaczyć pełny obraz tego, jak prezydent USA nadużywa władzy". Konserwatywne media, takie jak np. Fox News, natomiast stwierdzały, że „to wspaniały dzień dla Stanów Zjednoczonych i dla prezydenta – a pechowy dla skorumpowanych, radykalnych, ekstremalnych socjalistycznych demokratów i ich sprzymierzeńców zwanych populistycznymi mediami".

Podobnie jak w poprzednich impeachmentach, media odgrywać będą ogromną rolę w kształtowaniu opinii oraz reakcji Amerykanów. W skrajnych przypadkach stwarzają dwie różne rzeczywistości, w których żyją dwie połowy Ameryki. Jak wynika z sondażu CBS News, 73 proc. Amerykanów już ma wyrobioną opinię na temat przesłuchań; 43 proc. Amerykanów wierzy, że Trump powinien zostać postawiony w stan oskarżenia, a 40 proc. jest odwrotnego zdania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA