fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo w firmie

Prezes NBP musi ujawnić zarobki pracowników

Adam Glapiński
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Narodowy Bank Polski jest instytucją publiczną, obywatele mają więc prawo pytać o zarobki zatrudnionych w nim osób. Za odmowę udzielenia tych informacji prezesowi NBP może grozić nawet Trybunał Stanu.

O zarobki współpracownic Adama Glapińskiego, prezesa NBP, pytają już nie tylko dziennikarze, ale też najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości. Do tej pory Narodowy Bank Polski nie potwierdził ich zarobków, które zgodnie z doniesieniami prasowymi miały wynosić 65 tys. zł miesięcznie. Nieznane są także podstawy prawne czy merytoryczne przyznania tak wysokich wynagrodzeń pracownikom administracyjnym w banku centralnym.

Czytaj także: Szułdrzyński: Coraz większy kłopot „dobrej zmiany"

Sprawa NBP: kadencji prezesa warto bronić

– Problem zarobków jest bardzo wrażliwą kwestią, pilnie strzeżoną tajemnicą – zauważa mec. Daniel Książek, partner zarządzający w kancelarii Baran Książek Bigaj.

Jak się jednak okazuje, NBP takie informacje powinien wyjawić.

– Na podstawie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 lutego 2015 r. (sygn. I OSK 796/14) zarobki w grupie dyrektorów w NBP należy uznać za informacją publiczną – przypomina mec. Przemysław Stobiński, partner w kancelarii Deloitte Legal. – Jeśli na danym stanowisku zatrudniona jest tylko jedna osoba – a zatem identyfikacja zarobków na danym stanowisku identyfikuje jednocześnie zarobki tej konkretnej osoby – organ zobowiązany do udzielenia informacji powinien indywidualnie rozstrzygać, w jakim zakresie może zostać ujawniona.

– Informacje o wynagrodzeniu danej osoby stanowią jej dane osobowe, a ponadto, co potwierdzają orzeczenia Sądu Najwyższego, ujawnienie ich przez pracodawcę bez zgody pracownika może stanowić naruszenie jego dóbr osobistych – dodaje mec. Piotr Kryczek, partner w kancelarii Chajec, Don-Siemion & Żyto. – W mojej ocenie ważny interes społeczny jest nadrzędny nad interesem jednostki, a brakuje wyraźnej podstawy do odmowy udzielenia informacji o wysokości wynagrodzeń. Prezes Narodowego Banku Polskiego lub jego służby powinny przekazać te informacje w trybie dostępu do informacji publicznej.

Najmniejszych wątpliwości w ocenie tego problemu nie ma prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Obywatele mają prawo pytać, jakie pracownicy NBP mają zarobki, bo przecież w instytucji publicznej powinny one być ukształtowane zgodnie z zasadami proporcjonalności i racjonalności – komentuje Piotrowski. – Zgodnie z art. 61 ust. 3 konstytucji prawo dostępu do informacji publicznej może być ograniczone tylko w wyjątkowych przypadkach ze względu na ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.

Jeśli z ustawy o NBP nie wynika wprost zakaz udzielania takich informacji, co zresztą budziłoby wątpliwości co do jego zgodności z konstytucją, to odmowa jej udzielenia przez prezesa NBP stanowiłaby delikt konstytucyjny.

– A to może być podstawą wszczęcia procedury przed Trybunałem Stanu – zauważa prof. Piotrowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA