Prawo karne

Zmiany w kodeksie wykroczeń - komentuje Agata Łukaszewicz

Agata Łukaszewicz
Fotorzepa/Ryszard Waniek
Najnowsze zmiany w kodeksie wykroczeń to chyba pierwszy konkretny krok do choć niewielkiego zmniejszenia liczby spraw wpływających do sądów rejonowych. Miejmy nadzieję, że nie ostatni. Sądom naprawdę trzeba ulżyć, ale nie kadrowo, tylko systemowo.

Dyskusje o reformie wymiaru sprawiedliwości i Krajowej Radzie Sądownictwa trwają od miesięcy. Projekty gotowe do uchwalenia budzą ogromne emocje. Tymczasem minister Zbigniew Ziobro niepostrzeżenie wypuszcza z resortu sprawiedliwości inny projekt – zmian w kodeksie wykroczeń i postępowania w drobnych sprawach karnych. Właśnie zaczęły się konsultacje. Ziobro chce zrobić porządek ze sprawcami drobnych wykroczeń.

Weźmy np. kierowców złapanych na fotoradar lub parkujących na trawie. Dostają mandat za pośrednictwem poczty albo jest wkładany za wycieraczkę. Tyle że przesyłki z mandatem można albo nie odebrać z poczty, albo wyrzucić zza wycieraczki. Minister znalazł więc sposób, by oprócz korespondencji tradycyjnej doręczać kierowcom mandaty osobiście.

Chodzi wyłącznie o usprawnienie postępowania mandatowego i skuteczne przekazanie mandatu sprawcy wykroczenia –uzasadnia. Jego zdaniem dzięki osobistemu wręczeniu kierowca dowie się, co przeskrobał, i mandat zapłaci. Minister daje im na zrobienie przelewu nie tydzień (jak dziś), tylko dwa tygodnie. Dzięki temu, że zapłaci, nie będzie musiał chodzić do sądu. Na zmianie zyskać mają więc też sądy. Sprawa jest jasna. Jeśli kierowca lamie przepisy, powinien za to płacić. Jeśli nowela sprawi, że tak się stanie, to krok w dobrym kierunku.

Drugi blok zmian dotyczy złodziei, paserów i sprawców innych wykroczeń przeciw mieniu. Za zmiany wobec nich skierowane będą ministrowi wdzięczni poszkodowani przez złodziejski proceder. Głównie drobni sklepikarze, choć złodzieje nie omijają też dużych marketów czy sieci handlowych. Teraz, żeby uniknąć kary, kalkulują, by nie ukraść towaru o wartości ponad 500 zł. Jeśli zmieszczą się w tej kwocie to nawet złapani na gorącym uczynku dostaną mandat i jest po sprawie. Minister uznał, że 500 zł to za dużo i obniżył graniczną kwotę do 400 zł. W dodatku wszystkich złapanych na kradzieży będzie wpisywał do specjalnego rejestru. I dobrze. Niech policja wie, kto, ile i czego nakradł, a sądowi nie zadrży ręka nad surowszym wyrokiem dla recydywisty.

Najnowsze zmiany autorstwa MS mają wejść w życie szybko. Oby tak się stało. To chyba pierwszy konkretny krok, by zmniejszyć liczbę spraw wpływających do sądów, co roku jest ich bowiem więcej. Miejmy nadzieję, że nie ostatni. Sądom naprawdę trzeba ulżyć, nie kadrowo, tylko systemowo.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL